DDA – Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Sun, 03 Dec 2023 21:00:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png DDA – Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 Przez wiele lat nie wiedziała, kim jest. Potrafiła jedynie odgrywać rolę, której nauczyła się w dzieciństwie https://niezlomni.com/przez-wiele-lat-nie-wiedziala-kim-jest-potrafila-jedynie-odgrywac-role-ktorej-nauczyla-sie-w-dziecinstwie/ https://niezlomni.com/przez-wiele-lat-nie-wiedziala-kim-jest-potrafila-jedynie-odgrywac-role-ktorej-nauczyla-sie-w-dziecinstwie/#respond Fri, 06 Nov 2020 10:20:17 +0000 https://niezlomni.com/?p=51239

Historia dojrzałej, trudnej miłości, która pomimo wielu burz i zawirowań wciąż chce być pierwszą, jedyną i ostatnią. Jakby miała osiemnaście lat, nie czterdzieści.


Jola nie ma łatwego życia: w morzu codzienności zgubiła gdzieś siebie i swoje marzenia. Jako dorosłe dziecko alkoholika (DDA) przez wiele lat nie wiedziała, kim jest, potrafiła jedynie odgrywać rolę, której nauczyła się w dzieciństwie, jak marionetka wyreżyserowana przez dorosłych. Nigdy się nie buntowała, przekonana, że dojrzałość polega na odpowiedzialności i poświęceniu. Żyła w cieniu męża, pogodzona z losem.

Aż do owej pamiętnej nocy, kiedy to przez przypadek usłyszała coś, co nie było przeznaczone dla jej uszu…

Magdalena Chrzanowska, I ślubuję ci…, Wydawnictwo Replika, Poznań 2020. Książkę można nabyć na stronie Wyd. Replika.

Fragment

Jolanta stała przy oknie, a przed jej oczami roztaczał się piękny widok na dolinę Loary. Na południowym brzegu rzeki, u podnóża zamku, z którego okien Jola podziwiała krajobraz, wzdłuż stromego zbocza ciągnęły się kamienne domki niewielkiej miejscowości Chaumont-sur-Loire. Poczuła dreszczyk emocji. Stała przecież w miejscu, z którego być może Diana de Poitiers ponad czterysta lat temu patrzyła z tęsknotą gdzieś w dal, zanim na zawsze opuściła zamek. Faworyta Henryka II, która swoją pozycję i bogactwo zawdzięczała urodzie, pragnęła jak najdłużej być piękna i młoda. I rzeczywiście nigdy się nie zestarzała. Do śmierci zachowała piękną cerę, ale swoją próżnością tę śmierć sobie przyspieszyła.

Czy chociaż było warto? Jola się zamyśliła.

W przeciwieństwie do królewskiej faworyty jej zamek Chaumont bardzo się podobał. Zainteresowała się nim po przeczytaniu jeszcze podczas studiów jednej z powieści Joanny Chmielewskiej, w której część akcji toczy się właśnie tam. A później od matki, która wiedziała o jej fascynacji Francją, dostała album ze zdjęciami zamków nad Loarą i opisem burzliwych historii z nimi związanych. Dziesiątki razy go przeglądała, marząc, że kiedyś tam pojedzie. Marzenia pokrzyżowała jej nieplanowana ciąża i dość pospiesznie zawarty związek małżeński. Potem przyszła druga ciąża i kolejne dziecko. Dzień za dniem mijały, a ona, jak ten koń w kieracie, niemal automatycznie wypełniała obowiązki żony, matki i gospodyni domowej, w ferworze codziennych zajęć zapominając o marzeniach. Tak mijały jej kolejne lata.
We wczesnej młodości myślała, że kobieta, która kończy czterdzieści lat, jest już bardzo stara. Nawet powiedziała wtedy do Grażyny, swojej najlepszej przyjaciółki, że kiedy przekroczy czterdziestkę, to chyba palnie sobie w łeb. Nic takiego się jednak nie stało, bo nawet nie zauważyła, jak weszła w kolejną dziesiątkę. Dobrnęła nawet do czterdziestu pięciu, zanim przyszedł czas na refleksję. Przeżyła wówczas wstrząs, który zmusił ją do zastanowienia się nad swoim dotychczasowym życiem i do podjęcia radykalnych decyzji. I zamiast strzelać sobie w łeb, rozpoczęła nowe życie.
– Kochanie, nie zamyślaj się. Idziemy dalej, jeszcze mamy wiele do obejrzenia – usłyszała za sobą głos towarzyszącego jej mężczyzny. No i czeka nas przejażdżka powozem.

Rozdział 1

– A ty znowu przypaliła kartofle! Czy ty nie mogłaby stać przy kuchni, jak ty gotuje? – Do uszu Jolanty, która właśnie podlewała stojące na parapecie begonie, dotarł świdrujący mózg głos teściowej. Kuchnia znajdowała się na dole, ale Aniela Kryczukowa głos miała donośny, wyrobiony przez lata w kościelnym chórze.
Jola odwróciła się od okna i ruszyła w kierunku schodów prowadzących na dół.
– A czy ona nie mogłaby postać chwilę przy tych ziemniakach? Co innego ma do roboty? – mruknęła do siebie poirytowana. Przecież weszła na górę tylko na chwilę, po telefon. No i przy okazji podlała begonie, bo poprzedniego dnia było tyle roboty, że o nich zapomniała. Szkoda by było, gdyby zwiędły. Tak pięknie obsypały się czerwonymi kwiatami. Zostawiła w łazience konewkę i zeszła na dół.
– Czy ty nie mogłaby stać przy kuchni, jak ty gotuje? Zawsze coś ci się przypali! – wyrzuciła z siebie ze wschodnim zaśpiewem niewysoka, starsza kobieta o obfitych kształtach i pyzatej, zarumienionej twarzy. Stała przy kuchni węglowej i zsuwała właśnie z fajerek garnek z parującymi ziemniakami. Miała na sobie kwiaciastą, marszczoną spódnicę, przykrytą beżową zapaską z wyhaftowanym na środku wielkim makiem, i koszulową bluzkę w drobniutki, mało widoczny wzorek kwiatowy. W tym stroju wyglądała trochę jak klasyczna matrioszka. Tylko jej jasne, poprzetykane gęsto siwymi niteczkami włosy, poskręcane trwałą ondulacją, psuły ten matrioszkowy wizerunek.
– Otwórz okno! – Chłodne, bladoniebieskie oczy wbiły karcące spojrzenie w twarz wchodzącej.

Jolanta podeszła do niewielkiego okna i otworzyła je szeroko.
Kuchnia usytuowana była w piwnicy, jak w wielu innych domach w ich wsi. Pod oknami biegł chodnik prowadzący do drzwi wejściowych znajdujących się od strony podwórza. Patrząc przez nie, widziało się tylko nogi, jeżeli ktoś akurat przechodził. A domy były duże, na wysokim podpiwniczeniu; wielkie klocki w kształcie prostopadłościanu. Jedne piętrowe, inne tylko z wysokim parterem. Większość zbudowana w drugiej połowie lat siedemdziesiątych. Ci, którzy wzięli wówczas kredyt na dom, spłacali później krową albo kogutami, jak opowiadał Joli teść, który nie mógł sobie darować, że wtedy nie wziął jeszcze kredytu na samochód. Śmiał się, że spłaciłby pewnie jajkami.

Teraz stały te wielkie domy prawie puste, bo młodzi wyjechali za pracą do miast albo za granicę, a starzy siedzieli w suterenach, gdzie mieli kuchnię, a czasem też jakiś pokój z telewizorem i wersalką, żeby odpocząć po obiedzie. Po pracy w polu czy przy obrządkach wygodniej było od razu z podwórka wejść do takiego podpiwniczenia. No i na górę brudu się nie naniosło, bo przecież ubranie zakurzone po robocie, a buty często ubłocone. Jak to w gospodarstwie. Przetwory na zimę też łatwiej było robić na dole, a i mieszkania się nie zaparowało przy smażeniu konfitur. Dźwigać po schodach drewna czy węgla, żeby napalić w kuchni, też nie było trzeba. Kuchenki gazowe niby mieli, ale gaz oszczędzali. Jedna butla wystarczała czasem i na rok. A drewno było zazwyczaj swoje, więc wychodziło taniej. Na wysokim parterze też znajdowało się pomieszczenie kuchenne, lecz korzystano z niego tylko zimą.

Jolanta mieszkała w takim właśnie domu. Jej teściowie zajmowali parter, a ona z mężem i dziećmi piętro. Ale kuchnia była wspólna, ta w podpiwniczeniu, no i ta „zimowa” na parterze.
– Niech mama to da. – Jola wzięła garnek z rąk teściowej, wstawiła go do zlewu i zabrała się za ugniatanie ziemniaków. – Przecież nic się nie stało. Trochę przystały do dna, ale się nie przypaliły. Na górę poszłam tylko na chwilę, po komórkę. A że przy okazji podlałam begonie, bo sucho miały, to mi trochę zeszło.
– Wstąpił do piekieł, po drodze mu było – mruknęła pod nosem Aniela. – Masz do nich jakie kotlety? – zapytała głośniej, podnosząc pokrywkę stojącej na kuchni patelni. – Zaraz Adaś wróci z pracy. Na pewno będzie głodny.
– Są w brytfance, w piekarniku. A surówka jest w misce na stole. Może mama już jeść. Nałożyć?
– Nie trzeba. Poczekam na Adasia, żeby starczyło, bo kartofli to ty coś mało obrała. – Aniela rozsiadła się wygodnie na krześle, opierając łokcie na stole. – A ojca wołaj. Przy traktorze jest.

Jolanta wyszła przed dom i rozejrzała się po podwórku. A było na co popatrzeć. Nowe, solidne budynki gospodarcze, nowoczesny sprzęt sadowniczy, równiutko ułożona kolorowa kostka brukowa. To robiło wrażenie. Tylko dom wymagał remontu, a może nawet przebudowy; był niefunkcjonalny i po prostu brzydki. Jego wyglądu nie poprawiały nawet otaczające go wielobarwne rabatki kwiatowe, dzieło Joli, i równiutko przycięte iglaki. Jednak inwestować trzeba było w gospodarstwo, bo z tego się żyło, a dom to rzecz drugorzędna.

Kiedy ponad dwadzieścia lat temu Jola wyszła za mąż i zamieszkała u teściów, dom był ten sam, ale podwórko wyglądało inaczej. Naprzeciwko domu stała drewniana stodoła. Po lewej stronie były murowany chlewik, obora dla krów i kurnik, a z tyłu wychodek. Po prawej drewniany spichrz i drewutnia. Dalej buda dla psa. Po deszczu podwórko zamieniało się w jedną wielką kałużę, a później przez dłuższy czas było takie błoto, że bez gumiaków nie dało się przejść. Teraz błota na podwórku nie uświadczył, nawet po ulewach. No i pies już nie był przywiązany do budy, tylko biegał swobodnie w kojcu.
Teściowie Jolanty prowadzili tradycyjne gospodarstwo, czyli uprawiali wszystkiego po trochu – pszenicę na mąkę, którą mełli w miejscowym młynie, pszenżyto i jęczmień jary na paszę dla świń, buraki pastewne dla krów, ziemniaki. Mieli także kawałek łąki, na której pasły się krowy, a przez jakiś czas też owce, które hodowali głównie na wełnę. Ale przy okazji i mięso było, więc Jola nauczyła się robić całkiem niezłe potrawy z baraniny. Szczególnie pilaw dobrze jej wychodził. Tak potrafiła go przyprawić, że wcale nie czuło się, że to baranina. A później zmniejszył się popyt na wełnę, więc zrezygnowali z owiec. Ale kiedy jej mąż, Adam, skończył studia, po dwóch latach przekonywania ojca, który był tradycjonalistą, postawił na specjalizację. Jedną część pola obsadził krzewami czarnej porzeczki, a drugą obsiał zbożem. Z czasem dokupił ziemi i zasiał rumianek. Później był rzepak. Po kilku latach eksperymentowania postawił na sadownictwo. Teraz gospodarstwo obejmowało dziesięć hektarów ziemi, w większej części obsadzonej śliwami i jabłoniami. Pozostałą część stanowiły duży ogród warzywny, niewielka łączka do wypasania krowy oraz pole, na którym uprawiali ziemniaki na własny użytek oraz pszenżyto dla kur.

– Tata! Obiad! – zawołała Jola w kierunku ciągnika.
– Już idę! – Niewysoki, szczupły mężczyzna o siwych włosach, majstrujący pod maską pojazdu, wyglądał na bardzo zaabsorbowanego swoim zajęciem.
Szczepan Kryczuk, chociaż zbliżał się już do siedemdziesiątki, nie potrafił usiedzieć w domu. Od świtu krzątał się po podwórzu. Robił obrządki, doglądał dobytku, bo jak wiadomo, „pańskie oko konia tuczy”, naprawiał sprzęt, nadzorował pracowników. Od dzieciństwa tak był nauczony. Kiedyś na wsi szło się spać z kurami, żeby światło oszczędzać, i wstawało z kurami. A cały dzień trzeba było pracować. I Szczepan tak się nauczył. Wstawał o świcie, a po wieczornych wiadomościach kładł się spać. Adam nie musiał brać urlopu na czas zrywania śliwek czy jabłek, bo ojciec świetnie dawał sobie radę z nadzorowaniem pracowników. Sam też siadał za kierownicą ciągnika i zwoził skrzynki z owocami.
– O! I Adaś samo przyjechał! – Szczepan wyłonił się spod klapy ciągnika i spojrzał w kierunku bramy, przez którą wjeżdżał czarny samochód terenowy. Kiedy auto się zatrzymało, wysiadł z niego niewysoki mężczyzna w szarym garniturze z dyplomatką w ręku. – Jola na obiad woła! – krzyknął w jego kierunku Szczepan.

Artykuł Przez wiele lat nie wiedziała, kim jest. Potrafiła jedynie odgrywać rolę, której nauczyła się w dzieciństwie pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/przez-wiele-lat-nie-wiedziala-kim-jest-potrafila-jedynie-odgrywac-role-ktorej-nauczyla-sie-w-dziecinstwie/feed/ 0
Od historycznych bossów do współczesnych biznesmenów. Kulisy ‘Ndranghety i polskie wątki w najgroźniejszej mafii na świecie https://niezlomni.com/od-historycznych-bossow-do-wspolczesnych-biznesmenow-kulisy-ndranghety-i-polskie-watki-w-najgrozniejszej-mafii-na-swiecie/ https://niezlomni.com/od-historycznych-bossow-do-wspolczesnych-biznesmenow-kulisy-ndranghety-i-polskie-watki-w-najgrozniejszej-mafii-na-swiecie/#respond Fri, 31 Aug 2018 09:34:05 +0000 https://niezlomni.com/?p=49640

‘Ndrangheta (‘ndrángheta) jest organizacją mafijną charakteryzującą się wyjątkową umiejętnością kamuflażu. Niezauważalnie przenika przez społeczeństwo i  instytucje, nie zwracając na siebie uwagi. Od wielu lat umiejętnie chroni to, co osiągnęła na całym świecie, unikając bezpośredniego ataku na instytucje, działając w  tak zwanym półzanurzeniu, aby móc przez nie przenikać i  żyć z  nimi w  „symbiozie”.

Stroni od medialnego rozgłosu. Sięgając do korzeni, można zauważyć, że bazuje na bardzo silnych, nierozerwalnych więzach rodzinnych, które umacniają hierarchię. Mafia kalabryjska czerpie również wiele z  przeszłości, kiedy tak ważne były rytuały, język i  symbolika. Mimo powrotu do korzeni potrafi być też bardzo współczesna i  bezwzględna, z  wielką determinacją zarządzać interesami oraz organizacjami rządowymi na swoim terenie - pisze Arcangelo Badolati w książce Kulisy ‘Ndranghety. Profil najgroźniejszej mafii na świecie.

https://twitter.com/GadowskiWitold/status/1034807939155091457

Każdy klan składa się z  osób połączonych więzami krwi. Aby podtrzymać te więzy, rodziny są gotowe planować małżeństwa, wybierając kandydatów na żony lub mężów spośród innych ‘ndrine, a  to dlatego, że celem każdego szanującego się padrino jest rozszerzenie strefy wpływów rodzinnego klanu dzięki sprawdzonej metodzie aranżowania małżeństw i  układów przydatnych do tworzenia sojuszy opartych na więzi pokrewieństwa.
W ubiegłym stuleciu ‘ndrangheta miała inny charakter niż dzisiaj. Mamy wiele dowodów na to, że mafia ta nie działała na tak wielką skalę, zwłaszcza jeśli chodzi o  terytorium  – skupiała uwagę głównie na obszarach wiejskich i  peryferiach. Ze źródeł wynika, że stosowała bardzo okrutne metody uprowadzania osób w  celu żądania okupu, kreując tym samym mit o  mężczyznach zdolnych do bezlitosnej zemsty, takich jak: Giuseppe Musolino, Santo Stefano z  Aspromonte, Angelo Macrì z  Delianuova, Domenico Maisano z  Drosi, Giuseppe Barca z  Oppido Mamertina. Współczesna ‘ndrangheta  – mafia trzeciego milenium  – obrała inną taktykę postępowania, która polega na przenikaniu do spółek i  wtapianiu się w  ich strukturę oraz inwestowaniu przy tym w  towary i  usługi na całym świecie. Rodziny mafii dbają o  odpowiednie wykształcenie dzieci, przygotowując je do przewidzianej dla nich roli, czyniąc z  nich ekspertów w  zawodach medycznych, prawnych i  w  inżynierii. Dzisiejsi bossowie to elegancko ubrani mężczyźni posługujący się czystą mową bez naleciałości, często poligloci, o  dobrych manierach i  nieskazitelnej aparycji, używający iPoda i  blackberry, szukający możliwości zarobkowych nie tylko na rynku włoskim, lecz na całym świecie.

Nie ma firmy w  Piemoncie, Ligurii, Toskanii, Lacjum, Emilii-Romanii czy Veneto, która nie miałaby do czynienia z  diabolicznymi umiejętnościami bossów kalabryjskich, którzy opanowując rynki i  zwalczając wolną konkurencję, zagarniają kapitały przedsiębiorstw znajdujących się w  trudnej sytuacji ekonomicznej. Obsadzają swoimi ludźmi stanowiska w  bankach i  innych instytucjach kredytowych, a  utrzymując bliskie kontakty z  ludźmi na wysokich szczeblach władzy, przenikają w  sfery polityczne.

Po spustoszeniu terytorium Włoch, ziemi, która z  czasem przestała oferować wielkie zyski, koterie rozpoczęły kolonizację Europy, inwestując w  nieruchomości i  działalność gospodarczą w  Europie Wschodniej, ale także Holandii, Belgii i  Hiszpanii, kontynuując działania zainicjowane już w  latach siedemdziesiątych na terytorium Niemiec, południu Francji, Australii i  Kanadzie. Operacje z  drugiej połowy XX wieku opierały się głównie na ekspansji  – wykorzystaniu zjawiska emigracji. Dzisiaj wykorzystuje się do tego celu współczesną technologię. Wystarczy kilka kliknięć na komputerze, aby skontaktować się z  potencjalnymi partnerami biznesowymi, uzgodnić warunki finansowe i  rozpocząć inwestycje, które później miałyby być doglądane przez fikcyjne firmy, zakładane ad hoc w  tak zwanych rajach finansowych, zatrudniające niczego niepodejrzewających menedżerów gotowych bez wahania wykonywać rozkazy.

Film Witolda Gadowskiego Diabeł zatrzymał się w Kalabrii - Łowca smoków:


W Duisburgu w  2007 roku doszło do wendety, gdyż członkowie pewnego gangu z  miasteczka San Luca chcieli wyrównać porachunki. Akcja rozegrała się przed pizzerią, w  której dokonywano obrzędu przyjmowania nowego członka. W  wyniku tego krwawego nalotu zginęło aż sześć osób. Po tym zdarzeniu większość picciotti3 opuściła terytorium Locride oraz tereny równiny Gioia Tauro, zarówno prowincje Vibo Valentia, Crotone, Cetraro, jak i  obszar Sibari. Wendeta jest zjawiskiem bardzo często obserwowanym w  tego typu organizacjach przestępczych, gdyż pozwala na prywatne porachunki poza światłem prawa. Uczony Corrado Alvaro posługuje się w  swoich opisach frazą, że ma „siłę tysiącletnią, która kpi z  wszelkich innych mocy prawnych”. Takim też sformułowaniem zapełniły się pierwsze strony gazet na całym świecie. Społeczność międzynarodowa, żyjąc w  strachu po tym zdarzeniu, zdała sobie w  końcu sprawę z  istnienia organizacji przestępczej, która za pośrednictwem rozproszonych komórek działa na najbogatszych terenach całego świata i  jest tak osobliwą jednostką, że nawet grupy specjalne szkolone do zwalczania terroryzmu islamskiego nie były w  stanie jej rozszyfrować, co przychodzi im z  trudem do dnia dzisiejszego. Bo ‘ndrangheta w  rzeczy samej nie daje się rozpoznać  – jej członkowie nie są już bandytami w  kaszkietach z  luparami. Zastąpili ich młodzi, uroczy, dobrze wyglądający, wyszkoleni, bogaci, inteligentni poligloci, którzy rankiem posługują się językiem włoskim i  francuskim, a  wieczorami wracają do dialektu swojej ziemi.

Mimo współczesnej aury nowi bossowie nadal odnoszą się do symboliki hiszpańskiej Garduñy, zatwierdzonej przez ‘ndranghetę, określającej hierarchię i  role członków klanów. W  sposób przedmiotowy posługują się religią katolicką, demonstrując pobożność na oczach społeczeństwa, by później jako przykładni obywatele zdobyć autorytet i  móc wyznaczać prawo, nakładając kary na tych, którzy się do niego nie stosują. Wszystko to między innymi po to, żeby mogła powstać bacinella5 i  aby jasno określić zasady rekrutacji dla chcących zostać członkami i  sprawować kontrolę na obszarach wiejskich, tak jak to czynili ich przodkowie pod koniec XIX wieku.

Aby sprostać poważniejszym interesom związanym z  obrotem kokainą, monitorowaniem wielkich inwestycji czy pracami publicznymi (takimi jak modernizacja autostrady Salerno-Reggio Calabria, realizacja Expo 2015, rekonstrukcja L’Aquili po trzęsieniu ziemi czy przebudowa w  Emilii-Romanii), organizacja musiała stworzyć światowy holding. Dzięki takiemu rozwiązaniu była w  stanie „flirtować’ z  polityką, prać sterty brudnych pieniędzy oraz dopinać umowy z  organizacjami przestępczymi z  Ameryki Południowej, Rosji, Bałkanów czy Azji. Z  tego też powodu rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził ‘ndranghetę na tak zwaną czarną listę (Black list), na której znajdują się najniebezpieczniejsze organizacje przestępcze na świecie zajmujące się handlem narkotykami. Kanadyjska RCMP, amerykańskie FBI i  DEA, australijskie AFP, kolumbijska Policja Federalna, niemieckie Bundes-kriminalmant, rosyjskie FSB, hiszpańska Guardia Civil jednoznacznie uznały mafię kalabryjską za „ciche” zagrożenie. Wynika to z  umiejętności ‘ndranghety do doskonałego kamuflowania się, działania pod osłoną międzynarodowych korporacji znajdujących się w  różnych państwach i  na różnych kontynentach oraz możliwości zwrócenia się w  razie potrzeby o  wsparcie nawet do organizacji terrorystycznych.

Z badań przeprowadzonych w  ostatnich latach wiadomo, że organizacja ma arsenały wyposażone w  broń przeciwpancerną (bazooki i  wyrzutnie rakietowe), materiały wybuchowe w  formie bomb i  T4, karabiny maszynowe najnowszej generacji i  pistolety, które są zazwyczaj dostarczane jednostkom wojskowym w  najbardziej rozwiniętych krajach.

Należy zadać sobie pytanie, kiedy organizacja przeszła transformację i  przekształciła się z  organizacji działającej lokalnie w  organizację międzynarodową. Przyjmuje się, że ‘ndrangheta zmieniła swoje oblicze w  1975 roku, kiedy to w  mieście Siderno w  Reggio di Calabria zamordowano Antonia Macríego, zwanego bossem dwóch światów. Stało się tak, ponieważ on i  jego kompan, Mico Tripodo (zamordowany kilka miesięcy później w  zakładzie karnym Poggioreale w  Neapolu przez dwóch ludzi wynajętych przez szefa Nowej Camorry  – Raffaela Cutola), blokowali proces modernizacji ‘ndrin i  locale6. Po wygranych przetargach i  otrzymaniu pieniędzy na takie inwestycje jak budowa autostrady A3, rozbudowa trasy kolejowej na wybrzeżu tyrreńskim, realizacja „pakietu Colombo” gwarantującego utworzenie piątego centrum metalurgicznego w  Gioia Tauro (a przeznaczonego na restrukturyzację portu) i  Liquichimica di Saline Ioniche (zakłady chemiczne), modernizacji domagali się: Paolo de Stefano z  Reggio, Antonio Pelle z  San Luca, Natale Iamomonte z  Melito di Porto Salvo, Giuseppe Marabito z  Africo i  Girolamo Piromalli z  Gioia Tauro.

Czasy Domenica Maisana, Angela Macriego i  Giuseppe Barki  – bezwzględnych, ale i  romantycznych, prawdziwych ikon starej ‘ndranghety  – przeminęły. Po złamaniu postanowień Szczytu w  Montalto, któremu przewodniczył Peppe Zappoa z  San Martino z  okręgu Taurianova, koterie zaczęły realizować niebezpieczne scenariusze. Na wypadek rewolucji w  Reggio di Calabria sprzymierzyły się z  wywrotową prawicą, gwarantując pomoc w  sile 1500 mężczyzn gotowych wziąć udział w  zamachu stanu zainicjowanym w  grudniu 1970 roku przez księcia Junia Valeria Borghesego w  celu obalenia porządku demokratycznego we Włoszech. Koterie liczyły, że dzięki sojuszowi dostaną od nowego reżimu prawne przywileje i  nowe możliwości działania. Kiedy represje po zamachu przeminęły, zakończyły się zamieszki na wybrzeżu Cieśniny Mesyńskiej, najbystrzejsi z  ojców chrzestnych postanowili pogodzić się z  partią rządzącą, która w  tym wypadku jako jedyna mogła połączyć świat władzy z  siłą mafii, co dało początek bractwu massoneria deviata.

Główni capibastone9 utworzyli nowy stopień w  hierarchii organizacji  – la Santa. Upoważniał on wybranych do członkostwa w  masonerii, dzięki czemu mogli oni działać w  tzw. przebraniu, czyniąc pozory w  świetle prawa, nie wymachując już pistoletami. Ci, którzy nie umieli grać na dwa fronty, od razu zostali wyeliminowani w  sposób, jakiego zwykła używać mafia, czyli za pomocą ołowiu. Tak stało się z  Macrím i  Tripodem. Zachłanność w  dążeniu do władzy ekonomicznej i  politycznej zdawała się nie mieć końca. Kapitał zgromadzony z  okupów za uprowadzenia (porwanie Paula Getty’ego juniora, Cesare Casellego, Carla Celadona i  Roberty Ghidini) oraz płynący z  wyłudzeń na wielką skalę został zainwestowany w  handel narkotykami, pozwalając organizacji w  ciągu kilku lat stać się władcą światowego rynku obrotu kokainą. W  tym samym czasie mafia zyskiwała coraz większe możliwości działania w  zakresie podwykonawstwa robót publicznych realizowanych zarówno na południu, jak i  na północy Włoch. Dużo pieniędzy zainwestowano w  Lacjum, Rzymie, Latinie i  Fondi  – mafia weszła tam w  posiadanie ogromnych nieruchomości i  luksusowych lokali, stając się między innymi właścicielem „Caffe de Paris”, znajdującego się w  samym sercu Rzymu na ulicy Veneto, oraz „Cafe Chigi”, miejsca, w  którym gromadziła się polityczna i  parlamentarna elita z  całej Italii. Taktyką organizacji było działanie w  tzw. półzanurzeniu, trudne do szybkiego zidentyfikowania, przez co dające możliwość poszerzania wpływów aż do ziem sycylijskich Bernarda Provenzana.

Kalabryjczycy nigdy bezpośrednio nie zaatakowali państwa, odrzucili więc propozycję rodziny Corleone na szczycie w  Nicotera (Vibo Valentia) w  1992 roku. Zawsze stronili od atakowania ważnych osobistości. Wiadomo, że z  ręki organizacji zginęło dwóch przedstawicieli palestry z  Kalabrii: Francesco Ferlaino, adwokat z  urzędu z  Catanzaro, zabity w  lipcu 1975 roku w  Lamezia Terme, i  Nino Scopelliti, zastępca prokuratora generalnego sądu apelacyjnego, zamordowany niedaleko miejscowości Villa San Giovanni w  sierpniu 1991 roku (sprawców tych zabójstw nie ujęto). W  czerwcu 1983 roku w  Piemoncie zginął także prokurator z  Turynu, Bruno Caccia, gdyż zagrażał interesom kalabryjskich mafiosów.

Ofiarami ‘ndranghety padło również dwóch polityków, którzy za bardzo zwracali na siebie uwagę. Vico Ligato, były potężny demokratyczno-chrześcijański prezes kolei państwowych, został zamordowany w  1989 roku w  Bocale (Reggio di Calabria). Francesco Fortugno, wiceprezes Rady Regionalnej Południowej Kalabrii, pożegnał się ze światem w  październiku 2005 roku w  Locri. Powodem śmierci Ligata było nadmierne zainteresowanie biznesami prowadzonymi przez mafię w  Reggio. Fortugno zapłacił życiem za przeszkadzanie w  dążeniu do celów, jakie wyznaczyła sobie pewna frakcja przestępcza z  Locri zainteresowana przede wszystkim wyłudzaniem państwowych pieniędzy.
Między latami dziewięćdziesiątymi a  trzecim tysiącleciem, które charakteryzowały się rozkwitem i  dobrym zarządzaniem, nie brakowało sporów między klanami ‘ndranghety, charakteryzujących się brutalnością i  przemocą ze strony bossów i  picciotti chcących dominować na swoich ziemiach.

Międzynarodową opinią publiczną wstrząsnęły trzy krwawe zdarzenia, i  nie chodzi tu o  incydent z  Duisburga. Pierwsze miało miejsce w  1991 roku, kiedy w  Taurianova, chcąc pomścić śmierć lokalnego mammasantissima  – Rocca Zagariego  – doszło do zamordowania przed supermarketem dwóch handlowców. W  morderczej wściekłości, pastwiąc się nad ciałami, sprawcy odcięli ofiarom głowy i  kopali je niczym piłki, strzelając równocześnie z  pistoletów. Podczas drugiego zdarzenia, z  2011 roku, w  San Lorenzo del Vallo dwóm kobietom, matce i  córce, w  ich własnym domu przyłożono strzelbę do głowy, a  następnie zmasakrowano ciała karabinem maszynowym. Córce ostatkiem sił udało się dotrzeć na balkon, gdzie policja zastała ją martwą, przewieszoną przez balustradę, ze wzrokiem otępiałym z  przerażenia. Jedynym, który cudem ocalał z  tej rzezi, był 20-letni chłopak zraniony przez atakujących i  udający martwego, który rok później zdecydował się współpracować z  prokuratorem z  Catanzaro i  który rozpoznał i  wskazał sprawców zabójstwa matki i  siostry. Ta makabryczna akcja okazała się odwetem za zabicie Domenica Presty, syna bossa Franca, zamordowanego miesiąc wcześniej przez krewnego dwóch nieżyjących kobiet. Trzecim wydarzeniem było zabójstwo 16 stycznia 2014 roku w  Cassano 3-letniego dziecka, Cocò Campolongo, podpalonego następnie wraz z  dziadkiem, Giuseppe Iannicellim, i  jego ciemnoskórą znajomą. Incydent ten sprowokował do reakcji samego papieża Franciszka, który tydzień po wydarzeniu, podczas modlitwy „Anioł Pański” na placu Świętego Piotra w  Rzymie, nie tylko zdecydowanie potępił akt przemocy, lecz także zdecydował się odwiedzić diecezję w  Cassano. W  czerwcu 2014 roku, w  mieście, w  którym zginęło dziecko, papież po raz pierwszy w  historii Kościoła katolickiego ekskomunikował ‘ndranghetę. Giuseppe Milto, biskup diecezji w  Kalabrii, solidaryzując się ze stanowiskiem papieża Franciszka, wstrzymał na dwa lata obrządek religijny, jakim jest procesja ku czci Matki Boskiej, podczas której zatrzymywano się przed domami wielkich bossów, takich jak Oppido Mamertina czy Giuseppe Mazzagatti, co miało podkreślić ich status społeczny. Biskupi z  regionu zdecydowali ostatecznie o  zakazie składania ofiar pieniężnych podczas procesji i  innych obrządków poświęconych świętym i  Madonnie oraz nakazali, aby posągi świętych były niesione przez osoby praworządne, bez kryminalnej przeszłości.

Choć ‘ndrangheta sięga do antycznych korzeni, jednocześnie potrafi być nowoczesna, zdolna do wielkich spekulacji i  przeprowadzania dużych transakcji, przybierając przy tym wizerunek dzikiej i  bezwzględnej bestii, spragnionej krwi i  pieniędzy. Dzisiaj wszyscy Włosi wiedzą, czym jest mafia  – cały kraj uznał ją za organ władzy równorzędny z  rządem, zdolny do świadczenia usług instytucjonalnych, oferujący grupy wsparcia i  kapitał. Świadczą o  tym śledztwa przeprowadzone w  ostatnich latach przez DDA z  Turynu i  Mediolanu. W  Piemoncie bossowie z  Kalabrii zostali przyłapani na zatajaniu biznesów z  przedsiębiorcami i  politykami. Ich współpraca rozwinęła się do tego stopnia, że byli w  stanie ustawiać wybory lokalne i  krajowe. Jeden z  bossów próbował nawet interweniować w  prawybory partii centrolewicowej, które zakończyły się nominowaniem Turina Piera Fassina i  jego wyborem na burmistrza. Z  kolei w  urzędzie w  Leini, prowadzonym przez byłego burmistrza Nevia Corala z  centroprawicy, picciotti tak daleko sięgnęli po władzę, że ostatecznie wprowadzono zmiany w  postępowaniach administracyjnych i  ograniczono możliwość ingerowania w  działalność mafijną. Kilka miesięcy później podobna sytuacja spotkała Rivarola Canavesego.

Sekretarz miasta został oskarżony o  układy z  pewnym biznesmenem, który miał zagwarantować mu poparcie w  wyborach w  2009 roku, ustawiając wyniki wyborów, za co Canavese miał mu dać dwadzieścia tysięcy euro.

W Lombardii sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Prokuratura doszła do tego, że klany ‘ndranghety wyłudziły od Domenica Zambettiego, kandydata w  wyborach regionalnych, około dwustu tysięcy euro w  zamian za cztery tysiące głosów. Najmniejszy szczegół tych negocjacji był monitorowany przez służby, które dzięki zainstalowaniu pluskiew przechwytywały rozmowy telefoniczne. Polityk, który wygrał wybory, został mianowany radnym w  komitecie prowadzonym przez Roberta Formigoniego. Zambetti, jak i  jego przedstawiciele w  ‘ndranghecie: Eugenio Costantino z  Cosenzy i  Pino D’Agostino z  Rende, skończyli w  kajdankach i  ostatecznie zostali skazani. Inne dochodzenie pozwoliło ustalić, że mafia kalabryjska oferuje usługi ochroniarskie dziesięciu mediolańskim klubom i  „uspokaja” przedsiębiorców, którzy żądają zwrotu zaległych kredytów. Zafałszowany obraz tego, co dzieje się na północy państwa, został wyraźnie pokazany na pewnym bardzo ważnym z  punktu widzenia śledztwa nagraniu, zarejestrowanym przez karabinierów w  klubie rekreacyjnym w  Paderno Dugnano. Widnieją na nim wszyscy przedstawiciele klanów mafijnych działających w  Lombardii, którzy spotykają się przy stole, przygotowując się do wyboru capo dei capi, czyli szefa wszystkich szefów. Scena wygląda niczym z  filmu Francisa Forda Coppoli lub Martina Scorsese, ale jest to niestety rzeczy-
wistość.

W trzecim tysiącleciu ‘ndrangheta została uznana za organizację przestępczą podlegającą strukturze odgórnej, określanej jako La Provincia, w  skład której wchodzą szefowie większych klanów. Struktura ta jednoczy się wokół jednego capo crimine i  ma symboliczną siedzibę w  małym górskim miasteczku na południu Kalabrii zwanym San Luca, w  którym znajduje się słynne sanktuarium Madonny di Polsi, szczególnie czczonej przez mafiosów. Natomiast baza logistyczno-operacyjna capo crimine dla centralnej i  północnej części regionu od kilku lat zlokalizowana jest prawdopodobnie w  miejscowości Cutro (wcześniej w  Cirò w  prowincji Crotone). Capo crimine rozstrzygają spory między grupami, które podlegają ich jurysdykcji, oraz decydują o  tworzeniu nowych komórek kryminalnych  – ‘ndrine
lub locale, nazywanych w  zależności od ich wielkości i  zakresu działania. ‘Ndrangheta ma ogromną władzę i  duże wpływy w  polityce i  gospodarce przede wszystkim dzięki parasolowi ochronnemu, jaki roztaczają nad nią członkowie masonerii. Należą oni do świata polityki lub są specjalistami w  różnych dziedzinach. To oni w  dużym stopniu ingerują w  różne obszary życia publicznego i  instytucjonalnego.

W 2017 roku korupcja i  uwarunkowania polityczne powstałe dzięki działaniom loży masońskiej skłoniły parlamentarną Komisję Śledczą ds. Mafii, której przewodniczyła Rosa Bindi, do przygotowania listy członków włoskiego stowarzyszenia masońskiego. Inicjatywa ta zirytowała bossów, którzy byli zmuszeni przekazać straży finansowej (odpowiednik izby administracji skarbowej) listy zawierające szczegółowe dane dotyczące ich współbraci z  masonerii. W  ciągu ostatnich dwudziestu lat z  powodu utrzymywania tajnych układów z  mafią rozwiązanych zostało większość rad miasta w  rejonie Kalabrii, między innymi w  Reggio di Calabria, Lamezia Terme, Rosarno, Gioia Tauro, Corigliano, Taurianova i  Scalea. Z  tego samego powodu procedury sprawdzające wprowadzono też w  niektórych zakładach opieki zdrowotnej.
Wielu burmistrzów i  regionalnych radnych zostało oskarżonych i  skazanych za związki z  klanami ‘ndranghety. Dochodzenia prowadzone na międzynarodową skalę pokazały, że bossowie posiadają umiejętność infiltracji w  najrozmaitsze sfery biznesowo-gospodarcze  – od oferowania usług gastronomicznych i  hotelarskich (przejmując hotele i  restauracje w  wielu włoskich miastach) do dystrybucji na wielką skalę produktów spożywczych (głównie oliwy i  owoców cytrusowych) na rynki włoski i  amerykański. Mafiosi kalabryjscy nie tylko rządzą światowym handlem kokainy we współpracy z  kartelami z  Ameryki Południowej i  Meksyku, lecz także nadzorują ważne porty, jak ten w  Gioia Tauro, i  zarządzają importem różnego rodzaju produktów z  Chin. Mało tego, śledczy odkryli, że piorą pieniądze, kupując nieruchomości i  otwierając bary i  restauracje w  krajach byłego Układu Warszawskiego (Polska, Węgry, Bułgaria i  Rumunia) i  Europy Środkowej. Podobno w  San Marino próbowali nabyć także bank  – Credito Industriale Sanmarinense. Mafia potrafi zarobić nawet na imigrantach. W  gminie Isola di Capo Rizzuto mafiosi zarządzali CARA  – ośrodkiem dla uchodźców, czerpiąc korzyści majątkowe i  wykorzystując do tego, przy cichym przyzwoleniu księdza, katolickie stowarzyszenie pomocy i  wolontariatu La Misericordia.

Fragment książki Arcangelo Badolati KULISY ‘NDRANGHETY. Profil najgroźniejszej mafii na świecie, Wyd. Replika, Zakrzewo 2018. Książkę można nabyć TUTAJ

Kulisy ‘Ndranghety. Profil najgroźniejszej mafii na świecie to historia cudzoziemek w klanach ‘Ndranghety, najpotężniejszej mafii na świecie.
Oto, jak wygląda życie towarzyszek bossów i picciotti, kobiet, które dorastały i wychowały się w świecie, w którym “‘Ndrangheta nigdy nie zapuściła korzeni”, a którym potem przyszło pełnić funkcję szefów i lojalnych „zastępczyni” w klanie, stosując w Kalabrii wymuszenia, zastraszania i trzymając w ryzach handel kokainą.

W niniejszej książce przeplatają się historie kobiet, które odegrały niezwykle ważną rolę w przestępczych klanach. Mowa tu między innymi o Edycie Kopaczyńskiej, małżonce wielkiego bossa Michela Bruni, jedynej Polce, która została skazana przez włoski sąd prawomocnym wyrokiem za przynależność do organizacji mafijnej. A także o Słowaczce Lucii Bariovej, konkubinie Vincenza Forastefano, ojca chrzestnego z Cassano. Pojawia się także historia Ukrainki, Oksany Verman, kochanki Salvatore Pititto, handlarza narkotykowego dbającego o interesy z narkotykowym rynkiem kolumbijskim.

W książce znajdują się również informacje poświęcone obecności mafii kalabryjskiej w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii, mamy tu też doskonały pogląd na to, jak bossowie i picciotti przy współpracy z historycznymi rodzinami Cosa Nostry, Bonnano i Gambino opanowują i poszerzają rynek narkotykowy. Na koniec, aby zrozumieć moc ‘Ndranghety na światowej szachownicy handlu narkotykami, zawarte zostały informacje na temat największych, znanych brokerów narkotykowych takich jak: Nicola Assisi, Pasquale Marando, Roberto Pannunzi, Domenico Trimboli i Salvatore Mancuso.

 

Artykuł Od historycznych bossów do współczesnych biznesmenów. Kulisy ‘Ndranghety i polskie wątki w najgroźniejszej mafii na świecie pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/od-historycznych-bossow-do-wspolczesnych-biznesmenow-kulisy-ndranghety-i-polskie-watki-w-najgrozniejszej-mafii-na-swiecie/feed/ 0