Lokal dla awanturnych – Niezłomni.com https://niezlomni.com Portal informacyjno-historyczny Sun, 03 Dec 2023 21:00:15 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=4.9.8 https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/08/cropped-icon-260x260.png Lokal dla awanturnych – Niezłomni.com https://niezlomni.com 32 32 ZAPROSZENIE: Spotkanie z Witoldem Gadowskim w Poznaniu https://niezlomni.com/zaproszenie-spotkanie-z-witoldem-gadowskim-w-poznaniu/ https://niezlomni.com/zaproszenie-spotkanie-z-witoldem-gadowskim-w-poznaniu/#respond Tue, 07 Feb 2017 07:38:43 +0000 http://niezlomni.com/?p=35370

W czwartek (9 lutego) w godzinach 18:00 - 20:00 w Poznaniu przy ulicy Henryka Wieniawskiego 17/19 w sali konferencyjnej Ośrodka Nauki PAN odbędzie się spotkanie z dziennikarzem śledczym Witoldem Gadowskim.

Artykuł ZAPROSZENIE: Spotkanie z Witoldem Gadowskim w Poznaniu pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/zaproszenie-spotkanie-z-witoldem-gadowskim-w-poznaniu/feed/ 0
Gadowski: Nadeszła pora ludzi znaczących. Takich, którzy prawdziwie zmieniają świat https://niezlomni.com/gadowski-nadeszla-pora-ludzi-znaczacych-takich-ktorzy-prawdziwie-zmieniaja-swiat/ https://niezlomni.com/gadowski-nadeszla-pora-ludzi-znaczacych-takich-ktorzy-prawdziwie-zmieniaja-swiat/#respond Tue, 21 Jun 2016 12:00:37 +0000 http://niezlomni.com/?p=28359 WSI wraca do służb

To nie jest kraj dla zdolnych, lecz hardych i niezależnych ludzi. Tu wszystko musi się odbywać w takt mętnej i pełnej kompleksów partytury.

W naszej Polsce nie jest ważne, że ktoś ma talent, charakter i odwagę, tu liczą się służalczość oraz brak zasad.

Poczucie wstydu jako istotny regulator naszego życia publicznego nie istnieje! W momencie gdy praktycznie – poprzez propagandowy monopol w mediach – zlikwidowano głos polskiej opinii publicznej, wszystko już można – moszna. Bezwstyd zakłada, że nie tylko nie przejmujemy się kindersztubą, lecz możemy także bezkarnie kłamać i opowiadać duby smalone, bo nikt nas z tego nie rozliczy.

Dziennikarstwo lekko psieje na całym świecie, nowe gadżety spłaszczają jego rolę i powodują, że mniej liczy się format, a bardziej łokcie i szczurze dróżki do karie¬ry. Taka diagnoza nie może jednak rozgrzeszać tego, co wyprawia się w Polsce. Tu dziennikarzy można już ze świecą szukać…

Niedawno TVN obwieściła, że w polskim godle nie ma żadnego orła, tylko bielik, a bielik to nie orzeł, tylko orłan. Tefauenowskie odkrycie zilustrowano materiałem z zoo, gdzie – cytuję autora materiału Pawła Abramowicza – „orzeł przegania bielika i bielik znika”, bo w ogóle bielik to padlinożerca i tchórz, a nie żaden tam orzeł. „No cóż, jaki kraj, takie godło” – kończy autor epokowego newsa, a towarzyszy temu już w studio uśmiechnięta od ucha do ucha facjata Kamila Durczoka.
Powiecie: wybryk, nieinteligentne silenie się na dowcip, a ja myślę, że to już coś więcej, politrucy w TVN dostali sygnał, aby postąpić krok dalej – napluć na godło, napluć nam w twarz. Dotychczas popluwali tak nieśmiało, zza węgła, tak po Pieczyńskiemu, a teraz już otwarcie – no, dalejże wdeptywać Polaków bardziej w ziemię, mocniej, już tak otwarcie, po rusku.
Umknęło wam to? Dlatego przypominam.
(…)
Czym uradował się Kamil Durczok? A bo to przecież tak przyjemnie wsadzić polską flagę w psie odchody lub podrwić z polskiego godła. A gdybyście tak, wesołki tefauenowe, mieli sobie żarty porobić z Mahometa czy gwiazdy Dawida, to co – bylibyście dalej tacy odważni i modni?
Kiedy pełniłem funkcję dyrektora TVP1, dostałem informację, że pod budynek telewizji wybiera się tefauenowski (wówczas) wesołek Szymon Majewski, aby sobie poparodiować publiczną telewizję i takie jajca nieszkodliwe porobić. No to ja łaps za telefon i dzwonię do Edwarda Miszczaka.
– Edziu, no to my poślemy do was, na Wiertniczą, pana Rewińskiego. On sobie pośpiewa przy wtórze gitary o agentach bezpieki i wojskowych trepach.
– No coś ty?! – Dyrektora Miszczaka zatkało
– A nic, Edwardzie, tak sobie przecież wspólnie porajcujemy, żarty takie, luzik – odpowiedziałem, rechocząc.
Okazało się, że tak to TVN bawić się nie chce. Majewskiego zamknęli wtedy w chałupie i nigdzie nie wyszedł.

Jeśli nie skończymy z praktyką walenia nas po głowach za nasze pieniądze, to nigdy się nie doczekamy powiewu świeżego powietrza w medialnym światku.
Słowem, trzeba nam wszystkim powiedzieć, po co istnieje polskie państwo, jaki jest cel jego trwania. Pora powiedzieć o tym, co nas łączy; o tym, jak realnie przeprowadzić sanację gnijącego organizmu. Ani Niemcy, ani Rosjanie, ani nawet Amerykanie tego za nas nie zrobią. Siła Polski musi brać się z jej zakorzenienia w samej sobie, punkt ciężkości wszelkiej poli¬tyki musi znajdować się nad Wisłą. Ten punkt ciężkości trzeba natychmiast przenieść z warszawskich salonów, gdzie pachnie rublami i euro, do miejsc, gdzie my żyje¬my za nasze złotówki.
Walka o służby specjalne i media to najważniejsze zadanie, jakie czeka ludzi poważnie myślących o odbudowie państwa. Nadeszła pora ludzi znaczących. Takich, którzy prawdziwie zmieniają świat. Ich słowa muszą być oszczędne, ostrożne, wypowiadane ze świadomością tego, jak są ważne.

Pełna depilacja z idei, pomysłów na rządzenie, na przyszłość. Pełna depilacja z właściwości. Pan Tusk i jego rządowi komilitoni profesję uczynili sobie z tego, że nie mają żadnych właściwości, szczególnie właściwości umysłowych.

Ktoś powie: no dobrze, ale przecież mamy prezy¬denta! Owszem, znam nawet sekret jego nieustannej popularności. Komorowski cieszy się popularnością Ferdynanda Kiepskiego. Ludzie uwielbiają, gdy ktoś – bardziej intelektualnie wybrakowany od nich – pojawia się na ekranie telewizora i zajmuje się odgrywaniem jakiejś poważnej roli. Uwielbiamy Kiepskich piastujących najwyższe funkcje, poprawiają nam humory i podno¬szą samoocenę. W III RP, jak się okazuje, statystycznie uwielbiamy też kiepskich aktorów, którym pozakładano szaty „poważnych postaci”.

Wrogiem może się stać każdy, kto ośmieli się zauważyć, że Polska jest fatalnie zarządzana. Jeśli oczy są zwierciadłem duszy, to zróbcie sobie eksperyment, wyłączcie w swoim telewizorze fonię i zajrzyjcie w sarnie spojrzenie madame Kopacz. Tam kryje się cała prawda o wulgarności dzisiejszego stylu sprawowania władzy. O ile w spojrzeniu jej poprzednika kryła się jeszcze iskra drobnego cwaniaczka spoconego w pogoni za lukratywnym stanowiskiem, to już w oczętach jego następczyni widać jedynie pusty tupet.
Są już dramatycznie słabi, chwytają się więc najgorszych metod. Nie ma tak bezczelnego kłamstwa, tak kompromitującej techniki, do jakiej by się nie uciekli, aby tylko utrzymać nas na smyczy propagandy. Oni najbardziej się boją prawdziwych ludzi, boją się ich odwagi i solidarności. Tak, rząd premierzycy z zeteselu najbardziej się boi zwykłej ludzkiej solidarności. Oni jak ognia boją się tego, że naraz górnicy, rolnicy, kolejarze, lekarze i prawdziwi dziennikarze usiądą razem. Dogadają się, wtedy ich dni naprawdę będą policzone. Dlatego tak mocno pracują nad tym, aby pokłócić Polaków pomiędzy sobą.
Oni boją się nie tylko każdego zagranicznego polityka, który na nich tupnie, oni panicznie obawiają się swoich obywateli. Im do rządzenia potrzebny jest „czarny lud”, którym mogą straszyć.
Mam w nosie tych panów, którzy wypisują, że Powstanie Warszawskie nie miało sensu, którzy marudzą nad „romantyzmem zrywu”.
Guzik mnie obchodzą historyczne smęcenia tłustych zadków, wygodnie umoszczonych za biurkami i rezonujących sobie bez żadnego ryzyka. Nic z was dla Polski nie zostanie, smród jeno i malizna, a z Nich wypłynęła nasza wolność, nasze harde patrzenie, odwaga. Oni są naszą krwią, naszym krwiobiegiem.

W takiej cywilizacji nigdy nie nastanie epoka spokojnego życia i nigdy nie zosta¬nie zbudowany normalny organizm państwowy. Tymi, którzy wprawili islamskie masy w ruch, są Amerykanie, niech więc oni szukają dziś antidotum na dżihadystyczną truciznę.
Powtórzę to, co głoszę od dawna: Polska powinna przyjmować uchodźców, ale powinni to być Polacy, którym damy wreszcie szansę wrócić z terenów byłe¬go Związku Sowieckiego, oraz chrześcijanie z Bliskiego Wschodu. Żadnych muzułmanów!
Solidarność i współczucie to cudowne i pożądane cechy. Kiedy jednak funduje¬my naszym rodzinom zagrożenie we własnym domu, popełniamy grzech nieprzezorności, z którego rozliczą nas nasze dzieci. W katolickiej nauce społecznej istnieje termin ordo caritatis – porządek kochania. Miłość i troskę o bezpieczeństwo winniśmy najpierw naszym najbliższym, potem rodakom i dopiero po spełnieniu tych warunków – całej ludzkości.

W chórze aniołów nawołujących do tolerancji i pouczających Polaków śpiewają dziś wspólnie Komorowski, Kwaśniewski, Bauman i Lis. Pomyślałem zatem, że może owe autorytety dadzą nam przykład wielkoduszności i wezmą po jednej muzułmańskiej rodzinie do siebie, w swoje domowe pielesze. A może wnuczki wyda¬dzą za brodatych?

W Polsce nie wolno tworzyć silnego ośrodka agresywnego islamu, nasze państwo jest na to za słabe.

Wielu politykom obywatele zawadzają i wkurzają ich, bo to przez obywateli właśnie muszą co cztery lata stroić małpie miny i obiecywać gruszki na wierzbie. Politycy tego nie lubią.
Jak już się umościli i wleźli komu trzeba w odwłok, to przez tunel, który sobie wydrążyli. Nie po to tak długo przeciskali się przez nieprzyjemne wnętrzności partii, aby teraz jakiś tam Kowalski ich pouczał. W takiej sytuacji chyba nikogo nie powinna dziwić uwaga, że Polska już nie jest krajem demokratycznym, o ile kiedykolwiek nim była.

Politycy rosną w warsiawskich mediach, a warsiawskie media i warsiawskich dziennikarzy guzik obchodzi to, co znajduje się poza rogatkami stolycy. Stąd też nasze media są tak obezwładniająco głupie.

Pieniądze dogadują się lepiej niż ludzie. A pieniądze w Polsce już zaczęły się łasić do nowej ekipy rządowej. W ślad za pieniędzmi ciągną ci, co zawsze – zwykłe szuje. Szuja to szczególny rodzaj stworzenia. Zewnętrznie niczym się nie różni od całej reszty. Szuja ma jednak ponadnormalne zdolności towarzyskie, wszak żyje przecież z poznawania wpływowych ludzi i wkupiania się w ich łaski. Stado szuj zawsze krąży w okolicach władzy i pieniędzy.

Świat jest odrealniany przez tych, którzy gromadzą coraz więcej w swoich chciwych łapach. Żyjemy otoczeni fantomami produkowanymi przez globalnych bogaczy. W tym świecie nie ma już przyczyny ani skutku, zastąpi¬ły je pieniądze, projekty, strategie… rekwizyty, którymi żonglują globalni prestidigitatorzy.

Witold Gadowski, Lokal dla awanturnych, Replika, Poznań 2016.

Książkę można nabyć TUTAJ.

Pierwszy w dorobku znanego dziennikarza i reportera zbiór krótkich, publicystycznych migawek, w których przegląda się Polska na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Autor o książce:
Pisałem te teksty dla pełnokrwistych facetów i kobiet. Nie bawię się w kotka i myszkę z wpływowymi salonami, za nic mam fochy mniemanych wielkości. Bo w ogóle – poza prawdą – niewiele mnie już obchodzi. Nigdy z nikim się nie układałem i nie przedkładam dobrego wychowania ponad szczerość. Pamiętajcie jednak, że czytacie na własną odpowiedzialność. Jeśli po lekturze zdejmie was gniew nieoczekiwany, melancholia, kolki trzewiowe albo śmiech do rozpuku, to będzie już tylko Wasza wina. Trza było nie zaczynać. Lokal dla awanturnych nigdy nie będzie grzeczny. Nie zapraszam więc do niego pensjonarek i mężczyzn o mentalności wodnych liliji. Najczęściej snują się po nim politycy, filozofowie (stare marudy) i niewiasty z temperamentem, nie brakuje także egzotycznych typów, po krakowsku zwanych „cudokami”. Mam nadzieję, że teksty posmakują wam jak kawał krwistego befsztyka. Wcinajcie na zdrowie, a jeśli szukacie bardziej wysublimowanych klimatów, jadła z kuchni śródziemnomorskiej, to pewnie znajdziecie tu kilka smaczków, które trafią i w taki gust. Jednego możecie jednak być pewni – nie znajdziecie tu pokrętnego mendzenia, które tak charakteryzuje współczesną, rodzimą „twórczość publicystyczną”.

Witold Gadowski o sobie:
Jestem człowiekiem w nieustannym ruchu. Uważam się za dziennikarza, reportera opisującego rzeczywistość taką jaka ona jest. Bywam pisarzem, poetą, autorem piosenek, zajmuję się także filozofowaniem i publicystycznym opisem otaczającego mnie świata. Staram się być niezależny i prawdomówny.

Więcej o autorze przeczytasz TUTAJ.

Artykuł Gadowski: Nadeszła pora ludzi znaczących. Takich, którzy prawdziwie zmieniają świat pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/gadowski-nadeszla-pora-ludzi-znaczacych-takich-ktorzy-prawdziwie-zmieniaja-swiat/feed/ 0
Fragmenty najnowszej książki Witolda Gadowskiego! https://niezlomni.com/gra-na-destabilizacje-polski-wlasnie-sie-rozpoczela-i-nie-bedzie-to-gra-prowadzona-w-rekawiczkach-tylko-u-nas-fragmenty-najnowszej-ksiazki-witolda-gadowskiego/ https://niezlomni.com/gra-na-destabilizacje-polski-wlasnie-sie-rozpoczela-i-nie-bedzie-to-gra-prowadzona-w-rekawiczkach-tylko-u-nas-fragmenty-najnowszej-ksiazki-witolda-gadowskiego/#respond Thu, 28 Apr 2016 18:53:45 +0000 http://niezlomni.com/?p=27035

Gra na destabilizację Polski właśnie się rozpoczęła i nie będzie to gra prowadzona w rękawiczkach. (...) Nadszedł czas wyjątkowej przezorności i spokoju w kal­kulacjach. Rosja nie śpi, Niemcy pomogą familii Tusk, Pol­sce niekoniecznie. Amerykanie są bardzo daleko.
---------
Nasze dyskusje o polityce zagranicznej przypominają zwykle wykłady pewnego szejka z Arabii Saudyjskiej, który za pomocą kubka i spodka udowadniał niedawno, że Ziemia wcale nie obraca się wokół Słońca.
-----------
Stoimy przed iście tatarską alternatywą: albo Polska stanie się kolejnym projektem na miarę „Krymskiej Ka­lifornii”, gdy komuś trzeba będzie kosztem Polski coś dać lub oddać; albo też znajdzie się ktoś, kto precyzyjnie zbuduje projekt „Polska”. To drugie jest znacznie trud­niejsze.
--------------
Nie ma jednak ta­kiego smrodu, którego nie dałoby się wyprać. Po co się przejmować tubylczą hołotą, kiedy można stanąć słupka i deutscheeuro do pyska dostać.
------------
Polska polityka zagra­niczna ostatnich ośmiu lat to właśnie taki spacer durnej panienki w ciemnym tunelu. Jest tylko kwestią czasu, aż ktoś ją porządnie zgwałci. Donald Tusk i Bronisław Ko­morowski na co dzień wyglądają już zresztą jak poszko­dowane ofiary „gry w gwałt”. (...) Rządzą nami właśnie takie międzynarodowe cioty, ideowe eunuchy wykastrowane z honoru i poczucia wstydu, które tylko patrzą, jak i gdzie wyświadczyć seksualną grzeczność komuś silniejszemu (w ich mnie­maniu). (...)
Polski rząd i prezydenta należy błyskawicznie zmie­nić nie dlatego, że komuś się on nie podoba. Należy ich pognać, bo inaczej będziemy obywatelami narodu, który zostanie publicznie zgwałcony przez rosyjskie i niemiec­kie pomysły. Nie dość zresztą, że zostanie zgwałcony, to jeszcze będzie musiał za to słono zapłacić. Jeśli nie popę­dzimy ich teraz w wyborach, to zdeprawują nam Polskę do cna.
-------------
Lokal_dla_awanturnych_cien_300dpiNominalnie Polsce ma przypaść prawie 5 proc. emi­grantów, którzy w ciągu roku zamarzą sobie przybyć do brzegów Europy. Nasz rząd zupełnie się w tym wszyst­kim pogubił, więc pewnie w praktyce trafią do nas tacy uchodźcy, jakich wyśle i wyselekcjonuje dla nas Berlin. (...) Zamiast ulegać niemieckiemu rozumieniu naszych powinności wobec emigrantów, możemy sobie sami wyznaczyć tych, którzy będą się nad Wisłą osiedlać. (...) Jeżeli już mamy emigrantów przyjmować, to róbmy to na swoich warunkach i dla własnego interesu.
----------
Kto zapanuje nad Bliskim Wschodem, ten będzie miał klucz do wielu innych drzwi.
---------------
gadowski-kombinatorzy-pisKiedy po katastrofie w Smoleńsku Rosjanie siłowo przejęli należący do natowskich generałów sprzęt z taj­nym programem Elcrodat, stosowaną w NATO techno­logią szyfrowania produkowaną przez firmę Rohde und Schwartz, nikt w Polsce nawet się o tym nie zająknął. Ruscy bezczelnie rozłożyli sobie system i odbezpieczyli go. NATO musiało błyskawicznie zmieniać swoje kryp­tologie – z powodu działania polskich polityków, Orga­nizacja została narażona na spore niebezpieczeństwo. Czy myślicie, że od tego czasu do Polski przekazywane są jakieś tajemnice?
----------
W kręgach natowskich panuje powszechna opinia, że zamiast nadawać coś do Warszawy, lepiej bezpośrednio wysłać to do Moskwy.
-----------
No, może i racja – stwierdzicie – ale co się znowu pokićkało Ga­dowskiemu z tym okrągłym stołem? Ano nie chcę drugi raz uczestniczyć w takiej parodii demokracji!
----------
Nie, żeby to wszystko było takie genialne czy przekonujące, ale mając taką moc propagandy (te tefaueny, ich klony), nawet z wetknięcia flagi narodowej w łajno można uczynić akt na wskroś patriotyczny i lud to łyknie.
---------
– Pan naturalnie rozumie, że nasza rozmowa musi po­zostać tajemnicą?
– Pozostanie – zadeklarował kolega, a na jego twarzy pojawił się wieloznaczny uśmieszek.
Pozostała tajemnicą… przez kilka dni, do momentu spotkania Gadowskiego, he, he. Jeżeli nasze służby spe­cjalne prezentują poziom pułkowników Jędrasów, to bła­gam – pozabierajcie im pistolety, bo niedługo sprokurują sobie nowe otwory w ciele, przez które będą wyciekały kipiąca inteligencja i fachowość. Durniów mamy w służ­bach, durniów niebezpiecznych dla samych siebie, dur­niów kierowanych przez oberdurniów.
-----------
W Polsce nie działa żadna sensowna procedura cle­aringowa, nie potrafimy uchronić się przed rosyjską ani niemiecką penetracją, bo na wielu eksponowanych sta­nowiskach wciąż mamy zwykłych agenciaków. Ludzie ci gotowi są sprzedawać ojczyznę za stosunkowo niewiel­kie pieniądze.
Władcy i słudzy przeszłości wciąż rządzą naszą te­raźniejszością, nie wykończy ich biologia, bo – jak widać – reprodukują się z własnego nasienia. Komunistyczna kukułka wciąż rozpycha się w Gnieździe Orła.
-------------
Następ­nego dnia poradziłem moim Polaczkom, aby natych­miast wrzucili to wszystko do mediów, rozdmuchali, nadęli tak, aby wilk był syty i Manchester City. Narobili takiego jazgotu, że aż z Moskwy przysłali mi gratulacje. W tej Polsce to wszystko po prostu samo się robi, wystar­czy czasem nacisnąć końcówki.
-----------
Jeśli ktoś w Państwie Islamskim chciałby znaleźć eldorado dla swoich działań, to śmiało może przyjeżdżać nad Wisłę. Tu służby zajmu­ją się grą materiałami kompromitującymi, mieszaniem w politycznym kotle i szpiegowaniem polityków opo­zycji, ale żeby potrafiły zabezpieczyć kraj przed terrory­zmem, to tak jakby kazać szwejkowskiemu Bretschneiderowi naraz stać się Jamesem Bondem.
-----------
Po ukazaniu się naszego wywiadu obu nas wezwano do warszawskiej siedziby ABW na przesłuchanie. Mar­sowe miny panów oficerów nie zrobiły na mnie jednak wrażenia, a ich wiedza na temat światowego terroryzmu o mało nie przyprawiła mnie o ból brzucha z rozbawie­nia. Kiedy jednak zastanowiłem się nad tym głębiej, uśmiech natychmiast zgasł mi na ustach. Tym ludziom powierzamy przecież nasze pieniądze po to, aby zawo­dowo strzegli naszego bezpieczeństwa. Jeśli w ABW nikt nie ma ochoty nawet czytać światowej prasy, to jak oni wszyscy zachowają się w momencie, gdy jakiś zwario­wany islamista zechce jednak zrobić w Polsce coś głu­piego?
----------
Najważniejszym zatem zadaniem, jakie stanie przed nowym rządem, będzie natychmiastowa i gruntowna przebudowa służb specjalnych. To tak jak z podmokłym domem: trzeba odkopać fundamenty, odciąć je od zamo­kłego gruntu, osuszyć i na nowo otynkować.
------------
Chodzi o to, że gdybyśmy przeprowadzili wiwisekcję mózgu generała [Kiszczaka - przyp. red.], to zapewne znaleźlibyśmy w nim wiedzę, która pozwo­liłaby doskonale zrozumieć dzisiejsze niemożności, za­hamowania i niezrozumiałe z pozoru kłamstwa współ­czesnej propagandy.
----------
Wycięto Sienkiewicza ze szkół, nie trafili do nich nigdy Józef Mackiewicz ani Sergiusz Piasecki, macoszo trakto­wany jest w nich Zbigniew Herbert. W III RP lansowany jest nowy typ twórcy – pieczeniarz, spocony w pogoni za groszem i nagrodami.
Te wszystkie Stasiuki, Kuczoki, Batory i inne stwory na wyścigi odmieniają zestawienia: „Polska – gnój”, „Polska – syf”, „Polska – obciach”. Michnikoidalna podróba litera­tury bezczelnie rozpasła się na salonach warsiawki i udaje sztukę, tak jak za czasów PRL „wyrób czekoladopodobny” imitował czekoladę, a PAX udawał niezależnych katolików. W teatrach panuje homosiokracja, w literaturze panoszą się jęki postmichnikoidalne, w sztukach plastycznych furo­rę robi pomiotło, które z waginy wyciąga sobie lalkę Barbie.
---------------
Utyskiwanie na młodzież jest oczywiście popisowym numerem każdego zgreda. Kiedy jednak młodzi ludzie uciekają, przychodzi mi do głowy proste pytanie: dlacze­go oni nie chcą walczyć o swoje?
Na to odpowiedzią są codzienne ramówki TVN i jej podobnych „mediów”, od małego zakładają im na kark pęta, od małego uczą ich, że bunt nie ma szans, jest głu­pi, zacofany. Słyszeliście, do czego dziś doszliśmy? Bun­towanie się jest passé. I to wśród młodej generacji. Wy­chowaliśmy pokolenie słabeuszy.
-----------
Do kompletu wyobraźcie sobie jeszcze, jak ci chłopcy w spodniach rurkach i damskich płaszczykach chwytają za karabin i bronią naszego kraju…
-----------
A więc już nawet bez szkiełka widzimy, że teraz nie liczą się wybory obywateli, nie liczy się wolne głosowanie, za to liczy się to, kto ma dostęp do maszynki liczącej głosy.
Ten, kto liczy, zdobywa władzę.

III RP stała się krajem, w którym dzieci esbeków i pezetpe­erowców są natychmiast premiowane, a dzieci akowców mogą co najwyżej kupić sobie bilet lotniczy do Londynu i tam szukać swojej szansy.
-----------
Jak zrobić z człowieka bezwolną kukłę? Na to pytanie odpowiedź daje nam amerykański badacz Martin Selig­man, który już w latach 70. stworzył pojęcie „wyuczo­nej bezradności”. Teorię oparł na doświadczeniu pole­gającym na tym, że psy zamykano w klatce, w której nie mogły uniknąć bolesnych wstrząsów elektrycznych. Po pewnym czasie zwierzęta kończyły walkę i bezrad­nie kładły się na podłodze. Przeniesione do innej klatki, z której łatwo mogły uciec przed bólem, nie podejmowa­ły żadnych działań, tylko biernie leżały.
Przez cały okres PRL byliśmy tresowani, że każde działanie może się skończyć źle, potem 25 lat III RP jedy­nie wzmacniało w nas poczucie, że aktywność pogarsza naszą sytuację. „Wyuczona bezradność” w konsekwencji doprowadza do poczucia, że nie widzimy związku mię­dzy działaniem a poprawą naszej sytuacji. Biernie zno­simy kolejne wstrząsy i tłumimy agresję do wewnątrz. Polacy zostali, w wielkiej swojej części, wytresowani do bierności, do poległego oczekiwania na to, co się stanie. Na ludzi aktywnych ta „okuta masa” spogląda jak na szkodliwych awanturników. Rządzącym jurgieltnikom tylko w to graj.
-------------
[...] oto na murawę wybiegają dwie drużyny, ale tylko jedna jest słuszna i jedna tylko powinna wygrać. Początkowo słuszna drużyna góruje techniką i błyskotli­wością kopniaków nad przeciwnikiem. Wygrywają…
Przeciwnicy szybko pojmują jednak ich taktykę i za­czynają się przedzierać na pole karne słusznej drużyny. Ale od czego jest sędzia (główne media naszej ojczy­zny)? Wielogębny sędzia odgwizduje więc seryjnie spa­lone, a kiedy to nie wystarcza, zaczyna dopatrywać się fauli nawet tam, gdzie jeszcze Niesłuszniacy nie wycią­gnęli nogi. Niesłuszniacy zaczynają być karani nawet za „agresywne stanie na boisku”. Olaboga! Wszystko na nic! Pod koniec pierwszej połowy Niesłuszniacy zaczy­nają jednak zdobywać przewagę, coraz częściej zapusz­czają się pod bramkę Słuszniaków.

Witold Gadowski, Lokal dla awanturnych, Replika, Poznań 2016.

Książkę można nabyć TUTAJ

Pierwszy w dorobku znanego dziennikarza i reportera zbiór krótkich, publicystycznych migawek, w których przegląda się Polska na przestrzeni ostatnich kilku lat.

Autor o książce:

Pisałem te teksty dla pełnokrwistych facetów i kobiet. Nie bawię się w kotka i myszkę z wpływowymi salonami, za nic mam fochy mniemanych wielkości. Bo w ogóle – poza prawdą – niewiele mnie już obchodzi.
Nigdy z nikim się nie układałem i nie przedkładam dobrego wychowania ponad szczerość.
Pamiętajcie jednak, że czytacie na własną odpowiedzialność. Jeśli po lekturze zdejmie was gniew nieoczekiwany, melancholia, kolki trzewiowe albo śmiech do rozpuku, to będzie już tylko Wasza wina. Trza było nie zaczynać.
Lokal dla awanturnych nigdy nie będzie grzeczny. Nie zapraszam więc do niego pensjonarek i mężczyzn o mentalności wodnych liliji.
Najczęściej snują się po nim politycy, filozofowie (stare marudy) i niewiasty z temperamentem, nie brakuje także egzotycznych typów, po krakowsku zwanych „cudokami”.
Mam nadzieję, że teksty posmakują wam jak kawał krwistego befsztyka. Wcinajcie na zdrowie, a jeśli szukacie bardziej wysublimowanych klimatów, jadła z kuchni śródziemnomorskiej, to pewnie znajdziecie tu kilka smaczków, które trafią i w taki gust.
Jednego możecie jednak być pewni – nie znajdziecie tu pokrętnego mendzenia, które tak charakteryzuje współczesną, rodzimą „twórczość publicystyczną”.
Kraków, styczeń 2016 r.

Witold Gadowski o sobie:
Jestem człowiekiem w nieustannym ruchu. Uważam się za dziennikarza, reportera opisującego rzeczywistość taką jaka ona jest. Bywam pisarzem, poetą, autorem piosenek, zajmuję się także filozofowaniem i publicystycznym opisem otaczającego mnie świata. Staram się być niezależny i prawdomówny.

Więcej o autorze przeczytasz TUTAJ.


Artykuł Fragmenty najnowszej książki Witolda Gadowskiego! pochodzi z serwisu Niezłomni.com.

]]>
https://niezlomni.com/gra-na-destabilizacje-polski-wlasnie-sie-rozpoczela-i-nie-bedzie-to-gra-prowadzona-w-rekawiczkach-tylko-u-nas-fragmenty-najnowszej-ksiazki-witolda-gadowskiego/feed/ 0