Portal informacyjno-historyczny

O katolicką Polskę we współczesnej Europie

w Blog Aleksandry Pietkiewicz


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

Cpojrzenie z I. Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego oraz debaty na temat starć kulturowych

Myśląc o pogrzebie Danuty Siedzikówny ps. „Inka”, przypominam sobie jak to 3. 10. 2015 roku, po odsłonięciu jej pomnika, niosąc w pamięci przesłanie z Mszy Świętej, przemówień (w tym listu Prezydenta Polski), i rozmów, wydelegowana przez koleżanki z Narodowej Organizacji Kobiet z Warszawy, pojechałam na I Chrześcijański Kongres Społeczny, na który zaprosił nas lider Ruchu Narodowego, Krzysztof Bosak, polityk katolicki. Zgodnie z Casti connubii, jako kobiety, mamy wspierać katolickich polityków, w działaniu społecznym.

Na kongres z racji trwania przemówień przy pomniku troszkę się spóźniłam, ale weszłam na tyle wcześnie, aby usłyszeć zasadnicze wątki prezentacji, dyskusje i przesłanie spotkania. Kongres zorganizowało środowisko Prawicy Rzeczypospolitej, a centralnym punktem była symboliczna ceremonia przyjęcia lidera tego ugrupowania do europejskiego ugrupowania politycznego zajmującego się w założeniu obroną wartości chrześcijańskich. Stąd, referat jednego z gości z Gruzji, był płomienną mową mającą na celu przekonanie słuchaczy o konieczności tego zdarzenia. Jednakże, dzięki temu, usłyszeliśmy jak ważne jest, by społeczność chrześcijańska miała swój udział w kształtowaniu rzeczywistości Europy.

Takie postawienie sprawy uderza, gdy przywołamy pamięć nauki św. Jana Pawła II, który uświadamiał Polakom, że chrześcijaństwo tworzy kulturę i tożsamość Europy, a Polska jak mało kto, ma prawo czuć się jej nie tylko częścią, ale centrum. (min w książce: Pamięć i Tożsamość) Tymczasem, w takcie kongresu zderzały się dwa spojrzenia: zwolenników niejasno pojętego chrześcijaństwa, nowomowy politycznej, i manipulacji – oraz osób przypominających nauczanie Kościoła, szczególnie św. Jana Pawła II, Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego, osób z kręgu uczniów prof. Wandy Połtawskiej, wybitnego naukowca, lekarza, doświadczonego obozem, a wzbogaconego przyjaźnią ze św. Janem Pawłem II – osoby te upominały się o prawdę, precyzję języka, szacunek zarówno dla męża, jak i dla małżonki, opiekę nad dziećmi, itd.

Głosy bardziej liberalne i głosy bardziej konserwatywne, o ile mogę tak określić tę polaryzację stanowisk – odzywały się zarówno z sali jak i ze „sceny” – czyli od stołu panelistów, prowadzących debatę.

Nie jest moim celem charakteryzowanie każdego z polityków, publicystów, czy działaczy, bo wymaga to dokładnej analizy całego spotkania i długiego tekstu opisu – kongres był nagrywany i można z tych materiałów korzystać TUTAJ ). Chcę wskazać główny kierunek dyskusji, i obraz, jaki z niej się wyłonił, aby młodzi działacze narodowi mogli dostrzec, wobec czego stajemy, podejmując akcję uświadamiania społeczeństwu jego korzeni, w jakich kręgach te akcje są zauważane, w jaki sposób jesteśmy postrzegani jako ruch społeczno-polityczny, i wreszcie – co wynika z całej tej debaty. Jako poetka z wykształceniem pedagogicznym, ocenę pozostawię między wierszami.

Cel spotkania

Być może najtrudniej uchwycić cel spotkania, bo trzeba wziąć pod uwagę kilka czynników – zarówno wyrażonych werbalnie postulatów, jak i motywacji, ale bez wątpienia, celem organizatorów kongresu było uświadomienie pewnej społeczności – a poprzez media, i kolejnym kręgom – konieczności zaangażowania politycznego wierzących ludzi, wobec postępującego upadku moralności i kultury w Europie.

Ten zamiar koresponduje z celem konferencji stowarzyszenia prawnego „Ordo Iuris”, w której jako Narodowa Organizacja Kobiet uczestniczyłyśmy niedawno. Stowarzyszenie było obecne na kongresie, jego reprezentantka dr J. Banasiuk była wśród panelistów, i to do niej skierował pytanie jeden z działaczy Prawicy RP. Celem działalności stowarzyszenia jest właśnie uświadomienie ludziom konieczności zorganizowania się wobec ataków prawnych (w istocie, bezprawnych) formalnych organów i nieformalnych środowisk unii europejskiej na główne wartości w życiu społecznym. Dlatego, postulat, by odbudować kulturę prawną w obronie tych wartości – zgodny z pragnieniem Prezydenta Polski – jest słuszny i zasługuje na podjęcie go we współdziałaniu.

Celem mniejszym, choć bardzo artykułowanym, było nawoływanie Polaków do zorganizowania się w większej społeczności, której jako oś przedstawiano ugrupowanie przyjmujące lidera Prawicy RP w swoje szeregi. Tego celu nie omawiam, bo nie jestem politykiem, nie znam charakteru, działań , a szczególnie, owoców akcji tej organizacji. Na pewno modlitwa będzie wsparciem. Jeszcze jednym z celów była kampania wyborcza organizatorów, ale to zjawisko dotyczy w tej chwili wszystkich wydarzeń, w których możemy uczestniczyć, dlatego nie omawiam tego oddzielnie.

Natomiast celem, jaki wysunął się w połowie lub bardziej pod koniec kongresu, okazała się dyskusja nad polityką rodzinną, podczas której to dyskusji właśnie dokonano korekty tego zwrotu ku temu określeniu. Stwierdzono, że zwrot „polityka prorodzinna” jest oksymoronem, bo polityka albo jest rodzinna, albo przeciw rodzinie. To była najciekawsza część rozważań, gdyż wówczas przypomniano nauczanie Kościoła, odwoływano się do konkretnych sytuacji z życia rodzin, ukazano modele współdziałania męża i żony, przy podziale ich ról, a także, podjęto głęboki namysł nad demografią, ujmując jako problem zamknięcie na życie.

Diagnoza sytuacji w Europie i na świecie

W tym miejscu warto zaznaczyć, że niedługo po tym spotkaniu, lider RN zaprosił nas do wysłuchania debaty nad starciem kulturowym na froncie Europy – choć spotkanie miało inny tytuł, tak odbieram jego treść – i ta debata uzupełnia obserwacje ze społecznego kongresu chrześcijańskiego. Dlatego, piszę o problemie, na podstawie tych dwóch spotkań. Bo wynika z nich niepokojąca prawda – iż Europa nazwana oświeceniową lub postoświeceniową, odeszła od swoich chrześcijańskich korzeni tak daleko, że nie ma skąd zaczerpnąć życiodajnych sił wobec napływu obcej kultury społeczności islamskiej. A ten napływ, tak szeroko dyskutowany w mediach, jest dla Europy szokiem, bo wraz z nim rysuje się możliwość wprowadzenia obcego nam prawa, narzucenia obcych wierzeń i penalizacja zachowań uznawanych za normalne, promocja dewiacji i egzekwowanie jej w sposób nieracjonalny, a także, zniszczenie Kościoła i Narodów.

O ile na kongresie społecznym zastanawiano się nad tym, jak ustrzec chrześcijańską społeczność przed tym zagrożeniem, o tyle podczas debaty nad starciem kulturowym zaproponowano dziwny kierunek rozważań – wyprzedzające oskarżenie o nieludzkie zamiary, którym uderzono zawczasu wszystkich Europejczyków.
Ten zabieg retoryczny nasunął mi skojarzenie z próbą wytłumaczenia opinii publicznej zaplanowanego dramatu, i to odczucie potwierdza się w słowach jednego z uczestników debaty – który zaczął się dość wyraźnie zastanawiać, „co powinno się zdarzyć”. A z jego toku rozumowania wynikało, iż jesteśmy w tej chwili przekonywani do poczucia winy za planowaną zbrodnię. Moje pytanie jest zapewne nie tylko moim – kto i co planuje wobec społeczności w Europie, że słowo ‘eksterminacja’ odnoszone do ludności, śmiga w tych wypowiedziach w tę i z powrotem?

Podczas kongresu społecznego, rozważano stan duchowy Europy i świata, podczas debaty raczej omawiano duchowość jako przeszkodę do rozwoju, a dyskusję przedstawiono jako akademicką, co gdy w takim zwrocie niejasne, w ujęciu św. Ojca Maksymiliana znajduje swoje odniesienie. Wnioski z obu spotkań są te same: jesteśmy świadkami starcia dwóch modeli Europy i świata – pierwszy jest „ludzki”- a zakorzeniony w postawie chrześcijańskiej, drugi „nieludzki” – wynikający z planów sprzecznych z ludzką naturą i tworzonych w oderwaniu od prawdy o człowieku ( św. Jan Paweł II przypomina, że prawda o człowieku to prawda pełna, czyli stwierdzenie faktu więzi człowieka z Bogiem, faktu Stworzenia i Odkupienia, prawda o Panu Jezusie Chrystusie i Jego Nauce). Za pierwszym idzie życie, za drugim śmierć, bo tak kończy się odrzucenie prawdy o Bogu, która jest obecna w prawdzie o człowieku.

Forma debaty

Oba spotkania miały podobną formę: panel dyskusyjny, chwila dla sali, odpowiedzi i podsumowania. Może tu warto zrobić tę uwagę, że dobrze jest, by młodzież była obecna na konferencjach, kongresach i debatach, aby nauczyła się zabierać głos, reprezentując środowisko narodowe i konsekwentnie domagała się odpowiedzi na postawione pytania. Bo niestety… nieraz paneliści kluczą, zostawiając pytania otwarte lub pomijając ich sens, zupełnie. Oczywiście, jest to bardziej typowe dla dyskusji organizowanych w celu kwestionowania chrześcijańskiej tożsamości, niż dla tych, które ją podtrzymują – ale pokusy wypowiadania się bez odniesienia do treści pytań, zbijania ich, czy zmiana sensu, są obecne wszędzie i w każdym środowisku.

Podczas debaty na temat starć kulturowych, którą paneliści określili jako seminarium naukowe dla młodzieży, zaproponowano metodę scholastyczną, ścisły schemat wypowiedzi i dążono do wniosków naukowych. Na tych spotkaniach jestem jako nauczycielka… dlatego patrzę przede wszystkim na to, co podawane jest młodzieży i w jaki sposób ona z tego korzysta. Dlatego tu zwracam uwagę, że warto przygotować pytania, a jeśli to możliwe, notować je w trakcie debaty, bo czas na dostęp do mikrofonu powinien być wykorzystany na przedstawienie stanowiska, zadanie pytania, ukazanie Racji Stanu i prezentację środowiska narodowego oraz postawy narodowej. Tymczasem, istnieje pokusa, by czas, który jest na notowanie, poświęcić na niewerbalne wyrazy dezaprobaty. Dlaczego o tym mówię, że to pokusa? Bo niezależnie od tego, ile w tym słuszności co do treści wypowiedzi panelistów, warto jest tak opracować pytanie, aby oni musieli na nie odpowiedzieć. Natomiast pokusa rozbijania się na szermowanie serią gestów, dźwięków, itp. metod ekspresji, owocuje stratą tego czasu na przygotowanie pytania. Myślę, że warto o tym pamiętać.

Obserwując zachowanie liderów RN, widzę że są w trakcie debaty skoncentrowani na treści słów i notują, by zadać pytanie, na które nie sposób im odmówić odpowiedzi.
Na kongresie, młodzieży było trochę, ale głównie słuchała, dlatego trudno odnosić się do pytań, których w ogóle nie zadano. Natomiast przedstawiciele starszego pokolenia, przypominali panelistom Nauczanie Kościoła – choć, jak zaznaczyłam, podział na liberałów i konserwatystów był obecny także przy stole debatujących.

Kolejny element debaty, o którym zapominamy, to rozmowy kuluarowe, a właśnie one moim zdaniem są od zawsze nośnikiem prawdy, bo stanowią o weryfikacji usłyszanych przesłań. Stąd, cytowałam poprzednio myśl prof. J. Kaweckiego, tu mogę dodać jeszcze słowa z rozmowy z dr G. Janowskim, który uczy nas, by polskość w gospodarce kojarzyła się z gwarancją dobrej jakości. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że gwarancją zachowania dobrej jakości jest właściwa postawa moralna (wniosek z kongresu), to dojdziemy i do tego, jak dźwignąć Polskę w wielu jej dziedzinach, o czym szczegółowo mówił min. dr M. Szołucha, ekonomista, konsultant RN. Czy dojdziemy do tego, jak dźwignąć i Kościół, w chwili jego próby, jest pytaniem otwartym…na pewno, możemy tu tylko współdziałać z Bogiem, strzegąc Ojczyzny. Szerzej o tym napiszę w artykule o domu i rodzinie jako Kościele domowym.

Wnioski ze spotkań

Z obu spotkań jest ten sam wniosek co do stanu postaw Europy i świata – czyli stwierdzenie, że postawy moralne zachowuje głównie społeczność świadoma chrześcijańskich korzeni, praktykująca wiarę, należąca do Kościoła Katolickiego. Chociaż, także ten fakt, iż nawet w obrębie tej społeczności jesteśmy kuszeni do różnych form zdrady, która – w kontekście pięciu filarów życia „Inki” idzie albo od góry, albo od dołu: czyli rozpoczyna się od zdrady Boga, co powoduje zdradę człowieka, rodziny, Kościoła, i Ojczyzny – albo od zdrady Ojczyzny, przez zdradę Kościoła, rodziny i człowieka, dochodzi do zdrady Boga.
Kierunek zależy od świadomości własnej tożsamości, jej korzeni, i czegoś, co równie ważne – wolności wyboru. Człowiek, mając wolną wolę, jest w stanie zakwestionować własną tożsamość, i wtedy zdrada jest bardziej perfidna – bo dotyczy decyzji, która zapada w sercu.

Z chrześcijańskiego kongresu społecznego mamy ten kierunek, by umocnić małżeństwo i rodzinę, chronić życie i pamiętać, że gwarantem tego jest Kościół Katolicki – bo wszystkie inne wyznania ulegają pokusom dyskutowania wartości. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w tej chwili, pokusom poddawana jest także i społeczność katolików. Gdy trwa Synod, dziewczęta z naszej organizacji nawołują do adopcji duchowej biskupów – czyli modlitwy w intencji jednego z nich, potrzeba czytelnych postaw i świadectwa wiary w życiu publicznym. Bardzo ładnie realizują to organizacje narodowe w różnych formach wypowiedzi, nawołując do Różańca (MW, ONR), przypominając treść Ślubów Jasnogórskich, studiując myśl Prymasa Tysiąclecia (Idącym w przyszłość) i odkrywając biografie polskich świętych, do czego zachęcił nas Krzysztof Bosak.

Wnioskiem politycznym jest postulat, aby wprowadzić Kartę Praw Rodziny, bo ona gwarantuje ochronę naszych wartości wobec bezprawia w unii europejskiej. A o tym bezprawiu szerzej w artykule podsumowującym konferencję stowarzyszenia „Ordo Iuris”, ze wspomnieniem omawianego kongresu.

Jak nas widzą – co robić?

Krótko: negatywnie prezentują, choć znają naszą wartość. Środowisko narodowe jest wymieniane jako organizatorzy pozaprawnych form protestu, burzyciele porządku, ryzykowna społeczność, żywioł, który wymyka się spod kontroli… Pomijając fakt, ze miotacze tych inwektyw grzeszą pychą, warto by nasza młodzież zabierała głos, odkłamując ten fałszywie kreowany obraz rzeczywistości. To, że jesteśmy niszczeni, jak wspomniał Pasterz na pogrzebie Żołnierzy Niezłomnych, jest potwierdzeniem faktu, że stanowimy siłę społeczną, która ma znaczenie polityczne. Ma, nie tylko może mieć, i jest na to dowód – większość argumentów naszych liderów jest używana w debacie i dyskusji, staje się tłem i kontekstem rozwiązań prawnych, oraz propozycji programowych, chociaż – i to zjawisko mnie zdumiewa – bez podawania źródła pomysłu.

A zdaje się, że to ta postawa czerpania z myśli narodowej bez wskazywania jej, jest tym cierniem, który tkwi w nas, gdy dostajemy propozycje koalicji. Nie znając się na polityce i nie podejmując się w ogóle oceny możliwości połączeń, relacjonując tylko kolejne wnioski z różnych spotkań, dochodzę do wniosku, że ciosy wymierzane w ruch narodowy nie są przypadkowe, bo jesteśmy tym ruchem, który jednocześnie fascynuje i przeraża zainteresowanych korzystaniem z owoców naszej pracy.

Napisałam w liczbie mnogiej, choć hierarchicznie można by to ująć, zadaniem działaczy społecznych jest wcielanie w życie wskazówek, jakie w formie publicystycznej podają liderzy – a zadaniem liderów politycznych jest dostrzeganie tych obszarów, które wskazują działacze społeczni i ojcowska troska. Jeszcze raz wracam do słów dowódcy, że każdy ma znaleźć swoje miejsce, trafnie je określić i dobrze sprawdzić się w wykonywanej pracy.

W tym punkcie warto zadać pytanie, czy to, jak środowisko narodowe jest przedstawiane, jest rzeczywiście spojrzeniem na nas jako całość i części ruchu? Odpowiem: nie.
A odpowiedź opieram na rozmowach kuluarowych, w których okazuje się, że na hasło: organizacja narodowa, narodowcy czy ruch narodowy – pojawia się uśmiech, radość, nadzieja i wola współdziałania! Dlatego… warto się zastanowić nad tym, w jaki sposób – podczas takich debat – prezentować myśl katolicko-narodową i nasze środowisko tak, by pozostawiło to skuteczną pamięć i budziło chęć zgłębiania tematu.

Stawiam na młodzież… choć czasem dobrze, by na sali był nauczyciel. Kwestia tego, kto i jak ma mówić, jest do ustalenia. Na pewno jestem przekonana, że udział naszych liderów w debacie jest cenny, choćby po to, by młodzież uczyła się od nich sztuki dyskusji i umiała zaistnieć przy mikrofonie w dobrej sprawie.

(152)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

1 komentarz

  1. CHRZESCIJANSTWO TO NIE JEST RELIGIA SLOWIAN … nasi przodkowie wierzyli w inne bostwa, a wiara katolicka zostala narzucona sila i sprzyja utrzymaniu ciemnoty i zacofania … NOWOCZESNA POLSKA MUSI BYC WOLNA OD JAKIEJKLOWIEK RELIGII … kosciolowi wara od polityki inaczej zawsze bedziemy zadupiem Europy i swiata … do tego czesc hierarchow koscielnych to pedofile i zboki … walic ich

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Idź na górę