Niezłomni.com

Wałęsa królem totolotka, stulatkowie na potęgę przejmują kamienice w Warszawie. Teraz mamy 3. hit: oto jakie prezenty dzieci Adamowicza dostawały na święta

Żona prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zaprezentowała dość oryginalne tłumaczenie w sprawie darowizn, które miały otrzymać dzieci. Wszystko w związku z oskarżeniami Adamowicza o złożenie pięciu nieprawdziwych oświadczeń majątkowych.

Pracownik Urzędu Skarbowego przed sądem powiedziała, że ,,urzędnicy nie dali wiary wyjaśnieniom żony prezydenta Gdańska i nie uznali tych darowizn”. Jak tłumaczyła się żona prezydenta Gdańska z prezentów od pradziadków w wysokości powyżej pół miliona złotych z okazji narodzin lub świąt?

Żona prezydenta, tłumacząc źródło pochodzenia tych pieniędzy, mówiła, że jej dziadkowie żyli bardzo oszczędnie; poza tym babcia prowadziła usługi krawieckie dla elity, a dziadek przywiózł walizkę z pieniędzmi wracając po wojnie z Niemiec. Nie daliśmy wiary tym wyjaśnieniom i jako urząd nie uznaliśmy tych darowizn

– mówiła.

Adamowiczowi grożą trzy lata więzienia za złożenie nieprawdziwych oświadczeń majątkowych, w których nie ujawnił wszystkich posiadanych mieszkań i oszczędności.

W obronę Adamowicza wzięła Dominika Wielowieyska (,,Gazeta Wyborcza”).

Joachim Brudziński odpowiadał:

I to Pani zdaniem tłumaczy p. Adamowicza? Gratuluje logicznej „gazetowej” argumentacji. A co do wpłat na partię to ja jestem w stanie uwierzyć, że ktoś kto zarabia w PUE 50 tys. miesięcznie jest gotów poświęcić 4 pensje aby kolejne 5 lat móc cieszyć się tym „minimum socjalnym”

źródło: Radio Gdańsk