Portal informacyjno-historyczny

,,Jesteś odrażający!”. Polski konserwatywny publicysta relacjonuje swoją dyskusję z czołową niemiecką dziennikarką i elitą europejskiej lewicy [WIDEO]

w Wiadomości ze świata

(3686)

Niezłomni Bohaterowie

Publicysta Do Rzeczy Łukasz Warzecha opisał, jakie reakcje wywołały jego poglądy w dyskusji m.in. z niemiecką dziennikarką i szefową państwowej stacji WDR, Sonia Mikich.

Konferencja „European Angst” – „Europejski strach”, organizowana przez Instytut Goethego, była poświęcona wzrostowi ,,prawicowego populizmu”.

Populizm, ekstremizm i eurosceptycyzm szerzą się w Europie, tworząc napiętą atmosferę, w której obawy, nienawiść, złość i niepokój składają się na europejski strach

– pisali organizatorzy.

Oprócz Mikich w konferencji brał udział kwiat europejskiej lewicy na czele ze Slavojem Zizkiem.

Warzecha opisuje przebieg konferencji, m.in. wystąpienie laureatki literackiego Nobla Herty Müller, która mówiła o ,,złym Orbanie i jeszcze gorszym Kaczyńskim, którzy budują „wodzowskie demokracje” (fuehrer democracy), ten drugi w dodatku w „katolickim kraju”, co wzbudziło aplauz.

Dyskusja z udziałem Warzechy od 2:22:00

Klip z konferencji ma siedem i pół godziny, ale Warzecha streszcza go następująco:

Orban jest zły i straszny, musimy bronić wolności, zagrażają jej populiści, którzy nie chcą w Europie uchodźców (słowo „imigranci” się właściwie nie pojawiało), bla bla bla, bla bla bla.

Na głównym ekranie na scenie pojawiały się tweety opatrzone hashtagiem #EuropeanAngst i Warzecha próbował z tego narzędzia skorzystać, ale moderatorzy nie spali. Jego tweety, a także komentarze Czecha z „Hospodarskich Novin”, Martina Ehla, szybko zniknęły.

Kiedy doszło do dyskusji Warzecha zmierzył się z Sonią Mikich. Temat ich dyskusji brzmiał:

„Słowa, słowa, słowa. Jak teorie spiskowe, spolaryzowana retoryka talk-showów oraz media społecznościowe wykrzywiają nasz obraz rzeczywistości i jak mogą reagować szanowane media”.

Wg relacji Warzechy, Mikich ,,klepała wytarte banały, wygłaszała długaśne referaty jak z kolegium redakcji „Magazynu Świątecznego” „Gazety Wyborczej”. Warzecha wyjaśnił, co doprowadziło Niemkę do wściekłości i buczenie na sali oraz okrzyki o rasistowskich bzdurach.

Przede wszytki, domagał się definicji pojęcia populizmu, którego używali wszyscy. Jak napisał jeden z jego lewicowych antagonistów:

„Warzecha kryje się za żądaniem definicji tak jak populiści za anonimowością w internecie!”.

Warzecha komentował:

Zaiste, definicje to faszyzm! Precz z definicjami!

Warzecha występował też jako całkowity orędownik wolności słowa. Był zdania, że poza kodeksem karnym nie ma potrzeby wprowadzania dodatkowych zapisów.

To wyjątkowo nie spodobało się lewicy, która zdaniem Warzechy:

chciałaby sobie przyznać prawo do cenzurowania internetu i ograniczania wolności słowa, gdy naruszane są hołubione przez nią reguły politycznej poprawności, w tym, gdy pojawia się to, co nazywane jest „mową nienawiści”.

Dziennikarz wspomniał także słowo Murzyn (Negro), co wywołało ogromny sprzeciw publiczności.

Warzecha punktował także lewicę przypomnieniem, że ta bierze za dobrą monetę łzawe historie takie jak Aylana Kurdiego, chłopca, który stał się symbolem tragedii uchodźców. Ale w rzeczywistości decyzję o wyjeździe podjął ojciec, matka nie chciała ryzykować. Cała rodzina przebywała bezpiecznie w Turcji, więc nie mogli być traktowani jak uchodźcy.

Tu już zaczęło się buczenie na sali, a czerwona z wściekłości Mikich wykrzykiwała: „Co to za różnica, skąd płynęli?!”. „Zasadnicza” – odparłem. – „Jest ogromna różnica, czy ucieka się przed wojną czy po prostu chce się wygodniej żyć”. Dla lewactwa jednak żadnej różnicy najwyraźniej nie ma

– napisał Warzecha.

Gwoździem do trumny była odpowiedź na pytanie:

Czy nie powinniśmy się jednak cieszyć z Europy, do której ciągną ludzie spoza niej, zwabieni przecież naszymi wartościami, naszą wolnością?

Warzecha przypomniał, że powodem fali imigracji jest obfity socjal, pieniądze i rzadko praca. Wywołało to gwizdy na widowni, a Mikich powiedziała:

„You are disgusting! You should be ashamed!”

Warzecha replikował:

Rzeczywistość skrzeczy, ale proszę spać dalej

Niemiecka dziennikarka na koniec dyskusji nie podała mu ręki.

Warzecha opuścił konferencję przed jej końcem, bo nie mógł znieść, kiedy socjalistyczny eurodeputowany Jo Leinen chwalił się, jak wraz z sojusznikami skutecznie zorganizował kontrdemonstrację wobec manifestacji Pegidy.

Cóż to ma wspólnego z otwartą dyskusję i brakiem uprzedzeń – dalibóg, nie mam pojęcia. Ale może „brak uprzedzeń” dla Niemców znaczy coś innego niż dla Polaków

– pytał retorycznie.

Warzecha uważa, że to, co w Polsce jest uważane za skrajnie lewicowe, w Niemczech jet głównym nurtem.

Jestem autentycznie przekonany, że szefostwo Instytutu Goethego sądzi, że zrobiło bardzo dobrą, wyważoną konferencję, którą zakłóciło jedynie wystąpienie zabłąkanego faszysty

– żartował.

Później na korytarzu dopadła go ,,jakaś oburzona Europejka, pokrzykując to samo, co wcześniej Frau Mikich – „You are disgusting!”, ale dodaje, że spotkał się również z pozytywnymi reakcjami ze strony studentów, którzy byli zażenowani stronniczością dyskusji.

Być może zatem nie wszystko stracone. Gdzieś tam są też ludzie rozsądni i myślący, trzeba ich tylko odnaleźć i ośmielić

– zakończył.

źródło: Do Rzeczy

Zostaw swój komentarz

Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.
Loading Facebook Comments ...
Redakcja serwisu Niezłomni.com nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach użytkowników. Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*

Najnowsze z Wiadomości ze świata

Idź na górę