Rocznicowy znaczek Poczty Izraelskiej przedstawiający Pawła Frenkla, szefa Żydowskiego Związku Wojskowego.

Żydowscy żołnierze wyklęci. O flagach polskiej i żydowskiej, które wspólnie zawisły po wybuchu powstania w getcie, czyli o micie o samotnie walczącym ŻOB

w II wojna światowa


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze
Rocznicowy znaczek Poczty Izraelskiej przedstawiający Pawła Frenkla, szefa Żydowskiego Związku Wojskowego.
Rocznicowy znaczek Poczty Izraelskiej przedstawiający Pawła Frenkla, szefa Żydowskiego Związku Wojskowego.

Na placu Muranowskim po wybuchu powstania w getcie zawisły dwie flagi: polska i żydowska – jako symbol wspólnej walki.

W tym roku będziemy obchodzili kolejną rocznicę powstania w warszawskim getcie, które wybuchło 19 kwietnia 1943 r. W tym roku z racji jego okrągłej, 70. rocznicy obchody będą szczególnie bogate w wydarzenia i okolicznościowe imprezy i potrwają aż do 16 maja, kiedy to nastąpił tragiczny koniec walk i finał całej akcji likwidacyjnej warszawskiego getta.

[…] Powstanie zostanie upamiętnione także w ramach budowanego od kilku lat Muzeum Żydów Polskich, który to projekt został uruchomiony z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tylko czy historia żydowskiego zrywu zostanie pokazana zgodnie z faktami historycznymi? Tego dzisiaj nie możemy być pewni.

Historia powstania w warszawskim getcie została zakłamana, a jego dzisiejszy obraz nie odpowiada historycznym faktom. W znacznej mierze jest to pokłosie silnego konfliktu wśród żydowskich ugrupowań, jakie działały na scenie politycznej przedwojennej Polski. W konflikcie tym nie chodziło wyłącznie o odmienny stosunek do idei budowy żydowskiego państwa w Palestynie, ale również o stosunek do komunizmu. Stało się tak z wielu powodów. Ale jeden z nich jest kluczowy.

Powstanie oczami lewicy

Spośród kilkuset walczących w powstaniu żydowskich bojowników przeżyło kilkudziesięciu. W większości byli to członkowie Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB), która była jedną z dwóch konspiracyjnych organizacji działających w warszawskim getcie. Wśród ocalonych był m.in. Marek Edelman, który przed wojną należał do żydowskiego, socjalistycznego Bundu, partii mocno nawiązującej do ideologii marksistowskiej. Bundowcy deklarowali konieczność autonomii dla Żydów w ramach państwa polskiego i stanowczo sprzeciwiali się syjonistom i wszystkim religijnym Żydom, którzy opowiadali się za ideą utworzenia własnego żydowskiego państwa w Palestynie. To właśnie Bund w czasie okupacji stworzył w getcie Żydowską Organizacje Bojową liczącą około 200 bojowników.

Jednak do czasu wybuchu powstania ŻOB nie podejmował żadnych akcji przeciwko Niemcom i skupiał się jedynie na budowaniu politycznych wpływów wśród ludności getta. Zresztą nie dysponował wcześniej ani wystarczającą ilością broni, ani odpowiednio przeszkolona kadrą, aby podjąć walkę. Dopiero z chwilą wybuchu powstania bojowcy ŻOB włączyli się do walki z Niemcami.

Bohaterska śmierć Anielewicza w jednym z ostatnich powstańczych bunkrów przesłoniła fakt, że już drugiego dnia powstania przeszedł on osobiste załamanie i czasowo nie był w stanie dowodzić walką. Po śmierci Anielewicza dowództwo ŻOB przejął Marek Edelman, któremu udało się przeżyć nie tylko powstanie w getcie, lecz także powstanie warszawskie. To on, zostawszy po wojnie w kraju, stał się żywym symbolem żydowskiej walki z Niemcami.

[quote]To przede wszystkim jego relacje i wspomnienia przyczyniły się do napisania takiej, a nie innej historii żydowskiego powstania. Edelman uparcie twierdził, że ŻOB był w zasadzie jedyną organizacją zbrojną w warszawskim getcie i to na nim spoczywał cały ciężar powstańczych walk. W relacjach Edelmana, jeśli już pojawiał się wątek innej organizacji – Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW), to zazwyczaj jako organizacji marginalnej, faszystowskiej, która nie miała nawet pieniędzy na prowadzenie skutecznych działań. Edelman w licznych książkach i relacjach mówił wprost: „To my, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą pieniądze” i „to my byliśmy prawdziwą władzą w getcie”. Wersję Edelmana potwierdzali również koledzy Edelmana z ŻOB, którym podobnie jak jemu udało się przeżyć wojnę, m.in. dwoje innych przywódców ŻOB – Antek Cukierman oraz Cywia Lubetkin. Ich opowieść o powstaniu, jaką przedstawili w Izraelu, również była jednostronna.[/quote]

Mit samotnie walczącego ŻOB zyskał również wsparcie wielu Żydów, którzy po 1944 r. znaleźli się w aparacie państwowym komunistycznej Polski. To dzięki ich inicjatywie już w 1946 r. umieszczono tablicę upamiętniającą walkę w getcie, a dwa lata później odsłonięto pomnik – mauzoleum Bohaterów Getta. Tak było do marca 1968 r., kiedy doszło do antysemickiej rozgrywki w komunistycznym obozie władzy, a Polskę w jej wyniku opuściło kilkanaście tysięcy Żydów. Ale wersja żobowców nie umarła, została niebawem uznana przez zachodnioniemieckich socjaldemokratów, którzy doszli do władzy w RFN. Symbolicznym potwierdzeniem tego faktu było złożenie wiązanki kwiatów pod pomnikiem Bohaterów Getta przez kanclerza Willy’ego Brandta podczas wizyty w 1970 r. w Polsce.

W latach 70. żobowcy z Edelmanem na czele znaleźli nowych sprzymierzeńców. Gdy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników (KOR), okazało się, że jego członkowie są ideowo bliscy wywodzącym się z Bundu żobowcom. Zresztą sam Edelman mówił, że

[icons icon_name=”icon-bolt” icon_size=”14px”] „KOR to było to samo co Bund w czasach mojej młodości. To była ciągłość, te same wartości”.

Ale począwszy od lat 70. żobowscy kombatanci mogli liczyć na wsparcie także wielu ośrodków naukowych, z wszechpotężnym Żydowskim Instytutem Historycznym (ŻIH) na czele. To badacze związani ze środowiskiem ŻIH przyczynili się w znacznej mierze do spisania ugładzonej wersji historii żydowskiego powstania w warszawskim getcie, oczywiście w wersji kombatantów z ŻOB. W czasach PRL wszelkie obchody powstania w getcie, zarówno te organizowane przez władze, jak i te organizowane przez opozycję, zawsze były zdominowane przez dzieje ŻOB i jej powstańczej walki.

[quote]W czasach PRL żobowska wersja powstania znalazła swój wyraz także w podręcznikach i programach nauczania historii. Jeśli już pojawiał się w nich wątek powstania w warszawskim getcie, to zawsze w jedynie słusznej wersji, która mówiła o samotnej walce bojowców z ŻOB. W ten sposób co najmniej dwa pokolenia ludzi wychowanych i wyedukowanych w PRL karmione były nieprawdziwą wizją historii powstania. Gdy nastała III RP, związany ze środowiskiem Unii Wolności Marek Edelman stał się wielkim moralnym autorytetem. Na temat powstania w getcie mógł opowiadać, co chciał, i nikt nie miał prawa tego weryfikować. I tak jest w zasadzie do dziś.[/quote]

Skazani na zapomnienie

[quote]Kłamstwo polega na tym, że z historii powstania w warszawskim getcie wykluczono Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) – drugą obok ŻOB organizację konspiracyjną, która działała w warszawskim getcie. ŻZW powstał już w listopadzie 1939 r. z inicjatywy byłych oficerów i podoficerów żydowskiego pochodzenia, którzy mieli za sobą służbę w polskiej armii (Józef Celmajster, Kałmen Mendelson, Mieczysław Ettinger, Paweł Frenkel, Leon Rodal i Dawid Wdowiński). Na ideowy charakter ŻZW zasadniczy wpływ miało to, że znaczna część jego członków otarła się przed wojną o Stowarzyszenie Młodzieży Żydowskiej im. Józefa Trumpeldorfa (Brith Trumpeldorf Bejtar), które nawiązywało do idei Włodzimierza Żabotyńskiego – twórcy żydowskiego ruchu narodowego. Bejtarowcy opowiadali się za budową nowego żydowskiego państwa w Palestynie i emigracją Żydów z Polski. Byli zatem częścią prawej strony żydowskiej sceny politycznej, która była znienawidzona przez żydowską lewicę. Już samo to powodowało, że mocno lewicowy ŻOB uważał ŻZW za faszystów i rewizjonistów.[/quote]

ŻZW powstał prawie dwa lata wcześniej niż ŻOB i był od niego znacznie silniejszą organizacją konspiracyjną. Liczył kilkakrotnie więcej członków (szacuje się, że mogło to być nawet 1500 bojowców), miał swoje komórki także poza Warszawą. Fakt, że w jego utworzeniu dużą rolę odegrali byli wojskowi, powodował, że ŻZW był znacznie lepiej zorganizowany i miał znacznie lepiej wyszkolonych ludzi. W zasadzie był jedyną organizacją w warszawskim getcie, która miała jakąkolwiek wartość bojową.

Te bezsporne fakty wyłaniają się z wielu relacji i wspomnień, w tym m.in. z pamiętnika kronikarza warszawskiego getta Emanuela Ringelbluma. ŻZW miał też stałe kontakty z polskimi organizacjami konspiracyjnymi, głównie z ZWZ – AK i Korpusem Bezpieczeństwa, i mógł liczyć na ich organizacyjne wsparcie i dostawy broni. Dzięki tym kontaktom ŻZW miał możliwość korzystania z podziemnych tuneli łączących getto ze stroną aryjską. W przeciwieństwie do ŻOB ŻZW podejmował już wcześniej różne formy walki z niemieckim okupantem. Przede wszystkim aktywnie zwalczał w getcie wszelkie przejawy żydowskiej kolaboracji, likwidując m.in. agentów z tzw. Trzynastki i organizacji „Żagiew” , które na polecenie gestapo zajmowały się rozpracowywaniem żydowskiego ruchu oporu i denuncjowaniem Żydów, którzy zdołali się ukryć po aryjskiej stronie. Wiele również wskazuje na to, że w przypadku ŻZW już w styczniu 1943 r. doszło do pierwszych prób walki z Niemcami, kiedy do getta wkroczyły niemieckie oddziały. Zaskoczeni tym faktem Niemcy mieli się po kilku starciach wycofać z terenu getta, bo obawiali się, że przeciwnik może być znacznie silniejszy, niż sądzono.

Flagi nad gettem

Styczniowy incydent wpłynął na zintensyfikowanie przez członków ŻZW przygotowań do walki zbrojnej. W czasie dramatycznego powstania w warszawskim getcie to członkowie ŻZW wzięli na siebie główny ciężar powstańczych walk. To oni stoczyli większość głównych potyczek z oddziałami pacyfikującymi getto, w tym tę największą, która miała miejsce między 19 a 22 kwietnia 1943 r. w rejonie placu Muranowskiego. Zdecydowana większość przywódców ŻZW zginęła w czasie najbardziej intensywnych walk na terenie getta, jakie miały miejsce w okresie pomiędzy 19 a 27 kwietnia 1943 r. Następne dwa tygodnie – do 16 maja 1943 r. – były okresem likwidowania przez Niemców ostatnich odosobnionych punktów żydowskiego oporu.

[quote]Znane są również spektakularne przypadki z czasu powstania współpracy ŻZW z polskim ruchem oporu. W wielu relacjach dotyczących tych wydarzeń pojawia się wątek mówiący o tym, że bojownicy ŻZW wspierani przez nieliczne polskie oddziały, które znalazły się na terenie getta, wywiesili przy placu Muranowskim flagi polską i żydowską (Syjonu) na znak wspólnej walki.[/quote]

marek-edelmanPo wojnie nieliczni członkowie ŻZW, którym udało się przeżyć, znaleźli się za granicą. Siłą rzeczy ich głos na temat powstania nie mógł być wystarczająco mocno słyszany w ich dawnej ojczyźnie. Zresztą sami o to nie zadbali, zostawiając pole do popisu bojowcom ŻOB z Markiem Edelmanem na czele. Gdy w 1963 r. jeden z byłych przywódców ŻZW, Dawid Wdowiński, wydał w Nowym Jorku swoją wspomnieniową książkę („And we are not saved”), nie została ona nawet przetłumaczona na język polski. Kłóciła się bowiem zasadniczo z żobowską wersją historii powstania.

Ale tak jest również i dzisiaj. Gdy w 2004 r. prezydent Warszawy Lech Kaczyński upamiętnił postać kpt. Mieczysława Apfelbauma, jednego z przywódców ŻZW, mianując go patronem jednego z warszawskich skwerów, pojawiły się publikacje, które w ogóle podważały istnienie tej postaci. Przemilczana została również w Polsce znakomita książka „Flagi nad gettem. Rzecz o powstaniu w getcie warszawskim” autorstwa Mosze Arensa – izraelskiego polityka, która obala wiele mitów na temat żydowskiego powstania w Warszawie. To tylko wybrane przykłady pokazujące, jak trudno jest odkłamać nieprawdziwą, ale silnie zakorzenioną wersję przebiegu powstania i przywrócić należną w nim rolę bojownikom ŻZW.

Żydzi skłóceni

Dlaczego w historii żydowskiego powstania w getcie, jaką napisano po wojnie, zabrakło miejsca dla jego drugiego bohatera – ŻZW. Powodów jest wiele, jednak przede wszystkim winny jest głęboki ideowo-polityczny konflikt pomiędzy ŻOB a ŻZW, sięgający korzeniami podziałów na żydowskiej scenie politycznej przedwojennej Polski.

Zasadniczą osią tego sporu był stosunek do syjonizmu i idei budowy nowego żydowskiego państwa oraz związanej z nią konieczności emigrowania Żydów do Palestyny. Ale nie tylko to było przyczyną podziałów.

Powodem konfliktów był także stosunek do żydowskiej religii i tradycji, a także do komunizmu i jego ojczyzny – Związku Sowieckiego. To wszystko dało również o sobie znać w warunkach okupacyjnych i realiach żydowskiego getta w Warszawie. Bojowcy ŻOB uważali się za reprezentantów żydowskiego proletariatu i mieli szerokie kontakty z prosowiecką Armią Ludową (AL). Antek Cukierman z ŻOB po latach pisał o tym wprost:

[quote]Mieliśmy kontakty na różnych poziomach z AL, bo oni byli przyjaźni dla Żydów, a poza tym Żydzi odgrywali centralną rolę w komunistycznej partii w Polsce.[/quote]

Taka optyka była nie do zaakceptowania dla dowództwa polskiej AK, bo stwarzała zasadniczą niepewność co do ewentualnego zachowania się żobowców w kontaktach z Sowietami. Rodziło to również poważne podejrzenia ze strony dowództwa ŻZW.

Zupełnie odmienny stosunek obu żydowskich organizacji do Związku Sowieckiego dał znać o sobie zaledwie kilka dni przed wybuchem powstania, gdy 13 kwietnia 1943 r. berlińskie radio wyemitowało komunikat o odkryciu masowych grobów polskich oficerów w rejonie Katynia. Dla byłych polskich oficerów z ŻZW, których koledzy mogli znaleźć się wśród odnalezionych przez Niemców ofiar, było jasne, że za zbrodnią stoją Sowieci.

Tymczasem dla bojowców z ŻOB komunikat berlińskiego radia był jedynie kolejną niemiecką prowokacją. Ale oprócz ideowo-politycznych różnic pomiędzy ŻOB a ŻZW istniał jeszcze konflikt na tle jednolitego przywództwa całej żydowskiej konspiracji. Trwał już przed wybuchem powstania, gdy dowództwo ŻZW usiłowało podporządkować sobie ŻOB najpierw w ramach Żydowskiego Komitetu Narodowego (ŻKN), a potem Żydowskiego Komitetu Koordynacyjnego (ŻKK). To jednak spotkało się ze stanowczym sprzeciwem ŻOB. Gdy wybuchło powstanie, dochodziło oczywiście do bliskiej współpracy pomiędzy obydwoma walczącymi organizacjami, ale okazało się, że nawet wspólna walka i wspólna klęska nie były w stanie definitywnie zasypać istniejących pomiędzy nimi różnic.

Gdy skończyła się wojna, konflikt, jaki istniał pomiędzy ŻOB a ŻZW, dał jeszcze raz o sobie znać. Tym razem chodziło o to, w jaki sposób zostanie spisana historia powstania i jej bohaterów. I na tym polu ocaleli z wojennej pożogi bojowcy z ŻOB odnieśli bezapelacyjne zwycięstwo – wykluczyli z niej ŻZW, swoich ideowych i politycznych przeciwników.

Czy historia zostanie napisana na nowo?

Kolejna rocznica tragicznego powstania w getcie warszawskim każe postawić jedno zasadnicze pytanie: czy historia żydowskiego powstania w warszawskim getcie zostanie wreszcie wyprostowana? Czy możliwe będzie jej napisanie od nowa w taki sposób, aby znalazło się w niej miejsce dla wszystkich bohaterów tamtego powstania, niezależnie od tego, czy byli członkami ŻZW czy ŻOB? Czy w tej historii Polacy i ich konspiracyjne organizacje będą tylko biernymi obserwatorami samotnej walki Żydów w warszawskim getcie? Czy znajdzie się w niej miejsce dla faktów mówiących o polsko-żydowskiej współpracy i wspólnej walce?

Te pytania wydają się szczególnie ważne i aktualne z wielu powodów! Jednym z najistotniejszych jest kwestia realizowanego od kilku lat projektu Muzeum Żydów Polskich w Warszawie. To najlepsza okazja, aby wreszcie opowiedzieć całą prawdę o powstaniu w getcie i jego uczestnikach. Ten pomnik polsko-żydowskiego braterstwa broni jest znacznie bardziej Polsce i Warszawie potrzebny niż pomnik „czterech śpiących” na stołecznej Pradze, sławiący sowieckiego okupanta.

Leszek Pietrzak, cały artykuł ukazał się w tygodniku „Uważam Rze”

(370)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.