Portal informacyjno-historyczny

Niemiecki historyk: „Nazistowskie Niemcy to nie żadna męska sprawa, ale sprawa całych Niemiec. Uczestniczyli w nich nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, które nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi”

w Bez kategorii/Cytaty/Ważne książki
Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

(6048)

Jedną z takich zbrodniarek była Irma Grese – pisze niemiecki historyk dr Klaus P. Fischer w przedmowie do książki „Piękna bestia. Zbrodnie SS – Aufseherin Irmy Grese”.

Irma Grese, commons.wikimedia.org

Kiedy próbujemy sobie wyobrazić nazistowskich zbrodniarzy, nieuchronnie widzimy zimne i pozbawione wyrazu twarze SA lub SS-manów. W końcu czy Trzecia Rzesza to nie męska sprawa – jak to głosił jeden z nazistowskich sloganów? Daniel Patrick Brown w swej książce „Piękna bestia. Życie i zbrodnie SS-Aufseherin Irmy Grese” szybko pozbawia nas złudzeń, jakoby tylko mężczyźni mogli czynić niewypowiedziane zło. Nazistowskie Niemcy to nie żadna męska sprawa, ale sprawa całych Niemiec. Uczestniczyli w nich nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, które nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi, niezależnie od płci i wieku. Jedną z takich zbrodniarek była Irma Grese, młoda blondynka, ładna strażniczka, która dręczyła tysiące kobiet w kilku obozach koncentracyjnych, m.in. Ravensbrück, Bergen-Belsen i Auschwitz. Jak to możliwe, że naiwna wiejska dziewczyna z Wrechen w Meklemburgii przepoczwarzyła się w wyrachowaną, bezlitosną morderczynię?

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, Brown wpierw mierzy się z problemem, na który natrafia wielu historyków starających się zrozumieć zło. Mianowicie, czy w ogóle można je wyjaśnić w sposób racjonalny? Wielu ocalałych z Holokaustu wyrażało sprzeciw wobec poglądu, iż należy szukać pełniejszego wyjaśnienia przyczyn zagłady niż samo stwierdzenie, że naziści eksterminowali tych, których uważali za podludzi: Żydów, Cyganów, homoseksualistów i „Azjatów”. Cóż więcej potrzebujemy wiedzieć: naziści zabijali dlatego, bo mieli na to ochotę! Jednak taka postawa, jeśli spojrzeć oczami historyka, pozostawia mnóstwo kwestii niedopowiedzianych i niewyjaśnionych. Wyjaśnić nie znaczy wybaczyć, ale znaleźć przyczynę historyczną – jak twierdził Hegel. Jako historycy być może więcej zdziałamy, jeśli przyjmiemy na wiarę, że to, co rzeczywiste, jest jednocześnie racjonalne, a to, co racjonalne – rzeczywiste.
Oznacza to, że sens kryje się nawet w nazistowskim bezsensie.

Naziści, na przykład, próbowali kultywować złudzenie o kobiecej czystości, przedstawiając je jako wzorowe gospodynie domowe i matki; próbowali odseparować kobiety od pracy i rywalizacji na równych prawach z mężczyznami. Kobiety miały dawać Rzeszy przyszłych żołnierzy. Stąd nieustanna propaganda głosząca konieczność „dania dzieci Führerowi” i nagradzanie kobiet „produkujących” potomstwo złotymi, srebrnymi i brązowymi medalami. Jednak pozostawianie kobiet w domu nie jest racjonalną polityką w czasach wojny. Wraz z ogłoszeniem w 1943 roku wojny totalnej naziści byli zmuszeni do zmiany swojej polityki wobec do kobiet. Odkąd niemieccy mężczyźni zaczęli masowo umierać na polach bitewnych, a niewolnicza siła robocza okazała się niewystarczająca, hitlerowskie władze zmuszone zostały do wykorzystywania kobiet do różnych zadań – od pracy w przemyśle wojennym po służbę pomocniczą w oddziałach wojskowych. Jedną z takich formacji była „służba pomocnicza SS” w obozach koncentracyjnych. Wprawdzie kobiety nie mogły wstępować do SS, ale mogły służyć jako pomocnice, wykonując różne obowiązki. Chociaż Ravensbrück był obozem koncentracyjnym dla kobiet, kierownictwo obozu spoczywało w rękach mężczyzn. Jak to stwierdził Rudolf Höss, komendant obozu Auschwitz: „Który z moich oficerów byłby skłonny słuchać rozkazów kobiety?”

Jednak w kręgu obowiązków właściwych swej płci, kobiety były stanowczo nakłaniane do działań zgodnych z ideologią nazistowską. W istocie indoktrynowano je od równie wczesnych lat, co mężczyzn. Młode dziewczęta, dziesięcio-, maksymalnie czternastoletnie, wstępowały do Jungmädelbund (Liga Młodych Dziewcząt), a te między piętnastym i osiemnastym rokiem życia do Bund Deutscher Mädel (Liga Niemieckich Dziewcząt, BDM). Brown pokazuje, jak łatwo poddająca się manipulacji Irma Grese została wciągnięta w szeregi BDM, organizacji widzianej przez nią jako odskocznia od samotności czasu dojrzewania. Jej matka popełniła samobójstwo, bardzo prawdopodobne, że na skutek niewierności męża, gdy Irma miała zaledwie dwanaście lat. Z nielicznych relacji dotyczących czasu dorastania Irmy wynika, że była nieśmiałą, zamkniętą w sobie dziewczynką szukającą sensu życia i własnej tożsamości. Tymczasem naziści oferowali poczucie odrodzenia i tożsamości zbiorowej – czegoś wypatrywanego przez miliony młodych Niemców.

Mao Tse-Tung, w nawiązaniu do masowej indoktrynacji, rozpływał się lirycznie nad milionami Chińczyków jako „czystymi kartami”, na których można zapisać „najpiękniejsze charaktery” i namalować „najświeższe i najwspanialsze obrazy”.

Dokładnie to mieli na myśli naziści – wymodelować młodzież i przemodelować starych Niemców. Irma Grese nie była wyjątkiem; w istocie jej charakter ulepiono z najgorszej, najbardziej złowrogiej nazistowskiej gliny. Po przejściu intensywnego szkolenia w BDM pracowała jako pomoc pielęgniarska w Hohenlychen, elitarnym szpitalu nazistowskim specjalizującym się w leczeniu urzędników najwyższej rangi. Kierował nim doktor Karl Gebhardt z SS, który później prowadził makabryczne eksperymenty z przeszczepem kości u młodych polskich kobiet – powodując celowe złamania i transplantując amputowane członki ofiar pacjentom w szpitalu. Irma Grese jakiś czas edukowała się w Hohenlychen w brutalnym traktowaniu ofiar, kolejne szlify w tej dziedzinie zyskując w 1942 roku, jako SS-Aufseherin (przełożona) w Ravensbrück. Szkolenie strażniczek w obozach koncentracyjnych obejmowało stosowanie „kontrolowanego terroru” wśród więźniów; była to szkoła brutalności (Schule der Gewalt). Irma Grese okazała się wzorową strażniczką: fanatyczna, twarda i bezlitosna. W obozach rutynowo bito, równocześnie zachęcając strażników do czerpania radości z zadawanych okrucieństw (Sport machen). Wyjątkowe bestialstwo wymaga wyjątkowo silnych więzi między tymi, którzy je popełniają. Wzajemnie się podpuszczają, kryją ohydne czyny i oddają rozwiązłym zachowaniom. Irma Grese czerpała rozkosz z okrucieństw i miewała wiele seksualnych kontaktów ze strażnikami, ale również z więźniami, w tym z kobietami.

W marcu 1943 Irma Grese została przeniesiona z Ravensbrück do Auschwitz, gdzie została Oberaufseherin (starsza przełożona), mając pod sobą 31 baraków mieszczących 30 000 kobiet. Chociaż znęcała się nad więźniarkami już w Ravensbrück, to w Auschwitz miała dużo więcej okazji do czynienia zła. Nieskazitelnie czysta, doskonale ubrana, kroczyła po obozie w swych czarnych butach z cholewami, z szpicrutą i w doskonale skrojonym mundurze SS, wypatrując ofiar, które mogłaby torturować albo zabić. Podejrzewano, że całą swą zboczoną seksualną energię wyładowuje, dręcząc bezbronne ofiary. W okrucieństwach Grese uderza natura zdyscyplinowanej Niemki. Miała obsesję na punkcie czystości i porządku, co oczywiście jest w dużym stopniu wspólną cechą wszystkich Niemców; często chwaloną, ale też potępianą – w końcu w wielu przypadkach prawdziwą intencją było sprawowanie sadystycznej kontroli i utrzymywanie dominacji, nie zaś wymuszenie czystości i porządku.

Nie wiemy, jak wielu więźniów Irma Grese bez powodu zamordowała w Auschwitz, ale musiały ich być tysiące. W świecie odwróconej moralności Auschwitz tego rodzaju aktywność nagradzano medalami za „zasługi wojenne”. Wojna jednak zmierzała ku końcowi. W styczniu 1945 roku Grese odesłano z powrotem do Ravensbrück, a potem – krótko przed upadkiem Rzeszy – do Bergen-Belsen. Według powojennych publikacji Bergen-Belsen odgrywał rolę jednego z najokrutniejszych obozów w systemie nazistowskim. Ten względnie nieduży obóz, z ośmioma tysiącami więźniów, stał się pod koniec wojny swoistym „wysypiskiem”, gdzie sprowadzano więźniów z kolejnych obozów na wschodzie zajmowanych przez oddziały armii radzieckiej. Kiedy Brytyjczycy wyzwolili Bergen-Belsen, odkryli tam 100 000 wychudzonych i umierających więźniów, stłoczonych niczym na składowisku odpadów. 12 000 ciał leżało martwych i niepogrzebanych; trupy złożono w stosach niczym kartony. Grese zdecydowała się pozostać w Bergen-Belsen prawdopodobnie dlatego, że stacjonował tam jej kochanek z SS.

Brytyjczycy szybko zorganizowali proces sądowy dla oprawców z Bergen-Belsen, w tym dla Irmy Grese, aby rozliczyć ich z popełnionych zbrodni. Reporterzy prasy światowej wyrażali makabryczną fascynację połączeniem kobiecej urody z brutalną agresją. Brown podaje nam starannie skonstruowaną relację z tego procesu i umiejętnie ukazuje, jak aryjska wyższość Grese stopniowo topniała pod wpływem zalewającego ją potoku pytań. Jej bezosobowy uśmiech i lodowate spojrzenie na krótko ujawniły ślad człowieczeństwa, kiedy załamana zaczęła na ławie oskarżonych łkać w niekontrolowany sposób. W tym momencie w proch obróciła się fałszywa konstrukcja nazistowskiej córy Odyna – noszącej w sobie podobne do niego, boskie cechy. Grese już dłużej nie mogła grać roli nazistki. Pozostała tylko naiwna, zmieszana, oszukana i uparta wiejska dziewczyna.

z przedmowy dra Klausa P. Fischera

Daniel Patrick Brown, Piękna bestia. Zbrodnie SS – Aufseherin Irmy Grese, Replika, Poznań 2017. Książkę można nabyć TUTAJ.

Irma Grese – urocza i okrutna – zdaniem więźniarek: „piękna bestia”

Poruszająca opowieść o kobiecie, którą ideologia narodowego socjalizmu skutecznie przemieniła z naiwnej wiejskiej dziewczyny w bezwzględnego potwora.

Termin „zbrodniarze hitlerowscy” przywodzi na myśl zimne i pozbawione wyrazu twarze SS-manów. W końcu, czyż Trzecia Rzesza to nie „męska sprawa”, jak głosił jeden z nazistowskich sloganów?

Daniel Patrick Brown szybko rozprawia się z mitem, jakoby tylko mężczyźni mogli wyrządzać ekstremalne zło. Nazistowskie Niemcy to nie tylko „męska sprawa”, lecz „sprawa”, w której mężczyźni i kobiety uczestniczyli z równą gorliwością. Niemieckie zbrodniarki nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi, niezależnie od płci i wieku. Jedną z nich była Irma Grese – członkini personelu pomocniczego SS i strażniczka niemieckich obozów koncentracyjnych.

W 1943 roku Irma Grese została skierowana do Auschwitz-Birkenau, gdzie awansowała do funkcji zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. Została aresztowana w kwietniu 1945 roku, osądzona w tzw. procesie Bergen-Belsen i stracona w grudniu 1945.

Irmę Grese uznaje się za jedną z najokrutniejszych funkcjonariuszek SS. Ze względu na niezwykłą urodę kontrastującą z brutalnością więźniarki Auchwitz-Birkenau nadały jej przydomek „piękna bestia”.

Daniel Patrick Brown ukończył studia historyczne na Colorado State University w Fort Collins, a następnie doktoryzował się na University of Colorado w Boulder. Obecnie jest emerytowanym profesorem historii Moorpark College w Kaliforni, gdzie pełnił m.in. funkcję dziekana Wydziału Nauk Społecznych i Behawioralnych.

Dan Brown jest uznanym autorytetem w temacie holokaustu, a szczególnie obozów koncentracyjnych. W swych badaniach koncentruje się na kwestii wcześniej przez historyków zaniedbywanej, czyli na kobietach-strażnikach obozowych.

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Bez kategorii

Idź na górę