27 listopada 1942 rozpoczęła się gehenna tysięcy Polaków. Śmierć, handel dziećmi, cierpienia. Jednak niemiecka akcja nie udała się [wideo+foto]

w II wojna światowa


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

W listopadzie 2012 roku Erica Steinbach zażądała od Polski i Polaków uznania zasług jej „Związku Wypędzonych dla pojednania”. Dodała, że byłoby mądrze, gdyby polski rząd w pozytywny sposób podjął ten temat.

– W końcu to niemieccy wypędzeni ze stron ojczystych budują coraz szersze pomosty porozumienia w kierunku Polski – powiedziała szefowa BdV. Trudno powiedzieć, czy jej wypowiedź właśnie w tym miesiącu jest kolejnym dowodem jej głupoty, bezczelności, czy niemieckiej buty. Tak się bowiem składa, że istotnie listopad jest miesiącem, w którym w szczególny sposób warto zwrócić uwagę na niemieckie „zasługi” na polu wypędzeń. Właśnie w nocy z 27 na 28 listopada 1942 roku Niemcy rozpoczęli na szeroką skalę wysiedlenia ludności Zamojszczyzny.

Mało kto wie, a popularyzowanie tej wiedzy jest dziś niemile widziane, że początkowo Lubelszczyzna nie była przeznaczona do zgermanizowania. W październiku 1939 roku Niemcy podjęli próbę zrealizowania tam tzw. Projektu Nisko powstałego w październiku 1939 roku, tuż po kampanii wrześniowej. Jego autorem był sam SS-Obersturmfuehrer Adolf Eichmann, mianowany pełnomocnikiem szefa Gestapo, Gruppenfuehrera SS Heinricha Muellera, do spraw pozbycia się z terenu III Rzeszy i Protektoratu Czech i Moraw obywateli pochodzenia żydowskiego.

Plan ten był mutacją idei syjonistycznych, przewidujących zapewnienie Żydom nowej ojczyzny. Projekt Nisko miał mieć charakter eksperymentu polegającego na utworzeniu autonomicznej żydowskiej kolonii pod nadzorem SS, na bagnistych terenach w pobliżu Sanu, w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa. Żydzi mieli być przewiezieni koleją na wschód.

wysiedlenia2Do listopada 1941 roku wielu Żydów wyemigrowało pod przymusem do Palestyny. Tymczasem Hitler zmienił zdanie i zarządził masowe wysiedlenia Polaków i Żydów z terenów dołączonych do Rzeszy oraz sprowadzenie na ich miejsce etnicznych Niemców (Volksdeutschów) z całej Europy.

Najpierw Niemcy pozbyli się z Lubelszczyzny przesiedlonych Żydów, potem zabrali się za Polaków. Cały obszar Lubelszczyzny, zgodnie z założeniami Generalnego Planu Wschodniego miał być zgermanizowany i zasiedlony milionami osadników niemieckich.

Niemcy dawali sobie na jego realizację 20-30 lat od zakończenia wojny ale za jego wprowadzanie zabrali się już w początkach lat czterdziestych.

Rozważano różne koncepcje, m.in. plany Hansa Franka który proponował wysiedlenie 1,2 mln właścicieli polskich (głównie rolników), co doprowadziłoby do powstania olbrzymiego rezerwuaru siły roboczej oraz koncepcje szefa SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie, SS-Reichsfuehrera Heinricha Himmlera, dotyczące tzw. kolonizacji pasowej, strefowej lub wyspiarskiej (niem. Siedlungsstuetzpunkt). Wygrała koncepcja Himmlera.

Zgodnie z nią rejon Zamojszczyzny miał być pierwszym z 14 planowanych „bastionów niemczyzny” (niem. ein deutsches Bollwerk).

Praktyczną realizacją akcji zajęły się jednostki SS i policji niemieckiej. 12 listopada 1942 Himmler wydał rozporządzenie nr 17 C, które wyznaczało obszar Zamojszczyzny jako tzw. pierwszy obszar osadniczy w Generalnym Gubernatorstwie. Do realizacji zadania wyznaczony został dowódca SS i policji na Dystrykt Lublin, SS-Grupenfuehrer Odilo Globocnik, posiadający wszelkie pełnomocnictwa Himmlera. Jako strefę wysiedleń przeznaczono powiaty Zamojszczyzny: biłgorajski, hrubieszowski, tomaszowski i zamojski.

Godzina na opuszczenie domu


Wyświetl większą mapę

polacyGehenna Zamojszczyzny zaczęła się w nocy z 27 na 28 listopada 1942 roku. Pierwszą wsią Zamojszczyzny wysiedloną w ramach planu Himmlera w 1943 roku był Skierbieszów i okolice. Wysiedlenia były przeprowadzane z iście niemiecką skrupulatnością. Esesmani otaczali każdy dom, jego mieszkańcom dawali niecałą godzinę na spakowanie wyłącznie podręcznego bagażu i opuszczenie domostwa. Czasami było to znacznie mniej czasu – wszystko zależało od humoru nadzorującego Niemca. Cały dobytek – maszyny, inwentarz, wyposażenie domów, miał pozostać. Polacy mogli wziąć tylko to, co mogli spakować do walizki. Opornych w najlepszym wypadku wypędzano z domów kolbami karabinów i kopniakami, w najgorszym zabijano na miejscu.

[quote]Wypędzenie nie ograniczało się do wyrzucenia ludzi z ich domów. Rodziny niemal natychmiast były rozdzielane. Niemcy przeprowadzali selekcję niezwykle skrupulatnie i niezwykle brutalnie. Dzielili wysiedlanych na kilka grup – ludzi starszych, mężczyzn, kobiety i dzieci. Przy matkach mogły pozostać tylko niemowlęta do 6 miesiąca życia. Dochodziło więc do dantejskich scen, kiedy esesmani wyrywali malutkie dzieci z rąk rodziców.

Podzielonych na grupy Polaków Niemcy umieszczali w obozach przejściowych w Zamościu i Zwierzyńcu, gdzie przeprowadzali badania rasowe i podejmowali decyzje co do przyszłości wysiedlonych ludzi. Wyrzuceni z domów byli kwalifikowani do jednej z czterech grup:

I. osoby przeznaczone do ponownego zniemczenia (niem. Wiedereindeutschung) o nordyckich cechach rasowych, kierowane do dalszych badań rasowych do specjalnego obozu w Łodzi,

II. osoby uznane za zdolne do pracy przymusowej i kierowane w tym celu do Rzeszy lub na wschód,

III. osoby w wieku powyżej 60 lat niezdolne do pracy i dzieci do lat 14 przymusowo odbierane rodzicom, które kierowano do tzw. wiosek rentowych (niem. Rentendoerfer) utworzonych w powiatach: garwolińskim, siedleckim, mińskim i sokołowskim; złe warunki transportu spowodowały liczne przypadki śmierci dzieci i osób starszych przewożonych w transportach lub zmarłych z wycieńczenia w szpitalach,

IV. osoby przeznaczone do eksterminacji w obozach koncentracyjnych, głównie w Auschwitz-Birkenau i na Majdanku – szacowano, iż do natychmiastowej likwidacji przeznaczonych zostanie 21 proc. wszystkich wysiedlanych.

bilgorajWarunki w transportach, niezależnie od tego, gdzie były one kierowane, były po prostu tragiczne – ludzi, nawet dzieci, przewożono w bydlęcych wagonach bez jedzenia i wody – wysiedlani w listopadzie 1942 roku umierali z zimna, wysiedlani latem 1943 – z upału i pragnienia, dusząc się w zaplombowanych wagonach.

Najgorsza była sytuacja dzieci albo przeznaczonych na śmierć (w obozach koncentracyjnych najczęściej zabijano je zastrzykiem fenolu w serce), albo do zgermanizowania. Dzieci o niebieskich oczach i blond włosach, spełniające kryteria rasowe, po przewiezieniu do Niemiec trafiały do tamtejszych domów dziecka albo bezpośrednio do niemieckich rodzin.

Oczywiście tym, które miały już świadomość tego, co się dzieje, które już mówiły, bezwzględnie zabraniano mówić po polsku. Mogły używać tylko języka niemieckiego, którego zwykle nawet nie znały. Głodne, spragnione i przerażone były przewożone do Niemiec w warunkach gorszych niż dziś są transportowane zwierzęta przeznaczone na rzeź.

Według szacunków Niemcy wywieźli do Rzeszy z Zamojszczyzny około 30 tysięcy polskich dzieci.

 Tylko nieliczne cudem udało się uratować. Kiedy towarowe pociągi z maluchami jechały na Zachód, na każdej stacji, przez którą przejeżdżały, godzinami czekali Polacy, którzy zdjeciekupowali po prostu osłabłe maluchy od niemieckich strażników za marki, złoto, kosztowności, wszystko, co mieli i co mogło posłużyć na wymianę – towar za dziecko. Jeśli to się nie udało, próbowali przynajmniej wrzucić do wagonów paczki z jedzeniem. Niestety, nie wszystkie dzieci udało się po wojnie odzyskać. Znaczna ich część została jednak zgermanizowana.

Los dorosłych też był straszliwy. Ludzie starsi i chorzy byli po prostu zabijani albo umierali na skutek koszmarnych warunków panujących w „wioskach rentowych” i obozach koncentracyjnych, gdzie byli wywożeni. Silni i zdrowi mężczyźni i kobiety trafiali albo do obozów, albo na roboty do Rzeszy. Od listopada 1942 roku do marca 1943 roku Niemcy wysiedlili w Lubelskiem 116 wiosek, w tym 47 wokół samego Zamościa (przemianowanego zresztą na Himmlerstadt), w sumie wysiedlenia objęły wówczas 51 tysięcy Polaków. Od 27 listopada do 31 grudnia 1942 roku planowali wysiedlić 34 tysiące osób z 60 wiosek, ale deportowali 9 771 mieszkańców – reszta zdołała uciec. W czerwcu i lipcu 1943 roku Niemcy wznowili deportacje, wywożąc z okolic Biłgoraja, Tomaszowa, Zamościa i Hrubieszowa mieszkańców 171 wsi.

W sumie do sierpnia 1943 roku z domów wypędzili 110 tysięcy Polaków – 1/3 ludności mieszkającej na Zamojszczyźnie.

wysiedlenia1Najpierw była germanizacja

Warto pamiętać, że w czasie wysiedleń Polaków płonęły całe wsie. Często z ich mieszkańcami w palonych budynkach. Dla przykładu we wsi Kidów zamordowano 170 chłopów. Często zdarzało się, że w wysiedlonych, a częściowo spalonych wioskach pozostawały tylko gospodarskie zwierzęta, które głodne i zaniedbane włóczyły się po opustoszałych polach. Zdarzało się też, że mieszkańcy wsi uciekając przed wysiedleniem, sami palili swoje gospodarstwa, żeby nie dostały się w ręce Niemców. Na miejsce prawowitych właścicieli i mieszkańców polskich wiosek przybyło 9 000 kolonistów niemieckich z Besarabii i Ukrainy oraz do końca 1943 roku dalszych 4 000 osadników. Do gospodarstw opuszczonych przez Polaków wysiedlonych z powiatu hrubieszowskiego przesiedlano także Ukraińców z powiatu zamojskiego, w ramach osobnej akcji przeprowadzonej w okresie od 15 stycznia 1943 do marca 1943 (niem. Ukraineraktion). Na teren powiatu hrubieszowskiego przesiedlono w ten sposób ok. 7000 Ukraińców.

Władze niemieckie zamierzały utworzyć tzw. „pasy ochronne” z ludności ukraińskiej, które osłaniałyby kolonie niemieckie przed atakami polskich grup partyzanckich – dotyczyło to zwłaszcza powiatu biłgorajskiego, który według niemieckich planów stanowił naturalną przeszkodę przed ugrupowaniami partyzanckimi rezydującymi w Puszczy Solskiej. Właśnie spośród tych Niemców osadników rekrutują się m.in. „wypędzeni” Eriki Steinbach. Do takich kolonistów należeli np. rodzice niemieckiego prezydenta Horsta Koehlera, który urodził się w Skierbieszowie – pierwszej wysiedlonej wsi Zamojszczyzny, w domu, z którego Niemcy wyrzucili Polaków.

Niemiecki motłoch i polski odwet

Prawdą jest, że Niemców drogo kosztowała pacyfikacja Zamojszczyzny. Nie tylko dlatego, że zdarzało się, że niemieccy osadnicy zastawali na wyznaczonym dla nich miejscu tylko zgliszcza, ale także dlatego, że po początkowym szoku Polacy zaczęli stawiać twardy opór.

Już 30 listopada 1942 roku AK zaatakowała most kolejowy w Łosińcu na trasie pomiędzy Lublinem a Lwowem, a 1 grudnia 1942 roku Gwardia Ludowa zniszczyła stację w Terepolu. 31 grudnia 1942 roku AK przeprowadziła aż 60 różnych operacji sabotażowych i dywersyjnych na Zamojszczyźnie, niszcząc cztery mosty i dwa pociągi. W akcje dywersyjno-sabotażowe włączyły się też Bataliony Chłopskie. O ile podziemie zbrojne atakowało głównie węzły komunikacyjne, o tyle chłopi, których wiosek nie wysiedlono, atakowali niemieckich osadników. Dochodziło do krwawych starć.

wysNa przykład w Cieszynie zabito 30 osadników. Rozwścieczony tym aktem Himmler nakazał akcję pacyfikacji całych polskich wsi, w których zostało zamordowanych 280 Polaków. W odpowiedzi AK w czerwcu 1943 roku spaliła wioskę niemieckich osadników, zabijając 69 z nich.

Osobną sprawą był dużo niższy poziom umysłowy niemieckich kolonistów od reprezentowanego przez Polaków, zwłaszcza kolonistów przybyłych z Ukrainy i Besarabii. Osadzeni na dużych gospodarstwach często po prostu nie radzili sobie z ich prowadzeniem. W efekcie połączenia tych dwóch czynników – rosnącego oporu Polaków i niskiego poziomu intelektualnego Niemców – akcja germanizacyjna nie powiodła się.

Mówiąc wprost: Niemcy musieli z niej zrezygnować. Ale nie przywrócili Polaków na ich miejsce, nie połączyli rozdzielonych rodzin. I nic nie zrekompensuje niewyobrażalnej tragedii Polaków bestialsko wypędzonych z domów, rozdzielonych, zamordowanych. Koloniści niemieccy uciekli w 1944 roku. Dziś nazywają się „wypędzonymi”, a ich szefowa poucza polski rząd. Co gorsza: polski rząd jej na takie pouczenia pozwala.

Alina Zaorska, tekst ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”

(4246)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Korzystając z formularza, zgadzam się z polityką prywatności portalu

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.