Styczeń 1946 r. Część oddziału por. Leona Taraszkiewicza Jastrzębia". Dowódca siedzi przy RKM-ie; czwarty od lewej: Ryszard Jakubowski ps. "Kruk".

„Przedstawianie tego wydarzenia jako pogrom legitymizowało rządy PPR-PZPR w oczach Zachodu. Komuniści – jedyni gotowi, by powstrzymać demony antysemityzmu wzniecanych przez katolicką czerń. Taki obraz zakorzenił się w głowach ludzi Zachodu”

w PRL


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze
Styczeń 1946 r. Część oddziału por. Leona Taraszkiewicza Jastrzębia". Dowódca siedzi przy RKM-ie; czwarty od lewej: Ryszard Jakubowski ps. "Kruk".
Styczeń 1946 r. Część oddziału por. Leona Taraszkiewicza Jastrzębia”. Dowódca siedzi przy RKM-ie; czwarty od lewej: Ryszard Jakubowski ps. „Kruk”.

– To był odwet, a nie pogrom – o akcji zbrojnej zrzeszenia WiN w Parczewie w lutym 1946 r. z dr Mariuszem Bechtą, historykiem i pracownikiem naukowym IPN rozmawia Mateusz Rawicz.

– Co zainspirowało Pana do napisania tej książki?
– Od kilkunastu lat zajmuje się zawodowo historią najnowszą Podlasia. Najnowsza moja książka o Parczewie to kolejna próba zmierzenia się z pytaniami nasuwającymi historykowi w trakcie lektury źródeł historycznych zgromadzonych w krajowych i zagranicznych archiwach. Pracę magisterską pisałem o agenturze prosowieckiej (PPR, GL/AL) na podlaskiej prowincji w czasie okupacji niemieckiej. Poruszona w nie j kwestia „rewolucyjnego bandytyzmu” miała swe konsekwencje w pierwszej dekadzie Polski Ludowej. Była to kontynuacja wojny polsko-komunistycznej trwającej od czasów naszej zwycięskiej konfrontacji z bolszewizmem w 1920 r. Okres II RP to przecież czas walki z forpocztą Kominternu w szeregach KPP. Przejęcie władzy w Polsce przez KPP/PPR/PZPR na sowieckich bagnetach po 1944 r. w ujęciu regionalnym (podlaskim) nadal czeka na swego dziejopisa. Mamy kilka mniej lub bardziej udanych prób ujęć cząstkowych, lecz brak spojrzenia całościowego. Moje mikrostudium o akcji WiN na Parczew to kolejny krok w stronę syntetycznego ujęcia historii politycznej Podlasia w XX w.

– Dlaczego doszło do akcji w Parczewie?

– Permanentny terror komunistów wymierzony w ludność cywilną utrzymywał się w tym prowincjonalnym miasteczku od chwili jego zdobycia przez jednostki Armii Czerwonej w lipcu 1944 r. Wywołał on ogromne napięcie wśród polskiej większości tłamszonej i odzieranej z wolności oraz własności przez zwolenników reżimu. Od początku, po stronie kolaborantów z PKWN opowiedzieli się skomunizowani Rusini (Ukraińcy) dawni członkowie KPP/KPZU oraz garstka Żydów ocalałych z okupacji niemieckiej. Prym wśród nich wiedli byli partyzanci AL skupieni wokół swego dowódcy Chila Grynszpana. Rychło część z nich zasiliła lokalne struktury siłowe (UB i MO), lecz większość z wyznawców judaizmu starała się ułożyć sobie życie nie angażując się w działalność PPR. Wybrali raczej dostosowanie w beznadziejnej sytuacji politycznej, w której sprawa niepodległości dla Polski została przesądzona na forum międzynarodowym, a powojennemu podziemiu przypadła ważna rola zbrojnej samoobrony w powstrzymywaniu sowietyzacji kraju. W Parczewie, poza policją polityczną, stale byli obecni Sowieci (NKWD), a dodatkowo istniała autonomiczna paramilitarna „ochrona miasta”, bojówka złożona z dorosłych Żydów mających broń stale pod ręką. Ich dowódcą był Abram Zysman vel Bocian. Był to przedwojenny tragarz, żyjący na bakier z tradycją żydowską, członek PPR i AL. Było to około 40 ludzi, którzy patrolowali ulice, jedyny most na Konotopie łączący obie części miasta czy główny plac targowy dając się we znaki przyjezdnym chłopom. Uczestniczyli oni również w rajdach grup operacyjnych bezpieki przeciw podziemiu polskiemu w okolicach Parczewa. Przesłuchiwali, bili i zabijali przeciwników reżimu komunistycznego.

– Podsumujmy, to był pogrom czy odwet?
[quote]b– Na forum międzynarodowym i w propagandzie komunistycznej PRL najlepiej się „sprzedawał” niszczycielski pogrom żywcem przypominający uliczne tumulty z czasów imperium rosyjskiego! To legitymizowało rządy PPR/PZPR w zniewolonym kraju w oczach Zachodu. W imię partykularnych interesów komuniści chcieli odegrać rolę jedynych gotowych powstrzymać demony antysemityzmu wzniecanych przez katolicką „czerń”. Taki wypaczony obraz Europy Środkowo-Wschodniej głęboko i na trwale zakorzenił się w głowach ludzi Zachodu po I wojnie światowej. Zresztą Żydzi sami posługiwali się takimi stereotypowymi kliszami opisując swój los w II RP, jak i po II wojnie światowej.[/quote]

To był stały stereotyp w relacjonowaniu o zajściach w polskich miasteczkach począwszy od wojny z bolszewikami w 1919 r. (przykładowo „pogromem” stał się doraźny sąd polowy WP na ludności Pińska w kwietniu 1919 r.) aż do upadku niepodległego państwa polskiego w 1939 r.

Tymczasem akcja zbrojna oddziału Zrzeszenia WiN w Parczewie z lutego 1946 r. była klasyczną akcją odwetową, poprzedzoną starannym wywiadem organizacyjnym, i dzięki intuicji oraz doświadczeniu bojowemu swego dowódcy Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia” zakończyła się efektownym „pogromem ubeków”, bez poniesienia strat własnych. Zginęło raptem trzech żydowskich strażników z Zysmanem na czele (spośród prawie 200 żyjących starozakonnych w miasteczku) i Polak-milicjant. Byli też ranni. Poza rozbiciem „kompleksu zbrodni” w Parczewie, podziemie antykomunistyczne zwyczajowo podreperowało swoje finanse, aprowizację kosztem politycznego przeciwnika – własności żydowskiej, a także państwowym majątkiem z obu spółdzielni („Społem” i „Rolnik”) oraz młynu motorowego administrowanego przez aktywistę Szterna z PPR.

– Podkreśla Pan rolę Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”…
– „Jastrząb” ze swoim bratem „Żelaznym” dowodzili oddziałem partyzanckim WiN, który okazał się postrachem dla miejscowej komuny. Obaj bracia wyróżniali się zmysłem i intuicją, która pozwalała im odnieść szereg błyskotliwych sukcesów w uporczywych walkach z reżimem. Zajęcie na kilka godzin Parczewa 5 lutego 1946 r. to był majstersztyk (choć nie udało się zrealizować wszystkich postawionych zadań bojowych – nie zdołano opanować budynku UB przy Rynku!) to rozmach akcji, a następnie perfekcyjnie zmylenie i rozbicie pościgowej grupy KBW-UB pod Marianką 12 lutego 1946 r. Można powiedzieć, że Parczew mógł opanować wyłącznie dowódca wyróżniający się brawurą i tak się stało. A proszę pamiętać, ze okres zimowy to nie jest czas na dalekie wypady bo groźba rozbicia partyzantów znienacka przez grupy operacyjne UB/KBW była o wiele większa niż w okresie letnim. Ale w 1946 r. podkomendni „Jastrzębia” czuli się w Parczewie jak u siebie! Społeczeństwo miasteczka wyróżniało się nieustępliwymi postawami patriotycznymi, co w końcu potwierdzali sami komuniści. Dopiero amnestia w 1947 r. złamała kręgosłup lokalnemu podziemiu i podcięło morale wśród wspierającej go ludności cywilnej.

– Jak Pan doszedł do wniosku, że to odwet? Historycy np. Dariusz Libionka uznali, że to akcja antyżydowska.
– Kilka lat kwerend prowadzonych w archiwach nie pozostawia złudzeń co do faktycznego charakteru działań podziemia WiN w Parczewie! Gros odnalezionych przeze mnie i opracowanych dokumentów zamieściłem w mojej książce. Obu historykom polecam uważną ich lekturę, i przy odrobinie dobrej woli zgodzą się z oceną szanowanego przez nich prof. D. Engela, że mamy w tym konkretnym przypadku do czynienia z uderzeniem podziemia w swoich wrogów z chirurgiczną precyzją. Bez przenoszenia agresji i likwidacji na innych członków społeczności żydowskiej.

– Żydowscy mieszkańcy Parczewa wyjechali w ciągu trzech dni po ataku partyzantów na miasto. Obawiali się pozostać w mieście?
– Garstka ocalałych Żydów na Podlasiu po roku 1944 nie pozostała na uboczu toczącej się krwawej walki zbrojnej podziemia polskiego z kolaborantami z PKWN i ich sowieckimi protektorami. Choć nie garnęli się w szeregi partii komunistycznej, to w warunkach brutalnego zniewalania ludności polskiej nie stanęli w jednym froncie z Polakami nie godzącymi się z podbojem kraju. Zachowali wobec aspiracji niepodległościowych wymowny dystans. Nieliczni (zwłaszcza ci, którzy trafili czasie okupacji niemieckiej w szeregi partyzantki czerwonej (AL i sowieckiej) przeszli do komunistycznej policji politycznej (UB/MO). Wiernie służyli PPR/PZPR. W przypadku Parczewa i Włodawy mamy nawet do czynienia z licznymi żydowskimi paramilitarnymi „ochronami miasta”, które uczestniczyły z bronią w ręku w zwalczaniu podziemia antykomunistycznego i łupieniu polskich cywilów. Komendant „ochrony miasta” – Abram Zysman vel Bocian został za swoją gorliwą służbę dla reżimu zlikwidowany przez partyzantów WiN w Parczewie w lutym 1946 r.

Eksodus całej społeczności żydowskiej po spektakularnym ataku partyzantów to przede wszystkim manifestacja solidarności grupy etnicznej w obliczu uderzenia w nią z zewnątrz! Element traumy po Zagładzie. Ale też potwierdzenie utrzymującego się od wielu już miesięcy napięcia w codziennym ich współżyciu z ludnością polską. Bez efektywnej opieki ze strony UB nie widzieli oni szansy na dalsze w miarę spokojne życie w Parczewie i stąd taka a nie inna decyzja o grupowym wyjeździe na Dolny Śląsk lub opuszczenie kraju na stałe. Co ciekawe, w pierwszej kolejności uciekli z podbitej Polski żydowscy dezerterzy z MO w Parczewie! Przykładowo: Zygmunt Goldman, zastępca komendanta milicji w Parczewie nagle objawił się u swojej siostry w Palestynie jeszcze w 1946 roku! Wszelkie powojenne próby odbudowy życia społecznego ludności żydowskiej na podlaskiej prowincji nie powiodły się. Jej przedstawiciele decydowali się na wyjazdy do dużych miast lub na Ziemie Zachodnie. Sporo z nich wybrało życie poza krajem podbitym przez Sowietów. Wyjeżdżali do Izraela, Stanów Zjednoczonych, Szwecji etc.

źródło: Tygodnik Nasza Polska, 14.10.2014 r.

KSIĄŻKA POGROM CZY ODWET DO NABYCIA TUTAJ

pogrom

(297)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

2 komentarze

  1. Odwet czy pogrom – po co spierać się o nazewnictwo, skoro ludzie zabijali ludzi? A władza ludowa w Polsce władzy leitymować nie potrzebowała, bo sama ją wywalczyla. Pozdrawiam.

    • Skoro Pan, Panie Marcinie nie widzi różnicy między pogromem a odwetem, twierdzę więc, iż jest Pan ku… umysłową. Twierdzenie że władza ludowa wywalczyła władzę tylko potwierdza moją tezę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.