Portal informacyjno-historyczny

Kresy wytrzymałości

w Blog Aleksandry Pietkiewicz


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

Żyjemy w chwili burzliwych dyskusji, które wypełniają pustkę samotności w tłumie. Wśród pytań, jakimi zalewa nas czas obecny, ginie podstawowe pytanie o tożsamość. Kim jesteśmy? Patrząc w oczy pisarza, który to pytanie postawił, wysłuchałam debaty na temat sytuacji Kresowian.

Na grafice powyżej: Linia Curzona i zmiany terytorium Polski, 1945

Debata odbyła się w ramach praskich spotkań z historią, po manifestacji kresowej:

Osią debaty było powracanie do pytań o sposób, w jaki władza w Polsce traktuje swoich obywateli. Można było tak sformułować refleksję, ponieważ wobec Kresowian stosuje się dziwnym trafem metodę zapominania o tym, kim są. To Polacy, których liczba stanowi ponoć ¾ Narodu – jak możliwe więc jest tak konsekwentne pomijanie ich spraw w debacie politycznej i społecznej? Na gruncie społecznym jeszcze dokonuje się pewnym gestów w stronę Kresowian, ale w polityce zagranicznej te gesty są przytłumione zarówno obraźliwymi gestami ze strony sąsiadów, jak i bolesnym brakiem reakcji ze strony władz w Polsce.

Dlatego chcę opisać tę dyskusję, której byłam świadkiem:

Bo chyba po raz pierwszy w życiu usłyszałam coś, co wydawało się niemożliwe: jak Polacy potrafią sprzeciwić się nakładaniu na nich fałszywie pojętych przyjaźni i odrzucają strach przed zagrożeniem militarnym. W chwili, gdy obraduje w Warszawie cały sztab wojskowych, z okazji szczytu NATO, warto spojrzeć na to miejsce, gdzie rozgrywa się już od dawna konflikt bez rozwiązania. To teren dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, w którym obecnie blokowane są inicjatywy polskiej społeczności – przoduje w ich tłumieniu Ukraina i Litwa, na Białorusi sytuacja wygląda inaczej. Pisałam kiedyś o zamykaniu szkół na Litwie, teraz poruszam temat, który wypełnił całe spotkanie – problem zachowania pamięci narodowej wobec rodzącego się nacjonalizmu ukraińskiego.

Po manifestacji przed Sejmem w tej sprawie, na spotkaniu w praskim urzędzie mieli spojrzeć sobie w oczy ksiądz Jacek Międlar i profesor Jan Żaryn, ale formułę zmieniono, i ostatecznie pojawili się goście: wiceprezes Światowego Kongresu Kresowian W. Istowski, poseł klubu Prawo i Sprawiedliwość Michał Dworczyk, poseł klubu Kukiz 15 Wojciech Bakun i pisarz Stanisław Srokowski, autor ekranizowanej książki „Wołyń”.

Nastroje zebranych wzburzyła informacja, która poruszyła zarówno gości jak i publiczność – o tym, że w Kijowie główną ulicę nazwano imieniem Stefana Bandery, natomiast na spotkaniu ministrów był obecny potomek zbrodniarza ukraińskiego, Szuchewycza. Wobec tego, zwrócono się do posła PiS, obecnego w rozmowach, z żądaniem wyjaśnień, których próbował udzielić. Cała dyskusja ułożyła się właśnie w tej rozmowie – obywateli z władzą, której przypomniano obowiązki. Polacy chcą mieć prawo do ścigania zbrodniarzy wojennych, a mają zaledwie przywilej ustanawiania różnej maści świąt, których charakter nie jest wiążący dla sąsiadów Polski. Omówiono kwestię różnicy pomiędzy terminem uchwała i ustawa, ze względu na to, iż termin ustawy daje więcej możliwości, jako że ma charakter dokumentu prawnego, natomiast termin uchwały gwarantuje jedynie możliwość wyrażenia woli, a nie egzekwowania jej w sposób trwały. Ma to znaczenie dla programów nauczania, inicjatyw kulturalnych, ale przede wszystkim, kwestii penalizacji czynów, które jak dotąd dla Ukraińców są prezentowane w świetle bohaterstwa, a nie zbrodni. Dlatego o ustawę, a nie uchwałę wołał prezes Ruchu Narodowego, Robert Winnicki, podczas manifestacji przed Sejmem. Poseł PiS przypomniał o inicjatywie klubu, która była właśnie projektem uchwały z 2013 roku, by uznać prawdę o ludobójstwie i dodał, że uchwała została odrzucona głosami posłów Platformy Obywatelskiej i Ruchu Palikota. W lutym 2015 zgłoszono ustawę o Dniu Pamięci Męczeństwa Kresowian, w której obok pomordowanych na Kresach ujęto ofiary sowieckiej agresji i rewolucji, co zaciera obraz prawdy historycznej, marginalizując rolę ukraińskiego nacjonalizmu. Podczas gdy poseł PiS dba o kulturę kresową jako podstawę tożsamości polskiej, angażując się w ekshumacje, poseł klubu Kukiz 15 – W. Bakun przedstawił sytuację konkretnie, min. wyjaśnił różnicę między uchwałą jako wyrażeniem woli a ustawą jako dokumentu o mocy prawnej.

Spotkanie od początku miało charakter dyskusji, bo już w trakcie pierwszego wystąpienia publiczność żądała konkretu, zauważywszy że tłem konfliktu polsko-ukraińskiego jest kwestia energetyczna, elektrowni atomowej. Posłowie odpowiadali na pytania, dostrzegając problem mentalności azjatyckiej sąsiadów (PiS), zamiany ruchu obywatelskiego na ruch kontrolowany zewnętrznie drogą sponsoringu – (Kukiz 15), podkreślając wartość polskiego interesu narodowego (PiS), polskich kontaktów z Kościołem na Ukrainie (Kukiz 15), małżeństw mieszanych (Kukiz 15). Na gruncie spotkania ujawniła się prawda o rzeczywistości politycznej: posłowie zobowiązani do zachowania dyscypliny partyjnej nie są w stanie, a nawet, nie dają sobie prawa do zagłosowania w zgodzie z prawdą historyczną i własną tożsamością – już nie mówiąc nawet o sumieniu. Ta informacja wzbudziła czytelny okrzyk na sali: partię nazwano wrogiem Polski. Pytanie, jaka partia jest Polsce przyjazna, jeśli nie możemy mówić o polskiej partii narodowej, czyli tej, która konsekwentnie realizuje polski interes narodowy i składa się z osób o tożsamości polskiej.

Posłowie za radą publiczności dostrzegli zbieżność sytuacji na Ukrainie z sytuacją w Niemczech, gdzie również powstaje kult A. Hitlera, w podobny sposób podejmowany (filmy, ulica, podręczniki), co zrodziło pytanie o podejście władz w Polsce do Polaków. Poseł klubu Kukiz 15 zasugerował, że istnieje zewnętrzny interes ekonomiczny, który blokuje porozumienie Ukrainy i Polski jako kwestię polityki suwerennej wobec Berlina i Paryża. Jako dowód przedstawił utrudnianie koalicji z Węgrami. W ruchu na Majdanie dostrzegł zasadniczą zmianę, co publiczność zanotowała jako analogię z sytuacją Polaków na Kresach przed szerzeniem nacjonalizmu ukraińskiego. W. Bakun stwierdził, że porozumienia można szukać z Ukraińcami, a nie z ideologią D. Doncowa. Poseł PiS usiłował szukać pozytywnej wartości w kontaktach polskich władz z Ukrainą, wyjaśniając stanowisko partii; założono iż Polska ma zachować charakter podmiotowy w rozmowach, zatem musi być obecna niezależnie od składu osobowego debaty. Trudno się z tym nie zgodzić retorycznie, a jednak publiczność miała odwagę zwrócić uwagę politykom. I o tym teraz pragnę opowiedzieć.

Publiczność składała się z osób różnej afiliacji, bo byli obecni na sali ludzie pióra, naukowcy, studenci, dziennikarze, członkowie Ruchu Narodowego i organizacji narodowych oraz inicjatorzy protestu przeciwko fałszowaniu historii. Wszystkich łączyło to samo pragnienie, by nie dopuścić już do pominięcia kwestii właściwego przedstawiania relacji polsko-ukraińskich, ale – co zauważył pisarz. S. Srokowski – te relacje są dla Polaków przykładem zaburzenia pojmowania polskiej tożsamości, które to zaburzenie dokonuje się, gdy zapominamy o Kresach, marginalizując je. Gdy zgadzamy się na odcięcie pamięci o tym terenie, to jakby sami podpisujemy się pod ustaleniami w Jałcie – ustaleniami, które do tej pory nie mają mocy prawnej i istnieje możliwość podważenia ich (informacja z uchwały Światowego Kongresu Kresowian obradującego na Jasnej Górze w lipcu 2015) – i odcinamy nasze korzenie, pozwalając na tworzenie alternatywnej wizji historii, gubiąc naszą młodzież. Nasza młodzież zaś jest właśnie tą, która wchodzi w relacje z młodzieżą ukraińską i dostrzega te rażące wręcz różnice w pojmowaniu opieki Państwa nad Narodem – u władz w Polsce i u sąsiadów. Nasza młodzież widzi ryzyko zagrożenia islamskiego na Ukrainie, co stanowi ryzyko dla Światowych Dni Młodzieży – w bezpieczeństwo dzięki użyciu specjalnego sprzętu (PiS)
Gdy publiczność podała informację o utopii utworzenia Państwa polsko-ukraińskiego, którą to wizję roztoczył podobno poseł PiS, S. Pięta, powróciwszy z Ukrainy, wezwano posłów do wycofania się z poddańczej retoryki i nawiązywania przyjaźni za wszelką cenę. Polacy obecni na sali wśród widzów oznajmili, że nie są przestraszeni położeniem geopolitycznym Polski i nie mają ochoty na zubożanie Polski (w 2014 roku Ukraińcy wywieźli z naszego kraju 220 mln $), zobowiązali posłów do zagwarantowania prawnych konsekwencji w dziedzinie edukacji i właściwego przedstawiania prawdy historycznej, przypomnieli o konieczności penalizacji czynów zbrodniczych – uznając kwestię świadomości narodowej za podstawową i nadrzędną wobec interesów ekonomicznych czy politycznych.

Tu warto wspomnieć, iż główny rozdźwięk pomiędzy władzą czy opozycją a społeczeństwem polega na innym ustalaniu priorytetów w działaniu i pojmowaniu tożsamości. Rozdźwięk ten ujawnił się w sposób jaskrawy, gdy wobec coraz głębszego odsłaniania prawdy o faktycznym podejściu władz do Polaków na Kresach realizowanego w polityce zagranicznej, goście i publiczność zostali upomnieni, aby wzięli pod uwagę fakt, że znajdują się w lokalu udostępnionym przez partię. To upomnienie zostało odebrane jako przejaw cenzury, jako że urząd należy do obywateli, a nie do partii. Zatem to publiczność skutecznie upomniała organizatorów, co świadczy o pewnej zmianie myślenia obywateli. Polacy są w stanie rozpoznać formy cenzury i ujawniać je. Refleksja o cenzurze potwierdziła się w ograniczeniu czasu przeznaczonego na wypowiedź dla pisarza, autora ekranizowanej książki „Wołyń”, S. Srokowskiego. Pisarz dostał od organizatorów tę chwilę, podczas której mógł jeszcze raz zaapelować o pozostanie na poziomie wartości budujących polską kulturę narodową, przypomnieć o tożsamości narodowej, wskazać ryzyko kultu Bandery analogicznego do kultu Hitlera (na Ukrainie zdarza się forma modlitwy pod pomnikiem zbrodniarza, dzieci uczą się wzoru bohaterstwa według wzoru Ukraińskiej Armii Powstańczej, którą traktują jak polskie dzieci Armię Krajową czy Narodowe Siły Zbrojne), wezwać do utworzenia Muzeum Kresowego – podczas gdy powstają nowe muzea mniejszości narodowych, brak przez 70 lat miejsca pamięci Kresów, które to miejsce mogłoby stać się poważnym ośrodkiem kultury polskiej, atrakcją turystyczną, centrum edukacji, wsparciem dla gospodarki, itd.

Głos pisarza współbrzmiał z głosem publiczności, dlatego w moim artykule pragnęłam połączyć te dwa głosy w jeden: upomnienia władzy o obowiązkach wobec Narodu. Jednakże publiczność sformułowała swój głos bardzo dobitnie, wykazując trzeźwość osądu przed wypowiedzią pisarza i doszło do absurdu – bo właśnie z tym pisarzem Polacy na sali mogli rozmawiać głębiej, niż z politykami, a tymczasem, spotkanie przybrało charakter dyskusji politycznej i debaty Narodu z władzą. min. upomniano posła o służebnej roli portalu społecznościowego facebook, zaznaczając że portal ten ma na celu prawdziwy kontakt z ludźmi i podejmowanie rozmowy oraz komunikowanie podjętych działań, a nie wyłącznie autoprezentację. Ten fakt wskazuje na gotowość Narodu do formowania ruchu politycznego, który jest w stanie łączyć potrzeby społeczne z realiami politycznej gry. Pytanie, czy Polacy zdają sobie sprawę z tego, że potrzeba rozejrzeć się wokół, aby dostrzec tę gotowość i wyjść poza obręb wizji proponowanych medialnie. Ten wniosek nasuwa się, gdy obserwujemy zasadnicze różnice debat i dyskusji politycznych promowanych w ośrodkach kultury a tymi ukazywanymi w mediach. Tendencja do tworzenia obrazu mainstreamowego okrada Polaków z prawdy historycznej i spojrzenia na rzeczywistość polityczną. Władza w Polsce potrzebowała tego upomnienia od publiczności, aby zrozumieć swój służebny charakter. Problem w tym, że obywatele mogą już nie mieć cierpliwości do władzy, która – jak zauważył pisarz – boi się odwołań do kultury i podstaw istnienia Narodu. Stąd padło pytanie o termin rozwiązania Sejmu (adresowane do posła klubu Kukiz 15).

Aktualnie wywalczono tylko uchwałę, walka o ustawę trwa.

Natomiast w ukraińskim parlamencie zgłoszono już uchwałę o polskim ludobójstwie dokonanym na Ukraińcach, na co polskie MSZ zareagowało nikłym zdziwieniem.

Dlatego Polacy czekają na ruch narodowy i władzę narodową, mają jednakże świadomość zagrożeń nacjonalizmu, który rozwija się u sąsiadów w formie wadliwej. Warto przypomnieć, że polski nacjonalizm ma charakter chrześcijański, jest głęboko osadzony w katolicyzmie, chociaż obecnie obejmuje wiele nurtów.

Pytanie o polską władzę wciąż powraca, w kolejnych barwach, co dostrzegają twórcy kultury. Wypada się ucieszyć, że ich głos współbrzmi z głosem Narodu, ale należy także zapytać, dlaczego do tej pory ten głos jest lekceważony lub marginalizowany. Zasada przydzielania czasu panelistom jest do tej pory, zarówno w mediach jak i prezentacjach zewnętrznych, solą w oku ugrupowań i osób – ze względu na nierównomierność rodzi się ryzyko niesprawiedliwości, a z tego, niezrozumienia. Dlaczego to słowo „nie” jest rdzeniem dyskusji w Polsce, zamiast pozytywnego dialogu narodowego? Może właśnie dlatego, że jesteśmy wciąż, jak wskazał Norwid, żadnym społeczeństwem – mimo iż ciągle posługujemy się mową z dziedziny nauk społecznych. A także dlatego, że brakuje podejścia narodowego nie tyle wśród panelistów, co wśród organizatorów wszelakich dyskusji. A to jest problem, na który warto było zwrócić uwagę. Dowiedzieliśmy się także o naciskach opiniotwórczej Gazety Wyborczej na organizatorów debat i spotkań aby zakończyć ich formułę; ta informacja stawia w pewnym świetle temat dyskusji publicznej na miejscu. Dotąd przynajmniej jest możliwa wymiana zdań między Polakami na sali.

Pisarz wspomniał o konieczności dotrzymywania obietnic i ryzyku utraty zaufania obywateli. Rola publiczności w tym kontekście wzrasta do roli mentora. Miejmy nadzieję, że Polacy potrafią wyciągnąć z tego wnioski i utrzymać tę pozycję w sposób wiążący dla władzy, bo jest to sprawdzian dla samych siebie – na ile jesteśmy w stanie obronić naszą tożsamość wobec tak jawnych ataków i splotu cudzych interesów.

(93)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Idź na górę