Źródło: Przegląd Powszechny, 1932 r., t. 194.
Artykuł „Oto moje serce na ostrzu mego miecza i pieśń w trzepocie mego sztandaru!”. „Pieśń bezimiennego krzyżowca” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>"Pani i Królowo, tajemnic Tajemnico
Któraś Regentką na niezmąconych niebiosach".
Autorem "Ballady do Matki Boskiej Częstochowskiej" jest wybitny pisarz angielski Hillaire Belloc (1870-1953), przyjaciel Gilberta K. Chestertona (1874-1936). Wiersz został opublikowany przez Jerzego Pietrkiewicz w "Antologii liryki angielskiej 1300-1950", PAX, Warszawa 1987, s. 290-291.
Artykuł Poruszający wiersz wybitnego angielskiego twórcy o Matce Boskiej Częstochowskiej. „Pani i Królowo, tajemnic Tajemnico/Któraś Regentką na niezmąconych niebiosach” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Wiersz Wołyń z listopada 1943 r. z pisma Ruchu Miecz i Pług "Kuźnia"
Fala pędzącej krwi zciemniła światy,
bulgot jej rwących kół urąga słońcu!
jak ciężka wieść - dobija nóż poświaty,
- ciężarnej Matki krzyk nie znajdzie ojców.
Dzieciom, wbijanym na widły rozrzyna ból oczy,
pożar jak spazm szarpie szalonym wrzaskiem -
- nie odda dziad ziemi ochrypłych plwocin
- gdy kopnął go krwią umazany kaszkiet.
Runęła ogniem szalona dziejów banda,
zaorał świt dymiących Prochów zgliszcza -
- nie oddał się w Kościołach Bóg na handel
gdy oderżniętą głową padł w progu zakrystian.
Płoną jak dzicz stępiałe oczy chłopa -
ślepe od krwi z cuchnących pobojowisk -
śmiertelny marsz wbija łoskot łopat...
Zerwał się Step -
lecz krew przelana zabroniła dobiec
Józefa Radzymińska i wiersz "Wołyń"
Artykuł Wiersz „Wołyń”, który powstał w 1943 roku. Przejmujące słowa wypowiedziane, zanim obeschła krew pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>"Miecz i Pług" był jedną z wielu konspiracyjnych organizacji, które działały podczas II wojny światowej.
"Ta początkowo lokalna grupa działająca na terenie Warszawy z czasem przekształciła się w ogólnopolska formację działającą na obszarze Generalnego Gubernatorstwa, ziemiach zachodnich włączonych do III Rzeszy i w Małopolsce Wschodniej. Odnosiła ona szczególne sukcesy na polu wydawniczym i wywiadowczym. Pozostając w opozycji do struktur wojskowych ZWZ-AK, działacze „Miecza i Pługa” podjęli próbę stworzenia szerokiego bloku organizacji podziemnych, które miały stanowić alternatywę dla struktur wojskowych Polskiego Państwa Podziemnego. Działania te spowodowały, iż kierownictwo „Miecza i Pługa” stało się obiektem zainteresowania oraz głębokiej penetracji ze strony gestapo i wywiadu sowieckiego. Pytanie, czy przywódcy „MiP” dopuścili się zdrady, wciąż pozostaje otwarte" - dr Rafał Sierchuła, Nowe Państwo.
Więcej o "Mieczu i Pługu" przeczytasz TUTAJ.
Artykuł „Odeszli… Poszła za nimi w ryngrafie złotym wykuta – młodzieńcza Wola Zwycięstwa!”. Oddziałom Samoobrony 1943 r. pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>15 marca 1953 r. przyszła noblistka, Wisława Szymborska tak opłakiwała śmierć Józefa Stalina w wierszu ,,Ten dzień"...
TEN DZIEŃ
Jeszcze dzwonek, ostry dzwonek w uszach brzmi.
Kto u progu? Z jaką wieścią, i tak wcześnie?
Nie chcę wiedzieć. Może ciągle jestem we śnie.
Nie podejdę, nie otworzę drzwi.
Czy to ranek na oknami, mroźna skra
tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?
Czy to zegar tak zadudnił sekundami.
Czy to moje własne serce werbel gra?
Póki nikt z was nie wypowie pierwszych słów,
brak pewności jest nadzieją, towarzysze...
Milczę. Wiedzą, że to czego nie chcę słyszeć -
muszę czytać z pochylonych głów.
Jaki rozkaz przekazuje nam
na sztandarach rewolucji profil czwarty?
- Pod sztandarem rewolucji wzmacniać warty!
Wzmocnić warty u wszystkich bram!
Oto Partia - ludzkości wzrok.
Oto Partia: siła ludów i sumienie.
Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie.
Jego Partia rozgarnia mrok.
Niewzruszony drukarski znak
drżenia ręki mej piszącej nie przekaże,
nie wykrzywi go ból, łza nie zmaże.
A to słusznie. A to nawet lepiej tak."
Za: "Życie Literackie" nr 11/61 z 15 marca 1953 r.
Dnia 5.03.1953 roku zmarł Józef Stalina
ROBOTNIK NASZ MÓWI O IMPERIALISTACH
Nienawidzą naszego węgla.
Nienawidzą naszych cegieł i przędzy.
Nienawidzą tego, co już jest.
Nienawidzą wszystkiego, co będzie.
Naszych okien i kwiatów w oknach.
Naszych lasów i ciszy leśnej.
Nawet wiosny, bo to nasza wiosna.
Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.
Rozpruli atom jak pancerną kasę,
lecz nic prócz strachu nie znaleźli w kasie.
O, gdyby mogli, gdyby mogli tym strachem
uderzyć w domy i fabryki nasze.
W nasze okna i kwiaty w oknach.
W nasze lasy i ciszę leśną.
Nawet w wiosnę, bo to nasza wiosna.
Nawet w szkoły z wesołymi dziećmi.
O, gdyby mogli - gdyby mogli... Wiemy.
Więc oczy mamy przenikliwe.
Więc serca mamy niełamliwe.
Więc czoła mamy nieustraszone.
Więc ręce mamy niezwyciężone.
Artykuł ,,Ten dzień”. Wisława Szymborska o śmierci Stalina. „Czy to ranek nad oknami tak oślepia, że dokoła patrzę łzami?” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>1 maja 1944 r., w KL Auschwitz zamordowany został Icchak Kacenelson, żydowski poeta i dramaturg, autor poematu "Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie". Dr Ewa Kurek pisała, że jego wiersze są jednym z najbardziej wstrząsających żydowskich źródeł o udziale Żydów w zagładzie Żydów
Dr Ewa Kurek w @wrealu24_pl cytuje fragment poezji Icchaka Kacenelsona- Żyda zamordowanego przez Żydów
RT#GermanDeathCamps pic.twitter.com/qmYIxetIGI— Daga (@daguuniaa) 13 lutego 2018
W getcie warszawskim Kacnelson prowadził tajną działalność oświatowo-kulturalną. Wywieziony w kwietniu 1943 roku do obozu koncentracyjnego; zamordowany w 1944 roku. Jego poemat opowiada o zagładzie Żydów właśnie z perspektywy naocznego świadka.
Doktor Ewa Kurek pisała:
Jednym z najbardziej wstrząsających żydowskich źródeł o udziale Żydów w zagładzie Żydów są wiersze Icchaka Kacenelsona. Z wrażliwością poety, autor w sposób najbardziej bodaj czytelny oddaje koszmar zbrodni dokonanej przez Żydów na Żydach. W poemacie „O bólu mój” będącego częścią zbioru „Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie” znajdujemy takie oto strofy:
Icchak Kacnelson, „O bólu mój”
Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.
Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…
I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!
Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.
Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.
Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.
A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…
W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!
A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!
Icchak. Kacenelson, Pieśń o zamordowanym żydowskim narodzie, Warszawa 1982, s. 25-27.
Artykuł ,,Jak chcecie dowiedzieć się, jak wyglądał udział Żydów w mordowaniu Żydów, to wystarczy…”. Dr Ewa Kurek przypomina znamienne słowa [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>27 grudnia '38, w przesyłowym punkcie łagiernym pod Władywostokiem, umarł Osip Mandelsztam. Jeden z najgenialniejszych rosyjskich poetów - przypomina publicysta Piotr Skwieciński. Mandelsztam został skazany za wiersz o Stalinie.
Żyjemy tu, nie czując pod stopami ziemi,
Nie słychać i na dziesięć kroków, co szepczemy.
A w półsłówkach, półrozmówkach naszych
Cień górala kremlowskiego straszy.
Palce tłuste jak czerwie w grubą pięść układa,
Słowo mu z ust pudowym ciężarem upada.
Śmieją się karalusze wąsiska
I cholewa jak słońce rozbłyska.
Wokół niego hałastra cienkoszyich wodzów:
Bawi go tych usłużnych półludzików mozół.
Jeden łka, drugi czka, trzeci skrzeczy,
A on sam szturcha ich i złorzeczy.
I ukaz za ukazem kuje jak podkowę –
Temu w pysk, temu w kark, temu w brzuch, temu w głowę.
Miodem kapie każda nowa śmierć
Na szeroką osetyńską pierś.
Мы живем, под собою не чуя страны,
Наши речи за десять шагов не слышны,
А где хватит на полразговорца,
Там припомнят кремлёвского горца.
Его толстые пальцы, как черви, жирны,
А слова, как пудовые гири, верны,
Тараканьи смеются усища,
И сияют его голенища.
А вокруг него сброд тонкошеих вождей,
Он играет услугами полулюдей.
Кто свистит, кто мяучит, кто хнычет,
Он один лишь бабачит и тычет,
Как подкову, кует за указом указ:
Кому в пах, кому в лоб, кому в бровь, кому в глаз.
Что ни казнь у него - то малина
И широкая грудь осетина.
Artykuł Skazany za wiersz o Stalinie. Jeden z najgenialniejszych rosyjskich poetów zmarł w sowieckim łagrze pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Prezentujemy piękny wiersz niesłusznie zapomnianego i wymazanego z polskiej literatury, poety Konstantego Dobrzyńskiego.
Konstanty Dobrzyński, "Rocznica"
Marzyła im się
Wielka, Niepodległa, Święta,
w duszach smaganych satrapy nahajem,
w sromoty pętach.
Marzyła im się cudna, uśmiechnięta —
pachnąca rajem...
---------------------------------------------
Lecą z drzew liście, księżyc błyska krwawo —
drży miasto w mrokach, — czemu drżysz Warszawo?
Czyżby się tobie przyśniła baśń stara
0 dawnych czasach ?... — czyliś już nie rada,
że w tobie knutem i pałkami włada Najjaśniejszego Wielkiego brat Cara ? ...
Ty drżysz Warszawo !...
Coś ci tam pękło i zawrzało w łonie,
kotłuje, syczy, przewala i płonie,
jakby w wulkanie, gdy ma rzygnąć lawą.
Zahuczał wicher, zahuczał i zawył —
sypiący liśćmi, złowrogi, ponury —
przeorał z szumem ulice Warszawy
i runął grzmotem w arsenału mury!
---------------------------------------------
Wpadli....
Stu sześćdziesięciu... Wysocki na czele...
Na pyły starli żelazną zaporę.
Każdemu serce i lico tak gore,
jak pozłocista monstrancja w kościele —
synowie Matki najlepsi, najszczersi,
w jeden grot zlawszy serc swych huragany,
rwą się, by hańby piekące kajdany
strzaskać o młode, gorejące piersi.
— Hej! Na Belweder !... — zagrzmiało wołanie.
Ciebie już nie ma?
Już zmykasz tyranie?
Samodierżnego mordercy pajacu —
z bladego strachu jużeś śmierci bliski !...
Czy to ty pierwej tam, na Saskim Placu
nam, synom wolnym, szpicrutą prał pyski?
Zmykasz?
---------------------------------------------
Rozwarł swe skrzydła orzeł srebrnopióry,
poraził gromem niewolnicze roty
i pomknął dumnie wspaniałemi loty
w rozsłonecznione blaskami lazury.
— Leć orle dumny, pruj piersią przestworza!
Pędzi wspaniały lotem błyskawicy
po krwią syconej lechickiej ziemiey,
w potędze, w blaskach, w świtających zorzach.
---------------------------------------------
Zmagania... zrywy... poświęcenie... męstwo...
pożoga... łuny... śmierć krwawa przy pracy...
łganie !... Stoczek!... Zwycięstwo!...
Olszynka... Czwartacy...
Piekło... lawiny serc ... syczące kule...
ściśnięte zęby szaleństwem i bólem...
strugi krwi ciepłej... rubinowe strugi...
wał trupów święty... wał straszny i długi...
Sowiński!...
Lew srebrny, sztykami zakłuty,
na szańcach Woli... Ostatniej Reduty!...
---------------------------------------------
A potem... potem na pruskiej granicy,
z skamlącem sercem broń w kupę ciskana —
bez krzyku w gardle, łez w błędnej źrenicy —
rżące, stalowe wśród śmierci — kolana.
---------------------------------------------
Sto cztery lata... przeszły w dziejów zamęt,
lecz duch się został, przesiąkł w polskie pola,
jak przodków wielkich świetlisty testament,
nieuznający wyrazu: niewola!
Konstatny Dobrzyński, Czarna poezja, Poznań 1936
Artykuł O istocie polskości. „Duch został, przesiąkł w polskie pola. Jak przodków wielkich świetlisty testament, nieuznający wyrazu: niewola!” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>28 sierpnia mija kolejna rocznica śmierci zamordowanej przez komunistów Danuty Siedzikówny "Inki" oraz Feliksa Selmanowicza "Zagończyka".
Sanitariuszka nie miała wówczas nawet 18 lat. Nim padły ostatnie strzały, "Inka" i "Zagończyk" zdążyli wykrzyczeć: "Niech żyje Polska!". Dokładnie rok temu, 28 sierpnia 2016 roku, 70 lat po śmierci odbył się ich pogrzeb. Cześć i chwała Bohaterom!
GLORIA!
Nie prosili o litość, nie tego chcieli.
Gdy świat otaczały czarne chmury,
Wyrok kat odczytywał, wydany z góry;
Oni dumnie stali w swej ostatniej celi.
Nie było to dla bohaterów miejsce.
Po historii pozostaje krwawa łza.
Gdy o Ich męstwie milczał czas,
A konsekwencji wciąż nie poniosły bestie.
Nim kat pociągnął za wytarty cyngiel,
Krzyk: "Niech żyje Polska!", po strzale - milknie.
Dumnie zginęli za Krzyż i Orła w koronie,
"Niech żyje Łupaszko!"… kat strzelił jej w skronie,
Choć zachowała się godnie! Żyli życiem wilka.
Tak zginął Zagończyk. Tak zginęła Inka.
Foto: Fragmenty wizytówek "Inki" i "Zagończyka" przygotowanych przez portal edukacyjny IPN "pamiec.pl"
Paweł Pytel
Artykuł GLORIA! [wiersz]: „Żyli życiem wilka, Tak zginął Zagończyk. Tak zginęła Inka” pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>Dowódca Armii Krajowej gen. Leopold Okulicki „Niedźwiadek” 19 stycznia 1945 r. wydaje ostatni rozkaz.
„Postępująca ofensywa sowiecka doprowadzić może do zajęcia w krótkim czasie całej Polski przez Armię Czerwoną. Nie jest to jednak zwycięstwo słusznej sprawy, o którą walczyliśmy od roku 1939. W istocie bowiem - mimo stwarzanych pozorów wolności - oznacza to zmianę jednej okupacji na drugą, pod przykrywką Tymczasowego Rządu Lubelskiego, bezwolnego narzędzia w rękach rosyjskich... Żołnierze Armii Krajowej! Daję Wam ostatni rozkaz. Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. Starajcie się być przewodnikami Narodu i realizatorami niepodległego Państwa Polskiego... W przekonaniu, że rozkaz ten spełnicie, że zostaniecie na zawsze wierni tylko Polsce oraz by Wam ułatwić dalszą pracę - z upoważnienia Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zwalniam Was z przysięgi i rozwiązuję szeregi AK. Wierzę, że zwycięży Święta Sprawa, że spotkamy się w wolnej i demokratycznej Polsce. Niech żyje Wolna, Niepodległa, Szczęśliwa Polska”.
Kazimierz Wierzyński, "Na rozwiązanie Armii Krajowej"
Za dywizję wołyńską, nie kwiaty i wianki -
Szubienica w Lublinie. Ojczyste Majdanki.
Za sygnał na północy, bój pod Nowogródkiem -
Długi urlop w więzieniu. Długi i ze skutkiem.
Za bój o naszą Rossę, Ostrą Bramę, Wilno -
Sucha gałąź lub zsyłka na rozpacz bezsilną.
Za dnie i noce śmierci, za lata udręki -
Taniec w kółko: raz w oczy a drugi raz w szczęki.
Za wsie spalone, bitwy, gdzie chłopska szła czeladź -
List gończy, tropicielski: dopaść i rozstrzelać!
Za mosty wysadzone z ręki robotniczej -
Węszyć gdzie kto się ukrył, psy spuścić ze smyczy.
Za wyroki na katów, za celny strzał Krysta -
Jeden wyrok: do tiurmy. Dla wszystkich. Do czysta!
Za Warszawę, Warszawę, powstańcze zachcianki -
Specjalny odział śledczy: "przyłożyć do ścianki".
Zwinąć chorągiew z masztu. Krepą jest zasnuta
Za dywizję Rataja, Okrzei, Traugutta.
Pociąć sztandar w kawałki. Rozdać śród żołnierzy,
Na drogę, niech go wezmą. Na sercu niech leży.
8 lutego 1945
Artykuł Kazimierz Wierzyński i „Na rozwiązanie Armii Krajowej”. Te słowa w pełni oddają rozpacz Polaków, których spotkała ,,nagroda” za lata walki [WIDEO] pochodzi z serwisu Niezłomni.com.
]]>