Portal informacyjno-historyczny

21 marca 1980 były żołnierz AK podpalił się w proteście przeciw kłamstwu katyńskiemu [WIDEO]

w Polska Ludowa/Polska Ludowa - rocznice


Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

– Z daleka wyglądało to jak jakaś lalka. Pomyślałem, że to pewnie jakiś happening. Zbliżyłem się i zobaczyłem, że to nie żadna sztuczka aktorska, ale, że to jest człowiek – tak opisywał czyn Walentego Badylaka Andrzej Łukaszewski, artysta malarz.

Zdjęcie: Stanisław Markowski, kadr filmu Święty Ogień.

21 marca 1980 na Rynku Głównym w Krakowie emerytowany piekarz, żołnierz AK, Walenty Badylak dokonał samospalenia. Zrobił to w proteście przeciw przemilczaniu zbrodni katyńskiej.

– Absolutnie wiedziałem, że to jest protest polityczny – mówił w reportażu Polskiego Radia znany fotografik, Stanisław Markowski. – I że coś się zaczęło w Polsce, po prostu czułem to całym sobą, każdym centymetrem skóry.

Niezwykle dramatycznie brzmią po latach wspomnienia jednej z kobiet, która znalazła tabliczkę z wyjaśnieniem powodów podjętego przez emerytowanego piekarza, żołnierza AK, czynu.

– On miał napis, to była taka tablica na łańcuszku – opowiadała . – I tam było napisane tak: „Całą rodzinę wymordowali mi w Katyniu, syna mi zdeprawowali, zabrali mi lokal, tam zrobili knajpę. Syn chodził do technikum i tak go nauczyli pić wódkę, że się chłopak nie chciał uczyć. Nie mam innego wyjścia” – I dodała: – Podpisane było, nie pamiętam imienia, ale Badylak.

Siostra żony Walentego Badylaka opowiadała w reportażu o trudnych momentach w jego żuciu. – Masę czytał, interesował się literaturą, był wielkim patriotą, był związany z podziemiem antykomunistycznym na pewno – podkreślała.

Historia zapisana na zdjęciach

Stanisław Markowski, znany fotografik tamtego dnia był na krakowskim Rynku Głównym. Przypadkiem miał przy sobie aparat. Prezentował autorce dokumentu zdjęcia, które wtedy zrobił. Przypomniał, jak wpadł do jednej z kamienic z nadzieją, że ktoś mu otworzy i pozwoli uwiecznić ten tragiczny moment.

– Otwiera mi drzwi starsza pani, wzywa mnie, proszę – wspominał Markowski. – Na sofie leżał mężczyzna, który się podniósł i powiedział: „Otwórzcie szybko okno! Niech pan fotografuje! Ja przeżyłem Powstanie Warszawskie i przeżyłem najcięższe czasy stalinowskie, niech pan to robi, niech pan fotografuje to świadectwo”.

Kilkanaście minut później, gdy Stanisław Markowski wyszedł już na rynek, znaleźli się przy nim ubecy. Jednak szczęśliwym zrządzeniem losu udało mu się wyrwać z rąk dwóch SB-ków i ukryć zdjęcia u znajomego antykwariusza, Stanisława Czarnieckiego.

Ostatnia lektura – „Konrad Wallenrod”

Także do niego dotarła Anna Kluz- Łoś z Rozgłośni PR w Krakowie. Na kilka dni przed dokonaniem samospalenia, Walenty Badylak zakupił u niego wydanie „Konrada Wallenroda”. – Chciałbym go jeszcze raz przeczytać, ale nie dlatego żeby go uważać za wzór – miał odpowiedzieć na pytanie Stanisława Czarnieckiego. – Potem mi się skojarzyło, że on wybrał inną drogę niż Wallenrod, nie podstęp, nie czyn zbrojny, ale poświęcenie własnego życia – opowiadał Stanisław Czarniecki. – To była decyzja na ból fizyczny, na cierpienie.

Badylak urodził się w 1904 r. w Krakowie-Podgórzu. Podczas II wojny św. był żołnierzem Armii Krajowej. Po wyzwoleniu prowadził w Mrowinach koło Świdnicy piekarnię, którą po kilku latach odebrały mu władze. Później pracował w Żarach w Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej RUCH.

W 1955 r. Badylak osiadł w Krakowie. Najpierw był zatrudniony w Akademii Górniczo-Hutniczej, potem w Zakładzie Zieleni Miejskiej. W 1963 r. przeszedł na emeryturę.

audycja dostępna na stronach Polskiego Radia

(6804)

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie.
Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Idź na górę