Portal informacyjno-historyczny

„W celi nr 1 siedział Pietruszka, współodpowiedzialny za zamordowanie ks. Popiełuszki. Jego cela była otwarta”. Działacz Solidarności wspomina więzienie na Rakowieckiej

w Bez kategorii/Cytaty/Polska Ludowa/PRL/Solidarność/Transformacja ustrojowa/Ważne książki

(2311)

Dla wielu czytelników szokującym będzie świadectwo Andrzeja Kralczyńskiego, więźnia na warszawskim Mokotowie

który w 1985 r. został osadzony za działalność podziemną w NSZZ „Solidarność” w celi nr 4 pawilonu nr 3.

W tym rozdziale będzie mowa o późniejszym okresie, w którym spotkał się z najbardziej bulwersującą sprawą.

Rajmund Pollak: – Dlaczego w 1985 r. znalazłeś się w tak ciężkim więzieniu?

Andrzej Kralczyński: – W listopadzie 1985 r. represyjnie wywieziono mnie do Warszawy za mój „List do Przyjaciół”, napisany w areszcie śledczym w Bielsku-Białej. Wzywałem w nim do bezwzględnego oporu moich przebywających na wolności kolegów z „Solidarności”. Później opublikowano ten apel w podziemnym czasopiśmie „Solidarność Podbeskidzia”.
– W jaki sposób apel przedostał się poza mury aresztu?
– Grypsem, który podałem mojej żonie Elżbiecie w trakcie widzenia.
– Zmiana miejsca osadzenia musiała być szokiem dla ciebie i całej rodziny.

– Napisałem wtedy do żony: „Jestem dumny, że przewieziono mnie do aresztu śledczego MSW na Rakowiecką na Mokotowie w Warszawie, gdzie tylu Polaków oddało życie za Ojczyznę. Przecież więzienie na Mokotowie to był „prezent” od Moskali dla Warszawy po powstaniu styczniowym 1863 r.! W czasie okupacji hitlerowskiej służyło jako katownia Gestapo, a po II Wojnie Światowej, w okresie stalinowskim, straciło tam życie setki, a może nawet tysiące patriotów z AK, NSZ i innych przeciwników komunizmu. Byłem dumny, że jestem w tak historycznym miejscu, broniąc wolności Polski.(…)
– Gdzie konkretnie cię uwięziono?
– W areszcie śledczym MSW na Mokotowie przebywałem w pawilonie nr 3 cela nr 4. Natomiast w celi nr 1 siedział Adam Pietruszka, współodpowiedzialny za zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki. Jego cela była otwarta – widzieliśmy to, kiedy wyprowadzano nas na „spacerniak”.
– Czy to oznacza, że pułkownik SB Adam Pietruszka skazany prawomocnym wyrokiem za uprowadzenie, tortury i morderstwo kapelana „Solidarności” mógł sobie swobodnie wychodzić z celi, kiedy tylko zechciał?
– Nigdy nie spotkałem go na „spacerniaku”. Jeden z więźniów stwierdził, że na spacery to ten esbek sobie chodził po zmroku poza więzienie! Starsi wiekiem, wieloletni kryminaliści twierdzili, że istnieje podziemne przejście pod ulicą Rakowiecką łączące areszt śledczy z budynkiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który jest oddalony o jakieś 200-300 m. Opowiadali mi, że za czasów stalinowskich tym właśnie tunelem prowadzono na przesłuchania do MSW polskich patriotów. Być może tym wychodził nim sobie do swoich mocodawców z MSW (których nie wydał na procesie toruńskim) pułkownik SB i morderca w jednej osobie, Adam Pietruszka.
– Co jeszcze było zaskakujące w celi nr 1 na Mokotowie?
– Dobiegały nas wieczorem dźwięki telewizji, a w ciągu dnia non stop grała wesoła muzyka. Piosenki puszczano tak głośno, że wystarczyło, iż otwarto naszą celę do kontroli albo by podać posiłki, a już czuliśmy się jak w studio nagrań.
– Czyli można powiedzieć, że w celi Pietruszki odbywały się dyskoteki.
– Tego nie wiem, bo nigdy nie byłem w środku, ale gdy otwierano moją celę lub wyprowadzano na spacer, z celi Pietruszki zawsze dobiegała nas głośna muzyka.
– Czy więźniowie skazani za działalność antykomunistyczną mogli też posiadać w celach radioodbiorniki i telewizory?
– Proszę, nie rób sobie głupich żartów! To było surowo zakazane! Jedyne, co nam dawali, to Trybuna Ludu z powycinanymi artykułami, abyśmy się nie mogli zorientować, co się dzieje za murami więzienia!
– A jak traktowali zbrodniarza Adama Pietruszkę?
– Zaufany kolega osadzony również na Mokotowie opowiadał mi, że ten esbek ma codzienną prasę, alkohol i inne rozrywki – nawet prostytutki na zamówienie! W takich warunkach siedział zasłużony oficer SB. Nasze warunki były nieporównywalne. Z tego, co pamiętam, w areszcie śledczym na Mokotowie przebywali również Bujak, Szaniawski, Bielecki. Niestety nie udało nam się spotkać. Tutaj była pełna izolacja. Kiedyś byliśmy na widzeniu w jednej sali z Józefem Szaniawskim. Rozmawiał z żoną, znaną piosenkarką Haliną Frąckowiak. W żaden sposób nie mogliśmy zbliżyć się do siebie – klawisze bez przerwy pilnowali. Kiedy widzenie się skończyło, przechodząc obok pokazałem mu uściśnięte dłonie. Był to znak, że jesteśmy razem.
– Kto jeszcze przebywał w tym więzieniu?
– Morderca ks. Jerzego Popiełuszki, sadysta, kapitan SB Grzegorz Piotrowski, jednak nie wiem, w którym pawilonie. Wiem natomiast na sto procent, że pracował w więziennej drukarni.
– Redagował i drukował „Trybunę Ludu”?
– Diabli tylko wiedzą, co on tam wtedy drukował! Prawdopodobnie kontaktował się z mocodawcami z MSW i być może też korzystał z podziemnego tunelu.
– Jak w więzieniach i aresztach traktowali cię pospolici kryminaliści?
– Z wielkim szacunkiem. Zabraniali mi sprzątać celę, a nawet słać pryczę, częstowali papierosami. Wykony¬wali pamiątki z pobytu w więzieniach i aresztach. Byli niezwykle uprzejmi, znacznie uprzejmiejsi od oficerów SB. Ja natomiast robiłem im wykłady z historii Polski i słuchali tego w dużym skupieniu. Raz, gdy chciałem z nudów posprzątać celę, surowo mi zabroniono słowami, które nie nadają się do zacytowania.
– Czy po tzw. „procesie toruńskim” cokolwiek zmieniło się w podejściu SB do więźniów politycznych?
– Absolutnie nic się nie zmieniło. Dla esbeków pułkownik Pietruszka, kapitan Piotrowski jak również
oficerowie SB Pękala i Chmielewski urośli do rangi „bohaterów MSW”! W grudniu 1985 r. założono mi kajdanki na ręce i w kajdanach przewożono mnie fiatem 125p z Warszawy do Bielska-Białej. To nie były takie zwykłe kajdany, tylko samozaciskowe. Przy każdym ruchu rąk coraz bardziej się zaciskały. Eskortowało mnie czterech esbeków: na przednich siedzeniach dwóch, z tyłu ja siedziałem w środku, a obok po każdej stronie oficer. Przystanęli gdzieś w lesie i jeden z nich powiedział do mnie: „Panie Kralczyński! Teraz moglibyśmy z panem zrobić to, co nasi koledzy zrobili z Popiełuszką. Napisalibyśmy tylko raport, że więzień zginął przy próbie ucieczki”. Do końca życia nie zapomnę tych słów młodego oficera SB, choć wcale nie zdołał mnie wtedy przestraszyć! Rozkuli mnie dopiero po sześciu godzinach. Miałem potem przez dwa dni zupełnie zdrętwiałe ręce, które leczyli mi współwięźniowie!
– Dlaczego Kasprzykowski i Grajewski nie zapytali Ciebie o tak istotne informacje?
– Oni w ogóle ze mną nie rozmawiali! Pisali historię „Solidarności” Podbeskidzia tak, jakbym nigdy nie istniał, a przecież byłem, jak wiesz, jednym z tych, którzy tworzyli ruch oporu przeciw komunie na Podbeskidziu.
– A może stosunek Grajewskiego do ciebie i kilku innych działaczy „Trzeciego Szeregu” Solidarności wynikał z faktu, że współpracował z WSI?
– O to sam go zapytaj, ale mam wątpliwości czy odpowie. Zasadniczą kwestią jest, w imię czego Andrzej Grajewski współpracował po 1989 r. z WSI i w jakim towarzystwie w tym WSI się obracał.

 

Dla mnie informacje najbardziej wiarygodne to takie, które pochodzą bezpośrednio od uczestników tamtych wydarzeń i tych działaczy NSZZ „Solidarność”, którzy osobiście tworzyli struktury rodzącego się Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego, a ponadto od związkowców, którzy w stanie wojennym stanowili trzon podziemnych struktur „Trzeciego Szeregu” „Solidarności” Podbeskidzia – Rajmund Pollak, fragment ze wstępu do książki.

Rajmund Pollak, Polacy wyklęci z FSM, Editions Spotkania, Warszawa 2016. 

Książkę można nabyć TUTAJ.

Zostaw swój komentarz

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Loading Facebook Comments ...
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Bez kategorii

Idź na górę