Boliwia – Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Sun, 03 Dec 2023 21:00:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png Boliwia – Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 Jak Peron sprowadził niemieckich zbrodniarzy do Argentyny. Prawdziwe oblicze Odessy, tajnej organizacji niosącej pomoc nazistom! [WIDEO] https://niezlomni.com/jak-peron-sprowadzil-niemieckich-zbrodniarzy-do-argentyny-prawdziwe-oblicze-odessy-tajnej-organizacji-niosacej-pomoc-nazistom-wideo/ https://niezlomni.com/jak-peron-sprowadzil-niemieckich-zbrodniarzy-do-argentyny-prawdziwe-oblicze-odessy-tajnej-organizacji-niosacej-pomoc-nazistom-wideo/#respond Mon, 09 Aug 2021 03:29:14 +0000 https://niezlomni.com/?p=51330

Niezwykłe śledztwo argentyńskiego dziennikarza ujawnia prawdę o ucieczce nazistów do przyjaznej im Argentyny. Prawdziwa Odessa to książka oparta na dogłębnej kwerendzie obszernych materiałów dokumentalnych, pochodzących z archiwów rządowych Argentyny, Szwajcarii, USA, Wielkiej Brytanii i Belgii. Przy jej pisaniu autor przeprowadził także osobiście wiele wywiadów.


W oparciu o dokumenty wywiadu krajów europejskich i amerykańskich Uki Goñi rysuje złożoną sieć międzynarodowych powiązań, która umożliwiła pod koniec wojny wyjazd do Argentyny setkom hitlerowców. Wśród nich znaleźli się zbrodniarze, tacy jak Klaus Barbie, Adolf Eichmann, Josef Mengele czy Erich Priebke.

Goñi dowodzi, iż po 1946 roku kwatera główna operacji przerzutu nazistów za ocean mieściła się w pałacu Juana Perona. Samego prezydenta Argentyny oskarża o przychylność i zaangażowanie w ten proceder. Dalsze ślady szlaków przerzutowych wiodą go ku Skandynawii, Szwajcarii i do Włoch, tropy odnajduje także w argentyńskim Kościele Katolickim i w samym Watykanie.


Prawdziwa Odessa przetłumaczona została na wiele języków, m.in. na: hiszpański, włoski, słoweński, portugalski i niemiecki. Odbiła się przy tym szerokim echem. Włoscy parlamentarzyści zażądali od urzędującego wówczas premiera Berlusconiego śledztwa w sprawie włoskiego kanału przerzutowego. Dochodzenia wszczęli także arcybiskup Genui Tarcisio Bertone oraz linie lotnicze KLM. Skazany na dożywocie SS-man Erich Priebke domagał się sądowego zakazu rozpowszechniania włoskiego przekładu książki i zadośćuczynienia za zniesławienie. Choć wielokrotnie wygrywał z mediami, tym razem przegrał.

Goñi skutecznie zdemaskował fałszerstwa oraz tajemne układy i przełamał to, co on sam określa mianem „ściany milczenia”.
„Sunday Times”

Dokonana przez Goñiego analiza napływu fali nazistów i kolaborantów do Argentyny jest imponująca i w pełni wiarygodna.
„Times Literary Supplement”

Niezwykły przykład dziennikarstwa śledczego oraz wielki przełom w dziedzinie badań historycznych.
„Time”

Uki Goñi ‒ argentyński autor zaangażowany w badania nad ucieczkami niemieckich zbrodniarzy z Europy. Koncentruje się przy tym na roli, jaką w przerzutach nazistów i ich kolaborantów odgrywały Watykan oraz władze Szwajcarii i Argentyny. Goñi urodził się w Waszyngtonie w 1953 roku, a wychowywał się w USA, Meksyku oraz Irlandii. Od 1975 roku mieszka w stolicy Argentyny, Buenos Aires.

W latach 1976‒83 pracował dla gazety „The Buenos Aires Herald”, z ramienia której tropił zbrodnie popełniane przez autorytarne rządy Argentyny. Jest także autorem książki na ten temat oraz opracowania dotyczącego związków Juana Peróna z Niemcami podczas II wojny światowej. Obecnie pisuje dla „The New York Timesa”, „The Guardiana” oraz magazynu „Time”, a także rozmaitych wydawnictw w Argentynie.

Uki Goñi, Prawdziwa Odessa. Wyd. Replika, Poznań 2021. Książkę można nabyć na stronie wydawnictwa Replika.

Fragment przedmowy

Od czasu zakończenia drugiej wojny światowej kwestia istnienia tajnej organizacji zajmującej się pomocą nazistowskim zbrodniarzom wojennym była tematem niezliczonych artykułów, filmów dokumentalnych, powieści i filmów. Niekiedy twierdzono, że przemierzając Atlantyk w łodziach podwodnych, główni przedstawiciele Trzeciej Rzeszy uniknęli sprawiedliwości. W Argentynie, gdzie mieszkam, istnieje wiele doniesień na temat nerwowych mężczyzn w nazistowskich uniformach, wysiadających z pontonów u wybrzeży Patagonii tuż po zakończeniu wojny. Nocami z wietrznych plaż zabierano spore skrzynie rzekomo wyładowane złotem (zrabowanym przez nazistów) i tajnymi dokumentami Hitlera, po czym przewożono je w głąb lądu do odizolowanych od świata kryjówek położonych w Andach. Według tych (najczęściej zmyślonych) rewelacji Hitler dożył swoich ostatnich dni w południowej Argentynie, gdzie został pochowany, zaś jego zastępca Martin Bormann osiedlił się nieopodal jako bogaty właściciel ziemski, najpierw na terenie Chile, potem w Boliwii, a w końcu w Argentynie.

Żadne z tych mało prawdopodobnych doniesień nie przykuło zbiorowej uwagi w takim stopniu, jak powieść Akta Odessy brytyjskiego pisarza Fredericka Forsytha.Autor ten opisał grupę byłych esesmanów związanych z tajną organizacją o nazwie Odessa (Organisation der ehemaligen SS-Angehöringen), której celem było nie tylko ratowanie nazistów przed wymiarem sprawiedliwości, ale także ustanowienie Czwartej Rzeszy zdolnej do zrealizowania niespełnionych marzeń Hitlera. Dzięki intensywnym pracom badawczym oraz własnemu doświadczeniu w pracy korespondenta agencji Reuters we wczesnych latach 60.XX wieku, Forsyth napisał powieść nie tylko wiarygodną, lecz zawierającą wiele istotnych faktów. Od czasu jej publikacji 30 lat temu dziennikarze wciąż spierają się o to, czy „prawdziwa” Odessa faktycznie istniała, choć szanowani badacze bardzo często rozwiewają te wątpliwości.


Mimo to w ciągu ostatnich dziesięciu lat stopniowe odtajnianie dokumentów w USA i Europie pozwoliło nam dotrzeć do faktów umożliwiających sprawdzenie autentyczności zarówno historii o przeżyciu Hitlera, jak i elementów o wiele bardziej przekonującej opowieści Forsytha. Historie wyłaniające się z analizy tych dokumentów nie przedstawiają podstarzałego Führera żyjącego spokojnie u podnóży Andów i usługujących mu wiernych nazistów. W aktach nie ma też nawet śladu organizacji o nazwie Odessa, ale obraz rzeczywistości jest w istocie ponury i wskazuje na istnienie prawdziwego zorganizowanego korytarza tranzytowego. Z dokumentów wynika, że „prawdziwa” Odessa była czymś więcej niż tylko wąską grupą nostalgicznych nazistów. W rzeczywistości chodziło o wiele powiązanych ze sobą frakcji nienazistowskich: instytucji watykańskich, alianckich agencji wywiadowczych oraz tajnych stowarzyszeń argentyńskich. Grupy te w kluczowych miejscach łączą się z francuskojęzycznymi zbrodniarzami wojennymi, chorwackimi faszystami, a nawet esesmanami z fikcyjnej Odessy. Wspólnym celem tej siatki było zapewnienie bezpieczeństwa poplecznikom Hitlera.


W Argentynie jednak trop odeski zanikał i istniało ryzyko, że ulegnie on całkowitemu zapomnieniu. Ślady prowadziły do biura prezydenckiego generała Juana Peróna; mogły więc zszargać dobre imię ukochanej przez Argentyńczyków żony Peróna, Evity, która po dziś dzień otaczana jest w kraju niemal religijną czcią. W świetle nieco spóźnionych odkryć dotyczących roli, jaką Szwajcaria odegrała w procederze ukrywania złota zrabowanego przez nazistów, nikogo nie zdziwił fakt, że Argentyna starała się zatrzeć niewygodne fakty. W 1992 r.w błysku fleszy peronistyczny rząd, kierowany wówczas przez prezydenta Carlosa Menema, wyraził zgodę na udostępnienie badaczom argentyńskich akt dotyczących nazistów. Dziennikarze z całego świata zjechali się do Buenos Aires w nadziei na odkrycie prawdy kryjącej się za plotkami o tajemnym pakcie między Perónem a Hitlerem, ale żadnych tego typu rewelacji nie ujawniono.

Reporterzy i badacze natknęli się jedynie na stos starych dokumentów „wywiadowczych”, zawierających głównie wyblakłe wycinki z gazet, wśród których nie było praktycznie żadnych nowych informacji. Akta dotyczące Bormanna, który tak naprawdę nie przetrwał upadku Berlina, zawierały artykuł prasowy informujący o jego rzekomym przetransportowaniu do Argentyny na pokładzie łodzi podwodnej. Brakowało dokumentów odnoszących się do Adolfa Eichmanna – architekta tzw. ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, najbardziej osławionego nazistowskiego zbrodniarza wojennego spośród wszystkich, którzy w istocie przybyli do Argentyny (z pomocą zarówno Kościoła katolickiego, jak i stworzonej przez Peróna grupy ratującej nazistów). Dziennikarze byli wyraźnie rozczarowani udostępnionymi aktami, lecz badacze po cichu (acz z zadowoleniem) przyznawali, że brak dowodów zdaje się potwierdzać coraz powszechniejszą wśród naukowców teorię o nieistnieniu Odessy i o indywidualnym organizowaniu sobie ewakuacji przez nazistów, którzy poszukując dróg do Argentyny, nie korzystali z żadnej zorganizowanej pomocy.

W 1996 roku, nieprzekonany jakże wygodnym brakiem dowodów, właśnie w takiej atmosferze rozpocząłem poszukiwania śladów nazistowskiej przeszłości Argentyny. Sądziłem (słusznie, jak się później okazało), że olbrzymia ilość materiałów czeka na odkrycie. Jeżeli „prawdziwa” Odessa kiedykolwiek istniała, bardzo chciałem znaleźć jakiekolwiek jej ślady.

Większość kluczowych dla sprawy dokumentów została rzekomo zniszczona w 1955 roku w Buenos Aires w ostatnich dniach rządów Peróna, a potem w 1996 r., kiedy to podobno nakazano spalenie poufnych akt imigracyjnych dotyczących przybycia do Argentyny nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Mimo to intrygujące poszlaki odkryte w innego rodzaju argentyńskich aktach, które jakimś cudem przetrwały tamten okres, zaprowadziły mnie do Belgii, gdzie trafiłem na istotne informacje związane z ukrywaną przez rząd organizacją przypominającą Odessę, które uchowały się przed przeprowadzającymi informacyjną czystkę Argentyńczykami. Ze Szwajcarii otrzymałem setki stron rządowych dokumentów, w których szczegółowo opisano udział antysemickich oficjeli szwajcarskich w organizowanych przez Peróna akcjach ratowania nazistów. Natomiast cierpliwe poszukiwania w brytyjskich archiwach powojennych w Londynie zaowocowały odkryciem, że w ochronę tych zbrodniarzy wojennych bezpośrednio zaangażowała się także Stolica Apostolska. Dokumenty, o które poprosiłem rząd Stanów Zjednoczonych, powołując się na ustawę Freedom of Information Act, pomogły dowieść, że najważniejszy urzędnik w rządzie Peróna, zajmujący się wywożeniem nazistów do Argentyny, był w istocie tajnym agentem SS wysłanym z Berlina w 1945 r.w celu rozpoczęcia tajnej misji po zakończeniu wojny. Odtajnione dokumenty CIA pomogły mi też odkryć, w jaki sposób złoto zrabowane serbskim i żydowskim ofiarom chorwackiego nazistowskiego rządu marionetkowego trafiło w latach 50.XX wieku do Argentyny.

To zaskakujące, że czasami łatwiej było mi uzyskać dostęp do zagranicznych archiwów (w USA i w Europie), niż do dokumentów krajowych. W Argentynie proces badawczy postępował wyjątkowo wolno. Pracę spowalniał opór rządowych oficjeli oraz niechęć do udzielania wywiadów ze strony pozostałych przy życiu osób biorących udział w operacji ratowania nazistów. Jedno stało się jasne: proces wymazywania informacji był tak skuteczny, że w poszczególnych krajach zachowały się jedynie pojedyncze elementy całej układanki. Zmuszony byłem kompilować i porównywać informacje dostępne w Brukseli, Bernie, Londynie, Maryland i Buenos Aires. Było to gigantyczne przedsięwzięcie, w trakcie którego musiałem uzyskać kopie tysięcy stron dokumentów i indeksować je wszystkie, pracując jednocześnie w czterech językach (francuski, niemiecki, angielski i hiszpański), zanim dało się zrozumieć całość. Nawet takie wysiłki okazały się jednak niewystarczające, ponieważ uzyskana w ten sposób dokumentacja miała niezliczone luki, które udało mi się wypełnić dopiero po przeprowadzeniu blisko dwustu wywiadów. Wszystko zajęło sześć lat wytężonej pracy, ale w końcu – po raz pierwszy – rozproszone fragmenty układanki przedstawiającej operację pomocy nazistom zaczęły się układać w przerażającą całość.

Artykuł Jak Peron sprowadził niemieckich zbrodniarzy do Argentyny. Prawdziwe oblicze Odessy, tajnej organizacji niosącej pomoc nazistom! [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/jak-peron-sprowadzil-niemieckich-zbrodniarzy-do-argentyny-prawdziwe-oblicze-odessy-tajnej-organizacji-niosacej-pomoc-nazistom-wideo/feed/ 0
USA zaatakowały Syrię. Jest groźnie brzmiąca reakcja Rosji. To może doprowadzić do eskalacji konfliktu [FOTO+WIDEO] https://niezlomni.com/usa-zaatakowaly-syrie-groznie-brzmiaca-reakcja-rosji-moze-doprowadzic-eskalacji-konfliktu-fotowideo/ https://niezlomni.com/usa-zaatakowaly-syrie-groznie-brzmiaca-reakcja-rosji-moze-doprowadzic-eskalacji-konfliktu-fotowideo/#respond Fri, 07 Apr 2017 06:53:45 +0000 http://niezlomni.com/?p=36973

Stany Zjednoczone na rozkaz prezydenta Donalda Trumpa ostrzelały z bazy na Morzu Śródziemnym syryjską bazę, pas startowy oraz wieżę kontrolę lotów w Syrii. Skierowano 59 pocisków Tomahawk.

Trump podkreśla, że to odpowiedź na użycie broni chemicznej w Chan Szajchun.

Dzisiejszej nocy rozkazałem przeprowadzenie precyzyjnego ataku na bazę lotniczą w Syrii skąd został dokonany atak z użyciem broni chemicznej. Powstrzymanie i przeciwdziałanie rozprzestrzenianiu śmiercionośnej broni chemicznej leży w żywotnych interesach bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Nie ma żadnych wątpliwości, że Syria użyła śmiercionośnej broni chemicznej wobec swojej ludności

– powiedział Trump.

W wyniku użycia broni chemicznej zginęło 86 osób, w tym 30 dzieci.

Syryjska telewizja państwowa potwierdziła atak na bazę lotniczą, określając go jako "amerykańską agresję".

Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/news-usa-zaatakowaly-baze-lotnicza-w-syrii-wladze-w-damaszku-mowi,nId,2379039#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

Rzecznik Pentagonu kapitan Jeff Davis poinformował, że rosyjskie siły były uprzedzone, iż dojdzie do amerykańskiego ataku na bazę wojsk syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada. W ataku nie zginął żaden Rosjanin.

Korespondent RMF FM w Waszyngtonie Paweł Żuchowski donosi, że pojawiają się informacje, iż na terenie tej bazy byli Rosjanie. Tak twierdzą przedstawiciele amerykańskiej administracji. CNN podaje, że nie wiadomo, jaka była rola Rosjan w tej bazie.

Rosjanie są oburzeni. Przewodniczący komisji do spraw obrony i bezpieczeństwa w Radzie Federacji Wiktor Ozierow ocenił, że atak może przekreślić współpracę w Syrii wojskowych Rosji i USA, ponieważ - jego zdaniem - Waszyngton nie kontaktował się z Moskwą przed dokonaniem ataku.

Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że zdaniem prezydenta Władimira Putina amerykańskie uderzenie na syryjską bazę to "złamanie prawa międzynarodowego", które znacząco zaszkodzi stosunkom USA-Rosja. - Prezydent Rosji uważa, że atak USA na cele w Syrii to akt agresji wobec suwerennego państwa - mówił. Według rzecznika Kremla Amerykanie zaatakowali bazę lotniczą w Syrii, by "odwrócić uwagę od licznych ofiar cywilnych podczas operacji w Iraku".

Tymczasem na razie tylko Boliwia, na czele której stoi socjalistyczny rząd, jako jeden z 10 niestałych państw członkowski Rady Bezpieczeństwa ONZ złożyła wniosek, by w sprawie ataku zwołane zostało posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ za zamkniętymi drzwiami.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=3B84vmRqqFs

Artykuł USA zaatakowały Syrię. Jest groźnie brzmiąca reakcja Rosji. To może doprowadzić do eskalacji konfliktu [FOTO+WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/usa-zaatakowaly-syrie-groznie-brzmiaca-reakcja-rosji-moze-doprowadzic-eskalacji-konfliktu-fotowideo/feed/ 0
Tragiczne okoliczności śmierci Polki w Boliwii. Kim była Helena Kmieć https://niezlomni.com/tragiczne-okolicznosci-smierci-polki-boliwii-byla-helena-kmiec/ https://niezlomni.com/tragiczne-okolicznosci-smierci-polki-boliwii-byla-helena-kmiec/#comments Wed, 22 Feb 2017 09:27:58 +0000 http://niezlomni.com/?p=35774

Helena Kmieć to wolontariuszka misyjna zamordowana 24 stycznia w Boliwii. Do tragedii doszło w szkole prowadzonej przez siostry zakonne. Do budynku wtargnął nieznany sprawca, który zadźgał Polkę.

Do napaści doszło nad ranem, sprawca atakował nożem. Dziewczynie udzielono natychmiastowej pomocy, ale ta zmarła. Helena Kmieć wyjechała do Boliwii na misję, prowadzoną przez Wolontariat Misyjny Salvator. W Ameryce Południowej przebywała pół roku.

Wolontariat Misyjny Salvator informował:

Wszelkie słowa są w tym momencie niewystarczające. Pozostaje nam zawierzenie tego wszystkiego Panu Bogu. Bardzo prosimy Was o modlitwę za Helenkę, Jej pogrążoną w bólu Rodzinę, Chłopaka i Bliskich, a także za całą naszą Wspólnotę WMS. Niech dobry Bóg będzie dla Helenki nagrodą, a dla nas pocieszeniem. Życie naszej Przyjaciółki było, jest i będzie inspiracją do świadczenia o Bogu i oddawaniu Mu się bez reszty. Helenka pozostanie dla nas niedoścignionym wzorem radosnej, pokornej, bezgranicznej służby Jezusowi i ludziom. Dzięki Niej wiemy, że prawdziwie święci ludzie żyją bardzo blisko nas

Dziewczyna miała 25 lat, studiowała w Gliwicach.

https://www.youtube.com/watch?time_continue=1&v=GvXVrpr-qQY

Fragment homilii ks. prałata Franciszka Ślusarczyka, który wygłosił ją podczas Mszy św. pogrzebowej.

Po męczeńskiej śmierci Helenki pojawiło się w różnych mediach, zwłaszcza w Internecie, wiele wzruszających, pięknych świadectw, które ukazują charakterystyczne rysy jej osobowości. Ich streszczeniem jest właśnie miłość: wdzięczna miłość względem Boga oraz młodzieńcza, piękna miłość wobec bliźnich. „- Pamiętam jej anielski głos, bo była bardzo utalentowana. Zawsze uśmiechnięta, do rany przyłóż, spokojna. Uczestniczyłam w warsztacie misyjnym na Salwatoriańskim Forum Młodych, który ona prowadziła. Z nią też przeprowadzaliśmy ewangelizacyjny flashmob na Dworcu Głównym we Wrocławiu. To było takie niesamowite, że ta cicha, pokorna Helenka nagle na korytarzu wielkiego dworca zaczyna sama śpiewać pieśń „Słuchaj Izraelu, Pan jest Twoim Bogiem” – opowiada Agata Wołk z Wrocławia.

Dwa dni przed wyjazdem, 6 stycznia, w bazylice w Trzebini odbyło się tzw. posłanie – nałożenie krzyża misyjnego dla Heleny i jej współtowarzyszki, Anity Szuwald. Po Mszy miało miejsce spotkanie z ich znajomymi i przyjaciółmi. Z tym krzyżem Chrystusa, który jest znakiem miłości, przebaczenia, trudu, cierpienia, ale i zwycięstwa, wyruszyła do odległej Boliwii. Tam zaangażowała się w odnawianie sal w ochronce prowadzonej przez siostry. Jeszcze w niedzielę przysłała kolejne zdjęcia dokumentujące pracę wolontariuszek. Na jednym z nich widać Helenę malującą kwiaty na ścianie jednego z pomieszczeń dla dzieci.”

Helenka malująca kwiaty dla dzieci, które nie zaznały miłości! Myślę, że ona doskonale rozumiała, czym jest dar miłości obecny w jej sercu, którą warto nadal rozniecać i przekazywać, bo kiedy od pierwszych dni ziemskiego życia zabrakło jej matczynej obecności, Bóg zatroszczył się o to, by przy bolejącym sercu ojca – Jana pojawiła się szlachetna kobieta o matczynym sercu – Barbara, która potrafiła ukazać jej i siostrze Tereni piękno przyjaźni z Bogiem na co dzień oraz potrzebę dzielenia się skarbem wiary z innymi! To pragnienie towarzyszyło jej od najmłodszych lat. Stąd tak naturalne zaangażowanie w życie parafii; stąd pełne poświęcenia przygotowanie do ŚDM, by godnie przyjąć w parafii grupy młodzieży z Włoch; i stąd apostolski zapał misyjny, by orędzie Dobrej Nowiny docierało do wszystkich zakątków świata.

Pod koniec grudnia – w święto św. Młodzianków męczenników – mieliśmy okazję wraz z Ks. Biskupem Janem przeżywać w tej świątyni Mszę świętą z okazji 90 urodzin jej Babci. Helenka śpiewała psalm, kolędy, cieszyła się też bliskim wyjazdem do Boliwii. Miała już doświadczenie z Afryki i wiedziała, że najważniejsze jest rozpoznanie Bożych planów i pełnienie Jego woli, bo wówczas wszystko nabiera sensu, wartości i piękna. Kiedy po 2 tygodniach od wyjazdu dotarła bolesna wiadomość o jej męczeńskiej śmierci w Boliwii, przybyliśmy do Libiąża, aby przekazać ją rodzicom i bliskim. Nie była to łatwa misja, ale po wspólnej rozmowie z nimi oraz żarliwej, ufnej modlitwie, także w intencji o nawrócenie tych, którzy dokonali tej zbrodni, już w drodze powrotnej pojawiła się jedna, lecz ważna myśl: Jak wielkim skarbem jest żywa wiara; wiara, która pozwala nam patrzeć na te dramatyczne wydarzenia przez pryzmat tego, co dokonało się na Golgocie! Pozwala nam patrzeć na tajemnicę cierpienia i śmierci oczami Chrystusa, który mówi dziś do nas: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie.” Jedynie miłość ożywia i umacnia naszą wiarę i nadzieję!

Patrząc po ludzku pojawia się czasem wątpliwość: Czy warto aż tak się poświęcać? Czy warto narażać swoje życie? Czy warto było jechać do Boliwii, by zamiast wdzięczności za okazywaną miłość doświadczyć męczeństwa?! Tajemnica i wartość tej męczeńskiej śmierci Helenki jest znana w pełni tylko Bogu, ale my patrząc oczami wiary mamy pewność, że warto pięknie żyć, aby w chwili nawet tak niespodziewanej śmierci mieć pełne przekonanie, że „dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka – jak mówi Ks. Mądrości, a „ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali” – na całą wieczność!

Już podczas I Pielgrzymki do Polski św. Jan Paweł II mówił na Jasnej Górze do młodzieży tak: „Wy sami nie wiecie, jak jesteście piękni wówczas, kiedy znajdujecie się w zasięgu Słowa Bożego i Eucharystii. Sami nie wiecie, jacy jesteście piękni, kiedy obcujecie z bliska z Chrystusem, z Mistrzem, starając się żyć w Jego łasce uświęcającej.” Helenka żyła na co dzień „w zasięgu Słowa Bożego i Eucharystii” i chyba dlatego emanowało z niej duchowe piękno! Piękno, które było widoczne w jej spotkaniu z Bogiem i było widoczne w spotkaniu z tak wielu ludźmi, którym starała się służyć: czynami miłosierdzia, dobrym słowem, uśmiechem, zainteresowaniem oraz wytrwałą modlitwą. Jedna z jej przyjaciółek (Magdalena Kaczor) napisała o niej wprost:

„Dała się prowadzić Panu Bogu. Lubiła śpiewać „Bo tak jest z tymi, którzy z Ducha narodzili się: nikt nie wie dokąd pójdą za wolą Twą”. Bywało, że zmieniała decyzje dość raptownie. Pamiętam, że szykowała się na jakiś krótszy wolontariat w obrębie Europy, a zaraz po wysłuchaniu opowieści o domu dla osieroconych chłopców w Lusace stwierdziła: „Wiesz, chyba pojadę do Zambii”. Wkrótce kupowała bilety na Czarny Ląd. Była bardzo dobrze przygotowana, zarówno duchowo, jak i merytorycznie. Mogła pojechać wszędzie i wszędzie byłaby skarbem. Zdecydowanie najlepsza pośród nas, wzór postępowania. Piękna osoba, wierna przyjaciółka, wspaniała wolontariuszka misyjna, po prostu święta. To niewiarygodne, że naprawdę święci ludzie żyją tak blisko nas.”

I dodaje na końcu: „Mam głębokie przekonanie, że jest już u Pana Boga, że przytula nas jak zawsze przytulała. Że możemy Ją już prosić o wstawiennictwo. Dla całego Wolontariatu Misyjnego Salvator pozostanie inspiracją, światłem, wzorem. Pierwsza z nas, która ukochała ścieżkę misyjną aż do przelania krwi. Helenko, kochamy Cię jeszcze mocniej.”

Artykuł Tragiczne okoliczności śmierci Polki w Boliwii. Kim była Helena Kmieć pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/tragiczne-okolicznosci-smierci-polki-boliwii-byla-helena-kmiec/feed/ 1