Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Wed, 08 Jan 2020 16:33:58 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 81 lat temu tłumy żegnały Romana Dmowskiego. Nad trumną zabrzmiały piękne słowa, które podsumowały jego zasługi dla Polski [WIDEO] https://niezlomni.com/81-lat-temu-tlumy-zegnaly-romana-dmowskiego-nad-trumna-zabrzmialy-piekne-slowa-ktore-podsumowaly-jego-zaslugi-dla-polski-wideo/ https://niezlomni.com/81-lat-temu-tlumy-zegnaly-romana-dmowskiego-nad-trumna-zabrzmialy-piekne-slowa-ktore-podsumowaly-jego-zaslugi-dla-polski-wideo/#respond Tue, 07 Jan 2020 07:55:16 +0000 http://niezlomni.com/?p=5883

"Przez Polskę całą poszedł zew. Serca drgnęły przerażeniem. Dusze zatrzepotały się i zastygły w żalu głębokim. Wieść żałobna, straszna w swej formie, okrutna w treści, poszła po duszach polskich, wżarła się w umysły, objęła serca. Umarł Roman Dmowski!" - mówił ks. prałat Marceli Nowakowski na uroczystościach pogrzebowych.

Roman-DmowskiKazanie z roku 1939 wygłoszone w Katedrze Warszawskiej przez ks. prałata Marcelego Nowakowskiego na uroczystościach pogrzebowych Romana Dmowskiego.

„Coście wyszli widzieć? Trzcinę chwiejącą się od wiatru, człowieka w miękkie szaty obleczonego? Oto którzy w miękkie szaty się obleczą w domach królewskich są... Proroka i więcej niż proroka”. Łuk. 12.7.8.

Przez Polskę całą poszedł zew. Serca drgnęły przerażeniem. Dusze zatrzepotały się i zastygły w żalu głębokim. Wieść żałobna, straszna w swej formie, okrutna w treści, poszła po duszach polskich, wżarła się w umysły, objęła serca.

Umarł Roman Dmowski!

Jak to, więc umarł Budziciel duszy polskiej do wspólnego życia? Odszedł spośród żyjących Stróż czystości sumienia polskiego? Od zarania świadomy Ofiarnik aż do ostatnich chwil? Więc zastygła myśl twórcza Wielkiego Kanclerza Narodu? Tak!

[quote]Bo był to Budowniczy życia duchowego, Kapłan, co z przygasłych, pokrytych popiołem nieszczęść dziejowych zaledwie tlejących nikłym zarzewiem węgli, rozdmuchał Swym tchnieniem ognisko narodowe, wzniecił płomień miłości Ojczyzny. Płomień, co obudził ospałych, podniósł gnuśnych, ożywił oziębłych, ba! więcej, co do życia z wieków ego zapomnienia budził nowe siły w ludzie polskim i pasował ten lud na Naród, na świadomych współobywateli pracy wspólnej, obrońców wolności i twórców przyszłości Polski, odpowiedzialnych swymi wysiłkami za życie i wielkość Ojczyzny. Odszedł wielki i wierny aż do chwili Sługa drogiej nam wszystkim i ponad wszystko ziemskie – Ojczyzny. Niegdyś na przełomie wieków wielki Papież w sporze o wyższość Kościoła wschodniego z zachodnim nazwał się „Sługą sług bożych”. Tytuł Pierwszego Sługi Polski najbardziej, ponoć przysługuje Temu, któremu w zamian Polska świadoma i uczciwa, Polska moralna i pracowita, Polska ofiarna w swych sługach składa hołd, jako swemu Symbolowi, Wskazicielowi na rozstaju wieków, kultury i cywilizacji europejskiej, drogi ku wielkiej przyszłości.[/quote]

pogrzeb-romana-dmowskiego

Pochodził z rodu szlacheckiego, majątkowo podupadłego, a urodził się na Kamionku, na Pradze, z ojca kamieniarza Walentego i Józefy z Lenarskich. Z ojca, jak sam z wielkim szacunkiem mawiał, „Człowieka, uznającego religię i więź rodzinną serio, z którym nie było żartów”. I z matki „głęboko wierzącej kobiety”. Te dwa Duchy Opiekuńcze wykołysały młodą duszę i uskrzydliły ją do wysokiego lotu. Jako młode wątłe pacholę biegał do trzeciego gimnazjum przez most, przez most, po którym przejdzie dziś na spoczynek, wierzymy czasowy, i hartował się na zmiennej pogodzie. Śp. Hojko, wspólny nasz nauczyciel łaciny, opowiadał mi rok temu o Wielkim Zmarłym, jako o chłopcu spokojnym, ciągle zamyślonym, głęboko ujmującym przedmiot, o niebywałej pamięci. Do czasów uniwersyteckich należał do rodziny. Na Uniwersytecie Warszawskim przeszedł na służbę Narodu Polskiego i wytrwał na niej aż do ostatniego tchnienia z górą pół weku. Nie brał żadnej zapłaty dla siebie, po zaszczyty nigdy nie sięgał, wyrzekł się nawet założenia własnego ogniska rodzinnego, szczęście osobiste zespolił ze szczęściem i przyszłością Narodu tak ściśle, że gdy się go słuchało, to się czuło, że zanika różnica pomiędzy człowiekiem, a Ideą Wielkiej Drogi, u której kresu widniał wspaniały wyśniony i wymarzony gmach Polski.

[caption id="attachment_5885" align="aligncenter" width="582"]Józef Sobiech (w czapce futrzanej) z delegacją Kurpiów na pogrzebie Dmowskiego Józef Sobiech (w czapce futrzanej) z delegacją Kurpiów na pogrzebie Dmowskiego[/caption]

* * *

Chrystus Pan powiedział: „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię”. Wszyscy, co jakiejś wielkiej sprawie chcą służyć, muszą mieć przed oczyma duszy te święte słowa.

pogrzeb-dmowskiegoRoman Dmowski traktował swe posłannictwo bez zastrzeżeń. Ogień miłości Ojczyzny palił się w Jego piersi, błyskał w głęboko osadzonych oczach, płonął w słowach, przezierał z licznych pism, wreszcie rozgorzał w sercach milionów. Ogień wielki, widocznie rodzimy, bo ogarnia nie tylko tych, co z przeszłości chcą czerpać silę więzi narodowej, ale i tych, co tak długo, tak nieubłaganie chcieli go zniszczyć i zniweczyć, poczyna brać w swe władanie, co daj Boże niech się stanie na pożytek miłej nam wszystkim bez różnicy obozów Ojczyzny.

A jak rozumiał tę misję Swoją, to pozostawił w księgach pisanych:

[quote]Jestem Polakiem, więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, Jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z Jej życia jest mi obcym i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia, stało się własnością całego Narodu”. I w tym pojęciu tkwi służba dziejowa śp. Romana Dmowskiego dla Narodu Polskiego.[/quote]

* * *

[caption id="attachment_5887" align="alignleft" width="468"]Chłopi na pogrzebie Dmowskiego Chłopi na pogrzebie Dmowskiego[/caption]

„Niech słowa wasze będą tak – tak, nie – nie” przykazał Zbawiciel świata Swym Apostołom, a w nich wszystkim żyjącym, aż do Sądu Ostatecznego.

Wielki Polak, jak Zmarłego nazwano powszechnie, tak rozumiał życie. I szedł drogą prostą. Nie potrzebował nic poprawiać, nic zmieniać, nic zatajać. Po Jego śmierci potomni nie będą usiłowali nic z Jego spuścizny niszczyć, nic przeinaczać, bo nie tylko Jego słowa, ale i życie było: „tak - tak, nie - nie”. Życie to było służbą wierną, wszechstronną i wytrwałą nie tylko dla obecnego, ale i przyszłych pokoleń. Dla młodzieży stało się ono ewangelią w swej spuściźnie pisanej. Jeśli ta młodzież chce żywot Ojczyzny opromienić świetnością i tężyzną – musi pracować w myśl słów Chrystusowych: „tak – tak, nie – nie”, bo innej drogi w życiu jednostki i Narodu nie ma.

* * *

pogrzeb-romana-dmowskiego

Taki umysł i takie serce jak Zmarłego, musiało się objawić nie tylko w treści wielkiej swojego żywota, ale i w formie słowa. Trzeba obejmować dzieje ojczyste i uznawać postacie wartościowe z przeszłości, jako bliskie sercu pełnemu podziwu, umiłowania i hołdu, ale nie trzeba zapominać, że wielki Naród posiada swój język ojczysty, wiekowym tchnieniem dziejów wyrzeźbiony. Mowa nasza uformowana w swej składni na wzorach klasycznych rzymskich, ma prawo domagać się od świadomych rodaków znajomości, szacunku, miłości, powagi i zastanowienia.

Śp. Roman Dmowski był bodaj największym i najświetniejszym klasykiem mowy ojczystej w ostatniej dobie. Najbardziej zawiłe trudności myślowe rozstrzygał w zdaniach prostych, polszczyzną czystą i zwięzłą. Był Człowiekiem wielkiego serca, co w szczególności najbliżsi stwierdzić mogą. Był jednak zarazem Człowiekiem potężnej myśli i niepospolitego rozumu. Ten rozum zdyscyplinowany, jasny, posługujący się nieugiętą logiką i wiedzą rozległą, pozwolił Mu widzieć rzeczy przyszłe w kształtach realnych i ścisłych. Jego rzadki geniusz polityczny, zdumiewający swoją siłą i jasnością sprawił, że należy Go zaliczyć do najświetniejszych mężów stanu świata i oddać Mu palmę pierwszeństwa wśród polityków polskich.

Jego nieśmiertelne zasługi w dziele odbudowy Państwa zapiszą się trwale w pamięci Narodu, który z Jego imieniem złączy historię epoki walk o Niepodległość i Zjednoczenie. Jego duch wielki i jasna przenikliwa myśl w chwilach najcięższych wzgardziły pokusą Polski małej, pozornie niepodległej, w rzeczywistości zaś zależnej.

Prowadził On Naród przez walki i wysiłki drogą trudną i ciężką do Polski rzeczywiście niezależnej, zjednoczonej, opartej o morze i wewnętrznie zwartej. Wielkość Polski Bolesławów, Kazimierzów, Zygmuntów i Władysławów bliższą Mu była, niż romantyczna legenda Polski porozbiorowej i to stanowi o Jego politycznej Wielkości, a zarazem o właściwym kierunku jaki pragnął nadać Swojemu Narodowi, kiedy się znajdzie w warunkach życia Odrodzonego Państwa.

[quote]Kto w myśli się i wczuje w życie i czyny Romana Dmowskiego, ten pojmie, że Bóg, zamierzając wskrzesić Polskę, zesłał Jej Męża Niepospolitego, który naprostował drogi i w sposób jasny postawił przed Narodem jego cele i zadania.[/quote]

* * *

Przenikliwość niezwykła, nakazująca zastanawiać się nad wielkimi zagadnieniami, nie mogła pominąć sprawy zasadniczej dla Narodu i Państwa Polskiego – stosunku Kościoła katolickiego, do naszego życia wewnętrznego.

Według zmarłego:

[quote]„Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickiego gruntu, skazani są na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie”. „Bez tego co zrobił chrystianizm i Kościół rzymski w dziejach, nie istniałyby narody dzisiejsze”. „Od rozbicia narodowego, na skutek rozbicia religijnego ocaliła nas reakcja katolicka”. Bo „katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie”. Tym się tłumaczy „walka masonerii przeciwko Kościołowi, walka której nie było w krajach protestanckich, gdzie masoneria dla wyznań i sekt stała się rodzajem nadkościoła”. „Naród szczerze, istotnie katolicki musi dbać o to, żeby prawa i urządzenia państwowe, w których żyje, były zgodne z zasadami katolickimi”. Taki testament zostawił Zmarły pokoleniom, które się wyzwoliły z bezwyznaniowości wieku XIX. Testament ważny, bo stanowiący o duszy, charakterze i sile Narodu.[/quote]

Nadszedł kres. Ten Wielki syn Ojczyzny, Ten Sługa Wiemy swego Narodu nie miał czasu pomyśleć o sobie nigdy. Choć bronił się od wpływów wieku XIX, to jednak należał z wychowania do kierunku pozytywistycznego. Było to pokolenie dzielne, nieugięte i pracowite, ale religijnie obojętne. Wielu jednak wracało z czasem na drogę Ojców.

Roman Dmowski zbyt wiele poświęcił dla idei i Bóg nie mógł pozostawić Go z dala od Siebie. W łaskawości wielkiej zważył pracę zbożną, uznał trud nad trudy i promieniem łaski swojej przenajświętszej ogarnął Tę Duszę wielką, przebogatą, wziął Ją w swe władanie potężne już na długo przed śmiercią. Wreszcie ten Król - Duch Narodu Polskiego począł świadomie iść ku Bogu. Ciało wiotczało z dnia na dzień i zmierzało ku zniszczeniu, duch dumał o życiu w zaświatach.

Za przykładem Ojców swych schylił Zmarły w przeddzień wigilii Bożego Narodzenia roku pozaprzeszłego dumne swe czoło przed Panem. Kajał się w sakramencie pokuty, a w Wigilię odświętnie się przybrał, ukląkł na środku pokoju, złożył ręce jak ubogi pielgrzym, co kresu dobiega i przyjął Najświętszy Sakrament. W stalowych oczach błysnęły dobre łzy, a w nich widniała modlitwa matki i świeciły promienie łaski Bożej...

I tak już szedł ku śmierci, o której mówił bez bojaźni, a ona zbliżała się krokiem nieubłaganym. W dzień Patrona swojego znów przed Bogiem się kajał; na progu życia wiecznego przytomny jeszcze zasilił duszę swą ostatnim namaszczeniem. Runął jak dąb prastary, a dusza załopotała wiecznymi skrzydły w nieznaną dla nas wielką dal...

Oczyma wiary widzimy ten lot i drogę wieczną. Naprzeciw wyszły duchy z przeszłości naszej z Chrobrym na czele i witały swego Wielkiego Rodaka. Wyszedł korowód świętych polskich z Wojciechem i Jackiem, i pacholęciem Kostką, i ostatnim Andrzejem, i otoczyły Go jasnością z Boga wziętą... i poprowadziły ku podwojom niebieskim... A prorok Polski Skarga, „Ubogi Kmiotek” rozpoczął prośbę u Stóp Pańskich: „Przebacz Mu Panie winy, bo ukochał wiele, bo spracowany tu przybył służbą życia całego w Ojczyźnie miłej, boś Go łaską swą w przedśmiertnej drodze napełnił. Nie był ci On trzciną chwiejącą się od wiatru i za miękkimi szatami nie gonił, prorokiem i więcej niż prorokiem Ci naszym na ziemi był...”.

A i my wszyscy przyłączamy się w modlitwie wspólnej: Puść Panie sługę swego – Romana do przybytków świętej szczęśliwości, sługę plemienia naszego... A my strzec będziemy przykazań Twoich, Ojczyzny naszej i Kościoła Twojego. Amen.

[caption id="attachment_5890" align="aligncenter" width="309"]ks. Marceli Nowakowski ks. Marceli Nowakowski[/caption]

Artykuł 81 lat temu tłumy żegnały Romana Dmowskiego. Nad trumną zabrzmiały piękne słowa, które podsumowały jego zasługi dla Polski [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/81-lat-temu-tlumy-zegnaly-romana-dmowskiego-nad-trumna-zabrzmialy-piekne-slowa-ktore-podsumowaly-jego-zaslugi-dla-polski-wideo/feed/ 0
Tak wykorzeniano cywilizację turańską i bizantyjski kult biurokracji z Kongresówki. Gdzie nam do tej śmiałości w transformacji ustrojowej! https://niezlomni.com/tak-wykorzeniano-cywilizacje-turanska-i-bizantyjski-kult-biurokracji-z-kongresowki-gdzie-nam-do-tej-smialosci-w-transformacji-ustrojowej/ https://niezlomni.com/tak-wykorzeniano-cywilizacje-turanska-i-bizantyjski-kult-biurokracji-z-kongresowki-gdzie-nam-do-tej-smialosci-w-transformacji-ustrojowej/#respond Tue, 07 Jan 2020 06:59:47 +0000 https://niezlomni.com/?p=50896

Nasi przodkowie w walce z korupcją i walką z biurokracji mieli więcej odwagi niż ci, którzy dokonywali transformacji ustrojowej po 1989 r.

Artykuł Tak wykorzeniano cywilizację turańską i bizantyjski kult biurokracji z Kongresówki. Gdzie nam do tej śmiałości w transformacji ustrojowej! pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/tak-wykorzeniano-cywilizacje-turanska-i-bizantyjski-kult-biurokracji-z-kongresowki-gdzie-nam-do-tej-smialosci-w-transformacji-ustrojowej/feed/ 0
W czasach PRL jego książki wycofano z bibliotek, a dzieła poddano cenzurze. „Historia Żydów w Polsce” Teodora Jeske-Choińskiego https://niezlomni.com/w-czasach-prl-jego-ksiazki-wycofano-z-bibliotek-a-jego-dziela-poddano-cenzurze-historia-zydow-w-polsce-teodora-jeske-choinskiego/ https://niezlomni.com/w-czasach-prl-jego-ksiazki-wycofano-z-bibliotek-a-jego-dziela-poddano-cenzurze-historia-zydow-w-polsce-teodora-jeske-choinskiego/#respond Tue, 07 Jan 2020 06:51:12 +0000 https://niezlomni.com/?p=50893

Po „Historię Żydów w Polsce” autorstwa Teodora Jeske-Choińskiego (1854-1920) warto sięgnąć z kilku powodów. Przede wszystkim książka wyszła spod pióra jednego z najwybitniejszych pisarzy swojej epoki. Dziś zapomniany, ale w czasach kiedy tworzył, umiejętnościami literackimi i popularnością rywalizował z Henrykiem Sienkiewiczem.

Jeske-Choiński jest autorem wielu świetnych, ale niestety dziś już niesłusznie zapomnianych, świetnych powieści historycznych. Nie ma tu miejsca na wymienienie długiej listy jego dzieł literackich. Warto wymienić te wybitniejsze, „Ostatni Rzymianie”, „Gasnące słońca”, „Tiara i korona”.

 

Autor oparł się na źródłach i publikacjach, które ukazały się nie tylko w języku polskim. Sięgnął  do materiałów żydowskich, niemieckich, francuskich.

 

Autor wnikliwie prowadzi nas przez kręte dzieje Żydów, którzy mieszkali na ziemiach polskich. Pokazuje, jak zachowywali się w sytuacji zagrożenia naszej ojczyzny, jak układali swoje życie społeczne polityczne, religijne, gospodarcze i społeczne żyjąc wśród Polaków.

 

Praca może budzić kontrowersje. Ale należy jednak pamiętać, że wpływ na nią miał duch epoki, powstała, u progu odradzającej się po latach zaborów Polsce, w pierwszej połowie 1918 r. Jej celem nie było i nie jest zachęcanie do nienawiści wobec kogokolwiek. Można i należy na nią spojrzeć jako na przyczynek do dziejów mniejszości, która odegrała ważną rolę w dziejach Polski. Również jako na głos w debacie publicystycznej, w której brali udział najwybitniejsi ówcześni pisarze i publicyści.

 

Teodor Jeske-Choiński, „Historia Żydów w Polsce”, Wyd. Ostoja, Kraków 2015. Książkę można nabyć TUTAJ.

 

Teodor Józef Fryderyk Jeske-Choiński — intelektualista, pisarz i historyk, publicysta konserwatywny, krytyk teatralny i literacki urodził się 27 lutego 1854 r. w Pleszewie (Wielkopolska). Uczęszczał do gimnazjów klasycznych w Śremie i Poznaniu. Studia inżynierskie odbywał na politechnice we Wrocławiu, filozoficzne na uniwersytecie w Pradze, a literaturoznawcze w Wiedniu.

Po studiach zamieszkał w Warszawie, gdzie przez krótki okres współpracował ze środowiskiem pozytywistów. W tym czasie zamieszczał artykuły m.in. w „Przeglądzie Tygodniowym”, „Ateneum” i „Nowinach”. Na początku lat osiemdziesiątych XIX wieku dokonał wyraźnego zwrotu w poglądach, stając się czołowym publicystą obozu młodych konserwatystów. Pisał w takich gazetach, jak „Niwa”, „Słowo”, „Wiek”, „Rola”. W 1889 r. zamieszkał w Paryżu, pisując stamtąd artykuły do warszawskiego pisma „Wędrowiec”. W 1910 r. przeprowadził się do Lwowa i tam do 1914 r. redagował „Kronikę Powszechną”, a także był redaktorem serii wydawniczej „Biblioteki Dzieł Wyborowych” przybliżającej polskiemu czytelnikowi dorobek literatury światowej. W latach 1914-1915 przebywał w Wiedniu, po czym powrócił do Warszawy. Zmarł w Warszawie 14 kwietnia 1920 r.

Teodor Jeske-Choiński jest autorem około trzydziestu powieści, dramatów i nowel o tematyce historycznej i współczesnej. W swoich dziełach zwracał uwagę na więzi łączące starożytną cywilizację antyczną z cywilizacją chrześcijańską, natomiast przemiany w życiu społecznym i kulturalnym XIX i XX wiecznej Europy porównywał do czasów upadku starożytnego Imperium Rzymskiego.

W poglądach politycznych był konserwatystą, którego światopogląd ewoluował ku nacjonalizmowi, pozostając w wyraźnej opozycji do dominującej wówczas opcji konserwatywno-ugodowej. Jak sam napisał po latach, jego program był tożsamy z tym, który prezentowała prawica narodowo-demokratyczna.

Był jednym z pierwszych polskich intelektualistów, którzy zwrócili uwagę na problematykę żydowską. Podejmował tę tematykę w książkach: Poznaj Żyda (1912), Historia Żydów w Polsce (1919) i in. Jego stosunek do Żydów był zdecydowanie niechętny, wyrażający się w przekonaniu o konieczności obrony cywilizacji chrześcijańskiej przed rozkładową działalnością społeczności żydowskiej.

W 1951 r. wszystkie jego utwory zostały wycofane z polskich bibliotek oraz objęte cenzurą.

Teodor Jeske-Choiński pozostaje nadal pisarzem w Polsce niemal zapomnianym.

Artykuł W czasach PRL jego książki wycofano z bibliotek, a dzieła poddano cenzurze. „Historia Żydów w Polsce” Teodora Jeske-Choińskiego pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/w-czasach-prl-jego-ksiazki-wycofano-z-bibliotek-a-jego-dziela-poddano-cenzurze-historia-zydow-w-polsce-teodora-jeske-choinskiego/feed/ 0
„MIĘSOŻERCA. Wróg numer jeden?”. Wstrząsający film już w całości dostępny w sieci. [WIDEO] https://niezlomni.com/miesozerca-wrog-numer-jeden-wstrzasajacy-film-juz-w-calosci-dostepny-w-sieci-wideo/ https://niezlomni.com/miesozerca-wrog-numer-jeden-wstrzasajacy-film-juz-w-calosci-dostepny-w-sieci-wideo/#respond Sat, 04 Jan 2020 09:31:35 +0000 https://niezlomni.com/?p=50890

Wydaje się, że wegetarianizm, weganizm i szeroko rozumiany ruch na rzecz praw zwierząt jest niewinną aktywnością mającą na celu zapobieganie bezcelowemu cierpieniu stworzenia. Nic bardziej mylnego!

Okazuje się, że to nieetyczna i niemoralna ideologia, wykorzystująca empatię ludzi dobrej woli, ich dobre serca i uśpioną czujność do realizacji złowrogich celów. Ruchy wegańskie i wegetariańskie, z pomocą inżynierii społecznej, krok po kroku demontują struktury społeczne, kulturowe, ekonomiczne i religijne, stając się tym samym kolejną odsłoną antychrześcijańskiej i antyludzkiej rewolucji.

 

W filmie „Mięsożerca. Wróg numer jeden?” Piotr Relich i jego rozmówcy szeroko omawiają przyczyny i skutki wskazując na niebezpieczeństwa płynące z uczłowieczania zwierząt i zezwierzęcania ludzi.

 

https://youtu.be/9xeMrRk2KZo

Artykuł „MIĘSOŻERCA. Wróg numer jeden?”. Wstrząsający film już w całości dostępny w sieci. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/miesozerca-wrog-numer-jeden-wstrzasajacy-film-juz-w-calosci-dostepny-w-sieci-wideo/feed/ 0
Co Roman Dmowski zrobił dla Polski – jak przyczynił się do odzyskania niepodległości. Biografia w 6 minut [WIDEO] https://niezlomni.com/co-roman-dmowski-zrobil-dla-polski-jak-przyczynil-sie-do-odzyskania-niepodleglosci-biografia-w-6-minut-wideo/ https://niezlomni.com/co-roman-dmowski-zrobil-dla-polski-jak-przyczynil-sie-do-odzyskania-niepodleglosci-biografia-w-6-minut-wideo/#respond Thu, 02 Jan 2020 04:46:52 +0000 http://niezlomni.com/?p=40976

Roman Dmowski jest ciągle postacią nieznaną, jego zasługi pomijane, poglądy zafałszowywane. Warto więc pochylić się nad tą postacią i zrozumieć, jak wielkie zasługi oddał Polsce. To on wspólnie z Ignacym Janem Paderewskim, podpisywali traktat wersalski, który przywracał Polskę po 123 latach zaborów na mapę Europy.

https://www.youtube.com/watch?v=7G8HOEV1_XU

Artykuł Co Roman Dmowski zrobił dla Polski – jak przyczynił się do odzyskania niepodległości. Biografia w 6 minut [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/co-roman-dmowski-zrobil-dla-polski-jak-przyczynil-sie-do-odzyskania-niepodleglosci-biografia-w-6-minut-wideo/feed/ 0
„Idą pancry na Wujek”! 38 lat temu komuniści krwawo spacyfikowali strajk górników [WIDEO] https://niezlomni.com/ida-pancry-na-wujek-38-lat-temu-komunisci-krwawo-spacyfikowali-strajk-gornikow-wideo/ https://niezlomni.com/ida-pancry-na-wujek-38-lat-temu-komunisci-krwawo-spacyfikowali-strajk-gornikow-wideo/#comments Mon, 16 Dec 2019 00:55:34 +0000 http://niezlomni.com/?p=22650

16 grudnia 1981 doszło do masakry górników strajkujących przeciw ogłoszeniu stanu wojennego. Od kul milicji, ZOMO i wojska zginęło 9 górników, a 24 zostało rannych.

[caption id="attachment_22651" align="aligncenter" width="681"]fot. wikipedia fot. wikipedia[/caption]




 

Artykuł „Idą pancry na Wujek”! 38 lat temu komuniści krwawo spacyfikowali strajk górników [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/ida-pancry-na-wujek-38-lat-temu-komunisci-krwawo-spacyfikowali-strajk-gornikow-wideo/feed/ 1
Legendarny podróżnik, odkrywca źródeł Amazonki: Zadaniem takich osób, jak Greta Thunberg jest manipulowanie masami ludzkimi. [WIDEO] https://niezlomni.com/legendarny-podroznik-odkrywca-zrodel-amazonki-zadaniem-takich-osob-jak-greta-thunberg-jest-manipulowanie-wielkich-mas-ludzkich-wideo/ https://niezlomni.com/legendarny-podroznik-odkrywca-zrodel-amazonki-zadaniem-takich-osob-jak-greta-thunberg-jest-manipulowanie-wielkich-mas-ludzkich-wideo/#respond Wed, 11 Dec 2019 08:33:29 +0000 https://niezlomni.com/?p=50884

- Prawdopodobnie mamy do czynienia z największym eksperymentem inżynierii społecznej. Zadaniem takich postaci jak Greta jest manipulowanie i popychania do działania w skali globalnej wielkich mas ludzkich, poprzez umiejętne wykorzystanie najpotężniejszej armii świata, jaką są sieci społecznościowe - mówi Jacek Pałkiewicz w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

Odkrywca źródeł Amazonki przekonuje w wywiadzie, że norweska aktywistka ekologiczna może być wykorzystywana do promowania interesów ekonomicznych i politycznych.

- To właśnie dzięki nim [sieciom społecznościowym - przyp. red.], finansowane przez dominujących oligarchów ofensywy, są w stanie w ciągu kilku godzin rozprzestrzenić się niczym wirus, wszczepiając jednolite punkty widzenia i osądy, które stopniowo tworzą pożądaną ideologię. Dodajmy, że za młodą aktywistką stoi ogromna machina medialna, która wykorzystuje katastrofę ekologiczną dla swoich interesów, także politycznych podkreśla Jacek Pałkiewicz w wywiadzie z wPolityce.pl.

Cały wywiad można przeczytać na portalu wPolityce.pl.

Autor zdjęcia ilustracyjnego Jacek Pałkiewicz.

JACEK PAŁKIEWICZ

Reporter, eksplorator, odkrywca źródła Amazonki, od prawie pół wieku przemierza peryferie świata. Twórca survivalu w Europie, jest powszechnie uznawanym autorytetem w dziedzinie przetrwania. Mieszka trochę we Włoszech, trochę w Polsce. W 1975 r. pokonał Atlantyk w roli dobrowolnego rozbitka.

Uczył kosmonautów strategii przetrwania w skrajnie surowych i niegościnnych środowiskach. Podobne zajęcia prowadził w cyklu pozarządowego programu dla jednostek antyterrorystycznych, w którym obok innych krajów uczestniczyli oficerowie Gromu, Policji i Straży Granicznej. Szkoli kadry menadżerskie w przekraczaniu barier osobowości w warunkach krańcowego obciążenia.
W 1996 r. jego naukowa ekspedycja ustaliła źródło Amazonki, rozwiewając tym samym kontrowersje, co do miejsca narodzin największej rzeki świata. W 15 lat później władze peruwiańskie wzniosły tam obelisk z tablicą upamiętniającą odkrycie.
Wykładowca akademicki, był tematem prac dyplomowych, licencjackich i magisterskich.

Honorowy ambasador Mazur w ramach światowego konkursu na „7 Nowych Cudów Natury” (2011 r.). „Jestem dumny - mówi Pałkiewicz-, że Kraina Wielkich Jezior została uznana za najpiękniejszy region Europy, a w globalnej konfrontacji (477 konkurentów) uplasowała sie w drugiej siódemce unikatowych klejnotów, tuż za złotą listą Cudów Natury. Prześcignęła takie turystyczne giganty jak Malediwy czy Galapagos”.

Przez kilkanaście lat pracował w mediolańskim Corriere della Sera. Publikuje swoje reportaże na łamach poczytnych periodyków europejskich. W Polsce pisze m.in. w Rzeczpospolitej, Polska Times.  Jego dokonania ukazuje Andrzej Kapłanek w biografii Pałkiewicz, droga odkrywcy (Wyd. Zysk i S-ka). www.palkiewicz.com.

Jacek Pałkiewiczem jest autorem ponad trzydziestu książek. Ostatnią jest publikacja "Dubaj. Prawdziwe oblicze", która ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

"Dubaj. Prawdziwe oblicze". Tak o emiracie nie pisał jeszcze nikt. Jacek Pałkiewicz obala mit o ikonie ekscesów i ostentacyjnego zbytku. Jaki naprawdę jest przesiąknięty mitami i stereotypami Dubaj, miasto-państwo epoki postnaftowej? - odpowiedzi na to pytanie autor szukał przez rok. Często ucieka on od świata czaru i zrywając złotą maskę emiratu, którego motto mówi wszystko: „zaskoczyć, oszołomić i oczarować”, ujawnia drugie oblicze sztucznego raju. Oblicze, o którym głośno się nie mówi i nie pisze. Pokazuje nędzę Azjatów kontrastującą z baśniowymi warunkami bytowymi boskiej kasty etnicznych Dubajczyków, wnuków niepiśmiennych Beduinów. Zapuszcza się w miejsca skrajnego ubóstwa, na przykład do getta na obrzeżu miasta, gdzie w okrutnych warunkach bytuje armia azjatyckich robotników. To właśnie oni w ciągu jednego pokolenia zbudowali w niewolniczych warunkach sięgający nieba pustynny Manhattan.

Artykuł Legendarny podróżnik, odkrywca źródeł Amazonki: Zadaniem takich osób, jak Greta Thunberg jest manipulowanie masami ludzkimi. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/legendarny-podroznik-odkrywca-zrodel-amazonki-zadaniem-takich-osob-jak-greta-thunberg-jest-manipulowanie-wielkich-mas-ludzkich-wideo/feed/ 0
Dlaczego człowiek traktowany jest, jak szkodnik zagrażający planecie? Czy zwierzęta mogą być równe człowiekowi? [WIDEO] https://niezlomni.com/dlaczego-czlowiek-traktowany-jest-jak-szkodnik-zagrazajacy-planecie-czy-zwierzeta-moga-byc-rowne-czlowiekowi-wideo/ https://niezlomni.com/dlaczego-czlowiek-traktowany-jest-jak-szkodnik-zagrazajacy-planecie-czy-zwierzeta-moga-byc-rowne-czlowiekowi-wideo/#respond Sat, 07 Dec 2019 06:44:04 +0000 https://niezlomni.com/?p=50875

Humanizacja zwierząt, jak do tego doszło?

O filozoficznych źródłach zjawiska humanizacji zwierząt mówi prof. Paweł Skrzydlewski.

https://www.youtube.com/watch?v=2xO_npAc2co

Więcej o tym problemie w filmie "Mięsożerca. Wróg numer jeden" - internetowa premiera - 9 grudnia w serwisie VOD Portalu PCh24.pl.

 

Artykuł Dlaczego człowiek traktowany jest, jak szkodnik zagrażający planecie? Czy zwierzęta mogą być równe człowiekowi? [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/dlaczego-czlowiek-traktowany-jest-jak-szkodnik-zagrazajacy-planecie-czy-zwierzeta-moga-byc-rowne-czlowiekowi-wideo/feed/ 0
Strzygonie, zmory, południce, latawce, kikimory, leśne duchy, wąpierze, polowania na czarownice. Demonologia słowiańska [WIDEO] https://niezlomni.com/strzygonie-zmory-poludnice-latawce-kikimory-lesne-duchy-wapierze-polowania-na-czarownice-demonologia-slowianska-wideo/ https://niezlomni.com/strzygonie-zmory-poludnice-latawce-kikimory-lesne-duchy-wapierze-polowania-na-czarownice-demonologia-slowianska-wideo/#comments Fri, 06 Dec 2019 19:03:13 +0000 https://niezlomni.com/?p=50879

Strzygonie, zmory, południce, latawce, kikimory, leśne duchy, wąpierze, przypadki polowań na czarownice w kraju nad Wisłą – zostały tu opisane szczegółowo, okiem prawdziwego znawcy tematu.


Autor w sposób rzetelny i przejrzysty poddaje analizie demoniczne istoty, występujące w mitologii słowiańskiej, a także opisuje wierzenia, które przywędrowały do miast za sprawą zabobonnych mieszkańców wsi.

Ta książka to wyjątkowe i kompletne źródło wiedzy na temat słowiańskich wierzeń i podań, stanowiące inspiracje zarówno dla badaczy tematu, jak i twórców gier, filmów czy fanów fantastyki.

Jedna z najważniejszych książek na temat słowiańskiej demonologii!

W kręgu upiorów i wilkołaków. Demonologia słowiańska, Bohdan Baranowski, wyd. Replika, Poznań 2019. Książkę można nabyć TUTAJ.

Zmory i Nocnice

Fragment (…)

Na wschodnim Mazowszu w końcu XIX w. prawdziwym autorytetem w walce ze zmorami stał się pewien owczarz z Czarnostowa koło Makowa Mazowieckiego. Według, z pewnością ubarwionych, informacji jakoby przysyłano po niego karety, aby jeździł do nawiedzanych przez zmory ziemian aż hen pod Łomżę lub Płock. Metody postępowania tego owczarza były owiane tajemnicą.
Przywoził ze sobą zamknięty worek, do którego nikomu nie dał zajrzeć. Kategorycznie domagał się, aby nikt prócz niego nie nocował w nawiedzanej przez zmorę chałupie. W nocy sąsiedzi w okolicznych domach słyszeli głośne hałasy. Dochodziły do nich odgłosy walki, krzyki, jęki, trzaskanie owczarskiego bata. Rano następnego dnia owczarz ów wychodził z nawiedzanej przez zmory chałupy w porwanej koszuli, posiniaczony, ale z miną zwycięzcy. Niósł coś zawiniętego w małym woreczku, który dodatkowo obciążał kamieniami i topił w jakiejś odległej rzece lub stawie. Na temat swych magicznych praktyk czy zwycięskich walk, które staczał ze zmorami czy nawet ich poplecznikami diabłami nie chciał nigdy powiedzieć ani słowa. Praktyki jego były jednak jakoby bardzo skuteczne i przepędzana czy też utopiona zmora nigdy już nie wracała do takiej chałupy. Owczarz ten jednak znany był ze swej chciwości. Nigdy nie godził się rozpoczynać swych magicznych zabiegów, nie otrzymawszy uprzednio 10 rubli (sumę na owe czasy w środowisku chłopskim niebagatelną). I otóż według krążących już po wielu latach opowieści, pewnego razu połakomił się na olbrzymi okup, jaki mu dała schwytana do worka zmora. Miał jakoby otrzymać za to tysiąc czy nawet dziesięć tysięcy rubli. Od tego jednak momentu stracił „rękę” do takich magicznych praktyk. Zmory nadal po jego zabiegach nawiedzały chałupę. Nikt już nie wzywał owczarza do tego rodzaju zabiegów. Ponoć rozpił się i umarł jako zwykły żebrak. (...)

Wodny świat Topielców i Rusałek

(….)
Niewyjaśnionym w pełni zagadnieniem może być sprawa ofiar składanych demonom wodnym. Na terenie etnicznie rosyjskim nad Oką, w pierwszej połowie XIX w. chłopi wiosną, gdy poczynały przybierać wody, wspólnie kupowali konia, nie targując się zupełnie, przez kilka dni intensywnie go żywili, a następnie nasmarowawszy łeb miodem i uwiesiwszy mu dwa młyńskie kamienie u szyi, zatapiali. Podobnie niektóre ludy ugrofińskie z terenów wschodniej Rosji składały demonom wodnym ofiarę ze źrebięcia. Czy na terenach Polski tego rodzaju ofiary były składane, trudno jest odpowiedzieć. Niemal jedyną pewną informacją na ten temat jest świadectwo znanego badacza kultury ludowej ziem północno-wschodniej Polski, Zygmunta Glogera, z 1887 r., że nad jednym z jezior
w Augustowskiem, w którym co roku ktoś tracił życie, aby tego uniknąć, miejscowi chłopi rzucali każdego roku kurę dla topielców. Dość niejasna jest wzmianka z terenu Wielkopolski z końca jeszcze XIX w., że w Trzemesznie w dzień św. Jana zawsze tonęły trzy osoby. Otóż, aby zapobiec ofiarom w ludziach, pod poświęconym dębem zabijano trzy koguty.

(….)
W Różanie nad Narwią pewien rybak miał wyłowić z wody małego Żydziaka w mycce i chałacie, który mamrotał coś po żydowsku. W pewnej chwili energicznym ruchem rozerwał sieci i skoczył do wody. Pozostał po nim silny zapach piekielnej siarki. A wreszcie liczne były warianty opowiadań o tym, jak złapany topielec starał się wciągnąć do wody trzymającego sieć rybaka.

(….)

W Mielniku nad Bugiem na Podlasiu opowiadano, że rusałkami zostają dusze młodych kobiet, które zmarły na skutek nadużycia alkoholu. Wspominano tam o pewnej dziewczynie, która podczas swego wesela wypiwszy zbyt wiele wódki zmarła, a jej dusza przemieniła się w wyjątkowo groźną i okrutną rusawkę.

Wilkołaki
(….)
Bardzo trudno jest stwierdzić, na jakich obszarach ziem polskich rozpowszechniona była wiara w wilkołactwo. Z całą pewnością występowały te wierzenia na Podlasiu, częściowo jednak również na Chełmszczyźnie, Lubelszczyźnie, wschodnim Mazowszu, wschodniej części Mazur. Również jednak i na innych terenach, nawet leżących na zachód od Wisły, badacze kultury ludowej z XIX w. zapisywali informacje o jakichś bardzo zresztą niejasnych i częściowo zamazanych reliktach wierzeń w wilkołactwo. Otóż przypuszczać można, że wierzenia te znane były ongiś na całym prawie terenie ziem polskich. Być może jednak były one dość słabe i nigdy nie odgrywały tam większej roli, a w drugiej połowie XIX w. z wyjątkiem wschodnich rubieży ziem polskich miały już charakter reliktowy. Wyjaśnienie tych zagadnień nigdy już chyba nie będzie możliwe. Tradycyjne wierzenia w wilkołaki, z wyjątkiem terenów północno-wschodnich ziem polskich, prawie zupełnie zamarły i już dziś nie można odszukać prawie żadnych ich śladów. A wiadomości pochodzące ze źródeł pisanych są przeważnie bardzo skąpe, a co gorsza niezbyt precyzyjne. Najstarsza chyba informacja o wierzeniach w wilkołactwo na ziemiach etnicznej Polski pochodzi z XVI w. Wówczas to jakoby na Mazurach pruskich pochwycono człowieka, który sam o sobie twierdził, że był wilkołakiem. W wilka przemieniać się on miał 2 razy do roku, a mianowicie na Boże Narodzenie oraz w dzień świętego Jana (24 czerwca). Udawał się on jakoby wówczas do lasu, gdzie współżył z wilkami, wraz z nimi zdobywając pożywienie. Istotnie ów człowiek wykazywał pewne wilcze cechy, twarz jego miała dziki wyraz, a zeszpecona była licznymi bliznami i śladami ran, zadanymi jakoby kłami psów, z którymi jako wilk staczał boje. Autentyczność tego podanego powyżej faktu schwytania człowieka podającego się za wilkołaka, wzbudzać może zastrzeżenia. Jeśli jednak informacja ta byłaby prawdziwą, to łatwo wyjaśnić ją psychiczną chorobą schwytanego osobnika, który wyobrażał sobie, że jest wilkołakiem. Wzmianka ta jednak świadczy chyba o tym, że już wówczas na tamtym terenie znane były wierzenia w przemienianie się ludzi w wilki. W wielu zabytkach literatury pięknej XVI-XVIII w. wzmiankowany był wilkołak, nazywany wówczas częściej wilkołkiem.

 

Pisali o nim autorzy z XVI w., nadmieniał o nim w XVII w. Jakub Kazimierz Haur w Skarbcu znakomitych sekretów ekonomiej ziemiańskiej czy też w XVIII w. ks. Benedykt Chmielowski w Nowych Atenach wszelkiej sciencyi pełnych. Widocznie więc ta postać demoniczna dość dobrze znana była ludziom z tamtych czasów. A wreszcie w początkach XIX stulecia Kazimierz Władysław Wóycicki zaznaczał, że wilkołak „u nas i na Rusi znaczy człowiek czarami zamieniony w wilka”. Również w procesach czarownic z XVII i XVIII w. pojawia się motyw przemieniania się wspólniczek szatana w wilki i w tej postaci napadania na ludzi lub zwierzęta gospodarskie. Naturalnie można mieć dużo wątpliwości do tego, co na torturach plotły nieszczęśliwe kobiety wiejskie posądzone o spółkę z szatanami. Opowieści o przemienianiu się w wilki, obojętne czy podawane przez same czarownice, czy też podpowiadane im przez asystujących podczas tortur sędziów, w prywatnym życiu zwykle rzemieślników lub mieszczan rolników z małych miasteczek, świadczą jednak o pewnym rozpowszechnieniu tych wierzeń na ziemiach polskich, leżących również i na zachód od Wisły. Z demonologicznych wierzeń z terenu ziem północno- -wschodniej Polski dowiadujemy się o trzech zasadniczych formach wilkołactwa, a więc o umiejętności przemieniania się pewnych ludzi w wilki; o umiejętności prze- mieniania na zawsze lub na pewien okres innych ludzi w wilki; o duszach ludzkich pokutujących pod postacią wilków. Pierwszego typu uzdolnienia posiadali w wierzeniach ludowych tylko bardzo nieliczni ludzie. Zwykle byli to czarownicy lub czarownice, niekiedy jednak również owczarze lub nawet zupełnie inni ludzie. Z pewnością częściowo byli to umysłowo chorzy, którzy wygadywali różne głupstwa, a niekiedy nawet na całe tygodnie znikali w lasach, czy też wreszcie osobnicy o wyjątkowo dzikim wyglądzie, wyróżniający się pewnymi drapieżnymi cechami charakteru. (….)

Artykuł Strzygonie, zmory, południce, latawce, kikimory, leśne duchy, wąpierze, polowania na czarownice. Demonologia słowiańska [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/strzygonie-zmory-poludnice-latawce-kikimory-lesne-duchy-wapierze-polowania-na-czarownice-demonologia-slowianska-wideo/feed/ 1
Po przeprowadzeniu Rzezi Wołyńskiej, Ukraińcy chcieli spacyfikować Lubelszczyznę. Krwawa wojna z OUN-UPA. [WIDEO] https://niezlomni.com/po-przeprowadzeniu-rzezi-wolynskiej-ukraincy-chcieli-spacyfikowac-lubelszczyzne-krwawa-wojna-z-oun-upa-wideo/ https://niezlomni.com/po-przeprowadzeniu-rzezi-wolynskiej-ukraincy-chcieli-spacyfikowac-lubelszczyzne-krwawa-wojna-z-oun-upa-wideo/#respond Sun, 01 Dec 2019 20:08:18 +0000 https://niezlomni.com/?p=50871

Głównym powodem konfliktu na wschodniej Lubelszczyźnie był fakt, że Ukraińcy uznawali ją za ukraińskie Kresy Zachodnie i swoją koncepcję wpisywali w różnorakie plany niemieckie popierające Ukraińców. Jako przykład popierania Ukraińców przez Niemców może służyć chociażby akcja wysiedleńcza Polaków o kryptonimie „Ukraineaktion”, przeprowadzona między 15 stycznia a 6 marca 1943 r., która pociągnęła za sobą wysiedlenie z 64 wsi ponad 12 tys. Polaków z powiatu hrubieszowskiego i osiedlenie na ich miejscu ponad siedem tysięcy Ukraińców.


Wkroczenie Sowietów po II wojnie światowej nie zakończyło trwającej tam cały czas wojny z OUN-UPA. Organizacje te ostro sprzeciwiły się przesiedleniu Ukraińców na Ukrainę, natomiast przesiedlanie Polaków do Polski traktowały jako przejaw sprawiedliwości dziejowej. Także Chruszczow chciał przyłączenia Chełmszczyzny do sowieckiej Ukrainy.

OUN-UPA prowadząc na Lubelszczyźnie bezwzględną walkę z państwem polskim, usiłowało nawiązać współpracę z polskim podziemiem niepodległościowym. Z jego pomocą chciało zalegalizować swoje istnienie i uzyskać akceptację rządu londyńskiego. Miał się on stać ich adwokatem na arenie międzynarodowej, który zdjąłby z niej odium ludobójczej formacji, która dopuściła się zbrodni wołyńskiej i współpracowała z Niemcami.

Działalność UPA doprowadziła do tego, że na wschodniej Lubelszczyźnie udało się pozostać sporej ilości ukraińskiej ludności, stanowiącej wciąż zaplecze dla jej funkcjonowania. Oficjalnie przesiedlenie ludności ukraińskiej na Ukrainę już się zakończyło i Chruszczow nie był skory do przyjmowania kolejnego kontyngentu. Najprawdopodobniej, co potwierdzają jego dalsze kroki, myślał o innym wariancie przyłączenia Chełmszczyzny, opartej na tzw. wymianie terytoriów.
W takiej sytuacji, by zakończyć krwawe zmagania z OUN-UPA, władze polskie podjęły decyzję o przesiedleniu ludności ukraińskiej na Ziemie Odzyskane. Pozbawiły podziemie ukraińskie zaplecza i bardzo szybko jego resztki zostały wytropione i rozbite. Do historii działania te weszły pod nazwą Operacji „Wisła”. Autor opisuje szczegółowo jej przebieg na Lubelszczyźnie. OUN-UPA w czasie jej trwania stawiała tutaj szczególnie zażarty opór w walkach, w których zginęło wielu żołnierzy. Jej ostateczne rozgromienie nastąpiło już po formalnym zakończeniu Operacji „Wisła”, jesienią 1947 r.

Książka, jak większość prac autora, jest oparta na obficie cytowanych dokumentach, relacjach i wspomnieniach. Nie tylko polskich, ale również ukraińskich, niemieckich, a także na całej dostępnej literaturze.

Poniżej fragment rozdziału pierwszego Gdzie są te tysiące zamordowanych Ukraińców? z książki Marek A. Koprowski - „Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę”. Książka ukazała się ukazała się nakładem wydawnictwa Replika, Poznań 2019. Można ją nabyć TUTAJ.

Część ukraińskich historyków wciąż idzie w zaparte i twierdzi, że masowe mordy rozpoczęły się nie na Wołyniu, a na Lubelszczyźnie i rzeź wołyńska była tylko odwetem za mordy na ludności ukraińskiej, popełnione przez Polaków m.in. na Chełmszczyźnie. Jeden z nich – Orest Subtelny – w 1994 r. zasugerował, że już w 1942 r. Polacy zabili tysiące ukraińskich chłopów, głównie na obszarze Chełmszczyzny. Owe tysiące ukraińskich ofiar nie znajduje jednak potwierdzenia w źródłach. Dane na ten temat są różne, ale żadne nie potwierdzają owych tysięcy ofiar! W latach 1941-1942 zginęło 4 Ukraińców, w 1942 – 1943 – 34. Według innych danych na Zamojszczyźnie w 1942 r. zginęło 123 Ukraińców. Były to ofiary niemieckich akcji pacyfikacyjnych, mających być inspirowanymi przez polską policję granatową. Miała ona brać w nich aktywny udział. Była to jednak zemsta czy raczej odwet za udział ukraińskich policyjno-wojskowych formacji w służbie niemieckiej w pacyfikacji polskich wsi. Miało w nich zginąć w 1942 r. 119 Polaków, a w 1943 r. 325 osób. Kto więc jest tu pokrzywdzony i gdzie są te tysiące zamordowanych Ukraińców? Krwawa wojna na Lubelszczyźnie zaczęła się w 1944 r. już po wyrżnięciu przez Ukraińców Wołynia i przeniesieniu rzezi na obszar Małopolski Wschodniej, a raczej całego obszaru UPA-Zachód, w skład którego wchodził m.in. Wojskowy Okręg „Bug”, obejmujący Lubelszczyznę. Wtedy to oddziały ukraińskie nasiliły na tym terenie działalność terrorystyczną przeciwko ludności polskiej. W kwietniu 1944 r. Sztab Główny UPA skierował na Chełmszczyznę dwa kurenie z zagonu im. „Bohuna”, dowodzonego przez pułkownika Ostrożśkoho, który wchodził w skład OW „Turiw”. Jak wynika z zeznań Aleksandra Andrejewicza Łuckiego, członka Głównego Wojskowego Sztabu UPA Krajowego Prowodu OUN „Galiczyna”, a wcześniej komendanta „UPA-Zachód”, ówczesny główny komendant UPA Roman Szuchewycz przywiązywał do panowania przez OUN-UPA na tym terenie ogromną wagę. Na jego polecenie miał zostawić niedokończone prace i udać się na Chełmszczyznę.

Oto fragment protokołu z jego przesłuchania, które potwierdził swoim podpisem, a który sporządził naczelnik Śledczego Oddziału NKGB USRR Pawłowskij w asyście starszego śledczego NK USRR Pogrebnego:

W początku maja 1944 r. (…) otrzymałem od Szuchewycza zadanie wyjechać na Chełmszczyznę i stanąć na czele tamtejszych oddziałów UPA, aktywizować ich działalność i rozbudować szeregi UPA na bazie miejscowych możliwości.”
Pytanie: „Czym był podyktowany wasz wyjazd na Chełmszczyznę?”
Odpowiedź: „Polskie nacjonalistyczne podziemie w lasach Zamościa i Lublina sformowało tzw. Dywizję im. Kościuszki dla walki z kunowskim podziemiem i oddziałami UPA.

Wiosną 1944 r. dywizja ta przedostała się na Chełmszczyznę i w odpowiedzi na likwidację polskiej ludności przez oddziały UPA zaczęła zabijać Ukraińców. W związku z tym „Główny Prowod OUN” podjął decyzję, żeby posłać na Chełmszczyznę część oddziałów UPA z zadaniem rozgromienia polskiej dywizji, zlikwidowania lub wygnania całej polskiej ludności za granice Chełmszczyzny. Wcześniej na Chełmszczyznę z Wołynia i Galicji zostało skierowanych szereg oddziałów UPA, liczących 6 tysięcy ludzi, a oprócz tego w najbliższym czasie miało być przerzuconych jeszcze kilka dodatkowych oddziałów UPA. Ja udawałem się z rozkazu Głównego Prowodu, aby kierować działaniami tych oddziałów dla rozgromienia Dywizji im. Kościuszki i zlikwidowania polskiej ludności, następnie po tym miałem utworzyć nowe oddziały UPA.
Zadania swego Łucki nie wykonał, ponieważ nie zdołał dotrzeć na Chełmszczyznę. Po drodze w Kamionce Strumiłowej został aresztowany przez Niemców. Jego zeznania potwierdzają, że UPA planowała całkowite opanowanie Chełmszczyzny, likwidację polskiego podziemia i wymordowanie ludności polskiej. Nie było też tysięcy wymordowanych Ukraińców.

Głównym powodem konfliktu na wschodniej Lubelszczyźnie był fakt, że Ukraińcy uznawali ją za ukraińskie Kresy Zachodnie i swoją koncepcję wpisywali w różnorakie plany niemieckie popierające Ukraińców. Jako przykład popierania Ukraińców przez Niemców może służyć chociażby akcja wysiedleńcza Polaków o kryptonimie „Ukraineaktion”, przeprowadzona między 15 stycznia a 6 marca 1943 r., która pociągnęła za sobą wysiedlenie z 64 wsi ponad 12 tys. Polaków z powiatu hrubieszowskiego i osiedlenie na ich miejscu ponad siedem tysięcy Ukraińców. Zanim przejdziemy do omówienia szerzej wspierania etosu ukraińskiego na Lubelszczyźnie, trzeba podkreślić, że wcześniej takim adwokatem Ukraińców był carat i Rosyjska Cerkiew Prawosławna. Zostawiły one na Lubelszczyźnie dziedzictwo, z którym Polska międzywojenna nie potrafiła sobie poradzić… Dziedzictwem tym było prawosławie, które przymusowo zastępowały struktury likwidowanego Kościoła unickiego. Szczególnym terenem poddanym obróbce przez władze carskie, lansujące hasło: „jedna Rosja, jedna wiara, jeden car”, stała się Chełmszczyzna, która w 1912 r. stała się gubernią chełmską utworzoną z całych powiatów hrubieszowskiego i tomaszewskiego oraz części powiatów: chełmskiego, zamojskiego, krasnostawskiego i lubartowskiego. Ponadto do guberni chełmskiej włączono w całości powiat bialski oraz częściowo powiaty: włodawski, konstantynowski i radzyński. Ten teren w znacznej mierze pokrywał się z terytorium zlikwidowanej w 1875 r. unickiej diecezji chełmskiej. Parafie unickie zostały w niej zlikwidowane i zastąpione przez przymusowo zakładane prawosławne. Był to pierwszy etap ekspansji „carosławia”, jak określano rosyjskie prawosławie. Region ten szybko nabierał cech wschodnich. Uwieńczeniem tego procesu było odłączenie go od Królestwa Polskiego i przyłączenie bezpośrednio do Rosji. Gdyby Polska dłużej znajdowała się pod zaborami, proces ten z pewnością ruszyłby dalej na Zachód i dotarł co najmniej do Wisły. Przedłużeniem tego procesu było oddanie przez Niemców utworzonej pod ich patronatem Ukrainie na mocy traktatu brzeskiego w 1918 r. guberni chełmskiej zwanej Chełmszczyzną.,. Rozpoczęto tam wtedy antypolską agitację, która nasiliła się zdecydowanie od kwietnia 1918 r., gdy metropolita lwowski wznowił działalność unickiej diecezji chełmskiej i jej hierarchii. Społeczeństwo polskie potraktowało oderwanie Chełmszczyzny jako czwarty rozbiór Polski i solidarnie zareagowało wielkim oburzeniem i protestami. Ówczesne nastroje bardzo celnie oddał w swoich wspomnieniach Wincenty Witos, pisząc:

Dzień 18 lutego 1918 r. został wyznaczony jako termin ogólnego narodowego protestu. I rzeczywiście, w dniu tym stanęło zupełnie wszelkie życie na całym obszarze Galicji, a także częściowo i Śląska Cieszyńskiego. Mimo, że kraj pozostawał pod władzą wojskową, a koleje były zmilitaryzowane – stanęły one wszystkie, stanęła też praca w urzędach, fabrykach, zakładach. W wielu kościołach odbywały się nabożeństwa żałobne z odpowiednimi kazaniami, wygłaszanymi z bardzo dużą odwagą, przez młodszych szczególnie księży. W każdym mieście, miasteczku, wsi – odbywały się masowe wiece i demonstracje, na których przemawiali liczni mówcy, przedstawiając stan sprawy i piętnując otwarcie w słowach najostrzejszych postępowanie rządu austriackiego i niemieckiego.

Koło Polskie w parlamencie w Wiedniu wydało też odezwę, w której stwierdzało m.in.:

(…) Pierwszy traktat pokojowy zawarty dnia 9 lutego 1918 r. w Brześciu uderzył w naród polski, jak grom, jak zapowiedź złowroga, że militaryzm niemiecki wraz z chytrą i nieszczęśliwą dyplomacją staro austriacką zamierzają ziemie polskie okaleczyć i naród polski we własnym jego kraju uczynić niewolnikiem i nędzarzem. Przyjaźń niemiecko-ukraińska, mająca się ugruntować na trupie Polski i Litwy, chce zasiać nienawiść między polskim i ukraińskim narodem, chce Polsce odebrać wszelkie znaczenie narodowe, państwowe, gospodarcze i uczynić z niej niewolnika państwa, przemysłu i handlu niemieckiego, niewolnika strzeżonego od wschodu wspólnie przez Niemcy i ukraińskie państwo.

Ludność polska protestowała też na terenie samej Chełmszczyzny. Do masowych wystąpień doszło m.in. w 97 wsiach zamieszkałych przez Polaków w powiecie hrubieszowskim, 78 w chełmskim. W zamojskim protesty Polaków też były masowe. Odbyły się one w 14 gminach na 15 istniejących.

Zadowolenie z przyłączenia „prastarych ukraińskich ziem Chełmszczyzny i Podlasia” wyraziło natomiast zgromadzenie duchownych trzech diecezji greckokatolickich, które uznało to za akt: „oparty na historycznych tradycjach i rdzennej, etnicznej ukraińskiej większości”.
Już u zarania odbudowy państwa polskiego Wojsko Polskie tworzone ad hoc musiało odbijać także Chełmszczyznę, z której Ukraińcy ani myśleli rezygnować i chcieli ją przyłączyć do Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. W sprawę włączył się aktywnie metropolita Andrzej Szeptycki , który nie ukrywał swojej radości, że Chełmszczyzna została oderwana od Polski. Zawarcie pokoju w Brześciu, jak pisze Kost Łewyckyj, adwokat i polityk, poseł do parlamentu austriackiego i sejmu galicyjskiego, a w latach 1918 – 1919 premier ZURL, traktował symbolicznie. W mieście tym sfinalizowano unię kościelną. Szeptycki zabiegał u władz niemieckich, zarówno cywilnych, jak i wojskowych, o poparcie działalności duszpasterskiej, a raczej misyjnej, księży greckokatolickich na terenie Chełmszczyzny i Podlasia. Jak pisze Maciej Mróz, Szeptycki w swoich memoriałach i petycjach do władz niemieckich: „wysuwał oskarżenia przeciwko duchowieństwu łacińskiemu, które utrudniało reaktywowanie Unii na Chełmszczyźnie i Podlasiu. Dotyczyły one m.in. konfliktów z duchowieństwem łacińskim o sporne świątynie pounickie w Szczebrzeszynie, Radecznicy, Kostobudach i Lipsku oraz profanacji cerkiewnych ikonostasów”.
Fragment rozdziału pierwszego Gdzie są te tysiące zamordowanych Ukraińców?

Marek A. Koprowski - „Łuny na Wschodzie. Krwawa wojna z OUN-UPA o Lubelszczyznę”.

Pamięci Stanisława Basaja „Rysia”, dowódcy I Batalionu Oddziałów Hrubieszowskich BCh, który pierwszy stanął do obrony mieszkańców polskich wsi, mordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Po wojnie oficera MO, walczącego z oddziałami UPA o polskość Ziemi Hrubieszowskiej, bestialsko zamordowanego przez oprawców „Jahody”.

Marek A. Koprowski. Pisarz, dziennikarz, historyk zajmujący się losami Polaków. Plonem jego wypraw i poszukiwań jest wiele książek, z czego kilkanaście ukazało się nakładem Wydawnictwa Replika.

Za serię książek pod wspólnym tytułem Wołyń otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”. Jest też laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie.

Artykuł Po przeprowadzeniu Rzezi Wołyńskiej, Ukraińcy chcieli spacyfikować Lubelszczyznę. Krwawa wojna z OUN-UPA. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/po-przeprowadzeniu-rzezi-wolynskiej-ukraincy-chcieli-spacyfikowac-lubelszczyzne-krwawa-wojna-z-oun-upa-wideo/feed/ 0