Komando śmierci z SS szło w 1941 r. od miejscowości do miejscowości, działając według tego samego schematu. w końcu czerwca Wizna, 5 lipca Wąsosz, 7 lipca Radziłów, 10 lipca Jedwabne, w sierpniu (bez dokładnej daty) Łomża, około 22 sierpnia Tykocin, 4 września Rutki. łączy je postać Hermanna Schapera.
W Polsce to postać praktycznie nieznana, a tymczasem jak twierdzi Thomas Urban, historyk, wieloletni korespondent dziennika "Süddeutsche Zeitung" w Warszawie, to on prawdopodobnie kierował "akcją likwidacji Żydów" w Jedwabnem. Zadaje on kłam twierdzeniom Grossa, który twierdzi, że Niemcy zostawili wolną rękę Polakom podczas mordu. Przywołuje badania radcy Sądu Okręgowego Opitz, który zajął się sprawą ,,eksterminacji Żydów" w okręgu Łomża, opierając się na wypowiedziach członków SS i wspomnieniach ocalałych Żydów. Ustalił, że akcję przeciw Żydom przeprowadziło Einsatzkomando SS Zichenau (Ciechanów)-Schröttersburg (Płock). Wypełniali rozkaz zapewnienia ,,próżni bezpieczeństwa policyjnego" w rejonie Łomży i dokonania ,,czystki" - enigmatyczne nazwy na mord ludności żydowskiej. Niemieckie dokumenty wskazują, że marsz śmierci przebiegał następująco:
w końcu czerwca Wizna, 5 lipca Wąsosz, 7 lipca Radziłów, 10 lipca Jedwabne, w sierpniu (bez dokładnej daty) Łomża, około 22 sierpnia Tykocin, 4 września Rutki. Do tego ,,akcje żydowskie" w Zambrowie i Borkowie.
,,Know-how" było takie samo jak na dzisiejszej Litwie, Białorusi, Ukrainie, w Mołdawii - rekrutowano mężczyzn z nizin społecznych, zapewniając im łupy i bezkarność. Reinhard Heydrich podkreślał:
Polacy zamieszkali na tych terenach okażą się na podstawie swoich doświadczeń antykomunistyczni, a także antyżydowscy
Dlatego zalecał wykorzystanie odpowiednio nastawionych ludzi do zainicjowania pogromów. Były komisarz kryminalny Schaper z żelazną konsekwencją realizował plan. Jak wskazują naoczni świadkowie, kierował ,,akcjami żydowskimi" i w Radziłowie, i w Tykocinie. Potwierdzają to dokumenty, które z Izraela otrzymał radca sądowy Opitz - raport (sygn. P. Ain. - 0189) biura śledczego do ścigania zbrodni nazistowskich przy sztabie policji izraelskiej. W Radziłowie Żydzi zostali zapędzeni do stodoły, którą podpalono. Na rynku znajdował się Schaper, który wydawał rozkazy. Również w Tykocinie Schaper został rozpoznany. Tam Żydzi zostali rozstrzelani, a polskich chłopów zmuszono do kopania dołów. Badając dokumenty i protokoły przesłuchań radca Opitz w Ludwigsburgu doszedł do wniosku, że Einsatzkomando Schapera odpowiada za zbrodnię w Jedwabnem.
Jego raport trafił na biurko prokuratora w Hamburgu i wszczęto dochodzenie przeciwko Schaperowi, który po wojnie żył pod fałszywym nazwiskiem Karl Bielinski. Mimo że jego fałszywa tożsamość została zdemaskowana, zaprzeczył on udziału w zbrodniach. Postępowanie umorzono. Prokurator stwierdził, że co prawda ocaleni z Radziłowa i Tykocina rozpoznali Schapera jako kierującego akcją, ale ryzyko pomyłki wynikające z błędnego rozpoznania postaci na fotografii było zbyt duże.
Nawet jeśli Schaper nadzorował gromadzenie Żydów, to jeszcze nie dowodzi, że wiedział, iż zostaną następnie zabici, a cóż dopiero, że on sam w tym zabijaniu jakoś uczestniczył
- stwierdził prokurator. Urban podsumowuje:
Był to czas, gdy większość niemieckich prokuratorów niezbyt się wysilała, żeby oskarżyć nazistowskich sprawców.
Jednak sprawiedliwość dosięgnęła Schapera w 1974 r. Spędził za kratkami kilka miesięcy w areszcie śledczym, ale adwokat załatwił mu zwolnienie i przed sądem odpowiadał z wolnej stopy. Sąd w mieście Giessen w Hesji orzekł, że on, a także czterech innych członków komando SS Zichenau-Schröttersburg są winni ,,współudziału w mordzie na Polakach i Żydach". Główną winę mieli ponieść ich zwierzchnicy, którzy odpowiedzialni byli za stworzenie całego prawodawstwa, legitymizującego podobne zbrodnie. Schaper został skazany na sześć lat. Jednak złożył rewizję:
adwokat argumentował, że Schaperowi nie można zarzucić nienawiści rasowej, bo twierdzi, że wśród jego przyjaciół miał kilku Żydów. A poza tym, on tylko wykonywał rozkazy. Ta argumentacja pozwoliła Schaperowi i jego adwokatowi wygrać przed Trybunałem Federalnym w Karlsruhe. Najwyżsi sędziowie uznali, że w sprawie Schapera sąd w Giessen nie sprawdził dostatecznie zarzutu "nienawiści rasowej", i przekazali jego postępowanie do innej izby karnej. Do drugiego procesu jednak nigdy nie doszło, ponieważ stan zdrowia 68-letniego wtedy Schapera pogorszył się na tyle, że na podstawie zaświadczenia lekarskiego nie mógł brać udziału w rozprawie
- pisze Urban, który wskazuje na inny ślad będący dowodem winy Niemców: liczne łuski znalezione na miejscu zbrodni. Urban jednoznacznie podważa rewelacje Grossa, pisząc, że ,,wersja Grossa, że istniało porozumienie między radą miejską Jedwabnego a Niemcami w sprawie zamordowania żydowskiej ludności, nie da się udowodnić na podstawie relacji świadków. Nie było mianowicie w ogóle rady miejskiej w Jedwabnem". Niemcy sięgnęli po kolaborantów. Miejscowa elita nie istniała, bo albo zginęła, albo została deportowana przez Sowietów.
To raczej Niemcy ten mord wymyślili, zorganizowali, wyreżyserowali i swoją bronią ostatecznie dopełnili
- podsumowuje swoje ustalenia Urban.
źródło: Rzeczpospolita
Artykuł Oto prawdziwy architekt zbrodni w Jedwabnem? Ustalenia niemieckiego historyka obalają teorię Jana Tomasza Grossa. Oto co naprawdę się stało pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Piotr Zychowicz lubi wkładać kij w mrowisko. Jego dotychczasowe pozycje, które prezentowały alternatywne scenariusze przebiegu II wojny światowej, budziły liczne kontrowersje. Teraz zastanawia się, czy polskie podziemie nie za mocno szafowało siłami, a przy okazji narażając ludność cywilną.
We właśnie wydanej książce ,,Niemcy" znalazł się m.in. wywiad z niemieckim prof. Robertem Gerwathem o zamachu na Heydricha i okupacji Czech. Poniżej wymowny fragment:
Między listopadem 1941 roku a majem 1942 roku w Protektoracie przeprowadzono trzydzieści trzy egzekucje. Tylu ludzi w okupowanej Polsce ginęło dziennie. Heydrich zadeklarował, że jeżeli Czesi będą spokojnie, karnie pracować – nic im się nie stanie. Polacy takiej propozycji nie dostali.
Skąd taka różnica? Historyk odpowiada:
Istnieje pogląd, że skala niemieckiego terroru zależała w dużej mierze od skali oporu. Na skalę terroru w Polsce składało się szereg czynników. Kwestie historyczne, osobiste urazy Hitlera, rasizm, ale oczywiście również polski opór. Polacy od samego początku postawili się Niemcom. Kampania 1939 roku była dla Wehrmachtu ciężką przeprawą. Niemcy ponieśli w Polsce spore straty. Czeska armia – jak wiadomo – nie podjęła walki. Zupełnie inna była również skala aktywności podziemia w obu okupowanych krajach.
Historyk widzi w tym negatywną rolę Wielkiej Brytanii:
To, że Wielka Brytania podjudzała polskie podziemie do aktów sabotażu i dywersji, było oczywiste. Leżało to w jej interesie. Jednak polski naród płacił za te akcje straszliwą cenę wskutek niemieckich akcji odwetowych. Część Polaków – w tym ja – uważa, że ta cena była zbyt wysoka. Że polskie podziemie powinno było być bardziej wstrzemięźliwe.
Swoją cenę zapłacili również Czesi po udanym zamachu na Heydricha:
sądzę, że cena za zabicie Heydricha była zbyt wysoka. Zamach był bez wątpienia spektakularnym aktem odwagi, ale jego konsekwencje były przerażające. Gwałtowną śmierć poniosły setki ludzi. Byli zresztą Czesi, którzy starali się powstrzymać ten zamach. Przewidywali, że odwet niemiecki będzie potworny. Nie posłuchano ich.
Czy historyk ma rację? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.
Artykuł Dlaczego przez pół roku II Wojny Światowej zginęło tylu samo Czechów co Polaków zabijano jednego dnia? Historyk stawia kontrowersyjną tezę. ,,Polski naród zapłacił za to podjudzanie straszliwą cenę” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>23 sierpnia 1939 w Moskwie zawarty został układ Ribbentrop-Mołotow. Do oficjalnej umowy dołączono tajny protokół przewidujący rozbiór Polski oraz podział strefy wpływów w Europie Wschodniej.
Punkt 1 tajnego protokołu stanowił: „Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa), północna granica Litwy stanowiłaby zarazem granicę między strefą interesów Niemiec i ZSRR, przy czym obie strony uznają pretensje Litwy do terytorium wileńskiego”.
Przy lekturze cytowanego zapisu rodzi się pytanie:
[quote]Jak to się stało, że w supertajnej umowie dwaj bezwzględni grabieżcy, nieliczący się z nikim i z niczym, postanowili uczynić podarunek terytorialny małemu, niewiele znaczącemu państwu, które nie było stroną kontraktu? Czy istniała jakaś ukryta przyczyna powodująca taki stan rzeczy?[/quote]
Próbując odpowiedzieć na to pytanie, warto byłoby zajrzeć do dokumentów pewnego śledztwa, toczącego się w Polsce w latach 1948-1949. Otóż w lecie 1948 roku, w ramach skoordynowanej akcji policyjnej, aresztowano na terenie całego kraju kilka tysięcy byłych żołnierzy wileńskiej AK. Wśród zatrzymanych znaleźli się trzej byli oficerowie kontrwywiadu Okręgu Wileńskiego AK, działający w utworzonej w roku 1944 specjalnej komórce zajmującej się zwalczaniem wpływów komunistycznych na tym terenie. Komórka miała kryptonim organizacyjny „Cecylia”, pochodzący od pseudonimu jej szefa Mirosława Głębockiego.
[caption id="attachment_966" align="alignleft" width="150"] Sergiusz Piasecki[/caption]
Jednym z trzech zatrzymanych oficerów „Cecylii” był 32-letni wówczas podporucznik Witold Milwid. Zanim został skierowany do „Cecylii” był członkiem Kedywu wileńskiej AK, gdzie posługiwał się pseudonimem „T-9”. To on razem z Sergiuszem Kościałkowskim ps. „Czaruś” dokonał w marcu 1943 skutecznego zamachu na redaktora wileńskiej gadzinówki Czesława Ancerewicza w kruchcie kościoła św. Katarzyny. Instruktorem członków Kedywu z ramienia Dowództwa Okręgu był znany pisarz o bujnej przeszłości Sergiusz Piasecki. Po latach na emigracji w Wielkiej Brytanii opisał akcje Kedywu wileńskiej AK w powieści „ Dla honoru organizacji”. Sportretował tam m. in. Milwida pod postacią chemika o pseudonimie „R-7”.
W dniu 1 listopada 1948 w ramach toczącego się śledztwa w sprawie działalności „Cecylii” Witold Milwid złożył do protokołu ciekawe zeznania na temat prawdopodobnego zawarcia w roku 1939 przez rządy Niemiec i Litwy tajnej umowy dotyczącej przyłączenia Wileńszczyzny do Republiki Litewskiej. Według zaprotokołowanej przez funkcjonariusza UB Adama Kujawę wersji Milwida, w roku 1942 lub 1943 dowiedział się on od Sergiusza Piaseckiego, że ówczesny administrator apostolski diecezji wileńskiej biskup Mečislovas Reinys, były minister spraw zagranicznych Litwy, przechowuje w kancelarii biskupiej albo w skarbcu katedry wileńskiej egzemplarz tajnej umowy pomiędzy Niemcami a Litwą, zawartej w okresie przejęcia Kłajpedy przez III Rzeszę, na mocy której rząd niemiecki obiecał w możliwie najbliższej przyszłości przyłączenie Wilna do Litwy w zamian za zainstalowanie na jej terytorium niemieckich baz wojskowych.
[caption id="attachment_967" align="alignleft" width="150"] Józef Mackiewicz[/caption]
Piasecki miał się dowiedzieć o tym od Józefa Mackiewicza, który w latach 1939-1940 wydawał koncesjonowaną przez władze „Gazetę Wileńską” i z tego względu utrzymywał dobre kontakty z wieloma prominentami litewskimi.
Mackiewicz w rozmowie z Piaseckim twierdził, że o istnieniu tajnej umowy dowiedział się od samego Reinysa. Członkowie wileńskiego Kedywu AK postanowili zdobyć ten dokument. W tym celu wysłali do kancelarii biskupiej zamieszkałą w Wilnie przy ulicy Wielkiej 22/11 łączniczkę AK o imieniu Lucyna, która pod pretekstem zasięgnięcia informacji na temat kościelnego unieważnienia małżeństwa miała rozejrzeć się po pomieszczeniach. Następnie Sergiusz Piasecki miał dokonać profesjonalnego włamania do sejfu z przechowywanym dokumentem.
Plan spalił na panewce, gdyż Lucyna nie potrafiła znaleźć pretekstu, by dostać się również do prywatnego mieszkania biskupa i w tej sytuacji Piasecki nie podjął się przedsięwzięcia dalszych kroków.
[caption id="attachment_968" align="alignleft" width="183"] Antanas Smetona[/caption]
Pokazowy proces członków grupy „Cecylia” odbywał się na przełomie sierpnia i września 1949 w Bydgoszczy. Wszyscy trzej podsądni zostali skazani na karę śmierci. Wyroki wykonano. Pomimo że proces był szeroko relacjonowany przez wszystkie gazety ogólnopolskie, żadna z nich nie zamieściła wzmianki na temat zeznań Milwida dotyczących paktu Hitler-Smetona. Ujawnienie ich treści z miejsca nasunęłoby skojarzenia z zapisami punktu 1 tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow.
Treść tego protokołu została upubliczniona na Zachodzie w roku 1946, jednakże Związek Sowiecki do roku 1989 konsekwentnie zaprzeczał jego istnieniu. Jedynie „Gazeta Pomorska”, organ KW PZPR w Bydgoszczy, z uwagi na to, że sprawa ta wypłynęła incydentalnie w czasie rozprawy sądowej, zamieściła w dniu 24 sierpnia 1949 pełen niedomówień i zafałszowań odredakcyjny komentarz następującej treści:
[quote]Siatka wywiadowcza ustaliła, że w skarbcu katedry wileńskiej biskup katolicki Wilna Reinys przechowuje »cenny« dokument, w którym Niemcy zaciągnęli szereg zobowiązań wobec litewskiego faszystowskiego rządu Smetony. Agenci »Cecylii« próbowali ten dokument wydobyć ze skarbca katedry. Jednak na rozkaz Piaseckiego »akcja« ta została przerwana.[/quote]
W dalszej części komentarza pada twierdzenie, że Piasecki jako agent polskiego kontrwywiadu wojskowego uczynił to na rozkaz przełożonych, którzy współpracowali z hitlerowcami i nie chcieli ich kompromitować. Do roku 1946 na temat istnienia tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow wiedziały tylko kręgi przywódcze Niemiec i ZSRR oraz przedstawiciele najwyższych władz kilku innych państw, które pozyskały informacje na drodze wywiadowczej.
Władze polskie pozostawały niestety w zupełnej nieświadomości. W związku z tym nieprawdopodobne jest, aby Milwid i inni konspiratorzy z wileńskiej AK znali w roku 1942 lub 1943 treść punktu 1 tegoż protokołu. Można oczywiście założyć, że Milwid wymyślił wszystko dopiero w roku 1948, gdy już znał te ustalenia. Taki krok z jego strony byłby jednakże wielce ryzykowny. Gdyby bowiem komuniści z jakichś przyczyn zdecydowali się na nagłośnienie tej sprawy, wówczas przebywający na Zachodzie Piasecki i Mackiewicz mogliby fantazje Milwida skutecznie zdezawuować.
Sergiusz Piasecki już w trakcie trwania procesu grupy „Cecylii” na łamach emigracyjnego „Dziennika Polskiego i Dziennika Żołnierza” zabrał głos w sprawie innych zeznań Milwida przed bydgoskim sądem, opisywanych przez prasę ogólnopolską. Całkowicie niewiarygodne byłoby założenie, że treść omawianych zeznań podsunęli potwornie skądinąd torturowanemu Milwidowi sami funkcjonariusze UB. Gdyby to uczynili, komunistyczne media nagłośniłyby sprawę we wszystkich mediach.
[caption id="attachment_969" align="alignleft" width="155"] Juozas Urbšys[/caption]
W sprawie tej warto prześledzić szczegółowo wydarzenia związane z przejęciem Kraju Kłajpedzkiego przez III Rzeszę w marcu 1939. W dniu 22 marca 1939 korespondent Polskiej Agencji Telegraficznej donosił z Kowna, że dzień wcześniej wrócił z Berlina minister spraw zagranicznych Litwy Juozas Urbšys i zdał sprawozdanie z toczonych tam rozmów w sprawie Kłajpedy. Zaraz po powrocie Urbšysa poseł niemiecki w Kownie dr Zechlin wręczył władzom litewskim notę z żądaniem przekazania Kraju Kłajpedzkiego Niemcom drogą legalnej uchwały Sejmu litewskiego.
Jeszcze tego samego dnia odbyła się zamknięta narada posłów na Sejm przy udziale członków rządu, a po jej zakończeniu zwołano posiedzenie rady ministrów pod przewodnictwem prezydenta Smetony. Bezpośrednio po zakończeniu tej narady odbyło się zamknięte posiedzenie Sejmu. Według uzyskanych przez dziennikarzy informacji Urbšys referował posłom, że jeśli zwrot Kłajpedy nastąpi w drodze porozumienia, Rzesza uwzględni w szerokim zakresie interesy gospodarcze Litwy. Postanowiono wysłać niezwłocznie do Berlina delegację rządową gwoli zawarcia stosownej umowy. Podpisana została już 22 marca 1939. Ze strony niemieckiej podpis złożył Joachim von Ribbentrop, natomiast w imieniu Litwy uczynili to Juozas Urbšys oraz poseł pełnomocny w Berlinie Kazys Škirpa.
Artykuł 4 umowy stanowił:
[quote]Dla wzmocnienia swej decyzji co do zapewnienia przyjaznego rozwoju stosunków między Niemcami a Litwą, obie strony zobowiązują się nie uciekać wzajemnie do stosowania przemocy ani nie popierać użycia przemocy, skierowanej przeciwko jednemu z kontrahentów przez stronę trzecią.[/quote]
Ostatecznie, w dniu 30 marca 1939 litewski Sejm na specjalnym posiedzeniu poświęconym wyłącznie tej sprawie, jednomyślnie ratyfikował umowę o przekazaniu Niemcom Kłajpedy. Posiedzenie Sejmu trwało, według różnych źródeł, od 5 do 15 minut.
W dniu 28 września 1939 nastąpiła korekta tajnej umowy pomiędzy Hitlerem a Stalinem. W zamian za Lubelszczyznę i wschodnie Mazowsze ZSRR przejął protektorat nad Litwą. 10 października 1939 zawarto w Moskwie oficjalną umowę, na mocy której Litwa miała przejąć władanie nad Wileńszczyzną oraz wyrażała zgodę na utworzenie na jej terytorium baz wojskowych Armii Czerwonej.
W roku 1973 ukazała się w Wilnie książka „Czerwiec 1940” pióra V. Kancevičiusa. Autor opierając się na źródłach sowieckich podawał, że pod koniec roku 1939 prezydent Smetona szukał możliwości zmiany protektora. W tym celu wysłał w poufnej misji do Berlina dyrektora departamentu bezpieczeństwa A. Povilaitisa.
Wysłannik Smetony spotkał się z szefem RSHA Heydrichem oraz z szefem Gestapo Müllerem. Przekazał Niemcom informacje na temat tajnych polskich organizacji działających na Wileńszczyźnie oraz na temat działalności komunistów na Litwie, popieranych przez ZSRR. Po powrocie Povilaitisa do Kowna zawarto utajnioną umowę litewsko-niemiecką o współpracy policyjnej.
W związku z tymi wydarzeniami nasuwa się pytanie, czy wymierzona w Polaków i w komunistów poufna oferta wymiany usług policyjnych nie była jedynie pretekstem do skierowania przez Litwę prośby o zmianę protektora ? Czy przy tej okazji Smetona nie przypomniał Hitlerowi o jakichś utajnionych zobowiązaniach Niemiec wobec Litwy, podjętych w niedalekiej przeszłości? Późniejsze wydarzenia dowiodły, że starania Smetony stanowiły już tylko przysłowiową musztardę po obiedzie.
Jeremi Sidorkiewicz, artykuł "Tajny pakt Hitler-Smetona?" ("Kurier Wileński")
Artykuł Nie tylko pakt Ribbentrop – Mołotow? Litwini mieli dogadać się z Hitlerem w sprawie przyłączenia Wileńszczyzny pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>10 lipca to rocznica wydarzenia określanego jako pogrom w Jedwabnem. Zazwyczaj stanowi przyczynek do pokazania Polaków jako antysemitów, mimo że sama zbrodnia jak i udział w niej Niemców, nie został dokładnie zbadany (brak ekshumacji). Do sprawy odniósł się Paweł Kukiz, który przy okazji opisał historię swojej rodziny.
300 Żydów- w tym kobiety i dzieci- zostało żywcem spalonych w stodole. Blisko 50 kolejnych zostało zastrzelonych lub pobitych na śmierć. Nie ma i niech nigdy nie będzie usprawiedliwienia dla tej i podobnych jej zbrodni. Nigdy jednak nie pogodzę się z jednoznaczną oceną Polaków jako zagorzałych, „urodzonych” antysemitów z przykładem Jedwabnego w tle. Oceną bez analizy tła historycznego oraz zdarzeń i zachowań części Żydów względem ludności polskiej, które miały miejsce na teretorium Kresów RP po wejściu tam Sowietów. Nie pogodzę się z propagandą, która tę eksplozję zła wywodzi jedynie z "wrodzonego polskiego antysemityzmu". Nie szukam też usprawiedliwienia, nie chcę "zrozumieć" tego mordu ale...
- napisał na Facebooku.
W 1940 roku mój Dziadek, Marian Kukiz (przedwojenny policjant) został aresztowany przez NKWD a w czerwcu 1941 zamordowany przez Sowietów we lwowskim więzieniu. Mój ś.p. Ojciec (wówczas 11 letnie dziecko) wraz ze swoją matką i starszą siostrą w kwietniu 1940 roku zostali wywiezieni do Kazachstanu. Ojciec cudem wywózkę przeżył – chorował dwukrotnie na tyfus, potem cholerę. Do Polski wraz z rodziną wrócił dopiero rok po zakończeniu wojny. Z piekła. W lecie temperatury 40 stopni na plusie. W zimie też 40 ale w drugą stronę. Potworny głód, niewolnicza praca, wegetacja w ziemiankach na kilkadziesiąt osób, brud, wszawica, powolne umieranie… Żeby zakończyć – taki los spotkał ponad milion Polaków a jedna czwarta z nich straciła życie. Dlaczego o tym piszę? Po to, by spróbować przybliżyć tło jedwabieńskiej zbrodni, znaleźć jedno ze źródeł bestialskich, rewanżystycznych zachowań...
- przypomniał, aby opisać historię, która miała wpływ na ten tragiczny los.
do tej traumy, przez jaką przeszła moja Rodzina w ogromnej mierze przyczynił się obwoźny handlarz, Żyd Orgiel, który najpierw doniósł sowieckim władzom o miejscu ukrywania się mojego Dziadka i jego rodziny a jakiś czas później, już w czapce NKWDzisty, z pałą w ręku zapędzał moją Babcię, Ojca i jego Siostrę do bydlęcego wagonu - kierunek Śmierć...
- podkreślił, który opisał, co działo się później:
Niemcy doskonale zdawali sobie sprawę ze zbrodni sowieckich na terytorium Kresów i z aktywnej pomocy części Żydów przy ich realizacji. 29 czerwca 1941 r. Reinhard Heydrich wydał dyrektywę o prowadzeniu wojny na terenie ZSRR, nakazującą zachęcanie i inspirację pogromów antyżydowskich dokonywanych przez miejscową ludność. M.in. w Jedwabnem owa dyrektywa została wykonana w sposób "doskonały".Rękami Polaków Niemcy zrealizowali część swojego planu eksterminacji Narodu Żydowskiego
- napisał, dodając, że nie ma usprawiedliwienia dla mordu starców, kobiet, dzieci...
Jednak przypomnę słowa Chrystusa, Żyda, któremu Faryzeusze przyprowadzili kobietę oskarżoną o cudzołóstwo, by ten osądził ją według prawa. W rzeczywistości była to prowokacja ze strony kapłanów: jeśliby uznał kobietę winną (zgodnie z Prawem Mojżeszowym), sprzeciwiłby się prawu rzymskiemu, które zabraniało Żydom wydawania wyroków śmierci, jeśli by ją ułaskawił – sprzeciwiłby się prawu Mojżeszowemu. Jezus zamiast wydawać wyroki, wypowiedział słowa: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”.
- zakończył.
Artykuł Polski antysemityzm? Paweł Kukiz podzielił się tragiczną historią swojej rodziny, za którą stał Żyd. ,,Takich jak on były dziesiątki tysięcy” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>To był jeden z głośniejszych niemieckich odwetów w czasie II wojny światowej. Za atak na protektora Czech i Moraw Reinharda Heydricha, który zmarł z powodu obrażeń, Niemcy zrównali z ziemią wioskę Lidice, zabijając jej mieszkańców.
Masakra miała miejsce w wiosce Lidice, na północny zachód od Pragi w nocy z 9 na 10 czerwca 1942 roku. Była to jedna z największych okropności, jakie zdarzyły się w Protektoracie Czech i Moraw w czasie drugiej wojny światowej. Cała wioska została starta z powierzchni ziemi razem z jej mieszkańcami. Przemoc zaczęła się po zamachu na Reinharda Heydricha, protektora Czech i Moraw. Dwóch „cichociemnych”, Jan Kubiš i Jozef Gabčík zaatakowało samochód Heydricha, gdy był w drodze do praskiego zamku. Niemiec odniósł poważne rany i zmarł z powodu obrażeń 4 czerwca.
Zamach wzbudził w Niemcach żądzę zemsty. Ich gniew spadł na Lidice. Pięć dni po śmierci Heydricha dziesięć ciężarówek pełnych policjantów i gestapowców wpadło do wioski. Wszystkich mieszkańców zmuszono do wyjścia z domów. Nikomu nie pozwolono opuścić wioski, a każdy, kto próbował uciekać, został zastrzelony. Wszyscy mężczyźni w wieku powyżej 16 lat, w sumie 172, zostali oddzieleni od reszty i zamknięci w stodole. Następnego dnia ustawiono ich w grupach po dziesięciu i bezlitośnie rozstrzelano. Masakra trwała od świtu do czwartej po południu.
Grupę kobiet spotkał nieco lepszy los niż mężczyzn, ale i ich nie ominęło okrucieństwo nazistów. Siedem z nich zostało zabranych do Pragi i tam rozstrzelano. Pozostałe, w sumie 195, wysłano do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Były tam trzymane w tragicznych warunkach i głodzone. 49 nich zmarło: siedem zostało zagazowanych, śmierć pozostałych spowodowana była opłakanymi warunkami i brutalnym traktowaniem przez Niemców. Dzieci, które naziści uważali za najbardziej wytrzymałe, zostały odesłane, by żyć wśród Niemców z nowymi tożsamościami.
Sama wioska została zrównana z ziemią. Wszystkie budynki, których nie zniszczono, wysadzono później w powietrze przy użyciu dynamitu. W końcu buldożery zadbały o to, by po Lidicach nie został żaden ślad…
źródło: „Rzezie, masakry i zbrodnie wojenne od starożytności do współczesności”
Pomnik zamordowanych dzieci, każde ma swoją rzeźbę:
Artykuł To jedna z najokrutniejszych niemieckich zbrodni w czasie II wojny światowej. W krwawym odwecie ginęli wszyscy: mężczyźni, kobiety i dzieci. Po wiosce nie został ślad [FOTO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Na zachodniej granicy bez zmian. Tradycja szantażowania Polski uchodźcami przez Niemców to słaba tradycja. Ale jest.
[caption id="attachment_36962" align="alignleft" width="359"] Akcja wydalenia Żydów polskich w Norymberdze (28 października 1938 r.)[/caption]
W 1938 przegnali przez naszą zachodnią 15 tysięcy imigrantów czy uchodźców czy też przepędzeńców Żydów. Beck się złamał i przyjął tych nieszczęśliwych ludzi. Część z nich podwoiła liczbę 6 tysięcznego Zbąszynia przerażonego widokiem gnanych przez ówczesnych postępowców z Berlina ludzi z tobołami i dziećmi... co tam? Znacie to?
Francuzi też zagrali swoją rolę. W Zbąszyniu był przetrzymywany niejaki Grynszpan. Jego syn sfrustrowany sytuacją odpalił jakiegoś gościa w ambasadzie niemieckiej w Paryżu. A to ciekawe? Taki terroryzm jako skutki relokacji grup etnicznych. Nawet się miasta zgadzają.
Potem to już było coraz lepiej. Zaraz mamy Kryształową Noc jako odwet za Grynszpana. Człowiek Tego Właśnie Roku 1938 Newsweeka, ulubieniec amerykański liberalsów i demokratów z Europy Kanclerz Niemiec zostaje w 1939 nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla. Pod hasłem "obrony mniejszości" przed polskim katolskim ciemniactwem Niemcy w tym samym 1939 roku w ślad za uchodźcami wjeżdżają do Polski.
Polenaktion, czyli represje III Rzeszy wobec pochodzących z Polski Żydów w roku 1938, w wyniku których w ciągu kilku dni wydalono z Niemiec do Polski około 17 000 Żydów. Szef służby bezpieczeństwa Rzeszy, Reinhard Heydrich, ogłosił rozporządzenie o natychmiastowym wydaleniu z Niemiec wszystkich polskich Żydów. Rozporządzenie to obejmowało także tych Żydów, którzy nie utrzymywali z Polską już żadnych kontaktów.
Polenaktion przebiegała w następujący sposób: funkcjonariusze nazistowskiej policji dostarczali Żydom nakaz deportacji, po czym (nie pozwalając im wziąć ze sobą nawet najpotrzebniejszych rzeczy) dostarczali na stacje kolejowe. Stamtąd w zaplombowanych pociągach przewożono ich do granicy z Polską.
W nocy z 27 na 28 października na granicznych stacjach w Zbąszynku, Bytomiu, pod Chojnicami i Wschową znalazło się kilka tysięcy Żydów, których Niemcy „przepchnęły” siłą przez granicę. Z kolei strona polska, która w marcu 1938 r. wprowadziła ustawę pozbawiającą z końcem października obywatelstwa polskiego osoby, które przez okres dłuższy niż pięć lat stale przebywały poza krajem (dotyczyło to ok. 70 tys. polskich Żydów, mieszkających w Niemczech i Austrii), nie zezwoliła na ich wjazd na teren kraju.
Według raportów Heinricha Himmlera w tym okresie deportowano do Polski około siedemnastu tysięcy Żydów z polskim obywatelstwem, przy czym kilka tysięcy z nich – mając status bezpaństwowców – koczowało tygodniami na granicy między kordonami wojska niemieckiego i polskiego. Pomocy udzielały im w tym czasie żydowskie organizacje dobroczynne oraz Polski Czerwony Krzyż.
Polenaktion wywołała protesty polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które zagroziło, że w odwecie wydali z Polski obywateli niemieckich. Na skutek tego w Berlinie rozpoczęły się rokowania polsko-niemieckie, a Polenaktion wstrzymano. Żydów, których Niemcy nie zdołali przepędzić przez granicę, zabierano z powrotem w głąb kraju, najczęściej do obozów koncentracyjnych.
W zemście za złe traktowanie jego rodziny Herschel Grynszpan zabił niemieckiego dyplomatę Ernesta vom Ratha, co stało się pretekstem do nocy kryształowej.
źródło: Wikipedia
[caption id="attachment_36965" align="aligncenter" width="800"] Zbąszyń, 29 października 1938[/caption]
[caption id="attachment_36966" align="aligncenter" width="800"] Polska w listopadzie 1938[/caption]
[caption id="attachment_36964" align="aligncenter" width="1024"] Stacja Zbąszyń 1938[/caption]
Artykuł Tradycja szantażowania Polski uchodźcami przez Niemców sięga… 1938 r. Swoją rolę odegrali też Francuzi. Przypominamy zapomnianą historię pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Transport ok. 1600 Żydów z lubelskiego getta do obozu zagłady w Bełżcu, przeprowadzony w nocy z 16 na 17 marca 1942 roku, zapoczątkował niemiecką Akcję Reinhardt – zbrodniczą operację polegającą na masowej eksterminacji żydowskich mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa.
Akcja Reinhardt – nazwana tak na cześć Reinharda Heydricha, szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) – zakładała wymordowanie Żydów zamieszkałych na terenie pięciu dystryktów GG: warszawskiego, radomskiego, krakowskiego, lubelskiego i galicyjskiego, a od końca 1942 roku również w okręgu białostockim. Początkowo ofiary były rozstrzeliwane oraz gazowane spalinami w specjalnie przystosowanych do tego samochodach ciężarowych, jednak z biegiem czasu metody te zostały przez Niemców uznane za „nieefektywne”. Masową eksterminacją Żydów bezpośrednio kierowali dowódca SS i policji dystryktu lubelskiego Odilo Globocnik oraz jego zastępca – Hermann Höfle, szef sztabu sztab akcji, ulokowanego w Lublinie. Decyzje kierownictwa zatwierdzał Reichsführer SS Heinrich Himmler, który już jesienią 1941 roku wyposażył Globocnika w specjalne pełnomocnictwa, nakazując rozpoczęcie przygotowań do realizacji akcji.
Aby ją „usprawnić”, po ustaleniach dotyczących „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, podjętych w styczniu 1942 roku w Wannsee pod Berlinem, Niemcy nakazali budowę infrastruktury, umożliwiającej masową zagładę Żydów. W tym celu od listopada 1941 roku do lipca 1942 roku w Bełżcu, Sobiborze i Treblince powstały obozy przystosowane do szybkiego uśmiercania (za pomocą gazu Cyklon B) jak największej liczby więźniów, a następnie pozbywania się dowodów zbrodni – poprzez palenie ich ciał w krematoriach.
W ciągu całego 1942 roku, w którym okupanci przeprowadzili zakrojoną na szeroką skalę operację likwidacji żydowskich gett na okupowanych ziemiach polskich, niemieckie obozy zapełniały się więźniami. Po przybyciu transportów na rampy kolejowe oraz krótkiej selekcji ofiary kierowano do komór gazowych. Poza Bełżcem, Sobiborem i Treblinką, w ramach niemieckiej akcji Żydów masowo zabijano w Auschwitz-Birkenau, na Majdanku, a także w obozach pracy przymusowej, m.in. w Trawnikach.
Akcja Reinhardt, realizowana przez Niemców do jesieni 1943 roku, pochłonęła ok. 2 mln ofiar. Łącznie w czasie wojny Niemcy wymordowali od 2,7 do 2,9 mln polskich Żydów, co w przybliżeniu stanowi połowę wszystkich ofiar Holokaustu.
Artykuł 16 marca 1942 – Niemcy rozpoczęli zbrodniczą akcję, która pochłonęła 2 miliony ofiar pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>