Portal informacyjno-historyczny

Major Ostwind z NSZ – nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi

w Ruch narodowy/Żołnierze Wyklęci
Zachęcamy do obserwowania strony na Twitterze

(2091)

Historia Żyda z NSZ majora Stanisława Ostwinda-Zuzgi.

Katowany przez polską oraz sowiecką bezpiekę na początku 1945 roku i pytany, dlaczego jako Żyd służył w „faszystowskich” Narodowych Siłach Zbrojnych, major Stanisław Ostwind-Zuzga powtarzał do śmierci, że nie jest Żydem, ale Polakiem żydowskiego pochodzenia. Nie było w całym podziemiu niepodległościowym innego Polaka żydowskiego pochodzenia, który doszedłby do tak wysokiej rangi – ani w AK, ani w BCh, ani w mniejszych formacjach.

Dowodził komendą powiatową NSZ w Węgrowie, położonym dziś na wschodnim skraju województwa mazowieckiego. Tam został aresztowany przez Sowietów i po miesiącu stracony, bo nie chciał pójść na współpracę z komunistami. A oni przekonywali go, że właśnie jego „żydowskie korzenie” skłonią go do przejścia na stronę NKWD i UB…

Jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał o majorze Stanisławie Ostwindzie. Pozostało niewiele materiałów, a podstawowe fakty z jego życia odtworzył historyk z IPN dr Mariusz Bechta. Najzasobniejsze w wiedzę okazały się akta śledztwa i procesu, które na szczęście przetrwały. Wiele dla pamięci o zamordowanym bohaterze uczynił pisarz Wacław Holewiński, autor powieści „Honor mi nie pozwala” (2015), osnutej na faktach z życia Ostwinda.

Wybrał polskość

Co zatem wiemy? Że Szmul (Stanisław) pochodził z tradycyjnej, choć nie ortodoksyjnej, warszawskiej rodziny żydowskiej Wolfa i Rebeki z domu Saudel; że polskość wybrał sam, gdy miał szesnaście lat, uciekając z domu w 1915 roku do Legionów – gdyby Rosja nie przegrała wojny, jako carski poddany dostałby za ten wyczyn kulę w głowę. Wiemy też, że brał udział w krwawej bitwie pod Kostiuchnówką, że był internowany w Szczypiornie po kryzysie przysięgowym, po wojnie zaś wstąpił do szkoły podoficerskiej.

Stanął w potrzebie w roku 1920 i walczył w jednostce złożonej z żołnierzy z Poznańskiego, a jego czyny zostały nagrodzone Krzyżem Legionowym, Medalem 10-lecia Niepodległości, Krzyżem Zasługi za Dzielność i Krzyżem Niepodległości.

W II Rzeczypospolitej piął się w błyskawicznym tempie po szczeblach kariery policyjnej – od posterunkowego do referenta Komendy Policji w Warszawie z cenzusem akademickim, ukończył bowiem szkołę oficerską.

We wrześniu 1939 roku znalazł się na wschodzie – prawdopodobnie dlatego, że rozkaz Komendanta Głównego Policji nakazywał ewakuację w tym kierunku. Dołączył do zgrupowania generała Franciszka Kleeberga i brał udział w ostatnich bitwach z Niemcami.

Komendant „Kropidło”

Okupanci niemieccy zażądali, by wszyscy byli policjanci zgłosili się pod karą śmierci do formowanej przez nich w Generalnym Gubernatorstwie lokalnej policji o charakterze porządkowym i kryminalnym, powszechnie zwanej od koloru mundurów policją granatową. Na wieść o tym Stanisław Ostwind uciekł z miasta i przeniósł się na Podlasie. Tam w 1942 roku związał się z Narodową Organizacją Wojskową, w której doświadczenie oraz staż wojskowy pozwoliły mu szybko awansować do stopni oficerskich.

Po rozłamie w szeregach narodowców, których większa część przeszła do Armii Krajowej, pozostał w stopniu majora w Narodowych Siłach Zbrojnych utworzonych we wrześniu 1942 roku. Dowodził komendą powiatową w Węgrowie.

Niewiele wiadomo o jego losach okupacyjnych. Nosił fałszywe nazwisko Zuzga, a posługiwał się pseudonimem „Kropidło”. „Założyliśmy z Mariuszem Bechtą, że musiał wykorzystywać swoją wiedzę prawniczą – opowiada Wacław Holewiński. – Kończył przecież studia oficerskie, musiał więc uczyć się prawa. Przyjęliśmy, że wysoce prawdopodobne jest, iż brał udział w pracy sądów podziemnych, a więc i w wydawaniu wyroków śmierci. To paradoks: Żyd, który sądząc pospolitych bandytów grabiących i mordujących ludność cywilną, skazywał być może Żydów, bo i oni w tym procederze brali udział”. Jako doświadczony wojskowy musiał uczestniczyć w obozach szkoleniowych dla podchorążych.

NKWD go namierzyło

UB aresztował go 3 stycznia 1945 roku, gdy usiłował organizować antysowieckie podziemie w okolicach Węgrowa. Dlaczego powiatowy komendant NSZ dostał się tak szybko w ręce bolszewików? Z pewnością był namierzany przez sowiecką agenturę operującą na tamtym terytorium. Szpiedzy wchodzący w podziemne struktury zbierali informacje i penetrowali środowiska patriotyczne, by wyłowić potencjalnych wrogów.

Po zatrzymaniu Ostwind został przekazany Sowietom i zabrany do Otwocka. Być może obawiano się próby odbicia komendanta „Kropidły”?

Z dokumentacji wynika, że akt oskarżenia przeciwko niemu gotowy był – jak podaje dr Wojciech Muszyński z IPN – już 31 grudnia 1944 roku, a więc trzy dni przed aresztowaniem. Fakt ten potwierdza przypuszczenia, że NKWD go szukało, że nie była to przypadkowa wpadka.

W Otwocku usiłowano jedynie nakłonić Ostwinda do współpracy. Prawdziwa gehenna zaczęła się na warszawskiej Pradze, w więzieniu UB i NKWD. Major nikogo nie zdradził na torturach, wymienił jedynie kilka nazwisk osób nieżyjących i tych, co do których miał pewność, że uciekły na Zachód. Nie wiemy, jak straszne próby przechodził.

Żyd w NSZ

Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego skazał go w niejawnym procesie 2 lutego 1945 roku na śmierć. Rozprawa trwała równo kwadrans. Rozstrzelano go już 4 lutego – w trybie nadzwyczajnie szybkim, przewidzianym dla szczególnie niebezpiecznych wrogów komunizmu.

Córka majora, przed wojną kilkuletnie dziecko, nie miała pojęcia o swoich korzeniach, bowiem w rodzinie utrzymywano, że nazwisko jest szwedzkie – tak długo utrzymywał się lęk przed aparatem bezpieczeństwa. I w to wierzyła do tego dnia w 2011 roku, gdy Mariusz Bechta odsłonił przed nią prawdziwą historię rodzonego ojca. Teraz wnuczka pyta, gdzie są szczątki majora.

Nie było na rękę głównym mediom w III RP przypominanie historii Żyda z NSZ – nie wpisywała się w kłamliwy mit o antysemityzmie narodowców.

Anna Zechenter, źródło: „Nasz Dziennik”

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Chcesz podzielić się z Czytelnikami portalu swoim tekstem? Wyślij go nam lub dowiedz się, jak założyć bloga na stronie. Kontakt: niezlomni.com(at)gmail.com. W sierpniu czytało nas blisko milion osób!
Dołącz, porozmawiaj, wyraź swoją opinię. Grupa sympatyków strony Niezlomni.com

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Jednocześnie informujemy, że komentarze wulgarne oraz wyrażające groźby będą usuwane.
Ładowanie komentarzy Facebooka ...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Ruch narodowy

Idź na górę