Dlaczego Roman Dmowski do końca życia pozostał „zatwardziałym kawalerem”. O jego niespełnionej miłości do… żony Piłsudskiego i innych kontaktach z płcią przeciwną. „Kobiety tu w Paryżu okropnie są drogie”
Tematem nieodmiennie przyciągającym uwagę biografów „zatwardziałego kawalera”, jakim przez całe życie pozostał Roman Dmowski, są jego relacje z przedstawicielkami płci pięknej i stanowisko reprezentowane przez ideologa polskiego nacjonalizmu wobec kwestii ich udziału w życiu publicznym. Konsekwentne trwanie przez autora „Myśli nowoczesnego Polaka” w stanie bezżennym wywoływało nawet, zupełnie zresztą bezzasadne, plotki o jego rzekomo nieujawnianym homoseksualizmie. Jak wspominali jego przyjaciele, Dmowski, konsekwentnie odrzucając zaloty i składane mu przez panie mniej lub bardziej oficjalnie oferty matrymonialne, kierował się po prostu wiernością wobec najważniejszego w swym życiu uczucia – miłości do… polityki, która zaprzątnęła go do reszty.
On sam dał temu wyraz podczas negocjacji z szefem japońskiego sztabu, gen. Kodamą, toczonych w 1904 r. w Tokio. Kiedy Japończyk – ojciec jedenaściorga (bagatela!) dzieci – wyraził „dyplomatycznie” zdziwienie faktem kawalerstwa Dmowskiego, ten wyjaśniał:
Gdyby nasze kobiety były tak ciche i posłuszne jak wasze, dawno byłbym się ożenił Ale u nas człowiek w małżeństwie zanadto musi żonie służyć i to często przeszkadza służyć innym sprawom.
[quote]Niektórzy biografowie Dmowskiego wskazują także na inne możliwe powody jego decyzji o niezakładaniu rodziny. Dla jednych zatem miała ona być wynikiem niespełnionej młodzieńczej miłości Dmowskiego do Marii Juszkiewiczowej – późniejszej żony… Piłsudskiego, który Dmowski pozostał wierny ze złamanym sercem do końca życia.[/quote]
Inni argumentują, iż decyzja o trwaniu w stanie bezżennym była skutkiem obaw polityka o zdrowie psychiczne swych przyszłych dzieci. Dwoje spośród rodzeństwa Dmowskiego zdradzało silne zaburzenia umysłowe. Siostra Jadwiga cierpiała na chroniczny rozstrój nerwowy, zaś najstarszy brat Julian popadł w manię prześladowczą, która spowodowała konieczność poddania się leczeniu w szpitalu psychiatrycznym w Tworkach. Polityk miał obawiać się, iż chorobę psychiczną „odziedziczy” jego potomstwo.
Wybór samotnej drogi życiowej, dokonany przez Dmowskiego, nie oznaczał jednak, że pozostał nieczuły na wdzięki niewieście. W liście z 1892 r. do wielkiego pisarza, Stefana Żeromskiego, pisanym ze stolicy Francji, uskarżał się na permanentną „obstrukcję umysłową”, która, jego zdaniem, miała wynikać z wymuszonej abstynencji seksualnej:
„Kobiety tu w Paryżu okropnie są drogie”
– tłumaczył bez żenady autorowi „Popiołów”.
Przemysław Waingertner, fragment artykułu „Pan Roman, czyli homo politicus… niepolitycznie” z najnowszego numeru „W Sieci Historii”
(5639)
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...
2 komentarze
Miał bardzo trafny pogląd na zasady panujące w polskich małżeństwach (służba kobiecie).
Miał bardzo trafny pogląd na zasady panujące w polskich małżeństwach (służba kobiecie).
OK, czyli przywołujecie słowa Dmowskiego, tłumaczenia, które brzmią jak wypieranie się „ciotki skrytki”