Portal informacyjno-historyczny

Niemiecki historyk: „Nazistowskie Niemcy to nie żadna męska sprawa, ale sprawa całych Niemiec. Uczestniczyli w nich nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, które nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi”

w Bez kategorii/Cytaty/Ważne książki

(5956)

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze:

Jedną z takich zbrodniarek była Irma Grese – pisze niemiecki historyk dr Klaus P. Fischer w przedmowie do książki „Piękna bestia. Zbrodnie SS – Aufseherin Irmy Grese”.

Irma Grese, commons.wikimedia.org

Kiedy próbujemy sobie wyobrazić nazistowskich zbrodniarzy, nieuchronnie widzimy zimne i pozbawione wyrazu twarze SA lub SS-manów. W końcu czy Trzecia Rzesza to nie męska sprawa – jak to głosił jeden z nazistowskich sloganów? Daniel Patrick Brown w swej książce „Piękna bestia. Życie i zbrodnie SS-Aufseherin Irmy Grese” szybko pozbawia nas złudzeń, jakoby tylko mężczyźni mogli czynić niewypowiedziane zło. Nazistowskie Niemcy to nie żadna męska sprawa, ale sprawa całych Niemiec. Uczestniczyli w nich nie tylko mężczyźni, ale i kobiety, które nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi, niezależnie od płci i wieku. Jedną z takich zbrodniarek była Irma Grese, młoda blondynka, ładna strażniczka, która dręczyła tysiące kobiet w kilku obozach koncentracyjnych, m.in. Ravensbrück, Bergen-Belsen i Auschwitz. Jak to możliwe, że naiwna wiejska dziewczyna z Wrechen w Meklemburgii przepoczwarzyła się w wyrachowaną, bezlitosną morderczynię?

Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, Brown wpierw mierzy się z problemem, na który natrafia wielu historyków starających się zrozumieć zło. Mianowicie, czy w ogóle można je wyjaśnić w sposób racjonalny? Wielu ocalałych z Holokaustu wyrażało sprzeciw wobec poglądu, iż należy szukać pełniejszego wyjaśnienia przyczyn zagłady niż samo stwierdzenie, że naziści eksterminowali tych, których uważali za podludzi: Żydów, Cyganów, homoseksualistów i „Azjatów”. Cóż więcej potrzebujemy wiedzieć: naziści zabijali dlatego, bo mieli na to ochotę! Jednak taka postawa, jeśli spojrzeć oczami historyka, pozostawia mnóstwo kwestii niedopowiedzianych i niewyjaśnionych. Wyjaśnić nie znaczy wybaczyć, ale znaleźć przyczynę historyczną – jak twierdził Hegel. Jako historycy być może więcej zdziałamy, jeśli przyjmiemy na wiarę, że to, co rzeczywiste, jest jednocześnie racjonalne, a to, co racjonalne – rzeczywiste.
Oznacza to, że sens kryje się nawet w nazistowskim bezsensie.

Naziści, na przykład, próbowali kultywować złudzenie o kobiecej czystości, przedstawiając je jako wzorowe gospodynie domowe i matki; próbowali odseparować kobiety od pracy i rywalizacji na równych prawach z mężczyznami. Kobiety miały dawać Rzeszy przyszłych żołnierzy. Stąd nieustanna propaganda głosząca konieczność „dania dzieci Führerowi” i nagradzanie kobiet „produkujących” potomstwo złotymi, srebrnymi i brązowymi medalami. Jednak pozostawianie kobiet w domu nie jest racjonalną polityką w czasach wojny. Wraz z ogłoszeniem w 1943 roku wojny totalnej naziści byli zmuszeni do zmiany swojej polityki wobec do kobiet. Odkąd niemieccy mężczyźni zaczęli masowo umierać na polach bitewnych, a niewolnicza siła robocza okazała się niewystarczająca, hitlerowskie władze zmuszone zostały do wykorzystywania kobiet do różnych zadań – od pracy w przemyśle wojennym po służbę pomocniczą w oddziałach wojskowych. Jedną z takich formacji była „służba pomocnicza SS” w obozach koncentracyjnych. Wprawdzie kobiety nie mogły wstępować do SS, ale mogły służyć jako pomocnice, wykonując różne obowiązki. Chociaż Ravensbrück był obozem koncentracyjnym dla kobiet, kierownictwo obozu spoczywało w rękach mężczyzn. Jak to stwierdził Rudolf Höss, komendant obozu Auschwitz: „Który z moich oficerów byłby skłonny słuchać rozkazów kobiety?”

Jednak w kręgu obowiązków właściwych swej płci, kobiety były stanowczo nakłaniane do działań zgodnych z ideologią nazistowską. W istocie indoktrynowano je od równie wczesnych lat, co mężczyzn. Młode dziewczęta, dziesięcio-, maksymalnie czternastoletnie, wstępowały do Jungmädelbund (Liga Młodych Dziewcząt), a te między piętnastym i osiemnastym rokiem życia do Bund Deutscher Mädel (Liga Niemieckich Dziewcząt, BDM). Brown pokazuje, jak łatwo poddająca się manipulacji Irma Grese została wciągnięta w szeregi BDM, organizacji widzianej przez nią jako odskocznia od samotności czasu dojrzewania. Jej matka popełniła samobójstwo, bardzo prawdopodobne, że na skutek niewierności męża, gdy Irma miała zaledwie dwanaście lat. Z nielicznych relacji dotyczących czasu dorastania Irmy wynika, że była nieśmiałą, zamkniętą w sobie dziewczynką szukającą sensu życia i własnej tożsamości. Tymczasem naziści oferowali poczucie odrodzenia i tożsamości zbiorowej – czegoś wypatrywanego przez miliony młodych Niemców.

Mao Tse-Tung, w nawiązaniu do masowej indoktrynacji, rozpływał się lirycznie nad milionami Chińczyków jako „czystymi kartami”, na których można zapisać „najpiękniejsze charaktery” i namalować „najświeższe i najwspanialsze obrazy”.

Dokładnie to mieli na myśli naziści – wymodelować młodzież i przemodelować starych Niemców. Irma Grese nie była wyjątkiem; w istocie jej charakter ulepiono z najgorszej, najbardziej złowrogiej nazistowskiej gliny. Po przejściu intensywnego szkolenia w BDM pracowała jako pomoc pielęgniarska w Hohenlychen, elitarnym szpitalu nazistowskim specjalizującym się w leczeniu urzędników najwyższej rangi. Kierował nim doktor Karl Gebhardt z SS, który później prowadził makabryczne eksperymenty z przeszczepem kości u młodych polskich kobiet – powodując celowe złamania i transplantując amputowane członki ofiar pacjentom w szpitalu. Irma Grese jakiś czas edukowała się w Hohenlychen w brutalnym traktowaniu ofiar, kolejne szlify w tej dziedzinie zyskując w 1942 roku, jako SS-Aufseherin (przełożona) w Ravensbrück. Szkolenie strażniczek w obozach koncentracyjnych obejmowało stosowanie „kontrolowanego terroru” wśród więźniów; była to szkoła brutalności (Schule der Gewalt). Irma Grese okazała się wzorową strażniczką: fanatyczna, twarda i bezlitosna. W obozach rutynowo bito, równocześnie zachęcając strażników do czerpania radości z zadawanych okrucieństw (Sport machen). Wyjątkowe bestialstwo wymaga wyjątkowo silnych więzi między tymi, którzy je popełniają. Wzajemnie się podpuszczają, kryją ohydne czyny i oddają rozwiązłym zachowaniom. Irma Grese czerpała rozkosz z okrucieństw i miewała wiele seksualnych kontaktów ze strażnikami, ale również z więźniami, w tym z kobietami.

W marcu 1943 Irma Grese została przeniesiona z Ravensbrück do Auschwitz, gdzie została Oberaufseherin (starsza przełożona), mając pod sobą 31 baraków mieszczących 30 000 kobiet. Chociaż znęcała się nad więźniarkami już w Ravensbrück, to w Auschwitz miała dużo więcej okazji do czynienia zła. Nieskazitelnie czysta, doskonale ubrana, kroczyła po obozie w swych czarnych butach z cholewami, z szpicrutą i w doskonale skrojonym mundurze SS, wypatrując ofiar, które mogłaby torturować albo zabić. Podejrzewano, że całą swą zboczoną seksualną energię wyładowuje, dręcząc bezbronne ofiary. W okrucieństwach Grese uderza natura zdyscyplinowanej Niemki. Miała obsesję na punkcie czystości i porządku, co oczywiście jest w dużym stopniu wspólną cechą wszystkich Niemców; często chwaloną, ale też potępianą – w końcu w wielu przypadkach prawdziwą intencją było sprawowanie sadystycznej kontroli i utrzymywanie dominacji, nie zaś wymuszenie czystości i porządku.

Nie wiemy, jak wielu więźniów Irma Grese bez powodu zamordowała w Auschwitz, ale musiały ich być tysiące. W świecie odwróconej moralności Auschwitz tego rodzaju aktywność nagradzano medalami za „zasługi wojenne”. Wojna jednak zmierzała ku końcowi. W styczniu 1945 roku Grese odesłano z powrotem do Ravensbrück, a potem – krótko przed upadkiem Rzeszy – do Bergen-Belsen. Według powojennych publikacji Bergen-Belsen odgrywał rolę jednego z najokrutniejszych obozów w systemie nazistowskim. Ten względnie nieduży obóz, z ośmioma tysiącami więźniów, stał się pod koniec wojny swoistym „wysypiskiem”, gdzie sprowadzano więźniów z kolejnych obozów na wschodzie zajmowanych przez oddziały armii radzieckiej. Kiedy Brytyjczycy wyzwolili Bergen-Belsen, odkryli tam 100 000 wychudzonych i umierających więźniów, stłoczonych niczym na składowisku odpadów. 12 000 ciał leżało martwych i niepogrzebanych; trupy złożono w stosach niczym kartony. Grese zdecydowała się pozostać w Bergen-Belsen prawdopodobnie dlatego, że stacjonował tam jej kochanek z SS.

Brytyjczycy szybko zorganizowali proces sądowy dla oprawców z Bergen-Belsen, w tym dla Irmy Grese, aby rozliczyć ich z popełnionych zbrodni. Reporterzy prasy światowej wyrażali makabryczną fascynację połączeniem kobiecej urody z brutalną agresją. Brown podaje nam starannie skonstruowaną relację z tego procesu i umiejętnie ukazuje, jak aryjska wyższość Grese stopniowo topniała pod wpływem zalewającego ją potoku pytań. Jej bezosobowy uśmiech i lodowate spojrzenie na krótko ujawniły ślad człowieczeństwa, kiedy załamana zaczęła na ławie oskarżonych łkać w niekontrolowany sposób. W tym momencie w proch obróciła się fałszywa konstrukcja nazistowskiej córy Odyna – noszącej w sobie podobne do niego, boskie cechy. Grese już dłużej nie mogła grać roli nazistki. Pozostała tylko naiwna, zmieszana, oszukana i uparta wiejska dziewczyna.

z przedmowy dra Klausa P. Fischera

Daniel Patrick Brown, Piękna bestia. Zbrodnie SS – Aufseherin Irmy Grese, Replika, Poznań 2017. Książkę można nabyć TUTAJ.

Irma Grese – urocza i okrutna – zdaniem więźniarek: „piękna bestia”

Poruszająca opowieść o kobiecie, którą ideologia narodowego socjalizmu skutecznie przemieniła z naiwnej wiejskiej dziewczyny w bezwzględnego potwora.

Termin „zbrodniarze hitlerowscy” przywodzi na myśl zimne i pozbawione wyrazu twarze SS-manów. W końcu, czyż Trzecia Rzesza to nie „męska sprawa”, jak głosił jeden z nazistowskich sloganów?

Daniel Patrick Brown szybko rozprawia się z mitem, jakoby tylko mężczyźni mogli wyrządzać ekstremalne zło. Nazistowskie Niemcy to nie tylko „męska sprawa”, lecz „sprawa”, w której mężczyźni i kobiety uczestniczyli z równą gorliwością. Niemieckie zbrodniarki nie wahały się torturować i mordować niewinnych ludzi, niezależnie od płci i wieku. Jedną z nich była Irma Grese – członkini personelu pomocniczego SS i strażniczka niemieckich obozów koncentracyjnych.

W 1943 roku Irma Grese została skierowana do Auschwitz-Birkenau, gdzie awansowała do funkcji zastępczyni głównej nadzorczyni obozu kobiecego w Brzezince. Została aresztowana w kwietniu 1945 roku, osądzona w tzw. procesie Bergen-Belsen i stracona w grudniu 1945.

Irmę Grese uznaje się za jedną z najokrutniejszych funkcjonariuszek SS. Ze względu na niezwykłą urodę kontrastującą z brutalnością więźniarki Auchwitz-Birkenau nadały jej przydomek „piękna bestia”.

Daniel Patrick Brown ukończył studia historyczne na Colorado State University w Fort Collins, a następnie doktoryzował się na University of Colorado w Boulder. Obecnie jest emerytowanym profesorem historii Moorpark College w Kaliforni, gdzie pełnił m.in. funkcję dziekana Wydziału Nauk Społecznych i Behawioralnych.

Dan Brown jest uznanym autorytetem w temacie holokaustu, a szczególnie obozów koncentracyjnych. W swych badaniach koncentruje się na kwestii wcześniej przez historyków zaniedbywanej, czyli na kobietach-strażnikach obozowych.

Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze:

Zostaw swój komentarz

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Loading Facebook Comments ...
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Bez kategorii

Idź na górę