Portal informacyjno-historyczny

Nie chciał, żeby AK walczyła z Niemcami przeciwko bolszewizmowi. Kulisy zdrady i śmierci gen. „Grota” Roweckiego. WIDEO

w Cytaty/II wojna światowa/Ważne książki

(1858)

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze:

30 czerwca 1943 roku, Gestapo dokonało aresztowania, które wstrząsnęło Polskim Państwem Podziemnym – gen. Stefana „Grota” Roweckiego.

Współpracujący z hitlerowcami agenci, członkowie akowskiego wywiadu w osobach Ludwika Kalksteina, Blanki Kaczorowskiej i Eugeniusza Świerczewskiego, podjęli się zadania odszukania i wskazania Niemcom uporczywie przez nich poszukiwanego przywódcy AK. W końcu udało im się (Świerczewskiemu) ustalić miejsce jego pobytu i doprowadzić do jego aresztowania. Z mieszkania numer 10 przy ulicy Spiskiej 14, na warszawskiej Ochocie, Rowecki został niemal natychmiast (by uniemożliwić próby jego odbicia) przewieziony do Berlina, gdzie próbowano zwerbować go do współpracy. Stanowcza odmowa generała zdecydowała, że w połowie lipca 1943 roku został przewieziony do Zellenbau – w granicach obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. (…)

Dwójki winnych dekonspiracji i wydania Niemcom dowódcy AK, czyli Blanki Kaczorowskiej i Ludwika Kalksteina, nie spotkała zasłużona kara. Tymczasem za sprawą ich współpracy z Gestapo i denuncjacji poniosło śmierć ponad dwieście innych osób powiązanych z konspiracją, przede wszystkim z komórkami wywiadu AK. To właśnie efekty pracy wywiadu Polski Podziemnej, przekazywane aliantom do Londynu, w sposób szczególnie znaczący przybliżały klęskę III Rzeszy. (…) – fragment wstępu do książki „Generał Grot. Kulisy zdrady i śmierci”.

(…) Gdy tylko Rowecki znalazł się w rękach niemieckich, Himmler rozpoczął konsultacje z Hitlerem, przedstawiając mu swoje plany. Choć szybko przekonał się o bardzo sceptycznym do nich stosunku Hitlera, nie zrezygnował z nich. Zadecydował o umieszczeniu polskiego generała w obozie w Zellenbau, odległym o 20 km od Berlina. Przewieziono go tam w połowie lipca 1943 roku i umieszczono w celi nr 71 (w styczniu 1944 r. został przeniesiony do celi nr 50). Więzienie Zellenbau było specjalnym więzieniem śledczym dla osób szczególnie ważnych dla polityki III Rzeszy. Podlegało bezpośrednio centrali Gestapo i chociaż mieściło się na terenie obozu koncentracyjnego Sachsenhausen, było od niego odizolowane wysokim murem. Znajdowało się w nim około 80 pojedynczych cel i izby przesłuchań.

Osoby, które przyczyniły się do pojmania Komendanta Głównego AK, doceniono w sztabie Reichsführera SS Himmlera i nagrodzono. Dowiadujemy się o tym z pisma adiutantury gabinetu Komisarza Rzeszy ds. Umacniania Niemczyzny, skierowanym do szefa RSHA – Ernsta Kaltenbrunnera. Trochę zaskakujący jest fakt, że wysokość tej nagrody dla SS – Untersturmführera Mertena, była jednak stosunkowo niska (1.000 marek) i że nie otrzymał on, często stosowanego przy podobnych okazjach, natychmiastowego awansu służbowego. Dopiero po niemal roku wręczono mu order „Kriegsverdienstkreuz”. Wyróżniono za to komendanta SD i policji bezpieczeństwa na dystrykt warszawski – Ludwiga Hahna, który został awansowany do stopnia SS-Standartenführera. Nic nie wiadomo o jakiejkolwiek nagrodzie dla Eugeniusza Świerczewskiego. Z całą pewnością, takie sprawy załatwiane były bez szczegółowych adnotacji ze specjalnej kasy warszawskiego Gestapo, z sum przeznaczonych dla konfidentów i donosicieli. Z tych samych pieniędzy opłacano tysiące tzw. szmalcowników, niestety, najczęściej Polaków, którzy dla pieniędzy tropili ukrywających się Żydów.


Rozmowy z „Grotem” kontynuowano, bądź przewożąc go do Berlina, bądź przesłuchując na miejscu. W Zellenbau zjawiali się wówczas Harro Thomsen, a niekiedy sam Müller. Więzień był traktowany w dalszym ciągu względnie poprawnie. Pozwolono mu na ograniczoną korespondencję z rodziną, mógł prowadzić notatki i odbywać samotne spacery. Bezpośrednią kontrolę nad nim miał komendant Zellenbau – Kurt Eccarius, choć formalnie gen. Rowecki podlegał komendantowi obozu Sachsenhausen, Antonowi Kaindlowi. Niewystarczająca okazała się opieka lekarska. Po licznych skargach „Grota” na dolegliwości związane z chorobą wątroby, umożliwiono mu wizytę lekarską w Berlinie.

Już po wybuchu Powstania Warszawskiego, na specjalne polecenie Himmlera, szef Gestapo, Heinrich Müller za pośrednictwem dalekopisu, polecił komendantowi obozu Kaindlowi, przeprowadzenie egzekucji gen. Stefana „Grota” Roweckiego.

Najprawdopodobniej równocześnie nakazano likwidację: szefów Oddziału II Komendy Głównej AK – płk. Wacława Berkę, płk. Mariana Drobika i płk. Władysława Szczekowskiego (ten ostatni z Wywiadu Ofensywnego „Stragan”). Cała ta trójka po aresztowaniu w Warszawie, została przewieziona do Berlina na przesłuchania i do lata 1944 roku nie było jakichkolwiek wiadomości o ich losie. Czy także zostali uśmierceni, w tym samym miejscu i czasie, co ich Komendant? Wiele na to wskazuje, chociaż także okoliczności ich śmierci nie próbowano dotąd wyjaśnić…

Można założyć, że nad ranem 2 sierpnia 1944 roku (możliwe też, że dopiero 7 sierpnia) generał „Grot” został wyprowadzony z Zellenbau na teren właściwego obozu Sachsenhausen i tam uśmiercony, być może rozstrzelany. Najprawdopodobniej stało się to w miejscu, gdzie zwykle dokonywano egzekucji, a które tak dokładnie opisał asystujący im Paul Sakowsky. Jeśli rzeczywiście tak było – zwłoki polskiego generała zostały spalone w obozowym krematorium. Wszystkie pozostawione rzeczy osobiste generała i jego zapiski zabrano do Berlina, gdzie trafiły w ręce Harro Thomsena. – fragment rozdziału „Losy „Grota” Roweckiego od 30 czerwca 1943 do początku sierpnia 1944 roku”.

Witold Pronobis, Generał Grot. Kulisy zdrady i śmierci, Editions Spotkania, Warszawa 2014.

Ludwik Kalkstein

Jest początek stycznia 1990 roku. Witold Pronobis, historyk, dziennikarz Radia Wolna Europa udaje się z magnetofonem do mieszkania Edwarda Ciesielskiego, bibliotekarza Polskiej Misji katolickiej w Monachium. Ma informacje, że Ciesielski działał w Wywiadzie Armii Krajowej i zajmował się ochroną żołnierzy AK przed komunistycznym podziemiem, przez co musiał uciekać z PRL. Liczy na zdobycie ciekawego wywiadu dla Radia.

Tymczasem kilka dni wcześniej miał możliwość obejrzenia fotografii jednego ze zdrajców – Ludwika Kalksteina. I teraz, już po kilku chwilach rozmowy z rzekomym Edwardem Ciesielskim, nie ma żadnych wątpliwości… Wywiadu nie udało się Pronobisowi przeprowadzić, ale udało się wynieść teczkę, zawierającą dokumenty potwierdzające nie tylko tożsamość Kalksteina-Ciesielskiego, ale i dowody jego współpracy z bezpieką PRL.

Pozycja wydana przy współudziale Muzeum Powstania Warszawskiego.

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze:

Zostaw swój komentarz

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Loading Facebook Comments ...
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Cytaty

Idź na górę