Portal informacyjno-historyczny

28 lipca 1656 r. miała miejsce bitwa warszawska

w Bez kategorii

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

W rezultacie ataku wojsk szwedzkich, który rozpoczął się w lipcu 1655, dość niespodziewanie dla wszystkich Rzeczpospolita doznała druzgocącej klęski. Kolejne oddziały i województwa Korony Polskiej poddawały się Szwedom bez większego oporu, podczas gdy Wielkie Księstwo Litewskie okupowali Rosjanie.

na obrazie: Johan Filip Lemke, Karol X Gustaw w starciu z Tatarami pod Warszawą 1656

Szybko jednak okazało się, że Szwedzi nie są w stanie kontrolować tak wielkiego terytorium. W 1656 losy wojny się odwróciły. Wypad króla szwedzkiego Karola X Gustawa na Lwów – ostatnie duże miasto w posiadaniu Polaków – skończył się niepowodzeniem. 1 lipca 1656 polski monarcha Jan Kazimierz po krwawym oblężeniu odzyskał Warszawę.

Pragnąc odzyskać przewagę, Szwedzi już w czerwcu zawarli sojusz z Fryderykiem Wilhelmem, władcą Brandenburgii i Prus Książęcych, lennikiem Korony Polskiej. Realizując plan przyjęty 19 lipca, skoncentrowane siły szwedzko-brandenburskie ruszyły na Warszawę z zamiarem jej odbicia i pokonania głównych sił polsko-litewskich. Szwedzi liczyli na to, że Jan Kazimierz będzie skłonny stoczyć z nimi walną bitwę, w której nowoczesne i doświadczone szwedzkie regimenty miałyby przewagę.

W dniach poprzedzających bitwę celem Jana Kazimierza było zlikwidowanie dwóch obozów szwedzkich w okolicach Modlina, które strzegły przepraw przez Wisłę i Narew oraz dawały możliwość szybkiej przeprawy Szwedom. Polacy zbudowali zatem most na północ od Warszawy i przeprawili się na brzeg praski z zamiarem marszu na północ. Karol Gustaw zamierzał natomiast pobić wojska Rzeczypospolitej dwoma uderzeniami. Liczył na to, że po szybkiej przeprawie na południe przez Narew zastanie na Pradze tylko siły litewskie, stacjonujące tam od oblężenia Warszawy. Po ich pokonaniu zamierzał wycofać się do Modlina i uderzyć po zachodniej stronie Wisły na polskie oddziały w Warszawie.

Aleksander Hilary Połubiński
Aleksander Hilary Połubiński

W ten sposób 28 lipca doszło do spotkania obu armii na nadwiślańskich łąkach na północ od Pragi. Po stronie szwedzko-brandenburskiej do boju stanęło ok. 18 tys. ludzi, w tym ok. 6 tys. piechoty i 47 dział, zaś Rzeczpospolita dysponowała 34-40 tys. żołnierzy, w tym 3,5 tys. piechoty i 18 działami, z tym że większość oddziałów sformowano dopiero w 1656 i nie miały one wiele doświadczenia. Teren bitwy, ograniczony z jednej strony Wisłą, z drugiej – pasem wydm i bagnami, nie sprzyjał wykorzystaniu kawalerii, licznej po obydwu stronach. Jan Kazimierz zajął pozycje obronne licząc na to, że Szwedzi wykrwawią się przed umocnieniami piechoty, a potem będzie można ich znieść szarżą kawalerii. Karol Gustaw początkowo liczył na doświadczenie i siłę ognia swoich oddziałów i planował zwyciężyć siły polsko-litewskie we frontalnym natarciu. Niewielka szerokość pola bitwy – około kilometra – niwelowała przewagę liczebną.

Pierwszy dzień bitwy, 28 lipca 1656, przebiegł po myśli Jana Kazimierza – oddziały szwedzkie i brandenburskie bezskutecznie atakowały okopane stanowiska polskiej piechoty i artylerii, po czym były odrzucane atakami kawalerii. Ta ostatnia nie była jednak w stanie wyrządzić dużych szkód przeciwnikom. Ponieważ bitwa rozpoczęła się około 17, walki zakończono po dwóch-trzech godzinach.

Rankiem dnia następnego Karol Gustaw doszedł do wniosku, że próby pobicia armii polsko-litewskiej atakiem frontalnym są skazane na porażkę. Zdecydował się zatem na ryzykowny manewr – pod osłoną paru szwadronów rajtarii szwedzkiej, pozorujących działania ofensywne, przerzucił oddziały najpierw brandenburskie, a potem szwedzkie na wschód od pasa wydm, na pola przed osadą Bródno. Tym samym zaszedł Jana Kazimierza z flanki. Polski monarcha został zupełnie zaskoczony, a zmiana frontu o 90 stopni zajęła mu dużo czasu, przez co nie wykorzystał nadarzającej się okazji do uderzenia na przemieszczających się w trudnym terenie Szwedów. Dopiero około 15 wojsko polsko-litewskie odzyskało zdolność działania. Wtedy Jan Kazimierz polecił wydzielić ze wszystkich pułków chorągwie husarskie i tymi siłami zaatakować lewe, szwedzkie skrzydło wroga. Szarży tej przewodził Aleksander Hilary Połubiński, pisarz litewski. Musiała to być jedna z najwspanialszych szarży jazdy polskiej. Około tysiąca husarzy runęło ze wzniesienia na szwedzką rajtarię ustawioną w trzech liniach.

Rajtarzy Karola Gustawa byli uzbrojeni głównie w pałasze i ciężkie pistolety. Ruszali na przeciwnika galopem, strzelali z bliskiej odległości i przechodzili do walki wręcz – tej agresywnej taktyki nauczyli się od Polaków pod Kircholmem. Nie mogli się jednak równać z husarią w bezpośrednim starciu. Szwadrony rajtarii stojące bezpośrednio na drodze husarii zostały kompletnie rozbite. Szwedzi jednak wiedzieli już, jak walczyć z polską jazdą. Za pierwszą linią rajtarii czekała następna i chorągwie Połubińskiego musiały przyjąć kolejną salwę z pistoletów. Ucierpiały też od ognia prowadzonego z flanki przez nieatakowane bezpośrednio oddziały rajtarii, a może też i piechoty. Szarża utknęła na drugiej linii rajtarów szwedzkich i husaria musiała uciekać na pozycje wyjściowe. Gdyby Połubiński został wsparty przez pozostałą kawalerię, być może udało by się przełamać obronę armii szwedzko-brandenburskiej. Niestety, niezdyscyplinowane chorągwie kozackie i lekkiej jazdy nie przyszły w sukurs husarii – większość towarzystwa była akurat na obiedzie.

Po tej porażce armia polsko-litewska straciła ducha. Podjęto jeszcze jedną próbę szarży chorągwi pancernych na skrzydło pruskie, ale Polacy ostrzelali tylko przeciwników, po czym wycofali się na pozycje wyjściowe.

Trzeciego dnia Jan Kazimierz usiłował już tylko ewakuować swoje wojska z niebezpiecznego położenia – armia szwedzka od frontu, a za plecami Wisła. Dzięki nadmiernej ostrożności Karola Gustawa, który obawiał się kolejnych szarż kawaleryjskich, udało się uratować większość oddziałów. Trzeciego dnia nie doszło do żadnych znaczniejszych starć. Największą porażką była utrata Warszawy – król nawet nie próbował jej bronić. Ostatecznie przegrana bitwa warszawska, stoczona od 28 do 30 lipca 1656 r., tylko opóźniła wyzwolenie kraju spod okupacji szwedzkiej. Jej wynik był jednak niepokojącym sygnałem, że wojsko Rzeczypospolitej wymaga reform.

źródło: Muzeum Historii Polski

opublikowane na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska

(324)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Idź na górę