WYWIAD: Za fałszywymi obietnicami galerii handlowych o uczciwym i bezpiecznym biznesie kryją się tragedie najemców

w nasze wywiady


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

Poznałem wiele osób, których życie zniszczyły galerie handlowe. Znam przypadek mężczyzny z Krakowa, który został doprowadzony do samobójstwa.

Za fałszywymi obietnicami galerii handlowych o uczciwym i bezpiecznym biznesie kryją się tragedie najemców z Danielem Dziewitem, twórcą bloga Przeliczeni i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ochrony Najemców oraz autorem książki „Przeliczenie. Tajemnice galerii handlowych” rozmawia Tomasz Plaskota.

TOMASZ PLASKOTA: Przez trzy lata wynajmował Pan lokal w centrum handlowym w Bielsku Białej. Po biznesie zostało 200 tysięcy długu i ciężkie przeżycia. Może tylko Panu się nie udało?

DANIEL DZIEWIT: Gdyby tak było to mógłbym spokojnie odrabiać zadłużenie. Otwarłem puszkę Pandory. Okazuje się, że te 200 tysięcy przy milionie czy dwóch milionach „długu” to niewiele. Piszą ludzie z całej Polski. Okazuje się, że nie mają pojęcia jak prowadzić firmę. To spore grono.
Rozumiem, ale każdy biznes wiąże się z ryzykiem bankructwa.

Aby prowadzić biznes trzeba mieć prawdziwe informacje, o otoczeniu, w którym będzie się prowadzić działalność gospodarczą. Zanim podpisałem umowę na wynajem lokalu w galerii handlowej w Bielsku Białej przedstawiono mi nieprawdziwe dane, że galerię w tygodniu odwiedza 10 tysięcy klientów, a w weekendy nawet 15 tysięcy. Na podstawie fałszywych danych stworzyłem biznesplan. Tych ludzi nigdy tylu nie było. 2-3 tysiące dziennie to wszystko z czego większość klientów korzystała z marketu a nie z usług galerii handlowej.

Dlaczego Pan uważa, że galeria podała nieprawdziwe informacje o liczbie klientów?

Wynająłem agencję detektywistyczną, żeby sprawdziła moje podejrzenia. Detektyw, który przyjął zlecenie, sceptycznie podszedł do moich informacji, uważał, że zmyślam i chcę wyjaśnić swoje niepowodzenia w biznesie. Ale okazało się, że miałem rację. Poza tym nie widziałem tych ludzi przebywając od rana do wieczora w budynku. Samemu jednak trudno to sprawdzić.

Jak to sprawdził?

Pracownicy agencji detektywistycznej wcielili się w role potencjalnych najemców, podczas rozmów z władzami galerii usłyszeli szczegółowe informacje na temat liczby osób odwiedzających galerię, a potem je zweryfikowali. Z informacji, które uzyskali od władz galerii wynikało, że centrum handlowe w godzinach szczytu odwiedza 2-3 tysiące klientów, w rzeczywistości odwiedzało go 200 osób. Detektywi wykryli jeszcze jedno oszustwo, menedżerowie galerii obiecywali najemcom nowe, świetne lokalizacje, w Tychach i Zakopanem, na które zbierali zapisy. W urzędach miejskich nie było nawet planów budowy galerii.

Skąd biorą się zawyżone liczby klientów odwiedzających galerie handlowe?

Zarządy powołują się na monitoring, na kamery po czym fałszywe dane podają firmy PR-owe. Liczniki liczą podwójnie a w niektórych poczwórnie jeśli ktoś waży powiedzmy powyżej 120 kg. Wówczas podczas wejścia taki klient naliczany jest dwa razy przy wejściu i wyjściu. Daje to rzekome 4 osoby. Poza tym nie informują, że nie wszystkie osoby, które odwiedziły galerię to klienci, a przecież przychodzą tam ludzie, którzy nic nie kupują. Przedsiębiorcom wmawiano, że jedną z galerii handlowych w Poznaniu odwiedzać będzie w ciągu roku 16 milionów klientów. Kosmiczna bzdura, katedrę Sagrada Familia w Barcelonie odwiedza trzy miliony turystów rocznie. Lotnisko Okęcie przyjmuje i wyprawia nie wiele więcej. Przedsiębiorca, który chce wynająć pawilon w galerii po usłyszeniu takich liczb jest oszołomiony możliwościami, jakie może dać mu wynajęcie punktu w galerii handlowej i przestaje racjonalnie myśleć. Nie sprawdza w innych źródłach czy to prawda. W Polsce działa ponad 400 galerii handlowych, jeżeli frekwencja podawana przez zarządców, byłaby prawdziwa to każdy obiekt odwiedzałoby sześć milionów osób rocznie. Jeśli przyjmiemy, że to prawda, w Polsce musiałoby mieszkać dwa „miliardy” ludzi. Dziś się z tego wycofują i rzadko pojawiają się informacje na temat kolejnych rekordów.

Przecież najemcy mogą zabezpieczyć swoje interesy poprzez szczegółowe sprawdzenie zapisów umowy z galerią handlową.

Mówimy o ludziach, którzy prowadzą jednoosobowe, albo niewielkie rodzinne firmy. Sami nie potrafią znaleźć haków w umowach, które mają po kilkadziesiąt stron. A w umowach zawieranych przez galerie z najemcami roi się od haków, prawo tego nie zakazuje. Poza tym łamane są podstawowe zasady. Duży płaci od obrotu, a mały nie ma o tym pojęcia.

Haków?

Często w umowie znajduje się zapis, że nie można jej negocjować i należy ją podpisać na długi termin, najlepiej na 5-10 lat, a nawet dłużej. Najemca praktycznie nigdy nie może wypowiedzieć umowy, galeria może to zrobić w każdym momencie. Po drugie, można spotkać się z zapisem, że najemca zrzeka się wszystkich nakładów, które poniósł na remont i wyposażenie lokalu. To są kwoty różnej wielkości, od minimum 100 tysięcy do miliona złotych w przypadku restauracji. Galerie nie płacą podatków od tych nakładów, a skarbówka ich za to nie ściga. Pojawiają się też sygnały, że niektóre galerie handlowe służą praniu brudnych pieniędzy. Trzecim, najgorszym i obowiązkowym zapisem znajdującym się w każdej umowie z najemcami są trzy siódemki, czyli art. 777 Kodeksu postępowania cywilnego o dobrowolnym poddaniu się egzekucji. Jeżeli najemca zalega z czynszem to na skutek tego przepisu komornik zajmuje jego dom lub mieszkanie. W ten sposób działa klauzula natychmiastowej wykonalności, błyskawicznie rozpoczyna postępowanie komornicze. Ten zapis zniszczył wielu ludzi. Gdyby sprawa nie trafiała od razu do komornika, ale do sądu, wtedy najemca miałby szansę udowodnić, że został wprowadzony w błąd przez wynajmującego.

W jaki sposób galerie wprowadzają w błąd najemców?

Oprócz czynszu są dodatkowe, wysokie opłaty, o których najemca nie ma na początku pojęcia. Trudno się o nich dowiedzieć, nawet wczytując w umowę. Problemem są zawyżone opłaty za media. W umowie jest zapis, że opłaty będą wyliczane na podstawie rachunków, nie ma jednak informacji, że rachunki wystawią spółki celowe, powołane tylko po to, aby sprzedawać energię elektryczną czy internet po zawyżonych cenach. Potrafią narzucić opłatę przesyłową w wysokości tysiąca złotych. Z umowy wynika, że najemca nie może zmienić operatora. Obiecanych klientów nie ma, a czynsz i opłaty trzeba płacić co miesiąc. Jeśli ktoś nie ma oszczędności, z których pokrywa zaległości wobec galerii to zadłuża się i boi wyjść. 12 miesięczna kara jest psychologicznym straszakiem i doprowadza do kolejnych nieracjonalnych decyzji jak zaciągnie kredytu na pokrycie długu, zastawianie mieszkania czy zapożyczania się u rodziny.

Najemca nie może negocjować spłaty czynszu z zarządem galerii?

Menedżerowie, którzy jeszcze niedawno byli mili i obiecywali, że galerię handlową odwiedzające setki tysięcy albo nawet miliony ludzi nie mają czasu na rozmowy. Na pisma z prośbą o obniżenie czynszu nikt nie odpowiada. A kiedy przyjdzie odpowiedź, galeria handlowa odrzuca prośbę o obniżkę. Galeria czeka, aż zobowiązania dłużnika wzrosną do kwoty zapisanej w umowie. Może to być trzykrotna wysokość miesięcznego czynszu, a potem wypowiada mu umowę i przejmuje lokal z wyposażeniem, za które zapłacił najemca. Najemca nie może wliczyć wartości remontu i wyposażenia lokalu w poczet długu, nie może nic zabrać z lokalu. Często nakłady, które poniósł najemca na remont i wyposażenie lokalu znacząco przewyższają dług.

Za obietnicami o rzeszach klientów i bezpiecznym biznesie kryją się ludzkie dramaty.

Od kiedy zacząłem prowadzić bloga Przeliczeni poznałem wiele osób, których życie zniszczyły galerie handlowe. Znam przypadek mężczyzny z Krakowa, który został doprowadzony do samobójstwa. Rodzin z ogromnymi długami, których nie da się spłacić do końca życia. Pani Maria dopóki mogła starała się spłacać swoje zobowiązania. Nie ma już nic, sprzedała wszystko, teraz czeka tylko na śmierć. 15 letnia Julia ze Szczecina dostała lokal w galerii handlowej w Szczecinie w prezencie urodzinowym od taty. Chciał zabezpieczyć córkę na przyszłość. Dostał udaru, jest sparaliżowany. Julia, która nigdy nie pracowała i nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej, bo była zbyt młoda, rozpoczęła dorosłe życie z 112 tysiącami długu, który co miesiąc zwiększa się o kilka tysięcy złotych. Przez galerie handlowe upadały nie tylko jednoosobowe czy małe rodzinne firmy, ale również duże polskie sieci odzieżowe. Rodzina z Wadowic, na biznesie w centrach handlowych straciła firmę odzieżową. Teraz zastanawiają się co robić dalej, popełnić zbiorowe samobójstwo czy rozpocząć wszystko od nowa w innym kraju. Centra handlowe miały być szansą na rozwój polskiej przedsiębiorczości, jedyne co jest w nich polskiego to tania siła robocza.

Jak prawo powinno chronić najemców?

Ustawodawca powinien uregulować rynek, bardziej zadbać o ochronę najemców, którzy obecnie nie mają szans w starciu z galeriami dysponującymi sztabami świetnych i drogich prawników. Kiedy rządziła koalicja PO-PSL Porozumienie Kupców Polskich dotarło do posłów i ówczesnego ministra gospodarki, Waldemara Pawlaka z prośbą o pomoc. Spotkał się, porozmawiał, wypił kawę i nie zrobił nic. Wystarczyło zmienić przepisy, aby przedsiębiorcy podpisujący umowy z galeriami handlowymi byli traktowani przez prawo jako konsumenci i usunąć możliwość nad zabezpieczeń w postaci wspomnianych trzech siódemek. Pozwolenia na budowę nowych galerii powinny być wydawane po zbadaniu liczby mieszkańców w danej okolicy, ich majętności, stopie bezrobocia, ale przede wszystkim po przeanalizowaniu jakie będą skutki dla rodzimych przedsiębiorstw działających na tym terenie. Nie ma regulacji w tym zakresie. Żadnych. Nie dziwi to, że dyrektorem galerii handlowej została Aleksadra Jakubowska. Była rzecznik rządu. Okazuje się, że można nie mieć pojęcia o handlu, o firmie, ale „być” dyrektorem od zarządzania firmami sprzątającymi czy ochroniarzami w galerii handlowej już tak.

Galerie handlowe w wielkich miastach to standard. Teraz centra handlowe powstają w miejscowościach, które liczą około 20 tysięcy mieszkańców. Jakie będą skutki gospodarcze i społeczne dla lokalnych społeczności?

Pustoszeją wówczas centra miast, bo lubimy miejsca, gdzie jest ciepło, gra muzyka i można napić się kawy. Rynek doszedł jednak do ściany i powoli mały handel wraca zarówno na bazarki jak i do lokali przy ulicy. Prowadząc bloga, pisząc na ten temat książkę czy prowadząc kanał na youtube.com staram się podnosić na ile potrafię świadomość-jak galerie-wyglądają od kuchni. Przyczyniając się choćby w mediach dokładam małą cegiełkę do odkłamania rzeczywistości. Staram się przestrzegać i ostrzegać, a czytelnicy w tym pomagają. Dzielą się tym co w biznesie jest ważne- doświadczeniem. Łamią tzw. „tajemnicę handlową” i w tym sensie-pomagają innym w podejmowaniu ważnych decyzji.

prz

Książkę „Przeliczeni” można nabyć TUTAJ.

W Polsce, gdzie większość galerii handlowych należy do kapitału zagranicznego, polska jest tylko tania siła robocza [WIDEO]

Blog przeliczeni

(2148)


Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

5 komentarzy

  1. Co ten gościu gada o dodatkowych regulacjach ? może jeszcze chce narzucić konkretna cenę za m^2 ? powinien uświadamiać i tyle. Potem każdy podejmuje własne ryzyko i albo zgadza sie na warunki galerii albo nie wynajmuje tam lokalu. Albo chcemy wolnego rynku albo powrotu komuny.

  2. Do komentujących wyżej… Naprawdę uważacie, to to sprawa „głupoty” najemców? Jeżeli nawet ja znam osobę, która straciła dorobek życia i doznała wylewu z powodu wymuszonych kosztów przez galerię handlową działającą przy lotnisku Okęcie?

  3. I jeszcze jedno. Narodowcy „niezłomni”, wysyłacie takimi komentarzami złe sygnały. Wolny rynek ma sterować wszystkim? Nie liczą się żadne wartości, takie jak solidarność społeczna, obrona słabszych poprzez regulacje prawne, praworządność, ect.

    • Np. niekończący się, wielomiesięczny remont galerii na Okęciu, uniemożliwiający prowadzenie działalności, podczas którego pobierano czynsze w pełnej wysokości kilkudziesięciu tys. miesięcznie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.