Kosowo – Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Sun, 03 Dec 2023 21:00:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png Kosowo – Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 „Wzięli nas za Żydów”. Niezwykłe wspomnienia Polaka, który w czasie II wojny światowej walczył w serbskiej partyzantce https://niezlomni.com/niezwykle-wspomnienia-polaka-ktory-zbiegl-i-zostal-czetnikiem/ https://niezlomni.com/niezwykle-wspomnienia-polaka-ktory-zbiegl-i-zostal-czetnikiem/#respond Sun, 21 May 2023 11:41:57 +0000 https://niezlomni.com/?p=51442

Burzliwy czas II wojny światowej obfitował na Bałkanach w szczególnie brutalne i krwawe epizody. W grę wchodziły nie tylko potyczki z okupantem, ale także walki narodowe i ideologiczne.


W wydarzeniach przedstawionych z perspektywy królewskiego czetnika brało udział wielu naszych rodaków, a fakt ten wciąż jest mało znany. Te barwne, niekiedy wstrząsające, unikatowe zapiski stanowią niezwykle ciekawy dokument swoich czasów.

Ze wspomnień prof. Błażejczyka wynika, że pomimo upływu lat pozostał mocno związany z czetnikami, o czym mówi z dumą. Jednak swój szlak bojowy zakończył w Berlinie, walcząc w szeregach Wojska Polskiego podległego sowietom…

Tę kontrowersyjną autobiografię – zdumiewający epizod powikłanych polskich losów – uzupełniono o przypisy ułatwiające lepsze zrozumienie historii „bałkańskiego kotła”. Nie jest ona łatwa, gdyż pozostaje obciążona zadawnionymi konfliktami, o czym co pewien czas przypomina w sposób morderczy i bezlitosny.

„Jego wojennym i powojennym życiorysem dałoby się obdzielić kilka osób, zaś sama jugosłowiańska epopeja mogłaby posłużyć za fabułę wbijającego w fotel filmu fabularnego”.

Marian Błażejczyk, Polski czetnik. Krwawa bałkańska droga. 1943-1945, Wyd. Replika, Poznań 2023. Książkę można już nabyć na stronie Wydawnictwa Replika.

Fragment rozdziału Chorwaccy ustasze

Okrążyli nas. Zobaczyliśmy, że są dziwnie ubrani w stroje niewojskowe, takie góralskie kurtki. Zobaczyłem, że jeden miał trochę rozpiętą, z czerwoną podszewką. Nosił jednakowe, brązowe ubrania z takiego samodziału, ale wszyscy mieli na sobie niemieckie pasy wojskowe, z tą charakterystyczną sprzączką i wytłoczonym na niej hasłem „Gott mit uns” (Bóg z nami). Za pasem pozatykane niemieckie granaty, te z trzonkami drewnianymi „handgranaten” i niemieckie „mausery” oraz ładownice na amunicję. Zaczęli na nas strasznie krzyczeć i wszystkich bić kolbami karabinów. Spędzili nas w gromadkę i ustawili pod ścianą dworca. Niczego z tego, co mówili, nie mogliśmy zrozumieć. Kiedy zaczęliśmy wyrażać radość, że to partyzanci, zaprzeczali gwałtownie, że nie, nie są partyzantami. Byliśmy zdumieni, nie wiedząc, kim oni są.
Jeden z nich krzyczał, żeby coś pokazać. Sądziłem, że to może dokumenty, wyjąłem legitymację gimnazjalną, którą miałem przy sobie. Ale nie, nie to. Inny podszedł do mnie i swój strasznie wielki, brudny palec włożył mi w usta. Zaglądając na prawo i na lewo, śmiał się pokazując takie obcęgi. Były to pierwsze słowa, które zrozumiałem: „Ja sam zubar, leczim zube”. Zrozumiałem, że on leczy zęby. Nie rozumiałem jednak, jak to może być lekarz z taką brudną łapą i obcęgami do wyciągania gwoździ, a nie zębów. Kiedy odszedł do kogoś innego, splunąłem, bo trudno było po tym brudnym palcu zachować się inaczej. Za to następny zdzielił mnie kolbą w usta z lewej strony i, jak się okazało, wybił mi trzy zęby. Niezupełnie wypadły, ale jeden usunięto mi nazajutrz w Belgradzie, a dwa następne kilka tygodni później.

Ten, który krzyczał „pokaži balalu”, wreszcie rozpiął spodnie i pokazał sam, co my mamy pokazać jemu. Tak więc zrozumieliśmy, że oni wzięli nas za Żydów. Ale rzeczywiście mój kolega Stanisław Rastawicki z Warszawy miał czarne, kręcone włosy – wypisz wymaluj z wyglądu Żyd. Inny kolega, Janek Wąwoźny, też był właściwie ciemnowłosy. Byłem w tej grupie jedynym blondynem i to też ciemnym blondynem. Stąd wzięli nas za Żydów.

No więc krzyczymy, że jesteśmy katolicy, Polacy. Nie zrozumieli co to „Polacy”, ale zrozumieli słowo „katolicy”. Wtedy przestali nas bić, ale już wszyscy krwawili i to przeważnie z głów, z nosów. Jednemu krew leciała z uszu. Wszystkich nas strasznie pobili, tak że nie wszyscy staliśmy. Dwóch się oparło, siedziało opartych o ścianę.

Mówią: „Katolici, to se prekriżite” (Katolicy, to się przeżegnajcie). I to zrozumieliśmy, bo pokazywali, żeby się przeżegnać. No to każdy z nas się przeżegnał, mówiąc wyraźnie: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Zobaczyli, że żegnamy się prawidłowo. Mówili więc: „Dobrze, jeśli katolicy, to powiedzcie »Ojcze nasz«”. No to wszyscy razem mówimy, wyciągając w międzyczasie medaliki. Rozpinamy pod brodą koszule i wyjmujemy krzyżyki. Na szczęście każdy miał. Wszyscy byli wierzący i każdy miał krzyżyk na łańcuszku albo sznureczku. No więc przestali nas bić i zaczęli obcałowywać: „Braćo katolici” itd.

Zrozumieliśmy, że „braćo” to „bracia”. Język podobny do polskiego. Jak się okazało, pomylili się. Ten, który wybił mi te zęby, wyciągnął z kieszeni kilka zębów w złotych koronach i wsunął do mojej kieszeni. Później je wyrzuciłem z obrzydzeniem, bo strasznie śmierdziały, gdyż powyciągał je gdzieś ludziom. Pokazywał mi, że wyciągał te złote zęby tymi obcęgami. Ja byłem młodym chłopcem i nie miałem żadnych złotych zębów. Nikt więc żadnego nam nie wyrwał, skoro nie mieliśmy złotych koron. Wybito nam natomiast wiele zdrowych zębów. Nasi prześladowcy, a teraz już „bracia”, zaprowadzili nas do swego oddalonego o kilkadziesiąt metrów lokum w postaci bunkrów wkopanych w burtę toru kolejowego.

SPIS TREŚCI
Od Wydawcy 11
Wstęp. Za Boga i Króla! 13
1. Indje 22

2. Chorwaccy ustasze 26
3. Polska wieś – Topolnica 33
4. Pod niemiecką ochroną 38
5. Wyboista droga znad Wisły 43
6. Wywózki do Berlina 48
7. Ku Jugoslawii 53
8. Z Borskiego Rudnika do Heidenau 57
9. Życie i praca w Heidenau 60
10. Frankenau 66
11. Žagubica 72
12. Pravac Homolje 75
13. Homoljska Brygada 78
14. Polski cichociemny z Londynu 85
15. Polski skandal wojenny i jego skutki 88
16. Złudny miraż nieoczekiwanej polskości 92
17. Ravanička Brygada 94
18. Rozkład dnia w brygadzie 100
19. Čika Vlado 104
20. Kolaboracja z okupantami 108
21. Geneza kolaboracji hitlerowsko-komunistycznej 112
22. Dramat wojny domowej 116
23. Katolički Božić 121
24. Nowojorskie relacje radiowe 124
25. Skłócenie komunistów z Niemcami 126
26. Zgrana drużyna 133
27. Troskliwa służba sanitarna 136
28. Śmierć kapitana Maciąga 140
29. Baliści 145
30. Organizacyjna destabilizacja i rozwiązanie polskiej brygady 149
31. Pierwsza wyprawa do Kosowa 153
32. Amerykańscy lotnicy 157
33. Klęska pod Gaglovem 163
34. Śmierć Janka 171
35. Ponowna wyprawa do Kosowa 175
36. Wywiadowcze sianokosy 180
37. Verenica czyli narzeczona 186
38. Sznurowa wyprawa 189
39. Wyzwoleńcze powstanie 194
40. Podstępne wyzwolenie Ravnej Reki 199
41. Oblężenie i zdobycie Senjskiego Rudnika 206
42. Nawiązanie współdziałania z sojuszniczą Armią Czerwoną 221
43. Rozbrojenie Ravaničkiej Brygady 228
44. Dwuletnie dokonania i doznania oraz refleksje 237
45. Belgrad – Bukareszt – Budapeszt – Śniatyn – Kołomyja – Lwów – Lublin 245
46. Ku Berlinowi 250
47. Niełatwe pożegnanie z mundurem 258
48. Z perspektywy minionego czasu 265
49. Październikowa triada 270
50. Supplementum ad futuram rei memoriam 272
Dodatki 278
Przypisy 282

Artykuł „Wzięli nas za Żydów”. Niezwykłe wspomnienia Polaka, który w czasie II wojny światowej walczył w serbskiej partyzantce pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/niezwykle-wspomnienia-polaka-ktory-zbiegl-i-zostal-czetnikiem/feed/ 0
Andrzej Brenner trafia do Kosowa, w sam środek „bałkańskiego kotła”. TYLKO U NAS „Smak Wojny” Witolda Gadowskiego. [WIDEO] https://niezlomni.com/andrzej-brenner-trafia-do-kosowa-w-sam-srodek-balkanskiego-kotla-tylko-u-nas-smak-wojny-witolda-gadowskiego-wideo/ https://niezlomni.com/andrzej-brenner-trafia-do-kosowa-w-sam-srodek-balkanskiego-kotla-tylko-u-nas-smak-wojny-witolda-gadowskiego-wideo/#respond Sat, 15 Dec 2018 05:30:43 +0000 https://niezlomni.com/?p=50420

Fabuła powieści Smak wojny rozgrywa się kilka lat przed wydarzeniami znanymi czytelnikom z bestsellerowej Wieży komunistów. Andrzej Brenner, niezależny dziennikarz i awanturnik, jako korespondent wojenny zostaje wysłany wraz ze swoim przyjacielem do Kosowa, gdzie osobiście doświadcza chaosu będącego konsekwencją działań militarnych na południu Europy. Jest świadkiem krwawych starć między Albańczykami i Serbami, a przy tym niespodziewanie wplątuje się w rozprzestrzenioną na całe Bałkany niebezpieczną aferę.

Puste mieszkania są jak płytki oddech, wystarczy go na to, by żyć, i niewiele więcej.
To mieszkanie było puste bardziej niż inne. Nikt nie otwierał w nim okien ani nie przesuwał ubogich sprzętów. Kurz wielomiesięczną warstwą pokrył parapet, poplamiony parkiet, a nawet dwa nieumyte talerze leżące w zlewie.
Mieszkania, w których od dawna nikt nie oddychał, stają się obce dla każdego, kto przekroczy ich próg.
To mieszkanie wyglądało tak, jakby właściciel pozostawił je na pastwę losu. Jakby nagle zniknął albo w pewnym momencie te ciasne pomieszczenia przestały go interesować. Było tak puste, że nawet nie zalęgły się w nim insekty.
Było puste i suche – kaloryfery wciąż grzały w nim jak wściekłe. Tylko ciężkie od kurzu powietrze i głuche pomruki miasta, tłumione nieco przez brudne szyby, sprawiały, że odbijały się w nim blade oznaki życia.

Żelazne łóżko, przypominające te, które zwykle można znaleźć w powiatowych szpitalach, niepasujące do siebie sztućce w kredensie i dawno niemalowane ściany.
To mieszkanie wyglądało tak, jakby kiedyś mieszkał w nim samotny mężczyzna.

Ktoś nie mógł, albo nie chciał, już tu mieszkać, a może tego kogoś już nie było?

Drrrryńńń dryń dryń – coś sprawiało mu ból, niepokoiło, czuł, jak obcy dźwięk wdziera się w jego mózg.
Naraz rozmyły się kontury oświetlonego słońcem budynku, zniknęły zbudowane ze stali i szkła ściany. Budynek stał naprzeciw niego. Dostrzegał go z wysokiego dachu, skąd napawał się widokiem rozedrganej panoramy wielkiego miasta.
Stał na dachu i z lubością wystawiał twarz na smagnięcia ciepłego wiatru.
Aż tu nagle ten podstępny, nieprzewidziany jazgot…
Brenner z trudem uniósł powieki i uderzeniem dłoni uciszył wyjący budzik. Nakrył się kołdrą. Skulił się przy tym tak, aby uniknąć światła, które przez brudne okno wdzierało się do jego pokoju.
Uwielbiał zwijać się w kłębek i leżeć z kolanami podciągniętymi pod brodę. Napełniało go wtedy poczucie spokoju. Czuł, że zwinięty potrafi odgrodzić się od wszystkich problemów.


Naraz z przedpokoju dobiegł go dźwięk domofonu.
Zrezygnowany wyskoczył spod kołdry i kilkoma susami dopadł do skrzeczącego głośnika.
– Andrzej, czekam pod twoim blokiem. Jesteś gotowy? – zniecierpliwiony głos Witka przywrócił go do rzeczywistości.
Spojrzał na stół, na którym stał niewielki, odrapany budzik, i zrozumiał, że najzwyczajniej w świecie zaspał. Piąta trzydzieści – o tej porze mieli razem z Witkiem wyjechać do Nowego Targu.
Pospiesznie odszukał bieliznę i niedbale obandażował kolana. Robił tak już od kilku tygodni, czując, jak kolejne skoki coraz mocniej naruszają mu stawy. Właściwie już dawno powinien był odwiedzić porządnego lekarza.
Szybko włożył luźne, sportowe spodnie i ciepłą polarową kurtkę. W biegu złapał wysokościomierz i ulubioną skórzaną pilotkę, wyłuskał z niej okulary, zamknął drzwi i wciskając stopy w czarne adidasy, pognał schodami w dół. Przeskakiwał po kilka stopni naraz.
Witek czekał na niego przy swoim samochodzie. Niebieski fiat tempra był jedyną wartościową rzeczą, jaką posiadał. Przyjaciel Brennera palił papierosa. Kiedy zobaczył, że z odrapanej klatki schodowej wyłoniła się szczupła postać w pilotce, teatralnym gestem stuknął palcem w zegarek.


– Co, zapomniałeś o naszej randce? Dziesięć minut po czasie. Już mnie nie kochasz? – warknął modulowanym głosem, naśladując sposób mówienia Bogusława Lindy.
Patrząc na jego minę, Andrzej nie mógł powstrzymać uśmiechu. Poza filmowego twardziela zbyt jaskrawo kontrastowała z pogodną, okrągłą twarzą. Zwalista sylwetka przyjaciela wzbudzała sympatię i zaufanie. Brenner często miał ochotę klepnąć go w wiecznie trzęsące się od rechotania brzuszysko.
Wielki jak drwal, prawie dwumetrowy Witek na pewno w niczym nie przypominał neurotycznego Franza Maurera z filmu Psy. Brenner wiedział jednak, że ta chodząca pogodność i gargantuiczny sposób bycia to tylko pozory, które często okazywały się niebezpieczną pułapką. Flegmatyczny i dobroduszny z natury Witek w sytuacji zagrożenia przemieniał się w niesłychanie szybką i sprawną maszynę do walki. Jego sto pięćdziesiąt kilogramów żywej wagi potrafiło poruszać się z dynamiką i zwinnością wprawnego zapaśnika.
– Czołem, niedźwiadku. – Rozbawiony Andrzej klepnął wielkoluda w zarośnięty policzek. – Zerwałeś mnie z łóżka, to teraz za karę będziesz całą drogę prowadził – mruknął, udając głos rozkapryszonej panienki.
– Jak wreszcie nauczysz się powozić czymś, co ma więcej niż dwa koła, to chyba umrę z rozpaczy. – Wielkolud westchnął i wtłoczył swoje cielsko na przednie siedzenie fiata.


Samochód ostrzegawczo zakołysał się i jęknął.
– No to batem go, panie woźnico, i w drogę! – fuknął Brenner.
– Jakoś marnie dziś wyglądasz, drobinko. – Witek zmarszczył brwi, położył wielkie łapska na kierownicy i sprawnie manewrując pomiędzy wiosennymi kałużami, wyjechał na drogę.
Pół godziny później pędzili już zakopianką w stronę Nowego Targu. Na trasie panował jeszcze względny spokój. Dzięki wczesnej porze wyjazdu mieli szansę dotrzeć na miejsce przed siódmą rano.
Na nowotarskim lotnisku umówili się na spotkanie z Andrzejem Palenikiem, szefem „Fabryki Spadochroniarzy”.
To był dzień skoków. Plan lotów przewidywał delikatny rozruch o ósmej rano, potem filiżankę kawy i od dziesiątej pierwsze wyloty. Andrzej i Witek mieli zamiar wykonać trzy skoki.
Planowali poćwiczyć loty w parze, co przy różnicy wagi, jaka dzieliła obu przyjaciół – Brenner, nawet gdy intensywnie ćwiczył, nigdy nie przekraczał wagi osiemdziesięciu kilogramów – wcale nie było łatwe.
Dotychczasowe próby kończyły się zwykle tym, że Brenner jak odważnik pikował w dół, ściągany przez – zachowujące nawet najbardziej klasyczną pozycję „deski” – sto pięćdziesiąt kilogramów przyjaciela.
Długo wymyślali technikę chwytów i lotu, tak aby sprawić, że będą mogli razem swobodnie spadać. Obaj wierzyli w te same magiczne reguły, więc nie ogolili się przed wyjazdem do Nowego Targu.


Witek co chwila rzucał na Brennera badawcze spojrzenie. Od jakiegoś czasu martwił się o przyjaciela – ten stał się melancholijny, nieobecny, a bruzdy pod oczami były wyraźniejsze niż zwykle.
Silnik samochodu mruczał miarowo. Brenner szybko zapadł w drzemkę. Kiedy Witek odrywał wzrok od drogi i spoglądał na jego prawie czterdziestoletnią twarz, widział, jak ten marszczy brwi i nerwowo porusza głową. Wyglądało na to, że spiera się z kimś we śnie. Kilka razy się budził. Nie żartował jednak z ocierającego się prawie o kierownicę brzuszyska, nie próbował nawet, jak zwykle, wmotać Witka w kolejną, wymyśloną przez siebie, historię romansową.
– No a ta… – tu padało zwykle imię kolejnej dziewczyny, na którą aktualnie zwrócona była uwaga kompana. – Ostatnio tylko o tobie mówi – kusił i nieodmiennie wciągał Witka w krąg sercowych wynurzeń.
Czynił tak wiele razy i zawsze udawało mu się wprowadzić go w stan duchowej nieważkości. Twarz mu kraśniała i zasypywał Brennera dziesiątkami pytań, dotyczących okoliczności, w jakich miały paść przychylne dla niego słowa.


Wyglądało na to, że pomimo wielokrotnych wpadek Witek wciąż z łatwością dawał się przenosić w krainę własnych marzeń o kobietach i prawdziwej miłości. Skłonność do bujania w obłokach i słodkiego rozmyślania o prawdziwym, platonicznym uczuciu, której ulegał Witek, stała się nawet tematem wielu środowiskowych anegdot.
Tym razem Brenner nie miał jednak najmniejszej ochoty na przekomarzania.
Półtorej godziny jazdy do Nowego Targu minęło im więc w ciszy. Wewnątrz samochodu słychać było jedynie urywane chrapnięcia i świszczenie drzemiącego Brennera. Jego oddech budził podejrzenie o rozwijające się schorzenia o podłożu astmatycznym. Ciężki, często chrapliwy odgłos sprawiał wrażenie, jakby oddychanie było nieustanną, ciężką
walką.
Przypadłość ta miała jednak prozaiczną przyczynę. Była wynikiem kilku bijatyk, po których Brennerowi pozostał wielokrotnie złamany nos. Nie był to jednak płaski, bokserski nochal. Zachował swój wyrazisty, lekko garbaty kontur – prawdziwe spustoszenie kryło się jednak pod niewinnie wyglądającą powłoką. Nastąpiło tam skomplikowane pokręcenie korytarzy, którymi z trudem przeciskało się
powietrze.
Dawno powinien to zoperować, ale kto by mu kazał iść do lekarza – pomyślał Witek i skierował samochód w stronę murawy okalającej nowotarskie lotnisko. (…)

Fragment pierwszego rozdziału książki Witolda Gadowskiego Smak Wojny, Wyd. Replika, Zakrzewo 2018. Książkę można nabyć TUTAJ

Smak wojny to uderzająco prawdziwa, pełna przemocy, ale również poruszająca powieść, od której nie sposób się oderwać.
Fabuła powieści Smak wojny rozgrywa się kilka lat przed wydarzeniami znanymi czytelnikom z bestsellerowej Wieży komunistów. Tym razem Andrzej Brenner, niezależny dziennikarz i awanturnik, jako korespondent wojenny zostaje wysłany wraz ze swoim przyjacielem do Kosowa, gdzie osobiście doświadcza chaosu będącego konsekwencją działań militarnych na południu Europy. Jest świadkiem krwawych starć między Albańczykami i Serbami, a przy tym niespodziewanie wplątuje się w rozprzestrzenioną na całe Bałkany niebezpieczną aferę. Jego dziennikarski zmysł pcha go coraz głębiej w rzeczywistość, którą rządzą krwawe porachunki i handel bronią, a jednocześnie pozwala mu poznać wojnę z perspektywy pojedynczego człowieka, który próbuje odnaleźć swoje miejsce w opisywanym konflikcie.
Wśród wystrzałów i wybuchów, cierpienia i śmierci – Brenner ma również szansę odnaleźć miłość. Piękna Serbka Vesna okazuje się promieniem słońca w tym ogarniętym ciemnością świecie.

Kołysanka Vesny, słowa Witold Gadowski:

Artykuł Andrzej Brenner trafia do Kosowa, w sam środek „bałkańskiego kotła”. TYLKO U NAS „Smak Wojny” Witolda Gadowskiego. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/andrzej-brenner-trafia-do-kosowa-w-sam-srodek-balkanskiego-kotla-tylko-u-nas-smak-wojny-witolda-gadowskiego-wideo/feed/ 0
Zakończył się proces handlarzy organów. Ich głównymi klientami byli… obywatele Izraela. Z tego kraju pochodzi też główny podejrzany. Mroczne kulisy sprawy ujrzały światło dzienne https://niezlomni.com/zakonczyl-sie-proces-handlarzy-organow-ich-glownymi-klientami-byli-obywatele-izraela-z-tego-kraju-pochodzi-tez-glowny-podejrzany-mroczne-kulisy-sprawy-ujrzaly-swiatlo-dzienne/ https://niezlomni.com/zakonczyl-sie-proces-handlarzy-organow-ich-glownymi-klientami-byli-obywatele-izraela-z-tego-kraju-pochodzi-tez-glowny-podejrzany-mroczne-kulisy-sprawy-ujrzaly-swiatlo-dzienne/#comments Wed, 30 May 2018 10:48:15 +0000 https://niezlomni.com/?p=48562

Obywatele biednych krajów Europy stają się celem mafii, które często za cichym przyzwoleniem władz działają w najlepsze. Właśnie światło dzienne oglądają kulisy mrocznego procederu w Kosowie. W zakończonym procesie wyroki usłyszało dwóch lekarzy, którzy handlowali ludzkimi organami. Wcześniej aresztowano pochodzącego z Izraela gangstera, który miał stać na czele mafii.

Anestezjolog Sokol Hajdini i urolog Lutfi Dervishi, którzy od 2008 roku pracowali w klinice Medicus w Prisztinie, zostali skazani już w 2013, ale proces wznowiono z uwagi na możliwe błędy proceduralne. Handlarze usłyszeli teraz następujące wyroki: Dervishi - 7,5 roku więzienia oraz grzywnę 8 tys. euro. Jego wspólnik: rok więzienia. Wciąż toczy się sprawa syna Dervishiego, oskarżonego o handel organami, który również był zatrudniony w klinice.

Nerki, które pobierano od biednych pacjentów, trafiały do innych krajów. Głównymi klientami byli pacjenci z Izraela, płacący za zdrowy organ do 100 tys. euro, czyli ok. 430 tys. złotych.

Inne kraje, których obywatele sprzedają swoje narządy, to Rosja, Turcja czy Rumunia - cena organu to 15 tys. euro.

- Jedynym i przewodnim motywem takiego wyzysku ludzi biednych była chęć zysku

- mówił prokurator Jonathan Ratel.

Jedną z osób zaangażowaną w mafię handlarzy organów był Moshe Harel, aresztowany na Cyprze - informował Reuters.  Był on poszukiwany od 2010 roku przez Interpol - stawia mu się zarzuty m.in. handlu ludźmi. Podejrzewa się go o kierowanie siatką handlarzy organów.

Handel organami to szczególnie drażliwy temat w Kosowie. Podczas wojny w latach 1998-99 oskarżano miejscową partyzantkę o pobieranie organów od serbskich żołnierzy.

źródło: Guardian / Washington Post

Artykuł Zakończył się proces handlarzy organów. Ich głównymi klientami byli… obywatele Izraela. Z tego kraju pochodzi też główny podejrzany. Mroczne kulisy sprawy ujrzały światło dzienne pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/zakonczyl-sie-proces-handlarzy-organow-ich-glownymi-klientami-byli-obywatele-izraela-z-tego-kraju-pochodzi-tez-glowny-podejrzany-mroczne-kulisy-sprawy-ujrzaly-swiatlo-dzienne/feed/ 1
Prezydent przypomina Unii rok 2008 i pokazuje hipokryzję ,,To wtedy Puszka Pandory została otwarta”. Oto kto pójdzie śladem Katalonii https://niezlomni.com/prezydent-przypomina-unii-rok-2008-i-pokazuje-hipokryzje-to-wtedy-puszka-pandory-zostala-otwarta-oto-kto-pojdzie-sladem-katalonii/ https://niezlomni.com/prezydent-przypomina-unii-rok-2008-i-pokazuje-hipokryzje-to-wtedy-puszka-pandory-zostala-otwarta-oto-kto-pojdzie-sladem-katalonii/#comments Wed, 04 Oct 2017 09:00:43 +0000 http://niezlomni.com/?p=43752

Unia Europejska stosuje podwójne standardy? Wytknął je prezydent Serbii Aleksandar Vučić, który przypomniał sytuację z 2008 roku, kiedy uznano niepodległość Kosowa. Do odłączenia się nowego kraju nie potrzeba było nawet referendum.

Vučić zarzuca europejskim władzom hipokryzję. W depeszy agencji Reutersa cytowane są jego słowa, w których nie szczędzi krytyki w związku z sytuacją z 2008 roku. Większość krajów UE, a także USA uznało niepodległość Kosowa.

- Jestem zaniepokojony podwójnymi standardami społeczności międzynarodowej

- powiedział z kolei Ivica Dacić, szef serbskiego MSZ.

Unia Europejska nigdy nie przyzna, że zrobiła błąd uznając Kosowo, ale ta decyzja będzie się mścić. Puszka Pandory została otwarta

- podkreślił.

Vučić nie może się nadziwić, że nie potrzeba było nawet referendum, podczas gdy w Katalonii uznano je za nielegalne.

Republikę Kosowa uznały 23 państwa UE (w tym Polska), a sama Unia wpłaciła na konto nowo powstałego kraju 122,7 mln euro.

Tymczasem prezydent Czech Milos Zeman twierdzi, że przypadek Katalonii i tak rozpocznie regionalizację Europy. Jego zdaniem kolejnym krajem, który ogłosi niepodległość, będzie Szkocja. Podobny scenariusz przewiduje dla Padanii (północne Włochy), a w Niemczech dla Bawarii.

Artykuł Prezydent przypomina Unii rok 2008 i pokazuje hipokryzję ,,To wtedy Puszka Pandory została otwarta”. Oto kto pójdzie śladem Katalonii pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/prezydent-przypomina-unii-rok-2008-i-pokazuje-hipokryzje-to-wtedy-puszka-pandory-zostala-otwarta-oto-kto-pojdzie-sladem-katalonii/feed/ 1
Kraina Wolności między Chorwacją i Serbią. Posłowie Kukiz’15 domagają się jej uznania przez Polskę https://niezlomni.com/kraina-wolnosci-miedzy-chorwacja-serbia-poslowie-kukiz15-domagali-sie-uznania/ https://niezlomni.com/kraina-wolnosci-miedzy-chorwacja-serbia-poslowie-kukiz15-domagali-sie-uznania/#respond Sun, 21 Aug 2016 14:33:51 +0000 http://niezlomni.com/?p=30343

Liberland ogłosił niepodległość 13 kwietnia 2015 r. Jest położony między Chorwacją a Serbią i ma stanowić raj dla wszystkich libertarian z całego świata. Głównym autorem konstytucji Wolnej Republiki Liberlandu jest Polak - Kacper Zając. W połowie lipca tego roku grupa posłów Kukiz'15 zwróciła się do polskiego MSZ o uznanie państwa.

Jak dotąd żaden członek ONZ nie nawiązał stosunków dyplomatycznych z Wolną Republiką Liberlandu, co w obliczu wydarzeń sprzed 8 lat i uznaniu przez kilkadziesiąt państw, w tym przez Rzeczpospolitą Polską, niepodległości Republiki Kosowa wydaje się być jawną niekonsekwencją. Brak uznania niepodległości Liberlandu stałby nadto w sprzeczności z polską tradycją politycznoprawną, która począwszy od XIX wieku wyraża się w afirmacji wolności obywateli od obcego ucisku i solidarności z narodami dążącymi do utworzenia własnego państwa. W związku z powyższym, czy i kiedy Rada Ministrów zamierza de iure notyfikować uznanie niepodległości Wolnej Republiki Liberalndu?

Pod dokumentem podpisy złożyli  Jakub Kulesza, Jacek Wilk, Tomasz Jaskóła, Magdalena Błeńska, Józef Brynkus, Jerzy Kozłowski i Jarosław Sachajko.

Polska na razie Liberlandu jednak nie uznaje. 5 sierpnia posłowie otrzymali pismo, w którym czytamy, że:

Ziemia, mająca stanowić terytorium tzw. Liberlandu, położona jest między Chorwacją a Serbią i jest przedmiotem rozmów dotyczących uregulowania przebiegu granicy między obu krajami. Zarówno Chorwacja jak i Serbia zgodnie przyznają, że po zakończeniu rozmów i ostatecznym ustaleniu przynależności spornego obszaru, teren ten trafi w trwałe posiadanie jednej ze stron. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego, nie są więc spełnione żadne przesłanki pozwalające na poważne rozważanie pomysłu uznania niepodległości Wolnej Republiki Liberlandu. [...] nasza tradycja politycznoprawna, wyrażająca się afirmacją wolności obywateli od obcego ucisku i solidarności z narodami dążącymi do utworzenia własnego państwa, zawsze szła w parze z poszanowaniem obowiązującego prawa międzynarodowego. Biorąc powyższe pod uwagę uznanie niepodległości Wolnej Republiki Liberlandu w opinii MSZ jest niezasadne.

A jak wygląda samo państwo? Poniżej więcej informacji:

https://youtu.be/he82uXZ5AE0
liberland

liberland2

Artykuł Kraina Wolności między Chorwacją i Serbią. Posłowie Kukiz’15 domagają się jej uznania przez Polskę pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/kraina-wolnosci-miedzy-chorwacja-serbia-poslowie-kukiz15-domagali-sie-uznania/feed/ 0