protestantyzm – Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Sun, 03 Dec 2023 21:00:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png protestantyzm – Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 Jak niemiecki mnich walczył z cywilizacją chrześcijańską. Dr Wojciech Golonka: Marcin Luter wepchnął Europę na drogi germańskiego barbarzyństwa [WIDEO] https://niezlomni.com/jak-niemiecki-mnich-walczyl-z-cywilizacja-chrzescijanska-dr-wojciech-golonka-marcin-luter-wepchnal-europe-na-drogi-germanskiego-barbarzynstwa-wideo/ https://niezlomni.com/jak-niemiecki-mnich-walczyl-z-cywilizacja-chrzescijanska-dr-wojciech-golonka-marcin-luter-wepchnal-europe-na-drogi-germanskiego-barbarzynstwa-wideo/#comments Wed, 14 Mar 2018 22:42:22 +0000 https://niezlomni.com/?p=48104

Wykład dr Wojciecha Golonki związany jest z promocją książki jego autorstwa pt. "Protestantyzm oczami Chestertona".

Książkę można zakupić TUTAJ.

Artykuł Jak niemiecki mnich walczył z cywilizacją chrześcijańską. Dr Wojciech Golonka: Marcin Luter wepchnął Europę na drogi germańskiego barbarzyństwa [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/jak-niemiecki-mnich-walczyl-z-cywilizacja-chrzescijanska-dr-wojciech-golonka-marcin-luter-wepchnal-europe-na-drogi-germanskiego-barbarzynstwa-wideo/feed/ 1
Odmawiali modlitwę, kiedy… Dostali przedsmak tego, jak będzie wyglądać ich życie w kraju rządzonym przez muzułmanów [WIDEO] https://niezlomni.com/odmawiali-modlitwe-symboliczna-scena-ktora-pokazuje-tolerancje-religijna-islamu-wideo/ https://niezlomni.com/odmawiali-modlitwe-symboliczna-scena-ktora-pokazuje-tolerancje-religijna-islamu-wideo/#comments Fri, 08 Dec 2017 11:45:33 +0000 https://niezlomni.com/?p=45347

Działacze ,,Stop Islamizacji Danii" postanowili unaocznić biskupowi Kościoła Ewangelicko-Luterańskiego Peterowi Fischerowi Møllerowi, do czego może doprowadzić jego poparcia dla budowy meczetu w mieście.

Protestancki duchowny deklaruje swoje wsparcie dla islamskiej świątyni - pierwszej w Danii, która będzie posiadać minarety. Duńczycy usłyszą więc charakterystyczne wezwanie muezzina. Wygłaszane pięć razy w ciągu dnia ma przypomnieć wiernym o modlitwie. Podczas odtworzenia tego podczas modlitwy biskupowi i jego wiernym działacze chcieli zilustrować, do czego doprowadzi jego poparcie.

Wcześniej działacze złożyli wizytę przed jego domem:

Artykuł Odmawiali modlitwę, kiedy… Dostali przedsmak tego, jak będzie wyglądać ich życie w kraju rządzonym przez muzułmanów [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/odmawiali-modlitwe-symboliczna-scena-ktora-pokazuje-tolerancje-religijna-islamu-wideo/feed/ 1
„Protestantyzm został przygotowany przez wcześniejsze błędy filozoficzne”. Naukowiec wyjaśnia, jakie jest cywilizacyjne podłoże rewolucji protestanckiej. [WIDEO] https://niezlomni.com/protestantyzm-zostal-przygotowany-wczesniejsze-bledy-filozoficzne-naukowiec-wyjasnia-cywilizacyjne-podloze-rewolucji-protestanckiej-wideo/ https://niezlomni.com/protestantyzm-zostal-przygotowany-wczesniejsze-bledy-filozoficzne-naukowiec-wyjasnia-cywilizacyjne-podloze-rewolucji-protestanckiej-wideo/#comments Fri, 01 Dec 2017 19:58:14 +0000 https://niezlomni.com/?p=45111

Wykład prof. Pawła Skrzydlewskiego "Cywilizacyjne podłoże rewolucji protestanckiej" wygłoszony w Radomiu 29 listopada 2017 r.

https://youtu.be/2HayYowyVns

Paweł Waldemar Skrzydlewski – dr hab. filozofii, absolwent Wydziału Filozofii KUL, prof. nadzw. PWSZ w Chełmie, pracownik naukowo-dydaktyczny tejże uczelni od 2005 roku. Autor ponad 100 publikacji naukowych i popularnonaukowych, współpracownik i autor haseł w Powszechnej Encyklopedii Filozofii a także Encyklopedii Filozofii Polskiej, członek Polskiego Towarzystwa Tomasza z Akwinu, L’Association des Amis de la Philosophie Classique – Francja oraz Towarzystwa Naukowego KUL.

Artykuł „Protestantyzm został przygotowany przez wcześniejsze błędy filozoficzne”. Naukowiec wyjaśnia, jakie jest cywilizacyjne podłoże rewolucji protestanckiej. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/protestantyzm-zostal-przygotowany-wczesniejsze-bledy-filozoficzne-naukowiec-wyjasnia-cywilizacyjne-podloze-rewolucji-protestanckiej-wideo/feed/ 1
Prof. John Rao i Grzegorz Braun – „Reformacja czy Deformacja? Luter i rewolucja protestancka” [WIDEO] https://niezlomni.com/prof-john-rao-i-grzegorz-braun-reformacja-czy-deformacja-luter-i-rewolucja-protestancka-wideo/ https://niezlomni.com/prof-john-rao-i-grzegorz-braun-reformacja-czy-deformacja-luter-i-rewolucja-protestancka-wideo/#respond Sun, 12 Mar 2017 18:10:33 +0000 http://niezlomni.com/?p=36275

Nagranie z debaty, która odbyła się 2 marca 2017 r. w Warszawie.

https://www.youtube.com/watch?v=qoplh_6nYls&feature=youtu.be

Artykuł Prof. John Rao i Grzegorz Braun – „Reformacja czy Deformacja? Luter i rewolucja protestancka” [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/prof-john-rao-i-grzegorz-braun-reformacja-czy-deformacja-luter-i-rewolucja-protestancka-wideo/feed/ 0
Grzegorz Braun pracuje nad nowym filmem. Tym razem odejście od polityki w stronę religii [WIDEO] https://niezlomni.com/grzegorz-braun-pracuje-nad-nowym-filmem-tym-razem-odejscie-polityki-strone-religii/ https://niezlomni.com/grzegorz-braun-pracuje-nad-nowym-filmem-tym-razem-odejscie-polityki-strone-religii/#respond Sun, 23 Oct 2016 16:16:05 +0000 http://niezlomni.com/?p=32846

Grzegorz Braun wraz z ekipą ma za sobą pierwszą serię zdjęć do nowego filmu. Będzie to dokument poświęcony reformacji, przedstawionej jako rewolucja protestancka.

Długość filmu będzie wynosiła 75 minut. Prace są niezwykle intensywne, ponieważ producenci chcą zdążyć na przyszłoroczne 500-lecie wystąpienia Marcina Lutra.

Film powstaje dzięki wsparciu pozyskiwanemu przez Fundację Osuchowa.

Autorzy podkreślają:

Dzieło, które tworzy Grzegorz Braun wraz ze swoim zespołem, będzie ważnym głosem w dyskusji na temat wydarzeń sprzed pięciu wieków i ich konsekwencji na przestrzeni minionych stuleci i dla współczesności.

Braun ma niezwykle zdecydowane spojrzenie na protestantyzm. Oto jedna z wypowiedzi:

https://youtu.be/ihOuvInrszk

Braun to reżyser filmów dokumentalnych m.in. ,,Transformacja", ,,Towarzysz generał", ,,Eugenika", ,,New Poland", ,,Marsz Wyzwolicieli", ,,Plusy dodatnie, plusy ujemne"

źródło: Pobudka.org

Artykuł Grzegorz Braun pracuje nad nowym filmem. Tym razem odejście od polityki w stronę religii [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/grzegorz-braun-pracuje-nad-nowym-filmem-tym-razem-odejscie-polityki-strone-religii/feed/ 0
Marcin Luter przybija 95 tez do drzwi kościoła. Brzmi niezwykle obrazowo, ale… okazuje się legendą https://niezlomni.com/marcin-luter-przybija-95-tez-drzwi-kosciola-brzmi-niezwykle-obrazowo-okazuje-sie-legenda/ https://niezlomni.com/marcin-luter-przybija-95-tez-drzwi-kosciola-brzmi-niezwykle-obrazowo-okazuje-sie-legenda/#respond Wed, 28 Sep 2016 08:22:54 +0000 http://niezlomni.com/?p=31833

W szkołach uczniowie dowiadują się o 95 tezach ks. Marcina Lutra, które zostały przybite na drzwiach kościoła zamkowego w Wittenberdze 31 października 1517 r. Brzmi niezwykle obrazowo, ale okazuje się... legendą.

Tezy oczywiście zostały sformułowane, ale nie zostały przybite do drzwi – drzwi w rzeczywistości były metalowe. Malowniczy opis przybijania został upowszechniony przez Filipa Melanchtona, niemieckiego luterańskiego reformatora, w celach propagandowych. Sam Luter w swoich licznych pismach, które liczą kilkadziesiąt grubych tomów, nie wspomina o tym ani słowa.

Z mediów dowiadujemy się, że:

W 2017 r. Stolica Apostolska zamierza wraz z protestantami uczcić zainicjowanie reformacji. [...] Obchody w roku 2017 mają mieć szczególne znaczenie i służyć pogłębieniu „komunii między katolikami i luteranami”. A że chodzi o realia zglobalizowanego świata, to „wspólne upamiętnienie musi uwzględniać doświadczenia i perspektywy chrześcijan z południa i północy, wschodu i zachodu”.

Tymczasem jak zauważa prof. Michał Wojciechowski:

nie świętuje się rocznicy rozwodu

Samo wystąpienie Lutra doprowadziło do rozłamu w Kościele. W 1530 ogłoszono Augsburskie Wyznanie Wiary - pojawił się protestantyzm.

Później nastąpiły kolejne podziały: na baptystów i metodystów, kalwinów i prezbiterian, adwentystów i zielonoświątkowców - Światowa Rada Kościołów skupia 286 Kościołów i wyznań chrześcijańskich...

Artykuł Marcin Luter przybija 95 tez do drzwi kościoła. Brzmi niezwykle obrazowo, ale… okazuje się legendą pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/marcin-luter-przybija-95-tez-drzwi-kosciola-brzmi-niezwykle-obrazowo-okazuje-sie-legenda/feed/ 0
Dmowski o wpływie świata protestanckiego na katolicki https://niezlomni.com/dmowski-o-wplywie-swiata-protestanckiego-na-katolicki/ https://niezlomni.com/dmowski-o-wplywie-swiata-protestanckiego-na-katolicki/#respond Sun, 31 Jan 2016 21:36:33 +0000 http://niezlomni.com/?p=26194

11015774_1608562552765613_69098446603113012_n

Artykuł Dmowski o wpływie świata protestanckiego na katolicki pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/dmowski-o-wplywie-swiata-protestanckiego-na-katolicki/feed/ 0
Tęcza była charakterystycznym symbolem już w XVI wieku. Na sztandary wzięli ją… https://niezlomni.com/14541/ https://niezlomni.com/14541/#respond Thu, 17 Jul 2014 09:25:59 +0000 http://niezlomni.com/?p=14541

tecza

Artykuł Tęcza była charakterystycznym symbolem już w XVI wieku. Na sztandary wzięli ją… pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/14541/feed/ 0
Państwowe szkolnictwo – chory twór protestantyzmu https://niezlomni.com/panstwowe-szkolnictwo-chory-twor-protestantyzmu/ https://niezlomni.com/panstwowe-szkolnictwo-chory-twor-protestantyzmu/#respond Sat, 05 Apr 2014 08:28:55 +0000 http://niezlomni.com/?p=12682

Aż do XVI w., nikt nie pomyślał, iżby państwo miało zajmować się szkolnictwem. Przez całe wieki szkoły były monopolem Kościoła, nie z zasady wcale, lecz z konieczności, bo tylko duchowieństwo mogło udzielać nauki książkowej, gdyż tylko ono ją posiadało. Dopiero protestantyzm stał się pomostem do szkoły państwowej.

[caption id="attachment_12704" align="alignleft" width="300"]pl.wikipedia.org pl.wikipedia.org[/caption]

Wszyscy byli zgodni z tym, że szkoła musi być wyznaniową, lecz w rozdrobnionym sekciarstwie nie każdą sektę było stać na własne szkolnictwo. Niejedna zaginęła dla braku szkół. Wpraszano się więc panującemu o subwencję, a z tego prostym następstwem stawało się, że kto szkołę utrzymywał, ten nią rządził. Z drugiej strony przyznawano panującemu coraz bardziej prawo autentycznego interpretowania artykułów wyznaniowych; szkoły zaś pierwszym zadaniem i obowiązkiem było przekazywać “czystość” danego wyznania. Ostatecznie utrzymały się i stały się historycznymi te sekty, do których przystąpili panujący.

[quote]U nas Zygmunt August nie chciał być panem sumień. Był stanowczo katolikiem, protestantów wyprowadzał w pole swoim "dojutrkowstem” i przyjął księgę ustaw soboru trydenckiego – lecz odmawiał stanowczo, gdy mu (ze stron obydwóch) nieraz proponowano, ażeby stał się zwierzchnikiem wyznaniowym (z czym łączyłaby się władza absolutna). Wytwarzały się też w Polsce całkiem inne pomysły o szkolnictwie, aniżeli w Niemczech. Szymon Marycki już w r. 1551 twierdzi, że państwo winno się zająć szkolnictwem; powtarza to w r. 1558 Erazm Glinczer Skrzetuski, wielki Zamojski w r. 1598 sam układa plany naukowe szkoły ośmioklasowej. Ma to być “schola civilis”; katolicka bez zastrzeżeń, pragnąca jednak wychować nie świeckiego polemizanta wyznaniowego, lecz obywatela. Następnie Sebastian Petrycy (1626) kładzie większy nacisk na wychowanie moralne i kształcenie charakteru, aniżeli na samą naukę. Społeczno-obywatelskie cele szkoły podkreśla z naciskiem najważniejszy pisarz pedagogiczny XVII w. Aleksander Olizarowski. Charakterystyczną zaś cechą polskiej kultury stało się, że wszyscy wybitni mężowie wszelkich zawodów zajmują się sprawami szkolnictwa; lecz pomysł szkoły państwowej nie przyjął się.[/quote]

[caption id="attachment_12701" align="alignleft" width="400"]pch24.pl pch24.pl[/caption]

Tymczasem w Niemczech w Althusinus ujął sprawę teoretycznie w r. 1603 w ten sposób, że szkolnictwem musi kierować państwo, skoro ono stanowi zwierzchność kościelną; ma więc obowiązek, żeby panującemu wyznaniu zagwarantować prawowierność młodego pokolenia.

Niemieccy władcy katoliccy nie chcieli poprzestać na władzy mniejszej niż książęta protestanccy. W tym geneza józefinizmu. Na dworze Marii Teresy zrodziła się zasada: Die schule ist ein Politicum. Zjawia się nowy cel szkoły: hodowla wiernopoddańczości – prosta konsekwencja zwierzchnictwa nad sumieniami.

Hasło monopolu państwowego w szkolnictwie rozbrzmiewało atoli najpierw we Francji. W r. 1763 wystąpił Louis Chalotais z memoriałem, że państwo nie może pozostawić szkół w czyimkolwiek ręku, skoro przez odpowiednio urządzone szkoły da się “w ciągu niewielu lat zmienić obyczaje całego narodu”, zakończenie memoriału brzmi w te słowa: “Krótko mówiąc, Wasza Królewska Mość miałby po upływie niewielu lat, jakby nowy naród i to pierwszy wśród narodów”. Co za pojęcie o potędze szkoły! Wkrótce Turgot domagał się osobnego urzędu do kierowania szkolnictwem publicznym, od elementarnej szkółki aż do uniwersytetów.

Pierwszy taki urząd powstał atoli w Polsce. Jeszcze Konarski nie myślał o szkolnictwie państwowym, lecz kasta Jezuitów groziła upadkiem przynajmniej połowy szkół; ażeby ocalić szkolnictwo od nagłej ruiny a dobra jezuickie zachować dla szkolnictwa, obmyślono w r. 1773 Komisję Edukacyjną.

W Niemczech projekt państwowej władzy oświatowej głosił Martin Ehler w r. 1766, a Basedow wystąpił w r. 1768 już z żądaniem, by państwo nadzorowało też szkoły prywatne i z projektem szkoły “międzywyznaniowej”. Pruskie “Landrecht” w r. 1794 oznajmia, jako “Szkoły i uniwersytety są zakładami państwowymi”. J.G. Fichte zapędził się w r.1808 tak daleko, iż zakwestionował prawo wychowawcze rodziny i proponował nawet falanstery dziecięce. Nader szeroko zakreślali prawa państwa wobec szkolnictwa nawet Niemeyer i Herbart, chociaż byli przeciwnikami monopolu. Dieszerweg domaga się planów naukowych od władzy państwowej. Schleiermacher głosi, że młodzież należy wychowywać “fur einen bestimten Staat”, a więc czyni wychowanie zawisłym od rodzaju państwa.

[quote]Dokładny plan szkolnictwa państwowego (antykościelnego) przedstawił we Francji Condorcet w r. 1792. Napoleon obwieścił w r. 1808, jako “szkolnictwo powierzone jest w całym państwie jedynie i wyłącznie władzom rządowym”. Zasady monopolu nie naruszył ani biskup de Frayssinous, minister oświaty za restauracji. Dopiero po rewolucji w r. 1848 wystąpiono z żądaniem wolności nauczania.[/quote]

W Hiszpanii zaczęło się szkolnictwo państwowe dopiero od r. 1857, a państwowa ustawa szkolna w Królestwie Sardynii wyszła w r. 1895.

Cała Europa uwierzyła już w Chalostaisa’a. Metternich czy Mazzini wierzyli mocno, że opanowanie szkoły rozstrzyga o przyszłości kraju, że to jest "€œpoliticum” nie do pokonania. Tylko Anglia uchroniła się od przesądu polityczno-szkolnego.

Nadzór nad szkołami średnimi, ustanowiony w r. 1864, kontroluje tylko rachunki; przymus zaś szkolny nauki elementarnej, wprowadzany stopniowo w latach 1870-1880 pozostawia wolny wybór szkoły gminnej lub prywatnej. O monopolu państwowym nigdy tam nie było mowy.

Uważałem za potrzebne podać ten przegląd, ażeby wykazać, że pomysł szkoły państwowej, a tym bardziej monopolu, jest wcale niedawnej daty; że nie są to bynajmniej rzeczy "rozumiejące się same przez się”, lecz wynikłe z okoliczności.

Mówiąc na ogół, jest to dar protestantyzmu.

[quote]Upaństwowienie szkół miało w swoim czasie swoje dobre strony. Państwo, uważając szkoły za swe najlepsze narzędzia, pomnażało je i dbało o ich poziom. Zaciążyło atoli nad wychowaniem publicznym owo "€œpoliticum", zwłaszcza, że kładziono na to nacisk tym silniejszy, im bardziej rządy się psuły, im bardziej obniżał się ich poziom moralny i umysłowy. Władza nad szkołami posłużyła wreszcie niemal wyłącznie do walki z Kościołem; my zaś w Polsce mieliśmy przeraźliwe zaiste widowisko, jak dla polityki szargało się szkołę, psując charakter młodzieży, a od nauczycieli wymagając wręcz braku charakteru. Trudno doprawdy nie nabrać przekonania, że lepiej "dmuchać na zimne", niż pozostawić jakąkolwiek możność nawrotu do poprzedniej "pedagogii".[/quote]

[caption id="attachment_12702" align="alignleft" width="500"]smyki.mjakmama24.pl smyki.mjakmama24.pl[/caption]

Nie chcemy, żeby szkoła była "politicum”; nie chcemy pedagogii ministerialnej. Żądamy natomiast w imię naszego hasła etyki totalnej, żeby szkoła była rozsadnikiem moralności katolickiej; poza tym żeby służyła samej tylko oświacie i niczemu innemu. Szkoła nie może być ani areligijna, ani acywilizacyjna. Jakiejże ma służyć cywilizacji? Bizantyńskiej, turańskiej czy może żydowskiej? Jeżeli kto ma takie tendencje, niechaj występuje z nimi jawnie!

W szkole katolickiej i oparte na cywilizacji łacińskiej nie trzeba osobliwych zabiegów o wychowanie obywatelskie. Szkoła taka, a przy tym ściśle pedagogiczna, przejęta jest zawsze duchem obywatelskim. Człowiek religijny, porządny i światły, ceniący swą osobowość i szanujący ją u innych, a przejęty altruizmem, będzie tym samym dobrym obywatelem polskim.

Szkoły powszechne i średnie ogólnokształcące są szkołami oświatowymi. Celem ich pogłębianie i szerzenie oświaty; nadto pewien typ szkoły średniej ma na celu przygotowanie do uprawiania nauki, do wstąpienia na uniwersytet.

Chcąc zabierać głos w sprawach szkół lub uniwersytetów, trzeba określić sobie należycie stosunek oświaty do nauki. Oświata jest to rozcieńczona nauka.

[quote]Stosunki ludzkie nie podlegają bynajmniej prawu przyrody, jako formy wyższe wywodzą się z niższych. Mylnym np., jest mniemanie jakoby wszystkie stany pochodziły od "€œchłopa" i podobnież mylnie sądzi się, jakoby uniwersytety są o 600 lat starsze od szkoły powszechnej. Nie wytwarzała oświata nauki, lecz przeciwnie, nauka oświatę, o ile nauka uprawiana była jawnie. W starożytnym Egipcie nie popularyzowano nauki, nie tryskała z niej oświata i dlatego z upadkiem uczonego kapłaństwa runęła też cywilizacja egipska. Oświata stanowi warunek przedłużenia bytu nauki, lecz ten żywioł pomocniczy musi sobie nauka wytworzyć sama. Nauka pochodzi z wytwórczości, zjawia się samorzutnie, sama sobie panią, sama sobie celem. Wykazałem gdzie indziej, że nauka jest bezprzyczynowa. Mieli słuszność Hellenowie: z piany morskiej rodzi się minerwa. Oświata jednak nigdy samorództwa nie okazała.[/quote]

Gdyby nagle zniknęło całe szkolnictwo oświatowe, uniwersytety zrekonstruowałyby oświatę. Natomiast bez wpływów uniwersytetów (choćby obcych, gdy nie ma swoich) oświata przeżuwałyby przez jakiś czas ostatnie wiadomości naukowe, lecz popularyzujące je bez kontroli ze strony nauki, przeinaczałyby je coraz częściej i wypaczała, aż skończyłyby się na przesądach; nieuchronnie nastąpiłby zastój z braku świeżego pożywienia; przydługi zastój sprowadziłby zaś rozstrój i rozkład.

Nie można więc traktować uniwersytetów, jakby tolerowane zbytki, trochę z łaski, trochę dla "prestiżu". W obniżaniu uniwersytetów mieści się zasypywanie źródeł oświaty.

W cywilizacji łacińskiej oświata towarzyszy wszystkim stanom i wszystkim szczeblom intelektu. Wymyślono jakąś specjalną oświatę "€œludową"; nic takiego nie istnieje w rzeczywistości. Zasadnicza to wada, że się nie myśli o szerzeniu oświaty wśród warstw "wyższych", których intelekt polega na stopniowym zapominaniu tego, czego się kiedyś nauczyli w szkole. Zresztą można być (według wzorów niemieckich) nawet uczonym, a przy tym pozbawionym odpowiedniego stopnia oświaty.

U nas oświata opierała się od początku XIX w., na literaturze nadobnej. Tzw., ogólne wykształcenie kwitnęło na podłożu literackim. Były tego specjalne przyczyny i dobrze się stało, że się tak działo: przez Morze Czerwone dziejów porozbiorowych przeprowadził nas Mickiewicz. Ten okres skończył się, a epigonowie jego zaczynają być szkodnikami. Powiedziano o pewnym ministrze spraw wewnętrznych, że uczył się administracji na Słowackim. Dość już karykatury tego, co powinno pozostać wzniosłym, nawet wtedy, gdy przestaje być potrzebnym. Poloniści naszych gimnazjów stwierdzają, że młodzież już nie chce urabiać się na podobieństwo literatów. Ponieważ ogólne wykształcenie owija się zawsze około jakiegoś ulubionego przedmiotu, trzeba zawczasu zastanowić się nad zmianą kierunku, ażeby szkoła średnia w Polsce nie popadła w bezkierunkowość pedagogiczną. Sądziłbym, że geografia nadawałaby się najlepiej na mistrzynię polskiego ogólnego wykształcenia, najstosowniejsza do naszych potrzeb i upodobań. Nadzwyczajne urozmaicenie działów tej arcyrozległej nauki sprawi, że każdy uczeń znajdzie w niej, w którejś jej części, swą osobowość; nam zaś zależy jak najbardziej na pielęgnowaniu personalizmu.

[quote]Pozwolę sobie jeszcze na jedną uwagę; nie znające się na rzeczy władze państwowe narzucały szkole już od dwóch pokoleń kult miernoty. Wyniknęło to z mylnego zapatrywania, jakoby społeczeństwa rozkwitały przez podnoszenie przeciętnego poziomu. Skutek wzięto za przyczynę. Przeciętna miernota podnosi swój poziom automatycznie w miarę, jak niebosiężnieją szczty. Życie historyczne społeczeństw rozwija się przez wybitność personalizmów, a gdy tego zabraknie, poziom społeczny opada. Ogół winien służyć talentowi za piedestał. Dbajmy o szczyty, a reszta na pewno się znajdzie. Gdy ogół przestaje patrzeć w górę (bo nie ma na co), przestanie też stąpać pod górę. Zupełnie to fałszywa droga, żeby szkołę urządzać dla miernoty, a zdolniejszych oddawać do osobnych szkół, na “elitę”. Doświadczenie poucza, jak dalece nie sposób orzec na pewno, który z żaków szkolnych rozwinie się w talent, a który stępieje potem na miernotę; toteż wybieranie “elity” pomiędzy chłopcami jest po prostu fałszywą grą. Tacy wybrańcy tępieją zwykle od samej zarozumiałości. Są to eksperymenty antypedagogiczne. W klasie zaś szkolnej zdolniejsi są niezbędni, ażeby stanowić drogowskaz w górę i zachętę.[/quote]

Nie należy też obniżać poziomu klasy balastem uczniów leniwych, tępych, krnąbrnych. Jeżeli nauczyciel ma być odpowiedzialnym za wyniki nauczania, musi szkoła mieć prawo, żeby się pozbywać uczniów niepożądanych i wydalać ich. Ukochanie miernoty doprowadziło do tego, że można siedzieć trzy lata w jednej klasie.

Dobra szkoła nie może być tania. Ciężkie to zadanie na kraj ubogi. Cała nadzieja w tym, że w państwie obywatelskim, skoro odpadną koszty biurokracji, będzie można przeznaczyć na szkoły znacznie większy procent budżetu. I to jednak nie wystarczy.

Dobre szkolnictwo wymaga koniecznie specjalnej ofiarności publicznej.

[quote]Nie ma obawy, żeby jej w Polsce zabrakło. Z dumą możemy wspominać, że kiedy rząd rosyjski pozwolił w Kongresówce istnieć Macierzy Szkolnej przez półtora roku (czerwiec 1906-grudzień 1907) zorganizowano ze składek publicznych przeszło 400 polskich szkół prywatnych, trzy seminaria nauczycielskie i kilka gimnazjów, obok tego 211 ochronek, sporo kursów dla dorosłych analfabetów, rozległy “uniwersytet ludowy”, kilkanaście “domów ludowych” z czytelniami, teatrami amatorskimi itd. Podobnież działała w społeczeństwie polskim na Litwie i Rusi “Oświata” i szereg rozmaitych specjalnych stowarzyszeń. Nie zabraknie tym bardziej ofiarności w Polsce niepodległej, gdy ogół będzie miał rękojmię, że daje na szkoły, na oświatę, a nie na politykanctwo.[/quote]

logos-96[2]Liczymy na pomoc zakonów. Uprzytomnijmy sobie, że rządy rosyjskie pozamykały w granicach samej tylko Litwy i Rusi od r. 1832 polskich szkół średnich i parafialnych 589 (pięćset osiemdziesiąt dziewięć), w czym świeckich było zaledwie 24.

(...)

Inteligencja jest jak drzewo: połowa jego znajduje się pod ziemią niewidoczna.

Wiedza stanowi korzenie lecz działalność praktyczna inteligencji zawisła od jakości i ilości oświaty. Inteligencja stanowi zdatność do rozumu, a rozum jest sumą rozsądku i wyobraźni. Nie ma instytucji, które byłyby zdolne wytworzyć te przymioty w ludziach, lecz należy ustanawiać takie tylko instytucje, które by darom Ducha św., nie zawadzały i nie próbowały ich wykrzywiać.

Szerzenie i pogłębianie inteligencji przedstawiam sobie w sposób następujący:

Celem szkoły powszechnej jest rozbudzenie ciekawości do lektury tak, iż by wychowankowie jej nie potrafili się potem obejść bez niej, ażeby książka stanowiła niezbędny przedmiot życia.

Szkoły średniej celem wzbudzenie zamiłowania do poważnej lektury, z zaciekawieniem do dzieł naukowych.

Cel uniwersytetu uznawałem i uznaję zawsze tylko jeden: propaganda metod naukowych. Reszta sama się znajdzie.

Wyobraźmy sobie, że w naszej Polsce istnieje 30 tysięcy polskich wypożyczalni i ruchomych bibliotek, gdzie każdy robotnik i parobczak czytuje nie tylko broszurki; że ludzie ze średnim wykształceniem rozrywają poważne dzieła i stanowią krociowy żywioł, w którym rozwija się inteligencja oparta o poważną pracę umysłową, towarzyszącą im przez całe życie; że każdy student uniwersytetu staje się krzewicielem metod naukowych wśród ogółu i naukowego myślenia; wyobraźmy sobie, że z uczniów uniwersytetów zbiera się stutysięczna rzesza, śledząca uważnie postęp nauki, stutysięczny “świat naukowy”; dla takiego społeczeństwa jakież cele byłyby za trudne lub za wielkie? Powstałby jakiś naród-siłacz, lecz siłacz dobroczyńca.

To jest wykonalne. Lecz jeden warunek, a nieodzowny; żeby nie było szkół rządowych i żeby nie było ministerstwa oświaty. (..)

prof. Feliks Koneczny

Artykuł Państwowe szkolnictwo – chory twór protestantyzmu pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/panstwowe-szkolnictwo-chory-twor-protestantyzmu/feed/ 0
Polski rząd nie zareagował na apel Watykanu o pomoc dla meksykańskich katolików. Oraz o politycznej poprawności w filmie Cristiada https://niezlomni.com/polski-rzad-nie-zareagowal-na-apel-watykanu-o-pomoc-dla-meksykanskich-katolikow-oraz-o-politycznej-poprawnosci-w-filmie-cristiada/ https://niezlomni.com/polski-rzad-nie-zareagowal-na-apel-watykanu-o-pomoc-dla-meksykanskich-katolikow-oraz-o-politycznej-poprawnosci-w-filmie-cristiada/#respond Fri, 27 Dec 2013 14:35:01 +0000 http://niezlomni.com/?p=4776

cristiadaMATEUSZ RAWICZ: - Panie Profesorze, duże uznanie u polskich widzów zdobył film „Cristiada”. Na ile jest to obraz przekazujący prawdę historyczną, a na ile fikcję?
JACEK BARTYZEL: - Film Wrighta jest oczywiście życzliwy cristeros (którzy zresztą na to zasługują), ale nie ma w nim natrętnej i niezgodnej z prawdą propagandy; nie ukrywa też ciemniejszych epizodów, których nie brakuje w żadnym ludzkim przedsięwzięciu, jak podpalenia pociągu z przygodnymi pasażerami w środku przez księdza J. Reyesa Vegę czy nierycerski strzał w plecy bezbronnego żołnierza oddany przez słynnego El Catorce („Czternastkę”), czyli Victoriana Ramíreza.

[caption id="attachment_4778" align="alignleft" width="225"]Plutarco_elias_calles Plutarco Elías Calles[/caption]

Niemniej, prócz pewnych faktograficznych nieścisłości, budzi on niemało wątpliwości co do interpretacji zdarzeń, która (pomimo przedstawienia grozy zdarzeń) idzie w kierunku złagodzenia ich sensu w duchu politycznej, i niestety także eklezjalnej, „poprawności”. Wyjdźmy tu od samego początku filmu, który zaczyna się wyświetleniem tekstu zawierającego zdumiewający eufemizm, iż „niepewne relacje” pomiędzy rządem Meksyku a Kościołem katolickim pogorszyły się, kiedy prezydent Plutarco Elías Calles wydał restrykcyjne prawa antyklerykalne. W rzeczywistości, cały okres zarówno rewolucji, jak i jej „instytucjonalizacji” po uchwaleniu w 1917 roku nowej konstytucji, znaczony jest nie „niepewnością”, lecz fizyczną przemocą – mordami księży i świeckich katolików, wypędzaniem biskupów, zamachami bombowymi na świątynie oraz drakońskim ustawodawstwem antykatolickim (nieraz wręcz absurdalnym, jak zakaz całowania kapłanów rękę).

Cała różnica pomiędzy Callesem a jego poprzednikami, jak generałowie – prezydenci: Venustiano Carranza czy Álvaro Obregon, sprowadza się do tego, że tamci w pewnym momencie cofali się (z różnych, dość zawikłanych powodów) przed ostatecznymi konsekwencjami, natomiast Calles poszedł o „jeden most dalej”, wprowadzając do kodeksu karnego przepisy wykonawcze do nie w pełni stosowanego dotąd prawa. Całe polityczne podłoże wojny wydanej przez meksykański rząd Kościołowi sprowadzone jest więc w filmie wyłącznie do cech osobowościowych jednego człowieka, który znalazł się na szczycie władzy. Film nie zawiera nawet najmniejszej aluzji do ideologicznego oblicza ani samego Callesa, ani establishmentu rewolucyjnego państwa; ani razu nie padają w nim takie słowa, jak liberał, jakobin czy socjalista, a przecież tak właśnie określali się meksykańscy rewolucjoniści.

[quote]Jeszcze bardziej znamiennym przemilczeniem jest uniknięcie wskazania głównej nadrzędnej siły sprawczej wojny z Kościołem, czyli masonerii, do której należeli wszyscy bez wyjątku funkcjonariusze reżimu, która spajała wszystkie frakcje obozu rewolucyjnego – od liberałów, poprzez jakobinów i socjalistów (jak sam Calles), aż po elementy wprost bolszewizujące – i która wreszcie, co najważniejsze, zupełnie nie ukrywała swojego autorstwa programu zniszczenia Kościoła, jawnie się tym chlubiąc.[/quote]

[caption id="attachment_4779" align="alignleft" width="225"]Anacleto González Flores Anacleto González Flores[/caption]

Innego rodzaju zastrzeżenia, lecz równie poważnej natury, musi budzić przedstawienie w filmie sylwetki jednego z głównych (i autentycznych) „bohaterów pozytywnych”, czyli bł. Anakleta Gonzaleza Floresa. To, że ta świetlana postać odmalowana jest wręcz „na kolanach”, nie zmienia faktu interpretacyjnego fałszu. Anacleto González Flores – wybitny intelektualista i sprawny organizator zarazem, założyciel Zjednoczenia Ludowego w stanie Jalisco, autor strategii bojkotu ekonomicznego reżimu, ale również drugi szef polityczny powstania – zaprezentowany został w filmie jako ideologiczny pacyfista, programowo przeciwny walce zbrojnej. Mówi on: „musimy znaleźć pokojowe rozwiązanie, nie będziemy walczyć”, a już po jego śmierci jedna z bohaterek należących do wspomagających cristeros Brygad św. Joanny d’Arc wypowiada stereotypowy frazes pacyfistyczny: „Anacleto miał rację, przemoc prowadzi donikąd”. U podstaw tej interpretacji leży bez wątpienia autorytet naukowego konsultanta filmu, którym był prof. Jean Meyer. Ów francuskiego pochodzenia, lecz związany z Meksykiem, historyk jest bez wątpienia wybitnym uczonym, bodaj najlepszym znawcą historii Kościoła w tym kraju, ale ma również swoje osobiste poglądy, które w wypadku bł. Anakleta wyraził w biografii zatytułowanej znamiennie: „człowiek, który chciał być meksykańskim Gandhim”.

Błąd jego interpretacji polega na wyciągnięciu fałszywych konkluzji z prawdziwego faktu, tj. stosowania taktyki oporu cywilnego, dopóki istnieje nadzieja, że może on przynieść pozytywne rezultaty. Ale pokojowy opór (resistencia pacífica) przeciwko opresorom Kościoła, który wybrał zrazu i organizował Anacleto, nie miał nic wspólnego z ideologią pacyfistyczną, lecz wypływał z nauki moralnej Kościoła, która w walce z tyranią nakazuje wypróbować najpierw wszystkie środki pokojowe (i legalne). Jako doskonały znawca tomizmu González Flores kierował się także wskazówkami Akwinaty, który uczył, że opór czynny jest moralnie dozwolony wówczas, kiedy odpowiedzialność za jego skutki weźmie jakiś autorytet publiczny i kiedy roztropna analiza sytuacji wskaże realne szanse powodzenia takiego oporu. Dopóki, wobec dysproporcji sił, takiej szansy nie widział, powstrzymywał wybuch powstania, lecz kiedy ono i tak spontanicznie wybuchło, i kiedy biskupi dali na nie, acz w ostrożny i warunkowy sposób, przyzwolenie, Anacleto nie wahał się przystąpić do niego i stanąć na jego czele, jak prawdziwy żołnierz Kościoła Wojującego, którego pisma (na czele z Plebiscytem męczenników) także dowodzą, że był człowiekiem walki z szatańską trójcą, jak pisał, wrogów katolicyzmu: protestantyzmem, masonerią i rewolucją.

Jednak najpoważniejsze ze wszystkich zastrzeżenie trzeba zgłosić wobec ostatniej sceny filmu, będącej przecież kodą zawierającą przesłanie twórców do widzów. Oto, z udekorowanego kościoła wychodzą odświętnie ubrane dzieci, zapewne po Pierwszej Komunii, i wyświetlany jest napis informujący, iż dzięki zawartym układom (arreglos) biskupów z rządem kościoły w całym Meksyku zostały otwarte, a następny napis, na obrazku w sepii, informuje o beatyfikacji męczenników przez Benedykta XVI w 2005 roku. Przesłanie to jest więc hiperoptymistyczne, i widz musi wyjść z kina z przekonaniem, że chociaż meksykańscy katolicy cierpieli strasznie, to jednak ofiara męczenników i bohaterstwo cristeros nie poszły na marne, bo wszystko skończyło się dobrze.

Reasumując można powiedzieć, że religijny sens cristiady został tu poddany dyskretnej i subtelnej na ogół obróbce w duchu „posoborowym”. Przesłanie encykliki Quas primas o społecznym królowaniu Chrystusa – które wyznaczało sens cristiady – zostało tu przefiltrowane przez „ducha” deklaracji o wolności religijnej Dignitatis humanae. Cristeros nie walczyli jednak o to – a przynajmniej nie tylko o to – aby rząd zezwolił katolikom na wyznawanie ich wiary bez obawy prześladowań; nie walczyli o „rząd demokratyczny”, który zagwarantuje swobodę wyznawania religii, tym bardziej jakiejkolwiek – to była co najwyżej indywidualna pozycja gen. Enrique’a Gorostiety, cristero agnostico, który dopiero przechodził przemianę duchową w toku walki – lecz o rząd katolicki.

cristiada2Celem cristeros było zmiecenie z powierzchni ziemi bezbożnej, masońskiej tyranii i ponowne złożenie Meksyku pod stopy Chrystusa Króla, tak jak było za czasów kolonialnej Nowej Hiszpanii i jeszcze na początku niepodległego Meksyku, którego konstytucja stanowiła, że jego religią publiczną jest i będzie religia katolicka, apostolska i rzymska. Jednoznacznie świadczy o tym Konstytucja Cristeros z 1 stycznia 1928 roku, w której pierwszym artykule „naród meksykański uznaje i składa hołd Bogu Wszechmogącemu i Najwyższemu Stwórcy Wszechświata” oraz postanawia, że najwyższą władzę w Meksyku będzie sprawował Chrystus Król. W obrazie Wrighta rozbrzmiewa nieustannie ów piękny okrzyk: ¡Viva Cristo Rey!, ale skoro nie artykułuje on owego celu, to traci swoją substancjalną treść; wyraża jedynie to, że Chrystus króluje w sercach powstańców, tymczasem oni bili się o to, aby On królował też w meksykańskim państwie, w jego ustawach i urzędach, w szkołach i we wszystkich aktach publicznego hołdu.

- Poleciłby Pan ten film widzom?
- Pomimo powyższych krytycznych uwag Cristiadę sam obejrzałem, jeszcze przed jej oficjalnym wejściem do dystrybucji, dwukrotnie i muszę od razu wyznać, że jest to film, do którego z pewnością będę pragnął powracać. Pewne nierówności dramaturgiczne czy zmienność konwencji gatunkowych nie zmienia ogólnego wrażenia, że jest to obraz mocny, po wielokroć wstrząsający wręcz, zachwycający rozmachem scen batalistycznych, urodą plenerów, umiejętnym operowaniem kontrastami światła i mroku, starannością detalu kostiumów i rekwizytów – i oczywiście wybornym aktorstwem takich renomowanych gwiazd, jak Andy García, Eva Longoria, Peter O’Toole, Eduardo Verástegui czy Rubén Blades. Rewelacyjny jest także debiutant Maurizio Kuri, jako najmłodszy męczennik cristiady, 14-letni José Sánchez del Río. Jego Via Crucis po ziemi posypanej solą, którą musi przemierzać stopami obdartymi ze skóry, to scena dorównująca Pasji Mela Gibsona, i trudno powstrzymać łzy, oglądając męczeństwo tego dziecka i jego heroiczną wierność do końca.

- W polskiej kulturze temat prześladowań wiary w Meksyku jest mało znany. Przybliża go m.in. Melchior Wańkowicz w zbiorze reportaży „W kościołach Meksyku” i Graham Greene w powieści „Moc i chwała”.
- To prawda, lecz trzeba zaznaczyć, że kiedy rozgrywały się te dramatyczne wydarzenia, to budziły one w Polsce żywe i współczujące zainteresowanie opinii katolickiej. Świadectwem tego są nie tylko reportaże Wańkowicza, ale równie inne opracowania, także tłumaczone, jak A. Bora Prześladowanie Kościoła katolickiego w Meksyku, O męczeńskim Meksyku czy o. A. Dragona SJ Za Chrystusa Króla. Żywot ks. Michała Augustyna Pro SJ.

[quote]Mało znanym, a przykrzejszym faktem jest natomiast to, że kiedy Stolica Apostolska zwróciła się poufnie do rządu polskiego z prośbą o wywarcie nacisku kanałami dyplomatycznymi na władze meksykańskie celem odstąpienia od ich drakońskiej polityki, nasz MSZ nie wykazał zainteresowania tą kwestią.[/quote]

(…)

Fragment wywiadu z prof. Jackiem Bartyzelem, który ukazał się w najnowszym, 69. numerze Frondy

Artykuł Polski rząd nie zareagował na apel Watykanu o pomoc dla meksykańskich katolików. Oraz o politycznej poprawności w filmie Cristiada pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/polski-rzad-nie-zareagowal-na-apel-watykanu-o-pomoc-dla-meksykanskich-katolikow-oraz-o-politycznej-poprawnosci-w-filmie-cristiada/feed/ 0