Portal informacyjno-historyczny

Zapomniany bohater wojny z bolszewikami. Bez niego trudno byłoby o zwycięstwo – dzięki niemu o wrogu wiedzieliśmy wszystko

w II RP


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

Zatrzymanie przez Polaków marszu bolszewików na Europę to nie tylko zasługa wojennego kunsztu Józefa Piłsudskiego czy generała Tadeusza Rozwadowskiego, odwagi polskich żołnierzy i opatrzności. Za sukcesem stali też polscy kryptolodzy, o których obecnie rzadko się pamięta.

Warto tymczasem pamiętać o tym, że rok przed bitwą warszawską polscy specjaliści od łamania szyfrów odnieśli wielki sukces. Złamanie szyfru Armii Czerwonej pozwoliło polskiemu dowództwu szybko reagować na planowane ruchy wroga.

Za wielkim sukcesem stał porucznik Jan Kowalewski. Był kryptologiem-amatorem, a jednak poradził sobie z szyfrem bolszewików.

Jego praca stała się fundamentem pod zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej

– nie ma wątpliwości Sławomir Koper, historyk, specjalista od Polski międzywojennej.

Przez lata o Kowalewskim nie mówiono. Jego nazwisko pojawiło się dopiero w 2004 roku, gdy postać kryptologa opisał prof. Grzegorz Nowik. W swojej książce ,,Zanim złamano Enigmę” opisał dokładnie zasługi Kowalewskiego i sposób, w jaki złamał radzieckie kody

Kowalewski do pracy w polskim wywiadzie trafił w 1919 roku. Wcześniej jako mieszkaniec Łodzi będącej pod zaborem rosyjskim trafił do armii rosyjskiej, gdzie służył w pododdziałach telegraficznych i radiotelegraficznych. Poznał więc metody i procedury szyfrowania depesz. Po dołączeniu do armii polskiej zajął się rozszyfrowywaniem rosyjskich wiadomości. Pomagali mu matematycy z uniwersytetów we Lwowie i w Warszawie: Stanisław Leśniewski, Stefan Mazurkiewicz i Wacław Sierpiński.

Efekty przyszły szybko – i pierwszy trop złapał Kowalewski. Początkowo jego wiedza o kryptologii opierała się na książce „Złoty żuk” Edgara Alana Poe, którą przeczytał w młodości. Pamiętał z niej, że złamanie szyfru polega na szukaniu najsłabszego ogniwa kodu. Wpadł, co nim mogło być. Uznał, że w telegramie musi się znaleźć słowo „dywizja” – oczywiście, zaszyfrowane, czyli zamiast liter widać było cyfry. Zapis słowa „dywizja” cyrylicą jest niemal identyczny jak po polsku, tylko z jedną różnicą – w środku są trzy „i”, nie natomiast „y” oraz „j”. Porucznik szukał więc w depeszy siedmioznakowego wyrazu, w którym powtarza się jedna samogłoska (czyli ta sama cyfra). Szybko znalazł – i w ten sposób złapał koniec nitki, który szybko doprowadził go do kłębka. Szyfr pękł jak bańka mydlana

czytamy w ,,Polska The Times”.

Potem poszło już łatwiej, a kolejne rosyjskie szyfry przestały być dla Polaków tajemnicą. W latach 1919-1920 przechwycono wiele tysięcy szyfrogramów dotyczących ruchów rosyjskiej armii gen. Tuchaczewskiego.

Kowalewski już w 1921 roku otrzymał z rąk Piłsduskiego Krzyż Srebrny Virtuti Militari. Potem wyjechał do Tokio, gdzie poprowadził trzymiesięczne szkolenie z zakresu kryptografii dla oficerów japońskiego wywiadu. W niedługim czasie musiał przekazać japońskim adeptom sztuki wywiadu sposoby odczytywania różnych szyfrów radzieckich. Omawiano wszelkie sposoby ich szyfrowania i rozszyfrowywania, struktury szyfrów dyplomatycznych i wywiadowczych itd. Dzięki wizycie polskiego kapitana, poziom japońskiej kryptografii bez wątpienia podniósł się i to co najmniej o kilka poziomów. Dało to Japończykom solidne podstawy do prowadzenia własnych badań. Został za to uhonorowany najwyższym wojskowym odznaczeniem Japonii – Orderem Wschodzącego Słońca.

Był też attache wojskowym w Moskwie. Fenomenalna pamięć wzrokowa umożliwiała mu m.in. wobec zakazu fotografowania, sporządzanie post factum szczegółowych rysunków sprzętu wojskowego prezentowanego na defiladach Armii Czerwonej. Uznany przez ZSRR za persona non grata musiał opuścić placówkę.

Po wybuchu II wojny światowej przez Rumunię wyjechał do Francji, a potem do Portugalii. Potem osiadł w Londynie. Zmarł w 1965 roku.

Co ciekawe Kowalewski nie miał nic wspólnego z grupą matematyków kierowaną przez Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego. To oni w 1932 roku złamali kod niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma. To pokazuje, że Polska była prawdziwą potęgą w zakresie kryptologii w 20-leciu międzywojennym.

Więcej o sukcesie Kowalewskiego w książce Grzegorza Nowika: ,,Zanim złamano „ENIGMĘ”… Rozszyfrowano „REWOLUCJĘ”. Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918-1920″

(2442)


Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Idź na górę