Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Mon, 12 Aug 2019 08:49:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 Wstrząsające wspomnienia kapelana Powstania Warszawskiego. „Wznosząc ku Górze Hostię i Kielich Krwi Pańskiej oddawałem Chrystusowi całą Polskę walczącą” https://niezlomni.com/wstrzasajace-wspomnienia-kapelana-powstania-warszawskiego-wznoszac-ku-gorze-hostie-i-kielich-krwi-panskiej-oddawalem-chrystusowi-cala-polske-walczaca/ https://niezlomni.com/wstrzasajace-wspomnienia-kapelana-powstania-warszawskiego-wznoszac-ku-gorze-hostie-i-kielich-krwi-panskiej-oddawalem-chrystusowi-cala-polske-walczaca/#respond Mon, 12 Aug 2019 08:49:15 +0000 https://niezlomni.com/?p=50817

Wznosząc ku Górze Hostię i Kielich Krwi Pańskiej oddawałem Chrystusowi samego siebie, asystujących kolegów kapłanów, klęczących żołnierzy i wszystkich obecnych w polowej kaplicy" - wspomina ks. Stanisław Tworkowski.

Źródło: Ks. S. Tworkowski, Powstańcza ofiara, „Chrześcijanin w świecie”, 16, 1984, nr 8/9.

Stanisław Tworkowski (ur. 1 stycznia 1901 w Zalesiu w powiecie ostrołęckim, zm. 7 marca 1999) – polski duchowny katolicki, kapelan, pisarz, działacz endecki.

Był synem Ignacego i Anny Kobus. 23 czerwca 1926 przyjął z rąk kardynała Aleksandra Kakowskiego sakrament kapłaństwa. Przez wiele lat był katechetą w różnych warszawskich szkołach. Był członkiem Stronnictwa Narodowego. W czasie II wojny światowej był kapelanem Sióstr Matki Boskiej Miłosierdzia przy ulicy Żytniej w Warszawie, a następnie więzienia przy ulicy Dzielnej. Kapelan AK i uczestnik powstania warszawskiego. Źródło: wikipedia.pl.

Artykuł Wstrząsające wspomnienia kapelana Powstania Warszawskiego. „Wznosząc ku Górze Hostię i Kielich Krwi Pańskiej oddawałem Chrystusowi całą Polskę walczącą” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/wstrzasajace-wspomnienia-kapelana-powstania-warszawskiego-wznoszac-ku-gorze-hostie-i-kielich-krwi-panskiej-oddawalem-chrystusowi-cala-polske-walczaca/feed/ 0
Tajemniczy świat za Spiżową Bramą. Z wizytą w niezwykłych miejscach, w których decydowały się losy świata.[WIDEO] https://niezlomni.com/tajemniczy-swiat-za-spizowa-brama-z-wizyta-w-niezwyklych-miejscach-w-ktorych-decydowaly-sie-losy-swiata-wideo/ https://niezlomni.com/tajemniczy-swiat-za-spizowa-brama-z-wizyta-w-niezwyklych-miejscach-w-ktorych-decydowaly-sie-losy-swiata-wideo/#respond Sat, 10 Aug 2019 06:30:04 +0000 https://niezlomni.com/?p=50812

Spiżowa Brama to jedna z trzech bram, którą można dostać się na teren państwa watykańskiego. Za nią rozciąga się terytorium pełne wyjątkowej architektury, wielowiekowej historii i licznych tajemnic.  Tam rozgrywały się przełomowe wydarzenia dla Kościoła katolickiego, Europy i świata. Trudno się dziwić, że Watykan przyciąga turystów z całego świata.

"Przewodnik po Watykanie", który ukazał się nakładem wydawnictwa Jedność z Kielc  jest doskonałem źródłem informacji pozwalających swobodnie poruszać się po państwie watykańskim. Trasy wycieczek, bogate ilustracje, szczegółowe informacje przygotowane przez wybitnych specjalistów pozwalą zwiedzić najważniejsze miejsca Watykanu.

To pierwszy kompletny przewodnik po Watykanie, skierowany do szerokiego grona odbiorców: turystów, pielgrzymów i badaczy. Został opracowany przez przedstawicieli instytucji watykańskich, głównie Fabryki św. Piotra i Muzeów Watykańskich, którym przy ostatecznej redakcji towarzyszyli specjaliści o światowej renomie.

Wszystkie obiekty państwa Watykan (Bazylika św. Piotra, Święte Groty, Pałac Apostolski, Biblioteka Apostolska, Tajne Archiwum, Ogrody Watykańskie, Nekropolie, Muzea, dzielnice współczesne) zostały zaprezentowane przez wprowadzenie historyczne. Po nim następuje szczegółowy plan trasy zwiedzania. Przewodnik prowadzi zwiedzających niejako za rękę po całej Stolicy Apostolskiej, od miejsc najznamienitszych i najbardziej uczęszczanych, przez odwiedzane trochę rzadziej, po te wręcz całkowicie nieznane, które można zobaczyć jedynie przy zachowaniu pewnych procedur.

W dodatku zgromadzono praktyczne informacje dla osób odwiedzających Watykan oraz wykaz papieży z ich herbami, indeks artystów i bibliografię. Publikację uzupełniają zdjęcia, plany, mapy i rysunki, ilustrujące rozwój najmniejszego państwa świata i jego zabytki.

Autorzy: zespół specjalistów włoskich i zagranicznych, w tym redaktor pierwszej części Przewodnika Roberto Cassanelli, historyk sztuki, muzealnik, wykładowca w Accademia Albertina w Turynie; prowadzi w Wydawnictwie Jaca Book serię: „Włoskie dziedzictwo artystyczne”.

Odbiorcy:

- każdy, kto chce dobrze poznać historię i zabytki Watykanu.

Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

- profesjonalnie opracowany przewodnik przybliżający zarówno dzieje Państwa Watykańskiego, jak i jego zabytkowe obiekty, a zwłaszcza jeden z najwybitniejszych zbiorów dzieł sztuki na świecie

- liczne fotografie historycznych obiektów, m.in. bazyliki św. Piotra i wnętrz Pałacu Apostolskiego, reprodukcje eksponowanych w Muzeach Watykańskich cennych rzeźb czy obrazów, ponadto zaś przydatne plany z trasami zwiedzania

- ciekawostki dotyczące atrakcyjnych pod względem kulturowym i architektonicznym miejsc w Watykanie, również w obrębie współczesnej zabudowy.

Artykuł Tajemniczy świat za Spiżową Bramą. Z wizytą w niezwykłych miejscach, w których decydowały się losy świata.[WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/tajemniczy-swiat-za-spizowa-brama-z-wizyta-w-niezwyklych-miejscach-w-ktorych-decydowaly-sie-losy-swiata-wideo/feed/ 0
O tym, jak przeciwstawić się „tęczowej zarazie”. Prof. Chodakiewicz: Najlepszą obroną jest atak. [WIDEO] https://niezlomni.com/o-tym-jak-przeciwstawic-sie-teczowej-zarazie-prof-chodakiewicz-najlepsza-obrona-jest-atak-wideo/ https://niezlomni.com/o-tym-jak-przeciwstawic-sie-teczowej-zarazie-prof-chodakiewicz-najlepsza-obrona-jest-atak-wideo/#respond Thu, 08 Aug 2019 06:56:38 +0000 https://niezlomni.com/?p=50786

Nie wystarczy trwać na swoich pozycjach. Trzeba stanąć do walki. Naszym zadaniem jest obrona Tradycji i Wiary, a bardzo często najlepszą obroną jest atak. O tym jak przeciwstawić się "tęczowej zarazie" mówi prof. Marek Jan Chodakiewicz w rozmowie z Piotrem Relichem.

https://www.youtube.com/watch?v=gR-rhcj1zws

Artykuł O tym, jak przeciwstawić się „tęczowej zarazie”. Prof. Chodakiewicz: Najlepszą obroną jest atak. [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/o-tym-jak-przeciwstawic-sie-teczowej-zarazie-prof-chodakiewicz-najlepsza-obrona-jest-atak-wideo/feed/ 0
Żydzi prześladowali w warszawskim getcie wyznawców Chrystusa. „Znęcano się nad Żydami katolikami, gdy wychodzili z kościoła po mszy” https://niezlomni.com/zydzi-przesladowali-w-warszawskim-getcie-wyznawcow-chrystusa-znecano-sie-nad-zydami-katolikami-gdy-wychodzili-z-kosciola-po-mszy/ https://niezlomni.com/zydzi-przesladowali-w-warszawskim-getcie-wyznawcow-chrystusa-znecano-sie-nad-zydami-katolikami-gdy-wychodzili-z-kosciola-po-mszy/#respond Wed, 07 Aug 2019 04:18:18 +0000 https://niezlomni.com/?p=50802

Tysiące Żydów, którzy przeszli na katolicyzm i każdej niedzieli w kościele katolickim w getcie uczestniczyli w nabożeństwach żarliwie się modląc, doznawały terroru  ze strony Żydów ortodoksyjnych, którzy uznawali ich za odszczepieńców - czytamy we wspomnieniach włoskiego dziennikarza Alceo Valcini pt. "Golgota Warszawy".

Wielokrotnie znęcano się nad Żydami katolikami, gdy wychodzili z kościoła po mszy, a nieraz, by uciszyć rozruchy, interweniować musieli żandarmi niemieccy w obronie tych neofitów. Nowo nawróconym odebrano wszelką pomoc żywnościową i pieniężną, jako że nie figurowali w spisie współnoty - pisze Valcini. - Poruszenie ludności żydowskiej przeciwko tym elementom, uznawanym za dezerterów, było poważne i przywodziło na pamięć najmniej szlachetne epizody z Biblii - dodaje. 

Źródło: Aleco Valcini, Golgota Warszawy. Wspomnienia, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1973, s. 235-236. Przypisy i posłowie Władysłąw Bartoszewski. 

 

 

Artykuł Żydzi prześladowali w warszawskim getcie wyznawców Chrystusa. „Znęcano się nad Żydami katolikami, gdy wychodzili z kościoła po mszy” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/zydzi-przesladowali-w-warszawskim-getcie-wyznawcow-chrystusa-znecano-sie-nad-zydami-katolikami-gdy-wychodzili-z-kosciola-po-mszy/feed/ 0
Znany muzyk oskarżany przez byłe podopieczne o pedofilię! Pisarz i dziennikarz Mariusz Zielke ujawnia jego nazwisko [WIDEO] https://niezlomni.com/znany-muzyk-oskarzany-przez-byle-podopieczne-o-pedofilie-dziennikarz-mariusz-zielke-mialo-do-niej-dochodzic-przy-produkcji-programow-dla-tvp-i-polsatu-wideo/ https://niezlomni.com/znany-muzyk-oskarzany-przez-byle-podopieczne-o-pedofilie-dziennikarz-mariusz-zielke-mialo-do-niej-dochodzic-przy-produkcji-programow-dla-tvp-i-polsatu-wideo/#comments Tue, 06 Aug 2019 09:00:55 +0000 https://niezlomni.com/?p=50798

Znany muzyk oskarżany przez byłe podopieczne o pedofilię. Miało do niej dochodzić w latach 90-tych przy produkcji dziecięcych programów muzycznych realizowanych dla TVP i Polsatu – podaje Mariusz Zielke, dziennikarz śledczy i autor książek sensacyjnych.

- Niestety, relacji jest zbyt wiele, by można było to ukryć. Pamiętajcie, proszę, dzieci nie odpowiadają za zbrodnie rodziców, nie szukajcie winy tam, gdzie jej nie ma!!! - napisał Mariusz Zielke na Twitterze.

https://twitter.com/zielkemariusz/status/1158666090899283968

 

Ofiary twierdzą, że przypadki pedofilii miały miejsce przy realizacji programów „Tęczowy Music Box” (był emitowany w TVP) i „Co jest grane?” (emisja w Polsacie) oraz przy organizacji wielu koncertów i występów zespołu muzycznego „Tęcza”. Dziewczynki miały być też gwałcone w siedzibie fundacji finansującej działania zespołu i wspierającej dzieci uzdolnione muzycznie, domu znanego artysty (gdzie miały być zamykane na noc w piwnicy), w samochodzie sprawcy oraz siedzibie jednego z najważniejszych polskich stowarzyszeń muzycznych.

 

Skala przestępstw może być znacznie większa, gdyż muzyk pracował z setkami dzieci.

"Oczywiście nie wszystkie były molestowane. Oskarżany dziś mężczyzna rzekomo wybierał osamotnione, podatne na wpływy ofiary z rozbitych domów. To dopiero początek dziennikarskiego śledztwa. Zamierzam je przeprowadzić wyjątkowo skrupulatnie, wyniki opublikuję na swoim blogu i w serwisach społecznościowych" - twierdzi Zielke.

Dodaje, że nad sprawą pracuje od ponad roku, kiedy dowiedział się, że jedna z jego informatorek była molestowana w dzieciństwie przez tego mężczyznę.

„Ten człowiek zniszczył jej życie. Doświadczenia z dzieciństwa sprawiły, że trafiła do luksusowej prostytucji. Ona nie chciała mi podać nazwiska sprawcy, zabroniła wręcz badać tę aferę, ale ja nie mogłem tego zostawić, choć niczego nie przesądzam, także nie rozgrzeszam ofiary za wybór drogi życiowej. Zupełnie przypadkiem trafiłem na informacje o dwóch innych pokrzywdzonych, w tym jednej znanej z ekranów osobie i tak się zaczęła ta sprawa. Widziałem niezwykle wstrząsające dowody na to, że ofiary mówią prawdę. To nie tylko wyznania, ale też twarde dowody, takie jak nagrania. Moim zdaniem dowody są nie do podważenia. Świat artystyczny będzie zszokowany, kiedy to ujawnię w całości” - twierdzi Zielke.

Chciał temat przekazać innym dziennikarzom, bo sam od dawna nie pracuje w zawodzie i nie pisze do żadnej gazety.

„Zrobiłem co mogłem, żeby ta sprawa została wyjaśniona przez mainstream. Napisałem nawet książkę pod tytułem „Bejbi” z informacjami pozwalającymi na rozpoczęcie śledztwa, żeby naprowadzić dziennikarzy na tę sprawę, żeby ktoś to wyjaśnił publicznie. Chciałem o tym opowiedzieć na konferencji prasowej podczas Warszawskich Targów Książki, ale przyszedł na nią tylko jeden dziennikarz – on poznał szczegóły sprawy, tekstu jednak nie napisał. Skoro media nie są zainteresowane wyjaśnieniem tak poważnej afery, wracam przynajmniej na chwilę do dziennikarstwa i to zrobię, rzetelnie i profesjonalnie. Niedługo ujawnię wszystkie szczegóły. Jeśli się nie mylę co do skali przestępstw, będzie to największa afera w Polsce w środowisku artystycznym. Ta sprawa odbije się szerokim echem na całym świecie, bo podejrzewany sprawca jest osobą znaną, a wśród ofiar mogły być dzieci, które dziś są gwiazdami” - dodaje Zielke.

 

Kolejne teksty na ten temat będzie publikował na stronie www.winteresiespolecznym.pl (dostępna także pod krótszym adresem www.wsi24.pl). Na stronach nie będzie żadnych reklam i sprzedaży żadnych produktów.

 

„Bardzo ważna będzie współpraca ze strony TVP i Polsatu. Bez niej będzie ciężko to wyjaśnić. Telewizje powinny udowodnić, że nie kryły pedofilii i chcą ją teraz zbadać. Na razie nie zarzucam im niczego, o tym ohydnym procederze mógł nikt nie wiedzieć, raczej nikt z telewizji go nie ułatwiał, ale dziś to właśnie telewizjom, które korzystały z talentu dzieci i na nim zarabiały, powinno najbardziej zależeć na rzetelnym i dokładnym wyjaśnieniu zarzutów. Nie można umyć rąk i powiedzieć: to nie nasza sprawa. Jeśli tak zrobią, to niczym nie będą się różnić od hierarchów kościelnych udających niewiedzę o aferach w parafiach” - kończy Zielke.

źródło: informacja prasowa winteresiespolecznym.pl/Twitter

Artykuł Znany muzyk oskarżany przez byłe podopieczne o pedofilię! Pisarz i dziennikarz Mariusz Zielke ujawnia jego nazwisko [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/znany-muzyk-oskarzany-przez-byle-podopieczne-o-pedofilie-dziennikarz-mariusz-zielke-mialo-do-niej-dochodzic-przy-produkcji-programow-dla-tvp-i-polsatu-wideo/feed/ 1
Dlaczego Powstanie Warszawskie na Pradze trwało tylko 6 dni? Rozmowa z Komendantem VI Obwodu Praga Okręgu Warszawskiego AK https://niezlomni.com/dlaczego-powstanie-warszawskie-trwalo-tylko-6-dni-rozmowa-z-komendantem-vi-obwodu-praga-okregu-warszawskiego-ak/ https://niezlomni.com/dlaczego-powstanie-warszawskie-trwalo-tylko-6-dni-rozmowa-z-komendantem-vi-obwodu-praga-okregu-warszawskiego-ak/#respond Tue, 06 Aug 2019 07:38:02 +0000 https://niezlomni.com/?p=50790

Na terenie I Rejonu (Nowe Bródno, Pelcowizna) przez dwa dni trwały ciężkie walki o warsztaty kolejowe przy ul. Oliwskiej. Żołnierze zgrupowania "Rafał" zdobyli szkołę przy ul. Bartniczej - wspomina Komendant VI Obwodu Praga Okręgu Warszawskiego AK płk Antoni Żurowski.

Wywiad Andrzeja Wernica z pułkownikiem Antonim Żurowskim ukazał się w piśmie "Chrześcijanin w Świecie. Zeszyty ODiSS", numer 131-132, sierpień-wrzesień 1984 r.

 

Artykuł Dlaczego Powstanie Warszawskie na Pradze trwało tylko 6 dni? Rozmowa z Komendantem VI Obwodu Praga Okręgu Warszawskiego AK pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/dlaczego-powstanie-warszawskie-trwalo-tylko-6-dni-rozmowa-z-komendantem-vi-obwodu-praga-okregu-warszawskiego-ak/feed/ 0
Akcja „Wisła”. Kres krwawych walk z OUN-UPA czy komunistyczna zbrodnia? [WIDEO] https://niezlomni.com/akcja-wisla-kres-krwawych-walk-z-oun-upa-czy-komunistyczna-zbronia-wideo/ https://niezlomni.com/akcja-wisla-kres-krwawych-walk-z-oun-upa-czy-komunistyczna-zbronia-wideo/#respond Mon, 22 Jul 2019 10:31:45 +0000 https://niezlomni.com/?p=50781

− Na tle praktyki międzynarodowej stosowanej po I i II wojnie światowej sprawa przesiedlenia ludności ukraińskiej w ramach Operacji „Wisła” nie jest więc odosobniona – mówi Władysław Filar.

− Wymuszone różnymi okolicznościami masowe przesiedlenia ludności miały miejsce także w innych krajach Europy. Była to po prostu zaakceptowana i przyjęta praktyka, która nie budziła niczyich zastrzeżeń. Takie podejście wynikało przede wszystkim z surowej oceny tragicznych wydarzeń, a także doświadczeń wojennych z okresu II wojny światowej i po jej zakończeniu. Nawiązywało do istniejącej wówczas sytuacji politycznej, społecznej i gospodarczej. Dlatego też nie można, w odniesieniu do podjętej przez władze polskie decyzji o przesiedleniu, stosować normy i oceny dnia dzisiejszego. Profesor Krzysztof Skubiszewski w artykule Akcja „Wisła” i prawo międzynarodowe opublikowanym w „Tygodniku Powszechnym” odrzucił tezę, że przesiedlając Ukraińców, strona polska złamała dwie konwencje międzynarodowe o ochronie ludności cywilnej podczas konfliktów wojskowych, a mianowicie konwencję haską z 1907 r. i genewską z 1947 r. Konwencja haska bierze w obronę ludność cywilną w konfliktach między państwami lub między państwami i organizacjami powstańczymi, a UPA nie była w tym czasie przez nikogo uznawana za stronę wojującą ani za organizację powstańczą. Konwencję genewską Polska podpisała po 1949 r. i ratyfikowała w 1955 r., a więc już po Akcji „Wisła”. Zdanie profesora w tej kwestii jest ważne nie tylko dlatego, że był on wówczas ministrem spraw zagranicznych, ale też
uznanym autorytetem w zakresie prawa międzynarodowego, sędzią Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze, przewodniczącym Trybunału Rozjemczego Iran−USA, a także wykładał na uczelniach we Francji, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Napisał również wiele publikacji, w których zajmował się m.in. problematyką wysiedleń ludności. Jest autorem pracy Wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej. Oczywiście oceniając całą sprawę, trzeba się zgodzić, że przesiedlenie ludności ukraińskiej było dla niej rozwiązaniem bolesnym, ale wymuszonym przez zbrodniczą działalność OUN-UPA, koniecznym dla zlikwidowania na południowo - wschodnich terenach Polski stanu niepokoju i wrzenia oraz przywrócenia normalizacji życia kraju po zniszczeniach wojennych. Rzecz jasna, można się zastanawiać, czy można było zgnieść ukraińskie podziemie bez wysiedlenia resztek ludności ukraińskiej. Moim zdaniem żadne inne rozwiązanie nie istniało. Dopóki ludność ta mieszkałaby w południowo– wschodniej Polsce, OUN-UPA działałaby, prowadząc w dalszym ciągu terrorystyczną działalność wymierzoną w struktury państwa polskiego i jego obywateli.

Jednoznacznie można to wnioskować z lektur wspomnień dowódców upowskich sotni, których ostatnio ukazało się bardzo dużo. Weźmy chociażby pod uwagę wspomnienia Stepana Stebelskiego „Chrina”, które są tym cenniejsze, że pisał on je w bunkrze na Ukrainie, a nie gdzieś na Zachodzie, gdzie miały służyć głównie propagandzie działalności ukraińskich nacjonalistów. Stebelski pisze w nich, że dzięki działalności OUN-UPA w południowo-wschodniej Polsce:
[…] świat dowiedział się, że naród ukraiński broni swoich zachodnich ziem, dążąc do niepodległego państwa, stawia czoło wszystkim okupantom jednocześnie. Przez dłuższy czas na terenach Zakerzonia autorytet polsko-bolszewickiej władzy był nadszarpnięty. I dopiero po porozumieniu trzech państw: ZSRR, czerwonej Polski i Czech − przy bezwarunkowym wysiedleniu ukraińskiej ludności Zakerzonia − nasze dalsze działania na jego terenach stały się politycznie niepotrzebne. W momencie wysiedlenia resztek ludności ukraińskiej nasze zadanie było zakończone". 

Takich wypowiedzi można cytować znacznie więcej. Wszyscy upowcy, którzy spisali swoje wspomnienia, zgodnie podkreślają, że wysiedlenie ludności ukraińskiej położyło kres działalności ich formacji na Zakerzoniu. Żadne inne rozwiązanie nie wchodziło w grę. Twierdzenia niektórych historyków, sugerujące, że można było rozbić ukraińskie podziemie bez wysiedlania ukraińskiej ludności, wynikają z politycznej poprawności, a nie z realnej oceny faktów. Odrzucić trzeba jako absurdalną tezę, że z ukraińskim podziemiem powinny rozprawić się władze bezpieczeństwa. Jak wcześniej mówiłem, UB wobec OUN-UPA był całkowicie bezradny. Nie potrafił rozpracowywać tego środowiska. Dysponował tylko ogólnym rozeznaniem na temat oddziałów UPA. Nie potrafił zdobyć żadnych konkretnych informacji dotyczących struktur, oddziałów czy osób. Nie przekazywał wojsku użytecznych informacji. Działał po omacku, uderzając w próżnię. Dopiero w trakcie samej Operacji „Wisła” zwiększył ilość informatorów w środowisku ukraińskim, werbując ich głównie spośród jeńców wziętych do niewoli i dezerterów. Wtedy jednak już los OUN-UPA stał się przesądzony. Informacje pozyskiwane od jeńców i dezerterów były przydatne w zasadzie
już w końcówce Operacji „Wisła” i po jej zakończeniu, do lokalizacji i niszczenia niewykrytych jeszcze bunkrów i schronów UPA. Najbardziej cennym współpracownikiem pozyskanym w OUN-UPA był, jak mówiłem, Jarosław Hamiwka − „Wyszyński”, „Meteor” i „UNRRA”. W sumie dobrowolnie do władz zgłosiło się tylko 35 członków cywilnej siatki OUN i UPA.

Był to więc bardzo nikły procent spośród tak dużej struktury. Nie można też zapominać, że ci „dobrowolcy” zaczęli się zgłaszać, kiedy zrozumieli, że z chwilą wysiedlenia ludności ukraińskiej gra stanie się skończona. Wcześniej UB nie był w stanie zdobyć informatora na żadnej ukraińskiej wsi czy wewnątrz UPA. OUN miał wyspecjalizowaną strukturę w postaci Bojówek Służby Bezpieczeństwa, które wykonywały zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze. Jednocześnie zajmowały się prowadzeniem śledztw, wykonywaniem wyroków i sprawowaniem funkcji policyjnych na danym terenie. Sprawowały też władzę sądowniczą wobec ludności zamieszkałej na podległym jej terytorium. BSB dzieliła się na rejony i nadrejony. W każdym Łuszczu, obejmującym kilka wsi, działali tajni informatorzy. Z kolei w każdej wsi był co najmniej jeden tajny współpracownik, a najczęściej dwóch lub trzech. Raz w miesiącu składali oni raporty rejonowemu referentowi SB. Ten analizował je, prowadził śledztwa, przesłuchania oraz wydawał wyroki. Jego organem wykonawczym była bojówka. Zatrzymywała ona podejrzanego i uprowadzała do lasu, jeżeli spodziewała się, że torturami wydobędzie z niego jakieś informacje. Po „przesłuchaniu” obwiniony bardzo rzadko był zwalniany i najczęściej od razu wykonywano na nim wyrok śmierci przez powieszenie albo mordowano go strzałem w tył głowy. Wyroki, choć nie zawsze, realizowano publicznie, by zastraszyć ludność. Bojówki Służby Bezpieczeństwa z równym okrucieństwem mordowały Polaków, jak i Ukraińców, zarówno mężczyzn, jak i kobiety, a nawet dzieci. Od lektury „sprawozdań z pracy” tej zbrodniczej formacji włosy się jeżą na głowie. W sprawozdaniu z pracy za okres od 10 października do 10 listopada 1945 r. Referaty SB Nadrejonu „Chołodnyj Jar” czytamy m.in.:

W okresie sprawozdawczym aresztowano i zatrzymano 83 osoby. Z tej liczby zlikwidowano 27 osób, protokolarnie przesłuchano 12 osób. Z liczby zatrzymanych zwolniono 56 osób, z czego 45 osób przed zwolnieniem ukarano kijami za prowadzenie agitacji przesiedleńczej, za zmianę metryk oraz niepodporządkowanie się władzom organizacyjnym. Prócz tego zlikwidowano również dwie podejrzane rodziny polskie z tego powodu, że gdy BSB weszła do ich domów, celem przesłuchania ich i aresztowania, wówczas na bojówkarzy posypały się strzały. Obydwie wspomniane rodziny w liczbie 15 osób zlikwidowano.

Do dokumentu tego dołączono listę zamordowanych. Wszystkich zgładzono, jak głosi napis na dokumencie na „Chwałę Ukrainie!”. Działalność BSB-OUN rażąco odbiegała od norm prawnych obowiązujących w cywilizowanym świecie. W Armii Krajowej była ona nie do pomyślenia. Także w poakowskim podziemiu niepodległościowym skazać kogoś na śmierć mógł tylko sąd, a wyrok musiał być zatwierdzony na wyższym szczeblu. Często skazany dostawał pisemne ostrzeżenie, że jeżeli się poprawi, to wyrok nie zostanie na nim wykonany. Nie do przyjęcia było, żeby o czyimś życiu czy śmierci decydował referent lub jego pomocnik, i to po poddaniu podejrzanego torturom! BSB-OUN terroryzowała nie tylko ludność cywilną, ale także oddziały UPA. W każdym z nich SB miała swojego rezydenta, który obserwował
postawy żołnierzy, ich lojalność, morale itp. Jeżeli któryś z upowców wydawał się podejrzany, to SB też brała go na tapetę. Po ewentualnym skazaniu delikwent był rozstrzeliwany przez bojówkę przed frontem sotni. Zdarzało się też, że wyrok wykonywano przez powieszenie na szubienicy. Gdy 2 lutego patrol strażnicy z XXXVI Batalionu WOP odkryli w rejonie wsi Braniów 7 zamaskowanych bunkrów, zobaczyli w ich pobliżu szubienicę. W jednym z bunkrów odkryli też areszt na kilka osób. Bunkry te należały do sotni „Burłaki” i „Łastowki”. W miarę zaostrzającej się sytuacji SB-OUN doskonaliła swoje metody. „Dalnycz”, krajowy referent Służby Bezpieczeństwa Zakerzonia, wydał 16 marca 1947 r. instrukcję dla referentów SB nadrejonów, którą zaopatrzył w klauzulę: „Nie podawać na piśmie do rejonów”. Dwa punkty z tej instrukcji głosiły:

Pkt. 8. W każdym nadrejonie zbudować 1–2 kryjówki wyłącznie do prowadzenia śledztwa. Śledztwo prowadzone na wolnym powietrzu nie daje pełnego rezultatu.

Pkt. 9. Ważnym jest, by przy aresztowaniu i przesłuchiwaniu agenta występować w polskim mundurze. W takich przypadkach trzeba dobrze władać językiem polskim, aby siebie nie zdekonspirować przed otoczeniem i badanym, jeśli chcemy osiągnąć odpowiedni wynik.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Polacy mają prawo wiedzieć, kto stał za ludobójstwem na Wołyniu! Marek Koprowski pokazuje twarze katów [WIDEO]

Podkreślić też trzeba, że OUN-UPA nie wymuszała lojalności na ludności ukraińskiej wyłącznie terrorem. Prowadziła wśród niej intensywną pracę propagandową. Agitatorzy regularnie organizowali na wsiach zebrania, na których mamili cywilną ludność, że III wojna światowa wybuchnie lada dzień, Amerykanie pobiją Sowietów i ich polskich sługusów oraz wyzwolą Ukrainę, musi więc ona jeszcze trochę wytrwać! Nie można też zapominać, że UPA była bardzo związana z miejscową ludnością.

Fragment książki Marka A. Koprowskiego, "AKCJA „WISŁA”. Kres krwawych walk z OUN-UPA", Wyd. Replika, Poznań 2019. Książkę można nabyć TUTAJ

 

Wszystkim pasjonatom historii polskich kresów, Marka A. Koprowskiego nie trzeba przedstawiać. Za serię książek pod wspólnym tytułem „Wołyń” otrzymał Nagrodę im. Oskara Haleckiego w kategorii „Najlepsza książka popularnonaukowa poświęcona historii Polski w XX wieku”. Jest też laureatem nagrody „Polcul – Jerzy Boniecki Foundation” za działalność na rzecz utrzymania kultury polskiej na Wschodzie. „Akcja Wisła”, „Kaci Wołynia” oraz „Wołyń. Krwawa Epopeja Polaków” to trzy ostanie książki Koprowskiego poświęcone tematyce kresowej.

II RP przez całe swoje istnienie nie potrafiła sobie poradzić z problemem ukraińskiego terroryzmu, którego kulminacją było zamordowanie w czerwcu 1934 roku ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego. W czasie II wojny światowej ukraińscy nacjonaliści sprzymierzyli się z III Rzeszą i brali czynny udział w mordowaniu polskiej ludności, kontynuując swoją zbrodniczą działalność zaraz po wojnie. Książka Marka A. Koprowskiego to ostatni akt krwawych zmagań polsko-ukraińskich.

W 1943 r. ukraińscy nacjonaliści rozpoczęli czystki etniczne na Wołyniu. Niniejsza książka dowodzi, że Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, podobnie jak ukraińscy komuniści, dążyła do opanowania części ziem, stanowiąc realne zagrożenie dla integralności Polski. W efekcie tuż po wojnie, na przełomie lat 1946-47, sytuacja w południowo-wschodniej Polsce daleka była od stabilizacji. Wsie ukraińskie w dalszym ciągu stanowiły zaplecze UPA. Najgorzej było w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim. Działaniom OUN-UPA sprzyjał ponadto górzysty, silnie zalesiony teren, słabo rozwinięte sieci dróg, a w zasadzie ich brak, a także mała liczba ośrodków miejskich i garnizonów wojskowych.

UPA zbudowała tam sieć bunkrów, kryjówek, w których rozlokowano składy materiałowe oraz szpitale. Doraźne działania grupy operacyjnej wojsk WP i KBW nie przyniosły oczekiwanych skutków. By skończyć z OUN-UPA, postanowiono połączyć zmasowaną operację przeciwko oddziałom UPA z przesiedleniem ludności ukraińskiej na Ziemie Zachodnie i Północne. W tym celu powołano Grupę Operacyjną „Wisła”. Wokół jej działań, jak i samej akcji, narosło mnóstwo pytań i kontrowersji. Wciąż toczy się wiele polemik. Historycy ukraińscy dążą do wyizolowania operacji „Wisła” z całego procesu dziejowego lat czterdziestych i stosunków polsko-ukraińskich. Nazywają ją „zbrodnią komunistyczną”, „czystką etniczną”, a nawet ludobójstwem. Koncepcja akcji „Wisła” zbudowana została na bazie prawa przedwojennego, które zezwalało na wysiedlenie ze strefy przygranicznej każdego obywatela, którego władze uznały za „niepożądanego ze względu na bezpieczeństwo granic państwa”. Nie miała zatem nic wspólnego z komunizmem. Nie jest więc prawdą, że Polska złamała prawo międzynarodowe.

Akcja Wisła przeprowadzona w 1947 roku była szybką i humanitarną operacją antyterrorystyczną, która zakończyła banderowskie ludobójstwo, tym samym była operacją konieczną dla zapewnienia bezpieczeństwa ludności polskiej.

Artykuł Akcja „Wisła”. Kres krwawych walk z OUN-UPA czy komunistyczna zbrodnia? [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/akcja-wisla-kres-krwawych-walk-z-oun-upa-czy-komunistyczna-zbronia-wideo/feed/ 0
Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem? „Po 21 latach badań uważam, że syn Władysława Warneńczyka pasuje najbardziej” https://niezlomni.com/czy-krzysztof-kolumb-byl-polakiem-po-21-latach-badan-uwazam-ze-syn-wladyslawa-warnenczyka-pasuje-najbardziej/ https://niezlomni.com/czy-krzysztof-kolumb-byl-polakiem-po-21-latach-badan-uwazam-ze-syn-wladyslawa-warnenczyka-pasuje-najbardziej/#respond Wed, 17 Jul 2019 12:05:04 +0000 http://niezlomni.com/?p=30520

Manuel Rosa to portugalski historyk pochodzący z Azorów, z wyspy Pico. Pracuje na Uniwersytecie Duke’a w Karolinie Północnej. Włada siedmioma językami, okrzyknięty największą żyjącą skarbnicą wiedzy na temat Kolumba. Jego życie bada od ponad 20 lat, przez ten czas napisał już trzy książki poświęcone sławnemu podróżnikowi. Poniżej wywiad z nim.

[caption id="attachment_30523" align="alignright" width="192"]OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA[/caption]

Pochodzi pan z Portugalii, zaś Krzysztof Kolumb jest jedną z najważniejszych postaci w dziejach nie tylko Portugalii i Włoch, ale na dobrą sprawę w historii świata. Tymczasem, Pańska książka wprowadza niemalże rewolucyjne zmiany w naszej wiedzy na jego temat. Jak Pana zdaniem zmieni się postrzeganie jego dokonań, dzięki informacjom przedstawionym przez Pana w książce?

Manuel Rosa: Sądzę, że im więcej osób będzie czytać moją książkę, tym więcej będzie widzieć Kolumba inaczej niż dotychczas. Do tej pory myślano, że Kolumb nie wiedział, co robi, że się zgubił, że wierzył, że był w Indiach, że był ubogim, głupim chłopem z Włoch… Dzięki mojej książce to może się zmienić. Udowadniam, że wcale nie był biedny, nie zgubił się, nie wierzył też, że trafił do Indii. Fakt, udało mu się sprawić, by ludzie wierzyli w jego nieporadność, ale była to mistyfikacja

Więc te wszystkie działania były celowe?

Tak. W gruncie rzeczy z rozkazu króla Portugalii realizował tajną misję, której celem było oszukanie Hiszpanii. Król Portugalii chciał, by Hiszpanie uwierzyli, że Ameryka to Indie tak, by dwór portugalski mógł zachować Indie dla siebie. I tak się też stało.

Jak doszło do tego, że zainteresował się Pan całą sprawą? W jaki sposób zdobył pan potrzebne materiały do udowodnienia swojej tezy?

Uczono mnie oficjalnej wersji historii o biednym facecie z Włoch, który miał swoją idée fixe o dotarciu do Indii podróżując w „złą” stronę, który potrafił przekonać ludzi, by mu pomogli, dali statki i pieniądze, aby mógł wyruszyć. Na początku nie wiedziałem nawet, że był Portugalczykiem! Dopiero po przybyciu do USA zacząłem uczyć się o Kolumbie, tym „biednym facecie z Włoch”. W 1991 pracowałem nad tłumaczeniem książki z portugalskiego na angielski, w której napisane było, że Kolumb poślubił portugalską szlachciankę. Byłem zaskoczony: największy odkrywca świata żeni się z naszą rodaczką, a nas tego nie uczą w szkołach. Zacząłem czytać, żeby dowiedzieć się czegoś o niej i odkryłem, że była damą bardzo wysokiego rodu. Pomyślałem, że być może poślubił ją, gdy był już sławny, ale okazało się, że związek małżeński zawarli piętnaście lat wcześniej. Zacząłem badać sprawę, bo to wszystko nie miało żadnego sensu: biedny wieśniak bierze za żonę dobrze urodzoną szlachciankę, nie dokonawszy niczego wielkiego. Stąd wzięło się moje zainteresowanie. Zacząłem czytać i badać sprawę samodzielnie. Mamy tu faceta, który nie umie żeglować, gubi się, ale po powrocie do domu nie jest już zagubiony, mamy faceta, który ukrywa swoją tożsamość, mamy biedaka żeniącego się ze szlachcianką. Mamy duże nagromadzenie niezwykłych wydarzeń…

Do ostatecznego potwierdzenia stawianych przez Pana tez potrzebne są badania DNA. Czy istnieje rzeczywista szansa na ich przeprowadzenie?

Testy DNA to rzeczywiście jeden z solidniejszych sposobów udowodnienia prawdziwości mojej teorii. Możemy to także udowodnić przez odkrycie, jakiego nazwiska używał, zanim zmienił je na fałszywe. Przed rokiem 1494, kiedy przybył do Hiszpanii, pozostawił po sobie w Portugalii dokumenty, w których występuje pod prawdziwym nazwiskiem. Ale historycy portugalscy nie wiedzą, kto kryje się pod tym nazwiskiem. W Portugalii nie nazywał się Kolumb, więc nawet, jeśli historycy widzą wymieniający go dokument, nie zdają sobie sprawę, kogo tak naprawdę dotyczy. Ale testy DNA mogą to ostatecznie przesądzić. Jeśli wyniki będą się zgadzały, to będzie to dowód potwierdzający moją teorię. Jeśli nie, to albo jakiś element mojej tezy będzie błędny, albo, no cóż, Władysław III mógł nie być synem Władysława Jagiełły...

http://niezlomni.com/wladyslaw-warnenczyk-przezyl-bitwe-pod-warna-jego-synem-mial-byc-krzysztof-kolumb-sensacyjne-tezy-portugalskiego-historyka-ktory-20-lat-badal-zyciorys-kolumba-wideo/

Jest wiele powodów, dla których testy mogłyby nie wykazać pokrewieństwa. Kiedy ludzie przeczytają książkę, może powiedzą: „Wow, to ma sens. Musimy zrobić testy DNA!”. Może to uprości sprawę i łatwiej będzie przekonać osoby decyzyjne do przeprowadzenia testów. Ale mogą też powiedzieć: „To jest szalone! Nie ma co robić testów.” Zrobiliśmy badania DNA we Włoszech na 477 Kolumbach, żaden się nie zgadzał. To bardzo podważa teorię włoską. Skoro to nie Kolumb „jest na obrazie” musimy się dowiedzieć, kto jest. Teraz, po 21 latach badań uważam, że syn Władysława III pasuje najbardziej.

Nie mogę powstrzymać się od pytania: jak Pana rodacy zareagowali na opublikowaną przez Pana książkę?

Reakcja zwykłych czytelników, którzy ją przeczytali, zawsze była pozytywna. Ci naukowcy, którzy ją przeczytali, też reagowali pozytywnie. Ale mamy w Portugalii wielu akademików, którzy nie chcą przeczytać mojej książki i nie chcą, aby ktokolwiek ją czytał. Wielu usiłuje ją zohydzić. Znam przypadek portugalskiego profesora, który przeczytał moją książkę i w wywiadzie pozytywnie ją ocenił, mówiąc, że jest bardzo dobra i ukazuje historię w innym świetle. Następnego dnia wezwał go jego przełożony i postawił mu ultimatum: albo będzie milczał, albo straci pracę. Z tym musimy się zmierzyć: nie tylko z błędną wersją historii, ale także z ludźmi, którzy nie chcą jej naprostować.

Zawsze powinno istnieć pole do dyskusji i zawsze powinna być możliwość czytania. Mogę się mylić, ale ludzie powinni móc to przeczytać i zdecydować. Tylko na tym mi zależy, niech przeczytają nowe informacje, a duża część tych materiałów jest nowa. Nowe są interpretacje, ale nowe są także dokumenty. Na przykład żona Kolumba, Filipa de Moniz, należała do portugalskiego Zakonu Santiago. Istnieje dokument Konwentu Wszystkich Świętych, który należał do tego Zakonu. Była więc jego członkiem i aby mogła kogoś poślubić, musiała otrzymać pozwolenie mistrza zakonu. A mistrzem był wówczas przyszły król Portugalii, Jan II. Dokument, o którym mówimy, został notabene znaleziony w 1991, ale człowiek, który go znalazł, nie miał pojęcia w posiadaniu czego się znalazł Teraz zadajmy sobie pytanie: czy król Portugalii wyraziłby zgodę na ślub swojej szlachcianki z kimś, kto dwa lata temu był rozbitkiem, z katastrofy nie wyniósł nic, nie mówił po portugalsku, nie miał pracy ani pieniędzy?

I taki jest cel mojej książki: pokazać, że wszystko, dosłownie wszystko co do tej pory twierdzono na temat Kolumba, było błędem. Błąd z jego nazwiskiem, jego małżeństwem, jego pochodzeniem… Ale nie jest winą historyków, że je popełnili. Winą jest, że od 400 lat nie podchodzą krytycznie do tego, co czytają.

Czyli można powiedzieć, że celem pańskiej książki jest otworzenie dyskusji?

Tak, dokładnie. Chcę, żeby ludzie przeczytali i powiedzieli: „No dobra, teraz rozumiemy, co się stało, rozumiemy, dlaczego historia została zapisana źle, dlaczego i jak sfałszowano jego testament, dlaczego zatajono informacje o jego rodzicach i dlaczego twierdził, że dopłynął do Indii, kiedy wiedział, że tego nie zrobił”. I teraz możemy zacząć badać, kim był naprawdę.

Wyłożyłem w mojej pracy konkluzję, do której doszedłem po 21 latach pracy i sądzę, że mam rację. Jeśli okaże się, że się myliłem, zacznę szukać innej osoby. Będzie to musiał być ktoś wysoko urodzony, znający łacinę, portugalski, kastylijski, astronomię, geografię, łacinę, kartografię, nawigację, algebrę i kryptografię, bo przecież Kolumb porozumiewał się z bratem wiadomościami szyfrowanymi, kiedy król Hiszpanii wtrącił go do więzienia. To nie może być ktokolwiek. To są fakty. Nie możemy szukać handlarza wełną z Genui.

Zmieńmy nieco temat. Jeżeli spojrzeć na najlepiej sprzedające się książki historyczne, to jak na dłoni widać, że dużą popularnością cieszą się przede wszystkim te, które zawierają w sobie pierwiastek sensacji czy tajemnicy. Jak Pan sądzi, czy ten sposób pisania jest już ogólnoświatową normą? Czy historia czegoś w ten sposób nie traci?

Ludzie nie będą czytać czegoś, czego nie uznają za interesujące. Tak jest ze wszystkim, z filmami, które nie są oglądane, jeśli nie ma eksplozji (śmiech). Dobrze, jeśli książki mają w sobie element sensacji. W innym wypadku czytelnicy musieliby siedzieć nad nimi niczym nad nudnymi dokumentami w archiwach, a to nie jest przesadnie interesujące. Pisząc moją książkę, za każdym razem, gdy zastanawiałem się, w jakiej formie podać moje interpretacje, doradzano mi: „Pisz to tak, jak powieść. To podniesie sprzedaż”. A ja odpowiadałem: „nie, chcę dać ludziom dokładne informacje”. Chcę, by ludzie po przeczytaniu mojej książki uzyskali informacje, które pozwolą im rozwiązać problem, a nie stwierdzą, że świetnie się czytało i pójdą dalej bez zastanowienia się nad faktami.

Na koniec, proszę powiedzieć, co dla Pana jako autora książek jest największą nagrodą? Czy bardziej ceni Pan sobie trafienie do czytelnika-hobbysty czy poważanie wśród kolegów historyków?

Ludzie tworzą rozróżnienie, jakby akademicy byli inni od „normalnych” ludzi. Jeśli ktoś nie jest naukowcem, to nie oznacza to, że jest głupi i odwrotnie, jeśli nim jest, nie musi od razu być mądry. Ucieszy mnie, jeśli ludzie będą moją książkę po prostu czytać, nieważne, naukowcy, czy nie. Jeśli naukowiec powie, że po lekturze nie jest już bez zastrzeżeń przekonany do obowiązującej wersji o tożsamości Kolumba, ucieszy mnie to, bo przekonam kogoś nieprzekonanego. Ale tak samo będzie mi sprawiało radość, gdy ktoś powie po odłożeniu książki: „To ciekawe, nie wiedziałem o pewnych sprawach.”, bo zamieściłem tam dużo informacji nie tylko o samym Kolumbie, ale też o historii Portugalii i Świata. Największą nagrodą będzie dla mnie, jeśli moja praca położy solidny fundament pod przyszłe badania.

źródło: Histmag

ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Artykuł Czy Krzysztof Kolumb był Polakiem? „Po 21 latach badań uważam, że syn Władysława Warneńczyka pasuje najbardziej” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/czy-krzysztof-kolumb-byl-polakiem-po-21-latach-badan-uwazam-ze-syn-wladyslawa-warnenczyka-pasuje-najbardziej/feed/ 0
Czy generał Franco był Żydem? Oraz o udziale Żydów w wojnie domowej w Hiszpanii. „Nie można udawać, że nie byli oni wśród cudzoziemskich rewolucjonistów nadreprezentowani” https://niezlomni.com/czy-general-franco-byl-zydem-oraz-o-udziale-zydow-w-wojnie-domowej-w-hiszpanii-nie-mozna-udawac-ze-nie-byli-oni-wsrod-cudzoziemskich-rewolucjonistow-nadreprezentowani/ https://niezlomni.com/czy-general-franco-byl-zydem-oraz-o-udziale-zydow-w-wojnie-domowej-w-hiszpanii-nie-mozna-udawac-ze-nie-byli-oni-wsrod-cudzoziemskich-rewolucjonistow-nadreprezentowani/#respond Wed, 17 Jul 2019 00:32:09 +0000 http://niezlomni.com/?p=21155

Pytać czy „Żydzi" planowali spisek to nieporozumienie. Histeryczne podejście do problematyki żydowskiej, ciągłe ustalanie; kto jest, a kto nie jest Żydem, powoduje, że wielu szanujących się historyków unika badania kontrowersyjnych tematów związanych z dziejami Żydów, tym bardziej, że dochodzą tu jeszcze manipulacje, związane z doraźnymi rozgrywkami politycznymi.

Etniczne korzenie znanej postaci historycznej stają się nierzadko przedmiotem niesmacznych rozgrywek naznaczonych duchem czasu. W antysemickim klimacie Europy lat trzydziestych i czterdziestych często zatajano żydowskie pochodzenie ważnych osobistości. Ujawnione, stawało się ono przedmiotem nagonki, w której uczestniczyła w różny sposób zarówno prawica, jak i lewica.

Dyskusje na temat ich pochodzenia nie ominęły też bohaterów wojny domowej w Hiszpanii, włączając w to również postać samego Franco. Lewicowy historyk Preston odrzuca argumenty o żydowskim pochodzeniu generała jako „bezpodstawne spekulacje". Ale przecież Preston sam
przyznaje, że zarówno nazwisko jego ojca - Franco, jak i matki - Bahamonde „są pospolitymi nazwiskami żydowskimi."

W Hiszpanii mają taki sam wydźwięk jak Rozenzweig i Warszawski w Polsce. Co więcej, Preston nie badał kwestii korzeni rodu Franco w archiwach parafialnych. Powinien więc był ten aspekt biografii generała albo pominąć, albo przedstawić jako kwestię otwartą. Konserwatywny badacz dziejów Hiszpanii Brian Crozier uważa, że rozważania o pochodzeniu Franco wcale nie są „jałowe", ale powinny być przedstawione w odpowiednim kontekście historycznym. Żydów z Hiszpanii wypędzono w 1492 roku. Rodziny Franco i Bahamonde były od wieków katolickie. Tak więc, podkreśla Crozier, Franco nie może być uznany za „Żyda" w tradycyjnym, religijnym sensie. A poczucie narodowe generał bez wątpliwości miał hiszpańskie.

Nikt nie oskarżył socjalistycznego historyka Thomasa o „jałowe spekulacje", gdy ten ujawnił, że liberał Miguel de Maura pochodził z „wyjątkowej żydowskiej rodziny". A przecież de Maura był jednym z dwóch praktykujących katolików, zasiadających w lewicowych rządach Republiki przed lipcem 1936 roku. Zawsze bronił Kościoła. Ponadto, podczas wojny wyemigrował i zachował neutralność, co w tym czasie lewica uważała właściwie za zdradę. Z powodu swego liberalizmu Miguel de Maura został uznany przez swą rodzinę za „czarną owcę". Większość jego krewnych to monarchiści i konserwatyści. Ojciec Miguela, Don Antonio, i jego brat, książę de Maura, służyli królowi na stanowiskach ministerialnych. Tylko siostrzenica Miguela, Constancia de la Mora y Maura została komunistką i popierała Republikę. Ale mówić o rodzie de Maura jako o „Żydach" można tylko w takim kontekście historycznym, jak o Franco czy Pablo Picasso.

Czy nie było „prawdziwych" Żydów w Hiszpanii? W tym czasie kraj ten zamieszkiwało ich najwyżej kilkuset. Niewiele wiadomo, jaki stosunek miała wspólnota żydowska do wojny domowej w Hiszpanii. Najpewniej mniejszość żydowska podzieliła się według sympatii politycznych, a najliczniejsza grupa zapewne zachowała postawę neutralną. Ale, jak podał von Kuehnelt-Leddihn, Żydzi sefardyjscy z Maroko hiszpańskiego poparli generała Franco. Wydaje się też, że wśród cudzoziemskich ochotników po stronie nacjonalistycznej było więcej Żydów z rozmaitych części świata, niż polskich chrześcijan.

Odrębną kategorię stanowią osoby pochodzenia żydowskiego, które przybyły do Hiszpanii, aby przeprowadzić tam rewolucję. Nie można jednak zapomnieć, że zjawiły się one w Hiszpanii nie jako Żydzi, tylko jako rewolucjoniści.

[quote]Nie można też udawać, że nie byli oni wśród cudzoziemskich rewolucjonistów nadreprezentowani. Badacz żydowski Arno Lustiger uważa, że na 32,109 rewolucjonistów z Brygad Międzynarodowych 7,758 to Żydzi. Publicysta Izraelski Lenni Brenner twierdzi, że odsetek Żydów wśród rewolucjonistów dochodził do 16%, „proporcjonalnie najwyższy procent wśród wszystkich grup etnicznych.” Dokładna statystyka dla poszczególnych krajów nie została jeszcze opublikowana. Wiadomo, że żydowscy rewolucjoniści walczyli z wielkim poświęceniem.
Na przykład, w lipcu 1937 roku w bitwie o Brunete zginęło „wyjątkowo dużo żydowskich członków batalionu amerykańskiego."[/quote]

Czasami dochodziło do zabawnych sytuacji. Jeden z polskich Żydów został posłany jako łącznik do oddziału XV Brygady pod Belchite. Nie potrafił dogadać się z członkami tego oddziału, bo nie znał angielskiego. W końcu, zdesperowany, jął się sposobu: Przyglądałem się ich uśmiechniętym twarzom i znalazłem w nich coś znajomego. «Towarzysze,» powiedziałem, «czy znacie jidysz?» Ku memu zdziwieniu, wielu żołnierzy w oddziale było Żydami. Niektórzy znali jidysz albo rozumieli kilka słów w tym języku. Ich rodziny pochodziły z Polski albo Rosji i oni byli pierwszym pokoleniem urodzonym w Stanach Zjednoczonych. W ten sposób łatwo przyszło mi porozumieć się z nimi. Oto dowód na to, że jidysz jest językiem międzynarodowym. Pewna część żydowskich członków Brygad to komuniści. Ale nie wszyscy. W Hiszpanii znaleźli się też żydowscy działacze organizacji socjalistycznych i anarchistycznych. Byli nawet lewicowi syjoniści. Lewicowy historyk niemiecki Konrad Kwiet stwierdził, że „w 1936 roku kilkuset [niemieckich] Żydów o różnych poglądach [politycznych] pojechało do Hiszpanii, aby walczyć przeciw
faszyzmowi."

Rewolucjoniści z organizacji niekomunistycznych mieli pełne poparcie swych władz partyjnych. Z Polski sam Wiktor Alter odwiedził w kwietniu 1937 swych współtowarzyszy partyjnych z Bundu, walczących w Brygadach Międzynarodowych. Przy okazji spotkał się tam ze swym kuzynem Benjaminem Lipszycem.

W swoich wspomnieniach kominternowiec Szurek wspomina, że wśród komunistów znajdowała się pewna ilość wysoko postawionych rewolucjonistów o korzeniach żydowskich. Ze Związku Sowieckiego przybyli, między innymi, ambasador Marcel Rosenberg, korespondent "Prawdy" Michaił Kołcow, komisarz Iwan Nikiforowicz Nestorenko z Ukrainy, generał Lazar Stern („Emilio Kleber") oraz późniejszy tyran Węgier Ernó Geró („Singer"). Była też pokaźna grupa z Polski: Mieczysław Szleyen („Mietek"), Seweryn Ajzner („Wiktor"), Gerszon Szyr („Eugeniusz"), Mojżesz Flato („Stanisław"), Jan Rutkowski („Szymon"), Dawid Hibner („Juliusz"), Leon Winter („Zagórski"), Wiktor Taubenfligel („Julio") i wielu innych. Część z nich występowała pod pseudonimami partyjnymi jak „Wacław Komar" (Mendel Kossoj), „Roman Kornecki” (Salomon Stramer), czy „Henryk Toruńczyk".

Należy podkreślić, że oprócz pochodzenia, ci ludzie nie mieli nic wspólnego z żydostwem. Inspirowała ich walka o Światową Republikę Sowiecką, a nie o Izrael. Wyznawali Stalina, a nie Jahwe. Jak skomplikowane były losy Żydów-rewolucjonistów świadczy historia jednej z niemieckich trockistek. Została ona uwięziona przez stalinowskich komunistów w więzieniu Las Cortes, skąd wyswobodzili ją żołnierze generała Franco. Według Thomasa, gdy 25 stycznia 1939 roku nacjonaliści zdobyli miasto, „na pierwszym czołgu, który wjechał do Barcelony, siedziała śmiejąca się niemiecka Żydówka z ręką uniesioną w faszystowskim salucie."

Nie ona jedna zawdzięczała życie hiszpańskim nacjonalistom. Tysiące innych Żydów przeżyło II wojnę światową dzięki azylowi, jakiego udzielił im generał Franco i dzięki fałszywym dokumentom, wystawionym im przez hiszpańskie władze konsularne.

Źródło: Marek Jan Chodakiewicz, Zagrabiona Pamięć: Wojna domowa w Hiszpanii 1936-1939.

Zagrabiona_pamiec

Artykuł Czy generał Franco był Żydem? Oraz o udziale Żydów w wojnie domowej w Hiszpanii. „Nie można udawać, że nie byli oni wśród cudzoziemskich rewolucjonistów nadreprezentowani” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/czy-general-franco-byl-zydem-oraz-o-udziale-zydow-w-wojnie-domowej-w-hiszpanii-nie-mozna-udawac-ze-nie-byli-oni-wsrod-cudzoziemskich-rewolucjonistow-nadreprezentowani/feed/ 0
Generał Franco wyjaśnia, dlaczego należy wydać bezwględną walkę komunizmowi i socjalizmowi https://niezlomni.com/general-franco-wystarczajaco-jasno-wyjasnia-dlaczego-nalezy-wydac-bezwgledna-walke-komunizmowi-i-socjalizmowi/ https://niezlomni.com/general-franco-wystarczajaco-jasno-wyjasnia-dlaczego-nalezy-wydac-bezwgledna-walke-komunizmowi-i-socjalizmowi/#respond Tue, 16 Jul 2019 22:05:34 +0000 http://niezlomni.com/?p=14719

To jest wojna frontowa przeciwko socjalistom, komunizmowi i wszystkiemu, co atakuje Cywilizację, by zastąpić ją barbarzyństwem. Generał Franco

frontowa

Artykuł Generał Franco wyjaśnia, dlaczego należy wydać bezwględną walkę komunizmowi i socjalizmowi pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/general-franco-wystarczajaco-jasno-wyjasnia-dlaczego-nalezy-wydac-bezwgledna-walke-komunizmowi-i-socjalizmowi/feed/ 0