Portal informacyjno-historyczny

Major Ostwind z NSZ – nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi

w Ruch narodowy/Żołnierze Wyklęci

(1943)

Historia Żyda z NSZ majora Stanisława Ostwinda-Zuzgi.

Katowany przez polską oraz sowiecką bezpiekę na początku 1945 roku i pytany, dlaczego jako Żyd służył w „faszystowskich” Narodowych Siłach Zbrojnych, major Stanisław Ostwind-Zuzga powtarzał do śmierci, że nie jest Żydem, ale Polakiem żydowskiego pochodzenia. Nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi – ani w AK, ani w BCh, ani w mniejszych formacjach.

Dowodził komendą powiatową NSZ w Węgrowie, położonym dziś na wschodnim skraju województwa mazowieckiego. Tam został aresztowany przez Sowietów i po miesiącu stracony, bo nie chciał pójść na współpracę z komunistami. A oni przekonywali go, że właśnie jego „żydowskie korzenie” skłonią go do przejścia na stronę NKWD i UB…

Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał o majorze Stanisławie Ostwindzie. Pozostało niewiele materiałów, a podstawowe fakty z jego życia odtworzył historyk z IPN dr Mariusz Bechta. Najzasobniejsze w wiedzę okazały się akta śledztwa i procesu, które na szczęście przetrwały. Wiele dla pamięci o zamordowanym bohaterze uczynił pisarz Wacław Holewiński, autor powieści „Honor mi nie pozwala” (2015), osnutej na faktach z życia Ostwinda.

Wybrał polskość

Co zatem wiemy? Że Szmul (Stanisław) pochodził z tradycyjnej, choć nie ortodoksyjnej, warszawskiej rodziny żydowskiej Wolfa i Rebeki z domu Saudel; że polskość wybrał sam, gdy miał szesnaście lat, uciekając z domu w 1915 roku do Legionów – gdyby Rosja nie przegrała wojny, jako carski poddany dostałby za ten wyczyn kulę w głowę. Wiemy też, że brał udział w krwawej bitwie pod Kostiuchnówką, że był internowany w Szczypiornie po kryzysie przysięgowym, po wojnie zaś wstąpił do szkoły podoficerskiej.

Stanął w potrzebie w roku 1920 i walczył w jednostce złożonej z żołnierzy z Poznańskiego, a jego czyny zostały nagrodzone Krzyżem Legionowym, Medalem 10-lecia Niepodległości, Krzyżem Zasługi za Dzielność i Krzyżem Niepodległości.

W II Rzeczypospolitej piął się w błyskawicznym tempie po szczeblach kariery policyjnej – od posterunkowego do referenta Komendy Policji w Warszawie z cenzusem akademickim, ukończył bowiem szkołę oficerską.

We wrześniu 1939 roku znalazł się na wschodzie – prawdopodobnie dlatego, że rozkaz Komendanta Głównego Policji nakazywał ewakuację w tym kierunku. Dołączył do zgrupowania generała Franciszka Kleeberga i brał udział w ostatnich bitwach z Niemcami.

Komendant „Kropidło”

Okupanci niemieccy zażądali, by wszyscy byli policjanci zgłosili się pod karą śmierci do formowanej przez nich w Generalnym Gubernatorstwie lokalnej policji o charakterze porządkowym i kryminalnym, powszechnie zwanej od koloru mundurów policją granatową. Na wieść o tym Stanisław Ostwind uciekł z miasta i przeniósł się na Podlasie. Tam w 1942 roku związał się z Narodową Organizacją Wojskową, w której doświadczenie oraz staż wojskowy pozwoliły mu szybko awansować do stopni oficerskich.

Po rozłamie w szeregach narodowców, których większa część przeszła do Armii Krajowej, pozostał w stopniu majora w Narodowych Siłach Zbrojnych utworzonych we wrześniu 1942 roku. Dowodził komendą powiatową w Węgrowie.

Niewiele wiadomo o jego losach okupacyjnych. Nosił fałszywe nazwisko Zuzga, a posługiwał się pseudonimem „Kropidło”. „Założyliśmy z Mariuszem Bechtą, że musiał wykorzystywać swoją wiedzę prawniczą – opowiada Wacław Holewiński. – Kończył przecież studia oficerskie, musiał więc uczyć się prawa. Przyjęliśmy, że wysoce prawdopodobne jest, iż brał udział w pracy sądów podziemnych, a więc i w wydawaniu wyroków śmierci. To paradoks: Żyd, który sądząc pospolitych bandytów grabiących i mordujących ludność cywilną, skazywał być może Żydów, bo i oni w tym procederze brali udział”. Jako doświadczony wojskowy musiał uczestniczyć w obozach szkoleniowych dla podchorążych.

NKWD go namierzyło

UB aresztował go 3 stycznia 1945 roku, gdy usiłował organizować antysowieckie podziemie w okolicach Węgrowa. Dlaczego powiatowy komendant NSZ dostał się tak szybko w ręce bolszewików? Z pewnością był namierzany przez sowiecką agenturę operującą na tamtym terytorium. Szpiedzy wchodzący w podziemne struktury zbierali informacje i penetrowali środowiska patriotyczne, by wyłowić potencjalnych wrogów.

Po zatrzymaniu Ostwind został przekazany Sowietom i zabrany do Otwocka. Być może obawiano się próby odbicia komendanta „Kropidły”?

Z dokumentacji wynika, że akt oskarżenia przeciwko niemu gotowy był – jak podaje dr Wojciech Muszyński z IPN – już 31 grudnia 1944 roku, a więc trzy dni przed aresztowaniem. Fakt ten potwierdza przypuszczenia, że NKWD go szukało, że nie była to przypadkowa wpadka.

W Otwocku usiłowano jedynie nakłonić Ostwinda do współpracy. Prawdziwa gehenna zaczęła się na warszawskiej Pradze, w więzieniu UB i NKWD. Major nikogo nie zdradził na torturach, wymienił jedynie kilka nazwisk osób nieżyjących i tych, co do których miał pewność, że uciekły na Zachód. Nie wiemy, jak straszne próby przechodził.

Żyd w NSZ

Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego skazał go w niejawnym procesie 2 lutego 1945 roku na śmierć. Rozprawa trwała równo kwadrans. Rozstrzelano go już 4 lutego – w trybie nadzwyczajnie szybkim, przewidzianym dla szczególnie niebezpiecznych wrogów komunizmu.

Córka majora, przed wojną kilkuletnie dziecko, nie miała pojęcia o swoich korzeniach, bowiem w rodzinie utrzymywano, że nazwisko jest szwedzkie – tak długo utrzymywał się lęk przed aparatem bezpieczeństwa. I w to wierzyła do tego dnia w 2011 roku, gdy Mariusz Bechta odsłonił przed nią prawdziwą historię rodzonego ojca. Teraz wnuczka pyta, gdzie są szczątki majora.

Nie było na rękę głównym mediom w III RP przypominanie historii Żyda z NSZ – nie wpisywała się w kłamliwy mit o antysemityzmie narodowców.

Anna Zechenter, źródło: „Nasz Dziennik”

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Zostaw swój komentarz

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Loading Facebook Comments ...
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Ruch narodowy

Idź na górę