Portal informacyjno-historyczny

Zapomniany obóz dla dzieci w Łodzi. Przeznaczony dla najmłodszych Polaków znalazł się na terenie getta

w II wojna światowa
Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

(2531)

Na naszych wschodnich terenach Niemiec, szczególnie w „Okręgu Warty”, zaniedbanie młodzieży polskiej rozwinęło się poważnie i stanowi groźne niebezpieczeństwo dla młodzieży niemieckiej. Przyczyny tego zaniedbania leżą przede wszystkim w nieprawdopodobnie prymitywnym standardzie życia Polaków. Wojna rozbiła wiele rodzin, a uprawnieni do wychowywania nie są w stanie spełniać swych obowiązków, polskie zaś szkoły zamknięto. Stąd też dzieci polskie, wałęsające się bez jakiegokolwiek nadzoru i zajęcia, handlują, żebrzą, kradną, stając się źródłem moralnego zagrożenia dla młodzieży niemieckiej

— Heinrich Himmler w uzasadnieniu koncepcji utworzenia obozów prewencyjno-izolacyjnych dla polskich dzieci.

Obóz „na Przemysłowej”, stworzony w Łodzi przez władze III Rzeszy lager koncentracyjny przeznaczony do więzienia i mordowania polskich dzieci, wyłania się powoli z otchłani zapomnienia i niewiedzy. Ten hitlerowski twór funkcjonował w kwartale ulic Brackiej, Plater, Górniczej i muru cmentarza żydowskiego przez 25 miesięcy II wojny światowej. Heinrich Himmler z rozmysłem kazał go zbudować w granicach łódzkiego getta, by zupełnie odseparować dzieci od świata i udaremnić wszelkie szanse na ucieczkę. Jedynymi dorosłymi, z jakimi dzieci miały kontakt, byli specjalnie dobrani i wyszkoleni w bezduszności, odporni na bezbronność ofiar esesmani.

Nazwa obozu pochodzi od ulicy Przemysłowej, ponieważ nią właśnie dowożono transporty dzieci i na jej skrzyżowaniu z Bracką była wjazdowa brama. Na Przemysłowej 34 do teraz stoi budynek, w którym mieszkał zarząd lagru (Verwaltung) i gdzie ważyły się decyzje o losie dzieci – życiu lub śmierci. Warunki, jakie tam stworzono, były tak tragiczne, że dzieci przywożone „na Przemysłową” w transportach z Oświęcimia, płakały i chciały wracać. Dziennie przebywało tam średnio tysiąc więźniów w wieku od niemowlęctwa do 16 lat. Od świtu do wieczora dzieci pracowały dla Rzeszy w wybudowanych na terenie obozu warsztatach – faszystowska „filozofia” nakazywała optymalne wykorzystanie ofiary zanim się ją zgładzi.

Dzieci w obozie w Dzierżąznej (filia łódzkiego obozu)
Dzieci w obozie w Dzierżąznej (filia łódzkiego obozu)

Do obozu zwożono polskie dzieci z całej Polski; w większości były to biedne sieroty i dzieci bohaterów polskiego podziemia. Obóz był karą dla walczących z okupantem rodziców, dotkliwą formą represji wobec wartościowej młodzieży i zwolnieniem sierocińców, których budynki przechodziły w niemieckie ręce.

Wedle różnych źródeł w obozie „na Przemysłowej”, z powodu brutalnych pobić, przepracowania i nieleczenia chorób, zginęło ponad 12 tysięcy polskich dzieci. Po wyzwoleniu miasta (styczeń 1945) znaleziono w nim jeszcze około 900 ciężko chorych, przerażonych małych ludzi, z licznymi ranami i odmrożeniami. Do lat 70. XX wieku dotrwało ich przy życiu nieco ponad 300.

Władze PRL-u, z trudnych do określenia i zrozumienia przyczyn, zatarły ślady obozu i skazały go na nieistnienie. Byli więźniowie nie otrzymali od państwa żadnej pomocy, a i dziś przywracanie pamięci o ich straszliwym losie napotyka na opór.

Pierwszy transport dzieci przybył „na Przemysłową” przed Bożym Narodzeniem, dnia 11 grudnia roku 1942…

Jola Sowińska-Gogacz, źródło: wPolityce.pl

Kilka wymownych cytatów, które obrazują warunki panujące w obozie:

„Moczone deski pryczy i podłogi zaczęły gnić. Dzieci marzły i dlatego podkładały pod siebie ubrania lub w nich spały i w takiej odzieży wychodziły później do pracy. W zimie zmoczone ubrania natychmiast zamarzały”

„Były to dzieci jeszcze żywe, ale już umarłe, wychudzone do takich granic, jakich się nigdzie poza tym nie spotyka. Wszystkie reakcje były u nich zwolnione, poruszały się wolniej, wolniej wykonywały rozkazy, stale się spóźniały, były senne i apatyczne. Obojętniały wreszcie na wszystko i na swój własny los. Umierały podczas snu, w kolejce po zupę, na siedząco i na stojąco”.

Józef Witkowski w książce „Hitlerowski obóz koncentracyjny dla małoletnich w Łodzi”

To było miejsce okrutne, które wyniszczało organizm. Po wojnie o tym się nie mówiło. Ale robili badania na więźniarkach z Przemysłowej. 30 procent było bezpłodnych. Ginekolog mi powiedział, że u mnie nie tylko ciało choruje, ale także psychika. Wiele lat się starałam o dziecko.

Krystyna Pacut, przetrzymywana w obozie, dla „Gazety Wyborczej”:

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z II wojna światowa

Idź na górę