To symboliczny moment rozpoczęcia wojny z sowieckim okupantem przez podziemie antykomunistyczne. Jedna z najbardziej zakłamanych kart w polskiej historii

w II wojna światowa


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

9 sierpnia 1943 oddział Narodowych Sił Zbrojnych dowodzony przez ppłk Leonarda Zub-Zdanowicza zlikwidował pod Borowem groźną sowiecką grupę rabunkową – oddział GL im. Jana Kilińskiego. To  symboliczny początek wojny Żołnierzy Wyklętych z komunistycznym okupantem.

W okresie powojennych zbrodni na oficerach i żołnierzach polskiej partyzantki niepodległościowej, NKWD-UB ze szczególną zaciekłością i nienawiścią prześladowało Narodowe Siły Zbrojne i inne formacje narodowe. Nienawiść wzbudzało ich przywiązanie do Kościoła i tradycji polskiej. A przecież Polska sowiecka miała w planie rozprawę z wszelkimi ruchami niepodległościowymi i całkowite „upaństwowienie” Kościoła katolickiego – zgodnie z modelem sowieckim. O żołnierzach NSZ pisano zawsze z nienawiścią jako o „zbrodniarzach”.

Jednym z koronnych argumentów tych „zbrodni” miała być likwidacja przez oddział NSZ, pod Borowem na Lubelszczyźnie, kryminalnej grupy rabunkowej, występującej pod szyldem tzw. Gwardii Ludowej – sowieckiej formacji w Polsce, przygotowującej przyszłych kolaborantów do służby w NKWD-UB. Stało się to 9 sierpnia 1943. Propaganda powojenna mówiła zawsze o „mordzie pod Borowem”. Obecnie wielu przedstawicieli „lewicy”, czyli formacji postsowieckiej w Polsce, trzyma się ciągle tej wersji. Co im pozostało?

Właściwie w wolnej Polsce nie powinno się nawet dyskutować na ten temat. Likwidacja uzbrojonej grupy, która ani razu nie starła się z Niemcami (udowodnione), miała za to na koncie liczne „akcje” rabunkowe na miejscowej ludności (udowodnione) powinna być w warunkach wojny oczywista. Jeśli do tego dodamy „służbę” w formacji nie uznającej rządu RP, podporządkowanej jednemu z agresorów (w warunkach wojny i okupacji!), to ten „oddział partyzancki” nie miał racji bytu. W warunkach pokojowych członkowie bandy zostaliby po prostu aresztowani i zaprowadzeni do więzienia. W warunkach wojny trzeba było zastosować drastyczne środki.

Wiadomo obecnie, że większość ofiar była przedwojennymi kryminalistami, którzy działalność przestępczą prowadzili także w czasie wojny. „Mord pod Borowem” – w tym określeniu zawarta jest interpretacja wydarzenia z sowieckiego punktu widzenia. Każdy, kto takie rzeczy dziś powtarza, powinien mieć tego świadomość.

Niektórych zwolenników wersji o „zbrodni na polskim oddziale partyzanckim” przekonuje to, że nosił on imię Jana Kilińskiego, więc dobrze się kojarzył. Przypomnijmy więc, że gdy w roku 1943 duży oddział sowieckich „partyzantów” Fiodora Markowa wymordował na Wileńszczyźnie pierwszy polski oddział partyzancki AK pod dowództwem Antoniego Burzyńskiego „Kmicica” (zamordowano przez zaskoczenie w bazie 80 młodych polskich partyzantów i ich dowódcę), z resztek tego oddziału utworzono pod dowództwem sowieckiego politruka (Rosjanina) „oddział partyzancki im. Bartosza Głowackiego”!

Zgodnie z zaleceniem Stalina, ujarzmienie Polski miało się odbyć nie pod hasłami rewolucji komunistycznej (rok 1920 uznał za błąd taktyczny), lecz pod hasłami „demokracji ludowej”, wspominającej „postępowe karty polskiej historii”. Nie pozwolił swoim gorliwym kolaborantom nazwać sowieckiej partii w Polsce „komunistyczną”. Była „robotnicza” i wprowadzała „demokraacje ludową”. Ci kolaboranci byli bardzo zdziwieni i zawiedzeni…

A jak wyglądała akcja pod Borowem w rzeczywistości? Oddział GL im Jana Kilińskiego zawiązał się na terenie Lubelszczyzny ( operował m.in. w okolicach Kraśnika i Borowa) na przełomie lipca i sierpnia 1943 roku. Według różnych źródeł liczył od 25 do 30 gwardzistów. Część z nich wcześniej działała w grupie rabunkowej Józefa Liska, która- funkcjonując również pod szyldem „ludowego wojska” dopuściła się szeregu gwałtów i rabunków na okolicznej ludności. Dziś już wiadomo, że funkcjonująca od 1940 roku grupa Józefa Liska „Lisek” ma na sumieniu kilkanaście morderstw- również kobiet i dzieci. Lisek został zastrzelony przez kompana – „Bartosza” w czerwcu 1943 roku, a jego grupa ostatecznie włączona w skład Oddziału GL im Jaka Kilińskiego. Dowódcą został niejaki „Słowik”.- Stefan Skrzypek, również mający bandycką przeszłość np. w grudniu 1942 roku brał udział w napadzie na majątek ziemski pod Gościeradowem, obciąża go śmierć co najmniej kilkunastu osób z miejscowej ludności, którą podejrzewał o współpracę z AK lub NSZ. Oddział GL im Jana Kilińskiego nie przeprowadził żadnej akcji przeciw Niemcom.

Na początku sierpnia 1943 roku oddział GL pod dowództwem „Skrzypka” przemieścił się w okolice Borowa. Tam ponownie grożąc terrorem zmuszał miejscową ludność do oddawania żywności i majątku. Część historyków jest zdania, że „Skrzypek” dostał polecenie likwidacji oddziału NSZ i pacyfikacji majątku ziemskiego Borów, który dawał schronienie żołnierzom Podziemia Niepodległościowego.

Do spotkania „Słowika” z dowódcą NSZ wówczas rotmistrzem Leonardem Zub-Zdanowiczem doszło w nocy z 8 na 9 sierpnia 1943 roku. „Ząb” usiłował przekonać bojówkarzy by porzucili komunistów i przyłączyli się do niepodległościowego podziemia, a także postawili przed sądem wojennym winnych kradzieży i morderstw. Od „Słowika” usłyszał, że nie ma o tym mowy, a Polska niebawem zostanie podporządkowana ZSRR.

„Słowik” dostał kilka dni do namysłu. Wobec odmowy podporządkowania się, złożenia broni i wydania przestępców żołnierze NSZ zaatakowali obozowisko komunistów i rozbroili ich bez oddania nawet jednego wystrzału. GL-owcom odebrano broń i przeprowadzono nad nimi sąd polowy, który za zdradę Rzeczypospolitej, morderstwa, gwałty i rabunki skazał komunistów na śmierć. Wszyscy z wyjątkiem dwóch zostali rozstrzelani. Życie darowano tylko dwóm członkom oddziału GL – Rosjaninowi, bowiem Zub-Zdanowicz jako prawnik uznał, że osoby obcej narodowości nie można skazywać za zdradę Rzeczypospolitej i młodemu chłopakowi, który dopiero dołączył do oddziału GL, a więc nie brał udziału we wcześniejszych mordach. Część historyków twierdzi, że również dwóm innym członkom GL udało się zbiec.

Tuż po akcji pod Borowem komunistyczna propaganda zaczęła nieprawdziwie głosić, że GL-owcy zostali wymordowani podczas wspólnej kolacji, a wydarzenia ochrzciła mianem „Mordu pod Borowem”. Natychmiast zaczęto głosić tezę podtrzymywaną przez niektórych historyków do dziś o „bratobójczym mordzie” i „wojnie domowej”. Na część „bohaterów z oddziału GL Jana Kilińskiego poległych pod Borowem” pisano wiersze, nadawano ich patronat szkołom.

Po wojnie UB zaczęła tropić tych żołnierzy NSZ, którzy wraz z „Zębem” i utworzoną później Brygadą Świętokrzyską nie przedostali się na Zachód. W 1953 roku przed Sądem Rejonowym w Lublinie, po wcześniejszym aresztowaniu i torturach stanęli żołnierze NSZ- Leon Cybulski ps „Znicz”, Kazimierz Poray-Wybranowski ps „Kret” oraz Ryszard Ławruszczak „Zagłoba”. Cybulski skazany został na śmierć, pozostali dwaj na wieloletnie wyroki więzienia. Zrehabilitowano ich dopiero pod koniec lat 90-tych.

Dziś wielu historyków jest zdania, że data 9 sierpnia powinna być traktowana jako symboliczny moment rozpoczęcia wojny przez podziemie antykomunistyczne z sowieckim okupantem.

Cześć i chwała żołnierzom NSZ.

źródło: Nasz Dziennik, Do Rzeczy

(682)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.