Portal informacyjno-historyczny

edalistki olimpijskie w rzucie oszczepem (lewej => prawej): Niemka Tilly Fleischer (złoto), Polka Maria Kwaśniewska (brąz), Niemka Luise Kruger (srebro). XI Letnie Igrzyska Olimpijskie 1936 Berlin. Fot. NAC/commons.wikimedia.org

Polska olimpijka wspomina igrzyska w Berlinie i swoją reakcję na słowa Hitlera: „Gratuluję małej Polce”

w Cytaty/Historia Niemiec

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał Niemcom organizację olimpiady w 1931 roku, jeszcze w czasach Republiki Weimarskiej.

Początkowo naziści sceptycznie podchodzili do idei przygotowania międzynarodowych zawodów sportowych w Berlinie. Wkrótce dostrzegli jednak niezwykłą szansę poprawy wizerunku Trzeciej Rzeszy w świecie. W krajach Europy zachodniej nawoływano do bojkotu. Mimo to niewiele państw zdecydowało się na niewysyłanie swych reprezentacji do stolicy Rzeszy. Na czas igrzysk Hitler zabronił jakiejkolwiek akcji i agitacji antysemickiej. Z dróg i witryn sklepowych zniknęły plakaty zakazujące wstępu wyznawcom Mojżesza, a ze sklepowych stojaków prasa antyżydowska. Mało tego, niearyjscy sportowcy otrzymali prawo uczestniczenia w zawodach, a organizację wioski olimpijskiej powierzono Żydowi. Specjalnie na igrzyska wybudowano ogromny, mieszczący ponad sto tysięcy ludzi stadion.

Führer, jako główny gospodarz, brał aktywny udział w sportowym przedsięwzięciu. 1 sierpnia uczestniczył w inauguracji olimpiady, pozdrawiając z trybuny reprezentacje poszczególnych krajów. Część z nich (delegacje Francji i Austrii) odwzajemniała się, podnosząc wysoko ramię w hitlerowskim geście. Sportowcy z Polski ograniczyli się do grzecznościowego zdjęcia czapek podczas przemarszu przed Hitlerem.

Wiceminister Szembek był pod wrażeniem doskonałej organizacji olimpiady. Po raz pierwszy w historii przebieg konkurencji sportowych transmitowany był przez radio i telewizję. Ci, którym nie udało się dostać na stadion, otrzymali możliwość obserwowania zawodów w specjalnych salach telewizyjnych. Hitler pojawiał się na trybunie prawie każdego dnia. Ze szczególną radością obserwował zwłaszcza zmagania niemieckich zawodników. Z niechęcią przyjmował natomiast sukcesy czarnoskórych sportowców. Zdarzało mu się wręczać medale i osobiście gratulować wygranym. Jedną z zawodniczek, którą zaprosił do siebie, była Maria Kwaśniewska. Już pierwszego dnia eliminacji zdobyła ona brązowy medal w rzucie oszczepem. Złoty i srebrny uzyskały Niemki. Występy ślicznej Polki wywołały entuzjazm wśród publiczności, która żywo oklaskiwała zawodniczkę.

Medalistki olimpijskie w rzucie oszczepem (od lewej): Niemka Tilly Fleischer (złoto), Polka Maria Kwaśniewska (brąz), Niemka Luise Kruger (srebro). XI Letnie Igrzyska Olimpijskie 1936 Berlin. Fot. NAC/commons.wikimedia.org

Jej finałowy popis, sfilmowany przez Leni Riefenstahl, pojawił się w słynnym, blisko czterogodzinnym obrazie reżyserki Olimpiada. Prosto z podium trzy medalistki zaprowadzone zostały do loży Führera. Oprócz wodza, obecni byli także Goebbels, Göring oraz inni wysoko sytuowani funkcjonariusze partii nazistowskiej. Dyktator osobiście dziękował zawodniczkom. Kiedy Hitler powiedział: „Gratuluję małej Polce”, ja mu na to: „Wcale nie czuję się mniejsza od pana. Bo miał 1.60 w czapce, a ja 1.66 wzrostu. Więc był ogólny śmiech – wspominała po latach, w wywiadzie dla Rzeczpospolitej, Kwaśniewska. Minister propagandy musiał się później nieźle natrudzić, aby zatuszować ewidentną gafę. Prasa niemiecka podawała potem, że Hitler pogratulował nie małej Polce, a małej Polsce. Nie wiedzieli, jak z tego wybrnąć – kontynuowała medalistka. Brązowy medal nie był jedyną nagrodą, którą otrzymała wówczas Polka. Wybrano ją bowiem najpiękniejszą zawodniczką igrzysk. Były takie głupoty. Na każdej olimpiadzie wybierają najładniejszą dziewuchę. Takie tam głupstwa – komentowała.

Radosław Golec, Taniec z Hitlerem. Kontakty polsko‒niemieckie 1930-1939, Replika, Zakrzewo 2017.

Polska i Niemcy – odwieczni wrogowie – w dyplomatycznym tańcu, którego stawką była druga wojna światowa

Ogrom zbrodni dokonanych przez nazistów na ziemiach polskich podczas drugiej wojny światowej sprawia, że przedstawicieli państwa Hitlera traktuje się wyłącznie jako kryminalistów, zwyrodnialców bądź w najlepszym razie ludzi zaślepionych ideologią. A jednak okres poprzedzający wybuch wojny to czas relatywnie poprawnych stosunków pomiędzy Warszawą i Berlinem, a co za tym idzie, unormowanych relacji Polaków z Niemcami. Świadectwem tego są spotkania przedstawicieli władz obu państw, prowadzone na najwyższym szczeblu – zarówno oficjalne, państwowe, jak i kulturalne czy prywatne.

Ich historia rozpoczyna się jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Już w 1930 roku Józef Piłsudski wysłał specjalnego emisariusza, który zaproponował przyszłemu kanclerzowi daleko zakrojoną współpracę w wypadku ewentualnego (a w opinii Piłsudskiego: nieuniknionego) przejęcia przez niego rządów.

Dalsze spotkania i rozmowy stanowiły element dyplomatycznej gry. Począwszy od rozmów Alfreda Wysockiego i Józefa Lipskiego w Berlinie, poprzez wizyty Josefa Goebbelsa, Joachima von Ribbentropa i Heinricha Himmlera w Warszawie, po słynne białowieskie polowania Hermanna Gӧringa z Ignacym Mościckim. Od jesieni 1938 roku relacje między obu krajami ulegały stopniowemu pogarszaniu, na skutek ogłoszenia niemieckich roszczeń dotyczących Gdańska i eksterytorialnej autostrady przez polskie Pomorze.

Po zawarciu paktu polsko-brytyjskiego w 1939 roku Adolf Hitler zdecydował się rozpocząć wojnę. Miesiące poprzedzające napaść Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku wypełniały próby ratowania pokoju, podejmowane głównie przez dyplomatów polskich, przy jednoczesnych unikach strony niemieckiej.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że przyjaźń polsko-niemiecka przed wybuchem drugiej wojny światowej miała charakter sztuczny. Wzajemna niechęć i uprzedzenia odcisnęły trwałe piętno na obu narodach. Bardzo szybko stało się dla obu stron jasne, że ten nienaturalny stan nie potrwa zbyt długo.

Sojusz II RP z III Rzeszą? Nie, to nie jest żadna historia alternatywna. W latach 1934–1939 Polskę i Niemcy naprawdę łączyły przyjazne relacje. Ożywiona wymiana kulturalna, towarzyskie mecze piłkarskie, wspólne obozy harcerzy i Hitlerjugend, polowania prezydenta Ignacego Mościckiego i Hermanna Göringa w Białowieży, zakulisowe rozmowy dyplomatyczne. Przez całe dziesięciolecia te niewygodne fakty były wymazywane z historii przez patriotycznych cenzorów. Teraz Radosław Golec odsłania długo skrywaną prawdę. Dla czytelników wychowanych na naszych narodowych mitach lektura Tańca z Hitlerem będzie szokiemPiotr Zychowicz, autor książek Pakt Ribbentrop-Beck i Obłęd ‘44 o książce Radosława Golca.

Radosław Golec – absolwent Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie oraz Institute of Technology Tallagh w Dublinie. Prowadzi bloga o tematyce historycznej i filmowej. Pasjonuje się historią dwudziestego wieku, zwłaszcza okresem drugiej wojny światowej. Szczególnie interesują go dzieje ruchów faszystowskich w Europie oraz w Trzeciej Rzeszy.

(3693)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Idź na górę