Czy seria antypolskich wypowiedzi, które padły w ostatnim czasie ze strony prominentnych przedstawicieli Izraela to przypadek? Dr Rafał Brzeski uważa, że są one ,,częścią kampanii wymierzonej przeciwko Polsce". Wymienia, co może być powodem takich bezpardonowych ataków.
Brzeski jest zdania, że jednym z powodów jej wybuchu jest trwająca w Izraelu kampania przedwyborcza. Ale także wspomina o ,,porozumieniu, które w latach 90. mieli zawiązać z Żydami Niemcy". O tym miał go ostrzegać ,, szpieg CIA w Izraelu w latach 90."
Jego celem miało być wpędzanie Polaków w poczucie winy oraz współdzielenie z nimi niewygodnej dla Niemców prawdy historycznej. Gość Poranka podkreśla, że wszczęty konflikt może być na rękę Żydom w USA, którym zależy na uzyskaniu odszkodowań od Polski. Pozytywnie mogą się odnosić do niego także politycy unijni sądzący, że Polską rządzą protofaszyści – osoby, które mają potencjał, by stać się faszystami z prawdziwego zdarzenia.
- czytamy na stronie Radia Wnet.
https://youtu.be/ZpRfRT7JxK8
Artykuł To tłumaczy ataki polityków Izraela na Polskę? ,,Już 20 lat temu szpieg CIA ostrzegał mnie o antypolskim pakcie” (wideo) pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Manfred Weber, szef frakcji Europejskiej Partii Ludowej, zabrał głos na temat sytuacji w Polsce. Jego zdaniem jest ona trudna - polityk twierdzi, że problem się pogłębia. - Idziemy w złym kierunku w UE, zwłaszcza w Polsce - uważa. Niemieckie media piszą jeszcze ostrzej.
Weber podkreślił, że kwestią, która go martwi, jest problem kultury politycznej w Polsce. Uważa, że ostatni rok to pogłębianie się negatywnego procesu w Europie (a zwłaszcza w Polsce), obejmującego języka debaty publicznej i wzajemnego szacunku. Jego zdaniem oprócz wyjaśnienia okoliczności ataku na Pawła Adamowicza, kwestią otwartą pozostaje przyjrzenie się, jak politycy wzajemnie się traktują.
Niemiecki polityk nawiązał tym samym do manifestacji „Stop współczesnej Targowicy”, która miała miejsce w Katowicach, gdzie byliśmy świadkami wywieszenia szubienic ze zdjęciami europosłów PO, głosujących za rezolucją PE w kwestii praworządności. Weber dopytywał, czy przeprowadzono dochodzenie w tej sprawie (śledztw wciąż trwa, nie sformułowano jeszcze aktu oskarżenia, ani nie przedstawiono zarzutów - red.). Weber dodał, że w Polsce wysyłane są listy z pogróżkami do prezydentów miast.
idziemy w złym kierunku w UE, zwłaszcza w Polsce
- uważa.
Oprócz polityków, dużą troskę o sytuację w Polsce wykazują niemieckie media.
Odpowiedzialność za to, że w minionych latach w politycznych debatach rozpleniła się nienawiść, ponosi jedna strona: prawica wokół partii rządzącej PiS
- diagnozuje ,,FAZ".
Zamachy o podłożu politycznym nie rodzą się w próżni. Od przejęcia władzy przez PiS, w Polsce ma miejsce radykalizacja, którą forsują przede wszystkim rządzący i rosnący w siłę ultrasi
- donosi z kolei Florian Hassel na łamach „Sueddeutsche Zeitung”. Wcześniej w tej samej gazecie czytaliśmy, że ,,w osobie Pawła Adamowicza zamordowano symboliczną postać demokratycznej, liberalnej Polski".
Natomiast Phillip Fritz z "Die Welt" wyczuwa w Polsce ,,klimat nienawiści", wyrażając nadzieję, że ,,narodowi konserwatyści zrozumieją, jak ważne byłoby odejście od agresywnej podburzającej retoryki”.
źródło: wPolityce.pl / Deutsche Welle
Artykuł Niemcy zatroskani o Polskę. Znany polityk ocenia nasz kraj na tle Europy, a niemieckie gazety rozdzierają szaty pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Zaskakujące informacje przynosi niemiecki portal MOZ.de. Zdaniem autorów, obecnie dochodzi do niespotykanej wcześniej sytuacji: Polacy mają jeźdźić do Niemiec, aby... tankować swoje samochody.
Powód? Dziennikarze podają, że na niemieckich stacjach można kupić olej napędowy taniej niż po polskiej stronie. Powołują się na opinię pracowników stacji, znajdujących się przy granicy, jakoby ich klientami byli coraz częściej Polacy. Ci, robiąc zakupy, tankują swoje samochody do pełna. Sytuacja dotyczy głównie Diesla.
Trudno się temu dziwić, skoro olej napędowy po zachodniej stronie Odry można kupić już za 1,089 euro, czyli ok. 4,68 gr
- przytacza dane Auto Świat. Z kolei w Polsce cena oscyluje wokół 50 groszy za litr.
Autorzy zauważają, że w Niemczech widoczny jest w ostatnim okresie spadek cen. Co za tym się kryje? Obniżka ceny detalicznej oleju napędowego po tym, jak spadła cena ropy na światowych rynkach. Polskie stacje nie zdecydowały się na podobny krok.
Niestety, polscy dystrybutorzy zamrozili ceny oleju napędowego na wysokim poziomie. Małym pocieszeniem jest fakt, że w Polsce nadal tańsza jest benzyna
- czytamy na Auto Świat.
Test paliwa: polskie vs niemieckie:
https://youtu.be/f8nFcMSR3Eo
https://youtu.be/f8nFcMSR3Eo
źródło: Auto Świat / DoRzeczy.pl / MOZ.de
Artykuł Niemieckie media: Polacy wolą tankować w… Niemczech. ,,Takiej sytuacji jeszcze nie było” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Czy Centralny Port Komunikacyjny jest dobrym pomysłem? Niemieckie media starają się przekonać, że wprost przeciwnie. Ale jak wynika z komentarzy przytoczonych przez Deutsche Welle, pomysł strony polskiej wywołuje wręcz nerwowość wśród niektórych polityków zza zachodniej granicy.
Deutsche Welle w tekście ,,Megalotnisko w Baranowie konkurencją dla Berlina" przytacza wypowiedź polityka FDP, który apeluje do władz Berlina i Brandenburgii. Sebastian Czaja zachęca berliński Senat do inwestycji 1,1 mld euro w obsługę lotniska Tegel i szybkie zakończenie BER (,,miało być wizytówką stolicy Niemiec, a tymczasem jest pasmem niekończących się fuszerek" - czytamy na DW.com). Uważa, że aktualnie Niemcy mają przewagę konkurencyjną nad Polską, ale...
Jeśli jednak zamkniemy Tegel i nie posuniemy się do przodu z BER, stracimy naszą przewagę
- podkreśla i przedstawia swój pomysł:
Samoloty na trasach europejskich powinny startować i lądować na lotnisku Tegel. Dzięki temu na lotnisku Schoenefeld zwolnią się miejsca na połączenia międzykontynentalne
Politykowi marzą się połączenia międzynarodowe, łączące Berlin z Pekinem, Szanghajem, Singapurem, Mumbajem, Nowym Jorkiem i Waszyngtonem, co ma przyciągnąć do stolicy Niemiec wielkie firmy. Na razie berlińskie lotnisko wypada blado ze swoimi sześcioma połączeniami na tle Paryża (137) i Londynu (155).
Czaja przypomina, że Polska chce oddać swoje megalotnisko najpóźniej w 2028 r., a Berlin?
Pierwotnie lotnisko BER miało być czynne już w listopadzie 2011 roku. Nowy termin otwarcia to październik 2020. Jak wszystko dobrze pójdzie...
- zastrzega Deutsche Welle. A Czaja ostrzega:
Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie będzie ogromną konkurencją dla Berlina
Artykuł Czy megalotnisko w Polsce jest potrzebne? Ten apel niemieckiego polityka mówi wszystko pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Polska bywa przedstawiana jako kraj, który ma najwięcej do zrobienia w kwestii ochrony środowiska. Tymczasem na liście 30 najbardziej emisyjnych zakładów w Unii Europejskiej jest tylko jedna z naszego kraju. Natomiast ranking został zdominowany przez ,,trucicieli" z Niemiec.
Oto lista 30 zakładów przemysłowych z obszaru UE według emisji CO2 do atmosfery. Oprócz Polski jeden zakład z pierwszej ,,30" zlokalizowany jest na terenie Czech, Litwy, Rumunii, Hiszpanii i Słowacji, 2 - Finlandii, Holandii, Wlk. Brytanii oraz Włoch, 3 - Austrii, Belgii i Francji oraz... 7 - Niemiec.
Niemieckie elektrownie o 4 procent zwiększyły emisję CO2 w porównaniu z rokiem 2016 (huta Hüttenwerke Krupp Mannesmann w Duisburgu aż o 22 proc.!). Nic dziwnego, że to Niemcy są liderem w niechlubnym rankingu emisji CO2 wśród państw Unii Europejskiej...
Na stronie Niewygodne.info.pl czytamy:
W 2017 roku niemieckie zakłady wyemitowały do atmosfery 154,7 mln ton CO2 (polskie elektrownie ze wspomnianej listy odpowiadały za 81,7 mln ton emisji CO2). Ponadto ich sprawność energetyczna w kontekście ilości CO2 potrzebnej do produkcji 1 MWh energii była gorsza od sprawności energetycznej siłowni węglowych zlokalizowanych w Polsce (1.107 tCO2/MWh vs 1.021 tCO2/MWh).
Źródło: Niewygodne.info.pl / Trends and projections in the EU ETS in 2018 (EEA.europa.eu)
Artykuł Polska truje najbardziej? Ten ranking największych trucicieli w Europie może zaskoczyć wiele osób pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przeprowadzono badania w takich sklepach jak Aldi, Kauflandzie, Lidlu, Makro, Netto i Rossmannie. Okazuje się, że takie produkty jak Crunchips, żelki Haribo czy serek Almette mają gorszy jakościowo skład niż ich odpowiedniki na półkach niemieckich sklepów.
Odkryto różnice w 12 produktach z przebadanych 101, w tym 10 na korzyść niemieckich produktów. Wykazano, że chipsy ze sklepów w Polsce są smażone na oleju palmowym, a nie słonecznikowym. W paczce Crunchipsów było 25 gramów mniej chipsów. Zawierały glutaminian monosodowy oraz wzmacniacz smaku, a także miały więcej tłuszczu. Inna różnica w porównaniu z niemieckimi to brak proszku pomidorowego i serowego.
Z kolei serek Almette z ziołami, wbrew etykiecie, nie zawierał jedynie 100 proc. naturalnych składników, bo znajdował się tam regulator kwasowości.
Kolejny produkt to czekolada Milka z orzechami, która miała mniej orzechów niż jej odpowiednik z niemieckiego sklepu.
Lipton Ice Tea Peach zawierała mniej ekstraktu z herbaty, w jej składzie znalazła się natomiast fruktoza i słodzik, których zabrakło w produktach na rynek niemiecki.
Pozytywnym przykładem był np. napój pomarańczowy z wyższą zawartością naturalnego soku niż w niemieckim odpowiedniku.
Wśród produktów, których skład różnił się na korzyść niemieckich, znalazły się trzy produkty koncernu Lorenz Snack-World: chipsy Crunchips o smaku paprykowym oraz chrupki Curly Peanut Classic i Monster Munch Original. Jak tłumaczy to firma?
W odpowiedzi dla WirtualneMedia.pl zapowiada, że ,,2019 roku planujemy zakończyć wycofywanie wzmacniaczy smaku (glutaminian sodu) ze wszystkich produktów wytwarzanych w Polsce". Dodatkowo firma zapewnia, że ceny na polskim rynku ,,pozostają bardzo atrakcyjne w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej".
Producent Lipton Ice Tea - PepsiCo twierdzi, że ,,aktualnie produkowane na rynku polskim i niemieckim napoje są takie same pod względem składu" z uwagi na zmiany wprowadzone w 1. kwartale 2018 r.
Jak Hochland Polska wyjaśnia mylącą etykietę z serków? W oświadczeniu czytamy:
Stosujemy inną technologię produkcji niż w Niemczech, co przekłada się na skład produktu [...]Kwas cytrynowy używany w produkcji Almette jest pozyskiwany metodą fermentacji, nie pochodzi z syntezy chemicznej [...] Dlatego według producenta napis „100 proc. naturalnych składników” odzwierciedla stan faktyczny
Mondelez Polska tłumaczy inną zawartość orzechów w czekoladach Milka jako różnicę w ,,granicach błędu statystycznego".
Prezes UOKiK Marek Niechciał uważa, że tłumaczenie różnicami gustów klientów nie jest przekonywujące. Pokazują to wyniki badań, które mówią wprost: Polacy oczekują towarów lepszej jakości, nawet mimo nieznacznie wyższej ceny.
źródło: Polskie Radio / WirtualneMedia.pl
Artykuł Kontrola UOKiK: te produkty mają lepszy skład w Niemczech niż w Polsce. Producenci przesłali mediom wyjaśnienia pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Takie obrazki w latach 60. aż do początków lat 70. w RFN nie należały do rzadkości, ale z dzisiejszej perspektywy mogą szokować. W programie Petera Frankenfelda Wrocław znalazł się poza Polską. To ówczesny standard w narracji historycznej RFN.
Oto fragment programu:
This is great: Peter Frankenfeld's 'Wetterkarte' tour of German accents from 1973. Note how Königsberg and Breslau are still included (and the latter sounds very slavic). Also, I can well imagine J. S. Bach speaking with a Leipzig brogue. pic.twitter.com/vUrAXMCqLm
— Dan Jackson (@northumbriana) 21 września 2018
A tak wyglądały ówczesne atlasy:
To jest jak najbardziej logiczne, ale nie o to rzecz idzie, a głownie o atlasy i materiały edukacyjne do początku lat 70 pic.twitter.com/ZTb4uBgTOy
— Jerzy Gątarz (@gibon102) 22 września 2018
Tu kilka innych map:
https://niezlomni.com/mapa-polski-1969-r-ziemie-odzyskane-jako-tymczasowa-polska-administracja/
Artykuł Tak po II wojnie Niemcy widzieli granicę polsko-niemiecką. Oto fragment ze znanego programu telewizyjnego (wideo) pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Katie Hopkins, brytyjska publicystka publikująca m.in. na portalu ,,TheRebel.media" mówiła na antenie TVP Info m.in. o rynku mediów w naszym kraju. - To jest totalne szaleństwo. Nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie dochodzi do szaleństw, nie byłoby możliwe, aby inny kraj kontrolował taki procent rynku prasowego - uznała.
Hopkins została zapytana o o fakt, że 80 proc. rynku prasowego w Polsce jest w rękach niemieckich korporacji. Oto odpowiedź
.@KTHopkins w @minela_20 o polskich mediach w niemieckich rękach: To jest totalne szaleństwo. Nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie dochodzi do szaleństw, nie byłoby to możliwe, aby inny kraj kontrolował taki procent rynku prasowego #Minęła20 #wieszwięcej pic.twitter.com/T0A5CBjQbk
— TVP Info 🇵🇱 (@tvp_info) 19 września 2018
Wcześniej w TVP głośno mówiono o wpływie mediów z zagranicznym kapitałem na polską scenę polityczna:
Czy niemieccy nadzorcy w mediach wychodzących w Polsce również wydają polecenia którego polityka zaatakować, jeśli jego notowania akurat zagrażają partii, na którą Niemcy w Polsce postawili? Segment #Jedziemy z #Minęła20 pic.twitter.com/IQGy2Dqp0G
— michal.rachon (@michalrachon) 19 września 2018
Artykuł 80 proc. polskich mediów w rękach Niemców? Wiele mówiąca reakcja brytyjskiej dziennikarki. ,,Nawet w Wielkiej Brytanii, gdzie dochodzi do szaleństw…” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Geroge Friedman, słynny amerykański politolog, w rozmowie z ,,Rzeczpospolitą" mówił o scenariuszach na wypadek wojny. Jego zdaniem w przypadku zagrożenia Polska nie może liczyć na pomoc Unii Europejskiej. Portugalia? Włochy? - pytał retorycznie, odpowiadając sobie na pytanie, kto przyjdzie z pomocą. Jego zdaniem to USA będzie w stanie udzielić naszemu krajowi realnego wsparcia.
Jego zdaniem, za kryzys, który dotknął Europę, odpowiadają Niemcy, które to dbają tylko o swoje interesy.
Żaden Francuz czy Niemiec nie będzie ginął za traktat z Maastricht!
- uważa, twierdząc, że w przypadku USA jest inaczej - Stany zostały zbudowane na wojnie niepodległościowej i secesyjnej, co stanowi spoiwo kraju.
De Gaulle był z tego punktu widzenia prorokiem, widział, że idea Stanów Zjednoczonych Europy nie ma sensu
- przypomina, dodając, że Niemcy i Francja były przez lata historycznymi wrogami, więc ich obecny sojusz nie jest oparty na mocnych fundamentach. Jednak teraz próbuje tworzyć się fikcję, która w kluczowych sprawach oparta jest na dyktacie Niemiec.
Niemcy przejęły w Europie rolę moralnego arbitra, który definiuje, czym jest liberalna demokracja, kto jej przestrzega, a czym nie jest. Układ, w którym to właśnie Niemcy krytykują Polskę za prowadzoną przez jej rząd politykę, wydaje mi się czymś niesłychanym! A jeszcze bardziej wyjątkowe jest to, że nikt nie mówi Niemcom – zamknijcie się! No, bo biorąc pod uwagę historię, za kogo się mają Niemcy, żeby krytykować Polskę?
- podkreśla. Twierdzi, że tragedią Niemiec jest, że swą gospodarkę opiera na eksporcie i jest zmuszona szukać rynków zbytu. Przypomina, że w obliczu podobnych problemów stanęła Rzesza po zjednoczeniu w 1871 r. i Niemcy Adolfa Hitlera po objęciu rządów. Jego zdaniem dziś Niemcy zmieniły metody, ale nadal próbują dyktować warunki innym krajom.
Mimo że Europa ma łącznie większą gospodarkę niż USA, nie chce budować armii, która zapewni jej bezpieczeństwo. Co więc stałoby się, gdyby Rosja zaatakowała Polskę?
co zrobiliby Niemcy? Nie wiadomo. Ale tak naprawdę to i tak bez znaczenia, bo nie mają sił zbrojnych
- podkreśla Friedman, dodając, że bezpieczeństwo Polski zależy od USA.
Ameryka będzie teraz bronić tylko tych krajów europejskich, które są ważne dla jej własnych interesów
- wyjaśnia, dodając, że oprócz Polski to także Rumunia (obydwa kluczowe również ze względów militarnych i strategicznych)
Pytanie tylko, jak zachowają się w takim momencie Niemcy. Czy pozwolą przerzucić amerykańskie wojska przez swój kraj, czy też będą miały tak bliskie stosunki z Rosją, że tego nie zrobią?
- pyta. Jest sceptyczny wobec chińskich obietnic dla Polski. Przypomina, że, Xi Jinping obiecał Polsce inwestycję 42 mld dolarów.
I co? To wszystko blef!
- kwituje.
Artykuł Słynny amerykański ekspert odpowiada na pytanie, kto jako pierwszy przyjdzie Polsce z pomocą na wypadek wybuchu wojny. ,,Pytanie, czy Niemcy pozwolą przerzucić amerykańskie wojska” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Ambasador Republiki Federalnej Niemiec Rolf Nikel został wezwany do MSZ po tym, jak Niemcy zdecydowały się wpuścić Ludmiłę Kozłowską, wydając jej wizę LTV. Z niemieckim dyplomatą spotkał się podsekretarz Stanu w MSZ Andrzej Papierz.
Kozłowska aktualnie przebywa w Berlinie, gdzie uczestniczyła w wysłuchaniu dotyczącym rzekomego ,,łamania praworządności” w Polsce. Co jednak uderzającego, to fakt, że jako uzasadnienie wydania Kozłowskiej wizy podano „interes narodowy Niemiec”! Polskie MSZ wydało komunikat w sprawie Kozłowskiej:
Strona polska podtrzymuje swoje stanowisko o wpisaniu obywatelki Ukrainy Ludmiły Kozłowskiej do Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) jako osoby niepożądanej.
Decyzja o wpisaniu Pani Kozłowskiej do SIS została podjęta na podstawie informacji uzyskanych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zebrany materiał nie pozostawia wątpliwości co do nieprzejrzystości źródeł, z których finansowana jest Fundacja Otwarty Dialog. Polskie służby otrzymały również istotne informacje od służb partnerskich
Polska strona podkreśla, że niemieckie służby uzyskały informacje, w oparciu o które podjęto decyzję o wpisaniu Kozłowskiej do SIS.
Wiceminister Andrzej Papierz poinformował Ambasadora Niemiec, że w ocenie strony polskiej przyznanie wizy krótkoterminowej LTV Pani Ludmile Kozłowskiej było nieuzasadnione
- informuje MSZ, które przypomniało, że nadal obowiązuje zakaz wjazdu dla Kozłowskiej na terytorium Polski i UE.
Komunikat MSZ w sprawie Ludmiły Kozłowskiej
Wicemin. #Papierz spotkał się dziś z ambasadorem Niemiec Rolfem Nikelem w związku z wydaniem wizy LTV Pani Ludmile Kozłowskiej.https://t.co/9FScAQgE2S
— Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP 🇵🇱 (@MSZ_RP) 13 września 2018
Tymczasem portal wPolityce.pl informuje, że za zaproszeniem Kozłowskiej do Bundestagu ma stać Frank Schwabe, wpływowy polityk SPD, który wielokrotnie wyrażał poparcie dla Rosji. M.in. bronił jej, gdy ta anektowała Krym, a także atakował rewolucję na Majdanie z pozycji prorosyjskich. Był wtedy... wiceprzewodniczącym delegacji Bundestagu w Strasburgu.
W 2014 r., gdy Rosjanie zajmowali Krym, Schwabe mówił w trakcie Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, o tym, że „nie należy wykluczać Rosji z dialogu” i nawoływał Ukrainę do „umiarkowania”. Drażniła go Julia Tymoszenko, która jego zdaniem „dolewała oliwy do ognia”. Frank Schwabe był też przeciwny odebrania rosyjskiej delegacji prawa do głosu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy
We're overjoyed to have our founder, #HumanRights activist @LyudaKozlovska, back home in EU, a month after being expelled from it for her husband's opposition to #Kaczyński regime.
Relieved to see there is still rule of law in our neighbour countries✌️
Thank you @Bundestag❤️ pic.twitter.com/RmSXK3Xyut— OpenDialogFoundation (@ODFoundation) 12 września 2018
Równie łagodny jak w stosunku do Rosji, nie jest w przypadku krajów ,,łamiących demokrację". W trakcie debaty na temat uruchomienia wobec Węgier Art. 7 przyznał, że kraj, który łamie demokrację, nie powinien być w Unii.
It seems that #Orban is in full confrontation with the #EU. There can not be a country in the EU that, in consequence, overrides #Democracy and #RuleofLaw. Egel who rules it. @socpace
— Frank Schwabe #FreeShahidulAlam (@FrankSchwabe) 11 września 2018
Artykuł W końcu! Ambasador Niemiec na dywaniku. Ujawniono również zastanawiające sympatie polityka, który zaprosił Kozłowską do Bundestagu pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>