Portal informacyjno-historyczny

7 grudnia 1967 w Szczecinie miała miejsce prawdopodobnie największa katastrofa tramwajowa w historii Europy. Za sprawą cenzury Polacy się o niej nie dowiedzieli

w Polska Ludowa/Polska Ludowa - rocznice

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

W czwartkowy ranek 7 grudnia 1967 doszło w Szczecinie do jednej z najtragiczniejszych katastrof w historii komunikacji miejskiej.

Zdezelowany, niesprawny technicznie, złożony z 3 otwartych wozów tramwaj linii 6 wykoleił się, zabijając na miejscu co najmniej 15 osób, ciężko raniąc ponad 100. Po wypadku zlikwidowano torowisko (niewłaściwy kąt nachylenia torów), a w całej Polsce zabroniono składania tramwajów złożonych z 3 wozów. Wprowadzono dodatkowy układ hamulcowy i automatyczne zamykanie drzwi.

Szczecińską tragedię opisał (2005) Bartłomiej Kozłowski:

O godzinie 6.35. w tramwaju linii 6 – jadącym zbiegającą ostro ku Odrze i do tego zakręconą ulicą Wyszaka – złożonym z kanciastego wagonu typu „N” z 1954 i dwóch poniemieckich wozów doczepnych z 1930 [!], zepsuły się hamulce elektromagnetyczne. Nic nie dało też kręcenie korbami hamulców ręcznych. Rozpędzony do dużej prędkości i przeładowany do granic możliwości (około 150 pasażerów) tramwaj na pierwszym zakręcie w lewo wyskoczył z szyn! Pierwszy wagon przewrócił się, a drugi wskutek uderzenia o słup trakcyjny dodatkowo przełamał się na dwie części.

Na miejscu wypadku zginęło siedem osób, a osiem kolejnych zmarło w szpitalach. Niektórzy z nich zostali dodatkowo poszkodowani (lub nawet zabici) już w trakcie akcji ratowniczej: podnoszony przez dźwig tramwaj zerwał się z liny i wysokości kilkudziesięciu centymetrów spadł na rannych leżących na bruku!

Wypadek na ulicy Wyszaka był największą katastrofą tramwajową nie tylko w historii Polski, lecz także – podobno – w historii Europy. Ówczesna prasa napisała o nim jednak bardzo niewiele. Jedynym konkretnym śladem tego wypadku była opublikowana w tym samym dniu relacja w „Kurierze Szczecińskim”. Następnego dnia – zamiast rozszerzonej relacji z miejsca tragedii i ze szpitali, do których odwieziono rannych – na łamach wspomnianej gazety pojawił się już tylko krótki komunikat pod znaczącym tytułem: „Komisje badają przyczyny katastrofy”. Zdarzenie objęto zapisem cenzury.

Prowadzącej rozbitą „szóstkę” Krystynie Pressejsen w noc przed wypadkiem śniło się, że wagony tramwajowe się poprzewracały. Wiedziona złym przeczuciem motornicza opowiedziała o swym śnie dyspozytorowi, który, rzecz jasna, nie potraktował tego poważnie. Ona sama bardzo dokładnie sprawdziła mechanizmy wozów: hamulce, piaskownice i silniki. Wszystko działało.

Okoliczności katastrofy badała milicja, służba bezpieczeństwa, władze Szczecina i komisja z ówczesnego ministerstwa gospodarki komunalnej. MO i SB wietrzyły z początku sabotaż. Ostatecznie uznano, że przyczyną tragedii było przepalenie się połączeń elektromagnetycznych między silnikami, wskutek czego tramwaj nie mógł hamować.

Badająca przyczyny wypadku komisja z ministerstwa gospodarki komunalnej zarządziła przegląd układów hamowania elektromagnetycznego we wszystkich tramwajach i zakazała doczepiania trzeciego wozu. Wprowadzono napędy elektryczne do zamykania i otwierania drzwi. W tramwaju, który uległ katastrofie, ludzie wisieli w otwartych drzwiach jak winogrona. Ministerstwo gospodarki komunalnej przydzieliło Szczecinowi 10 przegubowych autobusów marki „Jelcz”, które miały wspomagać przeciążone linie „trójki” i „ósemki”. Przede wszystkim zaś – zlikwidowano linię tramwajową na ulicy Wyszaka. Do dziś nie ma tam torów.

34-letnia Krystyna Pressejsen nie odniosła żadnych obrażeń. Do zawodu motorniczego tramwaju nigdy już jednak nie wróciła. Pracowała jako konduktorka, później jako magazynierka

*  *  *

Ludzie dotknięci tragedia potrzebują moralnego wsparcia, wypłakania się i pomocy innych ludzi. Tak jest w normalnym świecie, ale nie w państwie typu sowieckiego. Tu funkowie partii rzadzącej decydują, o czym wolno mówić a o czym nie, czego po prostu nie ma i nie było, choć było…

Funkowie PZPR postanowili, że w Szczecinie nic się nie stało 7 grudnia 1967… Kiedy zapytamy dziś Polaka, który w roku 1967 był już dorosłym człowiekiem, czy pamięta katastrofę szczecińskiej szóstki, wzrusza tylko ramionami. Cenzura wyciszyła sprawę, o której poza Szczecinem nikt w Polsce nie wiedział. To jeden z „fenomenów” państwa typu totalitarnego, sowieckiego: „uszczelnianie” kanału informacyjnego.

Dopiero w roku 2001 wyemitowano w TVP1 film dokumentalny Tragiczna Szóstka. Przed północą…

Piotr Szubarczyk, źródło: Wolna Polska

Bardzo optymistyczna kronika ze Szczecina z 1967 roku

(2788)

Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Polska Ludowa

Idź na górę